wtorek, 6 grudnia 2016

"Środowisko LGBT nie potrzebuje zakłamanych przekazów i niewłaściwych twierdzeń dotyczących różnych aspektów życia – które do najłatwiejszych i tak nie należy" - Wywiad z A. M. Chaudière oraz z Angeliną Caligo, autorkami książki "Na jej rozkazy"





A. M. Chaudière oraz Angelina Caligo napisały wspólnie powieść erotyczną pt. "Na jej rozkazy", którą miałam przyjemność objąć moim patronatem medialnym. Powieść nietuzinkową, dla niektórych kontrowersyjną, dla innych bardzo potrzebną. Zapraszam na niezwykle ekscytujący wywiad z autorkami.



Recenzja książki "Na jej rozkazy" - KLIK





A. M. Chaudière zadebiutowała dobrze przyjętą, także przeze mnie, książką "Niewolnica". To pochodząca ze Skierniewic pasjonatka prawdziwego piękna, zakochana w słowach, uwielbiająca herbatę. Inspiruje się twórczością Trudi Canavan i Laini Taylor. 

Angelina Caligo to poetka, autorka tomiku "Kobieciara". Jej utwory poruszają tematy obyczajowe, związane z kobiecością i problemami mniejszości seksualnych. Współautorki prowadzą razem blog "Polki gorszego sortu".




Wioleta Sadowska: Czy czytałyście osławioną trylogię E. L. James zanim postanowiłyście napisać własną powieść erotyczną?

Angelina Caligo: Jedyne, co poznałyśmy z trylogii James, to recenzja Złych Książek Pawła Opydo. Postanowiłyśmy wyeliminować większość jej błędów – stworzyć własne, prawdziwe oblicze BDSM – z tą różnicą, że całość miała dziać się między dwiema kobietami, a nie parą heteroseksualną. Wzięłyśmy tak naprawdę jedno podobieństwo na tapetę – pani prezes i niestandardowa dziewczyna. Reszta potoczyła się sama.
A. M. Chaudière: Właściwie to zamierzonym podobieństwem było osadzenie bohaterek w dwóch przeciwstawnych środowiskach – bogatym i biednym. Nie można przecież powiedzieć o Anastazji, że jest niestandardowa. Grey natomiast jest schematyczny, i jak później odkryłyśmy, pewne schematy przy pisaniu erotyków tworzą się same. Ja dopiero teraz słucham audiobooka James właśnie po to, aby przekonać się, ile pojawiło się niezamierzonych podobieństw. Niektóre odkrycia bywają bolesne... Ale mamy szansę odbić od schematu w części drugiej.  

Wioleta Sadowska: A ja sądziłam, że Grey nie był wam obcy. Czy od samego początku wiedziałyście, że podzielicie między sobą narrację na głosy dwóch bohaterek?

Angelina Caligo: Tak, wynikało to po prostu z naszego odmiennego stylu pisania. Po pierwsze chciałyśmy pokazać dwa różniące się od siebie światy bohaterek i same postacie. Po drugie właśnie język.
A. M. Chaudière: Do tego nie dałoby  się pisać jednym stylem, jedną narracją. Mogłybyśmy odnieść przy tym obrażenia. Jesteśmy bardzo różne i często się ze sobą nie zgadzamy, tak więc to było najlepsze z możliwych wyjść.

Wioleta Sadowska: Myślę, że to była bardzo trafiona decyzja. Czy zdradzicie zatem, która z was opisywała losy Fanny, a która losy Rose?

Angelina Caligo: Fanny jest moja postacią; młodsza, zabawna, taki lekkoduch.
A. M. Chaudière:  Rose oczywiście należy do mnie. 

Wioleta Sadowska: Takie były moje przypuszczenia. Czy taki podział wynikał z czegoś konkretnego?

Angelina Caligo: W pewnym sensie wynikał z różnicy naszego wieku. Różni nas dekada i choć tego nie widać na pierwszy rzut oka, to dość spora różnica, która nierzadko powoduje kłótnie i spory. Każda z nas chce czegoś innego od życia, ma inne plany, bo różni nas doświadczenie. Dlatego lepiej się czułam w skórze Fanny.
A. M. Chaudière: Okej, mogłabym stworzyć postać podobną do Fanny, ale to także nie moja bajka. Poza tym między nami również są pewne podziały, każda z nas ma swoje role, które poniekąd przeniosłyśmy do rzeczywistości książkowej. 

Wioleta Sadowska: Pikanterii premierze waszej książki dodaje fakt, że same jesteście w homoseksualnym związku. Czy według was, osoba heteroseksualna mogłaby z taką zmysłowością napisać powieść erotyczną o związku osób homoseksualnych?

Angelina Caligo: Znam pisarkę, która świetnie opisała świat osoby trans, ale w wywiadzie zdradziła mi, jak wiele musiała poświęcić czasu, by poznać ten teoretycznie inny świat. Teoretycznie, bo wszyscy jesteśmy tacy sami w miłości. Osobiście uważam, że od związków hetero różnimy się tylko postrzeganiem zadań; nie istnieje u nas płeć, bo mamy sporo i męskich, i żeńskich cech. Czy osoba heteroseksualna mogłaby napisać taką powieść o związku osób homoseksualnych? Jak najbardziej, jeżeli tylko będzie się dobrze orientowała w tematach intymnych. To dość ważne, bo w życiu spotykałam się z wieloma stereotypowymi zdaniami na temat seksu między kobietami.
A. M. Chaudière: Warto dodać, że taki research dla hetero to podstawa. Środowisko LGBT nie potrzebuje zakłamanych przekazów i niewłaściwych twierdzeń dotyczących różnych aspektów życia – które do najłatwiejszych i tak nie należy. 

Wioleta Sadowska: Taki reserach musiałby być bardzo pogłębiony. Czy warstwa dotycząca lesbijskiego seksu BDSM wymagała od was zbierania dodatkowych materiałów?

Angelina Caligo: Sama nie wiem, jak na to odpowiedzieć. :D. Ale nie, w sumie nie musiałyśmy szukać teoretycznych informacji w internecie… Choć to pytanie jest bardziej do Anny.
A. M. Chaudière: Dlaczego do mnie? :D Niczego nie szukałyśmy, swoje wyobrażenia mamy w głowach i przenosimy je do różnych rzeczywistości. Znamy podstawy i zasady na tyle, by móc się nimi swobodnie „posługiwać”, rozwijamy się i częściowo opieramy na doświadczeniach. W Rozkazach dodajemy do całego BDSM zasady wymyślone przez nas, które normalnie niekoniecznie funkcjonują, np. przy zawieraniu i wygasaniu umów.  

Wioleta Sadowska: Ile trwało napisanie i doszlifowanie całej waszej książki?

Angelina Caligo: Pisanie trwało miesiąc – szlifowanie aż do końca września/początku października. Treść zmieniła się naprawdę, naprawdę poważnie.
A. M. Chaudière: I jak się okazuje nie na tyle poważnie, aby uniknąć podobieństw do Greya, które starałyśmy się eliminować na bieżąco, a które same się wepchnęły. Będę nad tym ubolewać.

Wioleta Sadowska: Te podobieństwa są rzeczywiście widoczne. Jestem ciekawa, czy uważacie, że trylogia E. L. James jest szkodliwa dla czytelników?

A. M. Chaudière: W trakcie przesłuchiwania audiobooka (co wciąż trwa) zgodnie stwierdziłyśmy, że byłaby to nie najgorsza lektura, gdyby została dobrze napisana albo też przetłumaczona - ktoś gdzieś winny być musi. Oczywiście nie twierdzimy przy tym, że Rozkazy są idealne. James natomiast często ma skłonności do przesady, nadużywa niektórych zwrotów (moim ulubionym jest "dojdź dla mnie, maleńka" - zawsze mam przy nim stan podgorączkowy - albo zwykłe "kuźwa" wypowiadane przez Koroniewską - po prostu epickie). W sumie Opydo wystarczająco dobrze Greya "recenzuje", nic więcej nie trzeba dodawać. Tak czy inaczej, Christian mógłby być spoko... Z jego zagorzałych przeciwniczek przeistoczyłyśmy się w sceptyczne nie-czytelniczki. Żeby nie zagrażał życiu i zdrowiu, należy go traktować z dystansem.

Wioleta Sadowska: Jaka jest geneza powstania tytułu „Na jej rozkazy”?

Angelina Caligo: Chciałabym to pamiętać… Z założenia już sam tytuł miał częściowo zdradzać, o co chodzi.
A. M. Chaudière: I miał być dwuznaczny – czytasz „Na jej rozkazy” i myślisz – kto jest na jej rozkazy? O to właśnie chodziło. Zdradzę, że roboczy tytuł części drugiej brzmi „Na jego żądania”. I tu nasuwa się pytanie: jak to na JEGO? Przecież to powieść o dwóch lesbijkach, lesbijki nie sypiają z facetami. Moim zdaniem wzbudza ciekawość. Poza tym tylko jedna z bohaterek jest lesbijką (która z facetami też ma doświadczenie, jednak niewłaściwe). Rose jest biseksualna i ma to odniesienie do mnie. Mamy więc doświadczenie nie tylko w BDSM, ale i w różnych związkach – heteroseksualnych także. 

Wioleta Sadowska: Myślę, że tytuł jest tajemniczy i z pewnością przyciąga uwagę. Czego najbardziej obawiałyście się wydając tę dość kontrowersyjną powieść?

Angelina Caligo: Szczerze mówiąc nie spodziewałyśmy się żadnej burzy medialnej. Chciałyśmy po prostu przekazać obraz prawdziwego BDSM. Jak to wygląda, z czym to się je i dlaczego nie jest to dla każdego. Na jej rozkazy to jedynie tego wszystkiego podstawa, taka szczypta. Obawiamy się może tylko tego, że ludzie nie zrozumieją ogólnego sensu tych czynności seksualnych, wezmą to za niewolnictwo i wykorzystywanie.
A. M. Chaudière: Sam Grey mówi (tak, wciąż słucham audiobooka, na marginesie mówiąc – Koroniewska czyta całkiem znośnie, szczególnie Any wątki), że BDSM ma służyć przyjemności, wszystko jest kontrolowane i teoretycznie nie zdarza się nic ponadto, co zostanie ustalone. Czytelnicy Greya już zatem wiedzą (jeśli zrozumieli i czytali uważnie), że to nie niewolnictwo czy przemoc. Nasi czytelnicy też to wiedzą, to zresztą logiczne. Gdybyśmy chciały pokazać przemoc, pisałybyśmy o prawdziwym niewolnictwie – na przykład. A czego się obawiałyśmy? Chyba niczego. Nie, żebyśmy podchodziły do własnej książki bezkrytycznie. Po prostu chciałyśmy podzielić się pewną historią i to zrobiłyśmy. Spodziewałyśmy się i wciąż spodziewany różnych reakcji i komentarzy, każdemu przecież wolno wyrażać własne zdanie. Rozkazy nie muszą się podobać każdemu, ale i każdemu coś w nich podobać się może. Oddałyśmy je w ręce czytelników i śmiało – całą droga Wasza. ;)   

Wioleta Sadowska: Z pewnością doczekacie się różnych komentarzy. Czy w drugim tomie będzie jeszcze więcej opisów seksu BDSM?

Angelina Caligo: Tak, skupimy się też na innych orientacjach i spróbujemy pokazać, czym się różni BDSM od właśnie wykorzystywania.
A. M. Chaudière: A więcej się da? :D Postaramy się również, aby Żądania nie stały się jednym wielkim porno, nie o to nam przecież chodzi. Rose i Fanny mają swoje historie, zaczęłyśmy od pokazania tego wspólnego początku, teraz przejdziemy powoli przez życie każdej z nich.

Wioleta Sadowska: Czy istnieje szansa na to, że druga część waszej trylogii zostanie wydana w przyszłym roku?

A. M. Chaudière: Jeśli sprzedaż jedynki zadowoli wydawcę, to zgodnie z umową, dwójkę mamy oddać do kwietnia. Czyli tak, zostanie wydana. Umowa obejmuje trzy tomy - zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.

Wioleta Sadowska: Przyznam, że nie mogę się doczekać. Dlaczego wasza trylogia została nazwana „Różaną”?

Angelina Caligo: Nazwałam ją Różaną od imienia Rosalie i kwiatów, które tak kocha. Fabuła całej trylogii będzie przecież krążyła wokół kwiatów i ich piękna.

Wioleta Sadowska: Czy piszecie już drugi tom serii?

Angelina Caligo: Tak, praca wre!

Wioleta Sadowska: Aniu, muszę o to zapytać. Kiedy wydasz drugi tom „Niewolnicy”?

A. M. Chaudière: Haha. ;) Hm. Dobre pytanie. Na grudzień wyjdzie wydanie trzecie pierwszego tomu. Drugi, w pierwszym zamyśle, planowany był na Walentynki, ale to fizycznie niemożliwe. Po pierwsze uruchamiamy akcję na zasadzie „wspieram to”, czyli będziemy organizować zbiórkę funduszy – tak sobie postanowiło Wydawnictwo, bo autor się do tego interesu już nie dokłada (trzecie wydanie N1 również powstało tylko i wyłącznie dzięki finansowaniu Warszawskiej). Po drugie część druga ma dopiero pięćset tysięcy znaków, czyli mniej więcej jest jej połowa. Druga połowa musi powstać, na co potrzebuję czasu. No i po trzecie sam proces wydawniczy trochę trwa. Dla przykładu N1 vol.3 ukazałaby się szybciej, gdyby nie... moje marudzenie odnośnie okładki. Pracowaliśmy nad tym naprawdę bardzo długo, ostatecznie grafik zagroził, że zamorduje redaktorkę, jeśli ta przekaże mu jeszcze jedną uwagę od autora. Idąc tym tokiem rozumowania, przy pomyślnych wiatrach stawiałabym na Dzień Kobiet, a przy mniej pomyślnych a bardziej prawdopodobnych na jakąś ładną datę bliżej wakacji. Oby. Życzcie nam powodzenia!  

Wioleta Sadowska: Trzymam zatem kciuki. Angelina, jestem ciekawa, czy tworzysz już nowy tomik poetycki?

Angelina Caligo: Poezja na razie zeszła na boczny tor – skupiam się teraz na samodzielnej powieści i felietonach. Chciałabym do wakacji ukończyć pierwszą książkę i znaleźć dla niej wydawcę. Aktualnie doszlifowuję historię na konkurs Storytel.

Wioleta Sadowska: Czyli praca wre. Co na koniec chciałybyście przekazać czytelnikom mojej strony?

A. M. Chaudière: Chyba to, co już przekazujemy w Rozkazach – dobrej zabawy! O to nam przede wszystkim chodzi, o taki podniecający dodatek do codzienności. 


Przy lekturze "Na jej rozkazy" podniecająco jest na pewno, mogę wam to zagwarantować. Polecam oczywiście przeczytać pierwszy tom Różanej trylogii. Naprawdę warto!


24 komentarze:

  1. Cudowny wywiad i dziewczyny bardzo fajnie odpowiedziały. Miło jest dowiedzieć się czegoś więcej o tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Siostra chce się zapoznać z pozycją obu Pań.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę książki koniecznie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się niedługo zabieram za książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy nie czytałam podobnej lektury

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie sądziłam, że powieść inspirowana Greyem tak do końca nim inspirowana nie była:) w każdym razie życzę dziewczynom powodzenia a Tobie gratuluję wywiadu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wywiad jak zwykle na wysokim poziomie. Brawo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wywiad. Przeczytałam z zainteresowaniem. Kusisz tym tytułem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie zdecydowałam na recenzowanie tej książki i teraz zastanawiam się czy moja decyzja nie była zbyt pochopna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny wywiad, pytania i odpowiedzi ekstra !! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wywiad wspaniały, jednak autorki nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. PO tym wywiadzie tym bardziej mam większą ochotę na książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny wywiad! jeszcze nie przeczytałam go całego do końca, ale zaraz to uzupełnie. Chociaz ksiazki ani autorki nie znam, musze to nadrobić;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny wywiad :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    Mogłabym Cię prosić o kliknięcie w linki u mnie w najnowszym poście, będę Ci bardzo wdzięczna :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow fajnie, że mogłaś poznać autorki zsama książki jeszcze nie czytałam, ale wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi się bardzo książka podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Komentarz obu dziewczyn dobry, wyjaśniający pewne wątpliwości, jeśli ktoś je miał. Przeczytałam książkę. Podoba mi się konstrukcja- tak dialogi, jak i monologi w postaci myśli, stworzony klimat, emocje z tym związane, przedstawione prawdziwie, momentami do bólu.Zaskoczyło mnie całkowicie zakończenie tej części, dla mnie jakby mniej logiczne, zdominowane przez tylko i wyłącznie emocje. Ale rozumiem zamysł autorek, bo ta wizja umożliwia dalszą kontynuację, niemal wielokierunkowo i prawdopodobnie da czas obu głównym postaciom na dalsze poznanie siebie i tego czego tak naprawdę chcą. Książka świetna i tak trzymać dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)