czwartek, 29 czerwca 2017

"Żyjemy jeno w snach o sobie" – Beata Bużan








Książka wydana pod patronatem medialnym Subiektywnie o książkach





"Pochodzenie człowieka nie musi zamykać drogi do lepszego życia".





Emocjonujemy się biografiami znanych ludzi. Chętnie czytamy o tajemnicach i o ukrytych faktach, które skrywane przed opinią publiczną, nie przynoszą chwały lecz kontrowersję. Nie trzeba jednak sięgać tak daleko. Czasami bowiem wystarczy poświęcenie chwili na rozmowę z członkami własnej rodziny, którzy to zbyt często skrywają historię będącą gotowym materiałem na książkę. Książkę taką jak ta.

Beata Bużan to nauczycielka, podróżniczka i obserwatorka życia, która uczy języków obcych. Autorka pod wpływem obserwacji przyrody, pewnego dnia zdała sobie sprawę z tego, że życiowy pośpiech oddziera ją z przyjemności. Postanowiła więc zwolnić tempo, zrezygnowała z pracy na akord i zaczęła pisać. "Żyjemy jeno w snach o sobie" to jej debiut.

II wojna światowa. Helena od dziecka nazywana jest "bękartem" w swojej podlaskiej wsi, gdyż nie posiada ojca. Bohaterka postanawia więc zamieszkać gdzieś, gdzie nikt nie będzie jej znał. Kolejne wydarzenia w życiu Heleny, wywołują coraz większą siatkę kłamstw, w której nie wiadomo już, co jest prawdą, a co fałszem.

Helena, główna bohaterka książki Beaty Bużan to postać prawdziwa, która istniała naprawdę. To bowiem babcia autorki opowiedziała jej o swoich burzliwych losach, a Beata Bużan przeczesała zasoby Archiwów Państwowych, które jedynie potwierdziły to, co przedstawiła jej krewna. I w tym kontekście właśnie, historia Heleny zyskuje zupełnie nowy wymiar, bowiem jej losy wywołują wiele skrajnych emocji, a powzięte decyzje zadziwiają i powodują konsternację. Przy tym wszystkim myśl o tym, że opisane w książce wydarzenia miały miejsce w rzeczywistości, napawa zdumieniem i przeświadczeniem, że tak naprawdę nie znamy drugiego człowieka. Może nam się jedynie wydawać, że nasza mama, nasz tata, czy też babcia to osoby, o których wszystko już wiemy. To wyłącznie nasze wyobrażenie.

"Żyjemy jeno w snach o sobie" to historia, która zaczyna się w czasie wojny, kolejno przechodząc do czasów powojennych, gdy Polska podnosiła się z gruzów okupacji. I właśnie na tym tle, niezwykle ważnym dla nas Polaków, odkrywamy historię kobiety, która za wszelką cenę chciała ukryć swoją tożsamość, zatrzeć ślady swojej przeszłości, chciała stać się osobą poważaną i darzoną szacunkiem. To, co robiła, aby ten cel osiągnąć wzbudza wiele ambiwalentnych uczuć. Helena to bowiem bohaterka, której można nie lubić, którą można nie rozumieć, a jednak będąca przykładem świadectwa ludzkich ułomności i targających nami dylematów moralnych, które towarzyszą nam do końca życia.

Nie sądziłam, że ta historia wywoła we mnie tyle melancholii i refleksji w temacie złożoności ludzkiej natury. Przy zgłębianiu losów Heleny trudno bowiem zapanować nad wzruszeniem i myślami o bezlitosnej nieodwołalności raz powziętych decyzji. To opowieść, przy której nie można powstrzymać napływających do oczu łez.



27 komentarzy:

  1. Nosimy w sobie niesamowite opowieści, które warto spisywać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! I warto spisywać to, co przeżyli nasi przodkowie, bo każdy z nas tworzy historię świata :)
      Marta

      Usuń
  2. Widzę, że autorka poruszyła bardzo trudną tematykę i doskonale sobie z nią poradziła.

    OdpowiedzUsuń
  3. To na pewno niełatwa książka, tym bardziej, że pisana na faktach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tematykę II wojny światowej, choć czytanie takich książek wiąże się z tym, ze potem zwyczajnie jest mi ciężko.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł tej książki już dawno widnieje w moim spisie książek do przeczytania. Zawiera w sobie wszystko to, co tak bardzo cenię sobie w książkach. Gratuluje CI patronatu nad taką powieścią!

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka musi być bardzo ciekawa.

    Pozdrawiam ciepło!

    W wolnej chwili zapraszam do mnie
    noduss-tollensss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa recenzja :0 zapamiętam tytuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może przypadłaby mi do gustu :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro to autentyczna historia, to jestem na tak:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo intrygująca książka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie wspomnienia to coś dla mnie, chętnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasami bardzo lubię poczytać biografię. Niektórzy (a właściwie chyba każdy) kryje w sobie wiele niesamowitych historii! Tematy II wojny światowej zawsze mnie intrygują. Lubię dowiadywać się czegoś nowego w tym temacie.
    Książką z refleksjami? To zdecydowanie coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To bardzo dająca do myślenia powieść. Na ile znamy naszych krewnych? Można się po takiej lekturze nad tym zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka chyba nie dla mnie, bo nie przepadam a książkami wojennymi. Nie znaczy to jednak, że recenzja mi się nie podobała. Świetnie mi się ją czytało :)

    Pozdrawiam!
    Karo

    www.czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak to już jest ze nie wszystko jest czarno białe, jest wiele takich przejmujących historii z tamtym trudnych czasów. Nikt nie wie jakby sam się zachował w danej sytuacji.Widac że książka warta poznania

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję Wiolu kolejnego patronatu :-)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapowiada się ciekawie. Podoba mi się okładka.

    OdpowiedzUsuń
  18. Swoją recenzją zainteresowałaś mnie- to prawda, możemy swoich bliskich wcale nie znać.

    OdpowiedzUsuń
  19. Życie pisze niesamowite scenariusze, dlatego lubię takie historie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję, Wioleto, za miłe słowa. Cieszy mnie, że moja opowieść pozostawia po sobie ślad.
    Natomiast zaskoczę tych, którzy piszą, że tematyka wojenna nie dla nich :) Otóż ja staram się omijać książki i filmy wojenne. Z prostej przyczyny: przygnębienie po nich jest okropne. Lecz gdy usiadłam do spisywania historii babci, to czułam, że bez tego wątku nie da się. Wszystkie wydarzenia w naszym życiu kształtują nas, mało tego! Wszystkie zdarzenia w naszym życiu wpływają na następne pokolenia... i oto jestem - wnuczka Heleny.
    Pozdrawiam i serdecznie dziękuję, że sięgacie po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)