niedziela, 14 sierpnia 2016

"(...) warto mieć marzenia, ale nie mogą one stać się naszą obsesją" - wywiad z Moniką Zajas, autorką książki "Autodestrukcja"








Długo nie zapomnę porażających historii opisanych w książce pod wiele mówiącym tytułem, czyli w "Autodestrukcji". Dzisiaj zaś chciałabym was zaprosić na inspirującą rozmowę z jej autorką, czyli Moniką Zajas.




Recenzja książki - KLIK







Monika Zajas to mieszkanka Polanki Wielkiej, małej miejscowości koło Oświęcimia. Absolwentka Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, na którym ukończyła aż dwa kierunki – artystyczny oraz pedagogiczny. Jest marzycielką z głową pełną pomysłów, mamą i żoną. Zadebiutowała książką pt. "Biała izba" wydaną pod panieńskim jeszcze nazwiskiem.







Wioleta Sadowska: Jest Pani absolwentką Uniwersytetu Pedagogicznego. Jestem więc ciekawa, jak więc rozpoczęła się Pani przygoda z pisaniem książek?

Monika Zajas: Moja przygoda z pisaniem rozpoczęła się chyba już w podstawówce, ale wtedy pisałam tylko teksty piosenek. W gimnazjum i liceum kontynuowałam pisanie utworów muzycznych, doszły do tego również wiersze. Zawsze dużo czytałam, ale nigdy wcześniej nie planowałam pisać książek. Na studiach miałam taki okres w życiu, kiedy bardzo fascynowały mnie umysły osób niezrównoważonych psychicznie. I z biegiem czasu pojawiła się w mojej głowie historia Amandy, którą zamierzałam przelać na papier. Początkowo chciałam napisać ją w formie scenariusza filmowego, ponieważ w tamtym okresie marzyłam o szkole filmowej, ale powstała z tego książka ;)

Wioleta Sadowska: Czyli odpowiednia chwila musiała po prostu nadejść. Zadebiutowała Pani thrillerem psychologicznym pt. "Biała izba". Czy może Pani opowiedzieć o tej książce moim czytelnikom?

Monika Zajas: Trudno jest opowiedzieć o tej książce, nie zdradzając zbyt wielu szczegółów. Biała izba rozpoczyna się sceną, w której kobieta, skatowana przez męża, rozmawia ze swoim jeszcze nienarodzonym dzieckiem. Następnie cała sceneria się zmienia. Poznajemy Amandę, na pozór zwyczajną nastolatkę, która widzi i słyszy więcej niż inni. Spotykają ją niezwykłe sytuacje, czasem zupełnie pozbawione logiki. Nawiedzają ją senne koszmary, których pochodzenia nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć. W nocy słyszy szepty…

Wioleta Sadowska: Brzmi dość mrocznie. Co według Pani może przyciągać czytelników w słowie będącym tytułem Pani drugiej książki, czyli w "Autodestrukcji"?

Monika Zajas: Podejrzewam, że ten tytuł nie jest przyciągający dla wszystkich ;) Trzeba lubić takie mroczne książki, żeby po nią sięgnąć. Myślę jednak, że ten tytuł idealnie pasuje do treści. Autodestrukcja dostarcza wielu emocji i wrażeń, z pewnością również zaskakuje.

Wioleta Sadowska: Tak, tytuł jest idealny. Skąd wziął się w Pani głowie pomysł na tak psychodeliczne historie?

Monika Zajas: Tak jak wcześniej wspomniałam, bardzo interesuje mnie to, co się dzieje w umyśle człowieka. A osoby mające problemy psychiczne postrzegają świat zupełnie inaczej. Dla mnie jest to ciekawe i inspirujące. Próbuję odtworzyć ich uczucia oraz emocje i mam nadzieję, że chociaż w jakimś stopniu mi się to udaje ;)

Wioleta Sadowska: Jak widać inspirację można znaleźć wszędzie. Czy historie Alana, Patryka i Anji są inspirowane losami prawdziwych osób?

Monika Zajas: Bardzo dużo zawarłam siebie w moich bohaterach, szczególnie jeśli chodzi o historie Anji i Alana. Patryk natomiast jest od początku do końca fikcyjny, ale uważam, że jego przeżycia mogły się zdarzyć w dzisiejszej rzeczywistości. Jeśli chodzi o Alana – czasami też mam ochotę rzucić wszystko i zająć się tylko swoimi pasjami i marzeniami. Tak jak Anja chciałam śpiewać, ale bardzo stresowały mnie wystąpienia publiczne. Teraz na szczęście przemawiać publicznie mogę, o ile tylko nie muszę śpiewać ;)

Wioleta Sadowska: Czy nie bała się Pani, że tak ciężka tematycznie książka nie znajdzie swoich odbiorców w dobie literatury popularnej, czyli tej łatwej i przyjemnej?

Monika Zajas: Brałam to pod uwagę, choć w głębi serca miałam nadzieję, że jednak znajdzie swoich czytelników. Piszę to, co mi serce i dusza podpowiadają, a do kogo później trafi książka, to już jest inny temat :)

Wioleta Sadowska: I chyba tak powinno być. Do kogo według Pani kierowana jest głównie "Autodestrukcja"?

Monika Zajas: Do czytelników, którzy chcą, aby książka nimi wstrząsnęła i utkwiła im w pamięci na długi czas. Do tych, którzy pragną przenikać umysły i świat bohaterów… W moim odczuciu książka pokazuje, że warto mieć marzenia, ale nie mogą one stać się naszą obsesją.

Wioleta Sadowska: A niestety od marzeń do obsesji dość krótka droga. Ile trwało napisanie i doszlifowanie "Autodestrukcji"?

Monika Zajas: Niestety długo, ponieważ pisałam ją z przerwami. Pomysł na początek pojawił się zaraz po moim przyjeździe do Norwegii, w tym czasie również była premiera Białej izby. Miałam motywacyjnego kopa do dalszego pisania, a jednocześnie czułam się zagubiona w nowym miejscu. Napisałam więc wstęp do książki i odłożyłam tekst na kilka miesięcy. Później zaczęłam się zastanawiać, co musiało się dziać, co kotłowało się w umysłach bohaterów, aby doszło do tak drastycznych czynów. Licząc od napisania pierwszej do ostatniej strony, trwało to chyba trzy lata, ale z bardzo dużymi przerwami.

Wioleta Sadowska: To rzeczywiście spory czas. Okładka tej książki jest według mnie fenomenalna. Czy miała Pani wpływ na jej finalną formę?

Monika Zajas: Tak, oczywiście, miałam wpływ. Dziękuję za miłe słowa, mnie też się bardzo podoba i nie zamieniłabym jej na żadną inną :) Największe ukłony jednak należą się tutaj Mikołajowi Rosatiemu, który jest autorem zdjęcia, jak również Annie Damasiewicz, która zaprojektowała okładkę.

Wioleta Sadowska: Jakie są Pani dalsze plany literackie? Czytelnicy mogą spodziewać się nowej książki?

Monika Zajas: Tak, pomysł na książkę już jest, muszę jeszcze znaleźć tylko czas na jego realizację. Nowa historia wciągnęła mnie bardzo mocno, kilka fragmentów mam już napisanych. Chciałabym bardzo skończyć ją w tym roku.

Wioleta Sadowska: Nie mogę się doczekać. Czy wena literacka przychodzi do Pani niespodziewanie, czy jednak jest Pani zwolenniczką systematycznego pisania?

Monika Zajas: Jestem niepraktykującą zwolenniczką systematycznego pisania :) Myślę, że jest to najlepszy system pracy pisarza, ja jednak nigdy nie miałam możliwości go sprawdzić. Ciągle coś się dzieje w moim życiu, tak więc piszę głównie późnymi wieczorami, kiedy mogę wykorzystać swój wolny czas. Pomysły na fabułę raczej nie przychodzą do mnie podczas pracy przy komputerze. Zwykle coś tli się w mojej głowie długi czas, podczas wykonywania innych czynności. Niekiedy wymyślę jedno zdanie, które muszę zapisać. Zanim powstanie cała powieść, mam ręcznie zapisane urywki na pojedynczych kartkach. Dopiero później je przepisuję i składam w jedną całość.

Wioleta Sadowska: Jakich rad udzieliłaby Pani osobom chcącym wydać swoją pierwszą książkę?

Monika Zajas: Jeśli chcecie pisać i sprawia Wam to przyjemność – róbcie to! Jeśli nie jesteście pewni, czy Wasza książka jest wystarczająco dobra – znajdźcie redaktora, polonistę, kogokolwiek, kto będzie mógł obiektywnie ocenić Wasze dzieło. Jeśli jednak nie jesteś pewni, że właśnie to chcecie w życiu robić, nie zabierajcie się za pisanie. Pisać wcale nie jest tak łatwo, jak się wydaje. Ale… warto spełniać marzenia! Róbcie wszystko, żebyście byli szczęśliwi! W każdej dziedzinie ;)

Wioleta Sadowska: Co sądzi Pani o stającej się coraz bardziej popularną, polskiej blogosferze książkowej?

Monika Zajas: Lubię blogosferę książkową. Dzięki niej mogę odkryć ciekawe pozycje, z którymi inaczej mogłabym nie mieć styczności. Czy zamieszczane tam recenzje są obiektywne? Nie wiem. Każdy ma własne zdanie. Dopiero gdy sama przeczytam daną książkę, mogę stwierdzić, czy zgadzam się z recenzentką lub recenzentem, czy nie. To miłe, że blogosfera książkowa jest coraz bardziej popularna. Świadczy to też o tym, że dużo osób czyta!

Wioleta Sadowska: Cieszą mnie Pani słowa. Czego nie może zabraknąć w Pani ulubionym antykwariacie?

Monika Zajas: Dobrych i różnorodnych książek ;) Są gatunki, po które sięgam chętniej, są takie, które czytam rzadziej, ale jeśli nie ma różnorodności, to ciężko wybrać lekturę odpowiednią do nastroju. Chciałabym również, aby w polskim antykwariacie przeważały książki polskich autorów. Mamy wielu znakomitych pisarzy, o których istnieniu większość czytelników nie ma nawet pojęcia i z przyzwyczajenia sięga po literaturę zagraniczną.

Wioleta Sadowska: Co na koniec chciałaby Pani przekazać czytelnikom mojej strony?

Monika Zajas: Kochani! Spełniajcie swoje marzenia, to nadaje życiu wielu kolorów i świateł. Nie nastawiajcie się jednak na sukces od razu, dajcie sobie czas. Można osiągnąć wszystko, ale czasem trzeba to robić małymi kroczkami, powoli i wytrwale dążąc do celu. Nigdy się nie poddawajcie! Jeśli macie ochotę sięgnąć po moje książki, zostawcie po sobie mały ślad w postaci komentarza. Na tej stronie, moim fanpage lub gdziekolwiek indziej. Każda opinia jest dla mnie na wagę złota. Dzięki Wam mogę stać się lepszym człowiekiem, mogę pisać lepiej. Czytajcie, czytajcie i jeszcze raz czytajcie, bo warto pobudzać wyobraźnię  :)



Dziękuję autorce za udzielenie mi wyczerpujących odpowiedzi na moje pytania. Zachęcam was do przeczytania "Autodestrukcji",  wydanej pod moim patronatem medialnym, a także do zajrzenia na stronę autorki - KLIK. Naprawdę warto.

24 komentarze:

  1. Interesujący wywiad, choć Autorki nie znam, ale przyjrzę się jej twórczości, a może nawet zetknę ;)
    Pozdrawiam,
    http://www.sekretny-trop.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo piękne przesłanie na koniec. Niezwykle wciągający wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję przeczytać książkę autorki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy wywiad. Niestety nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z książkami autorki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale :) Z ciekawością wgłębiłam się w treść wywiadu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam wcześniej o tej autorce, ale przeczytałam wywiad i poczułam się zachęcona do sięgnięcia po jej książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały wywiad. Miło poznać bliżej nową autorkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zaczynam wracać do czytania uff :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo miło się czytało.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio mam mało czasu na czytanie, ale z chęcią przeczytam jej książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Święta raecja odnośnie spełniania swych marzeń, trzeba się regularnie do niej stosować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Końcowe słowa mnie wzruszyły :). Przebrnęłam przez cały wywiad i tyle co wywnioskowałam, to to, ze pani Monika jest bardzo sympatyczną osobą! Autodestrukcję już dawno chciałam przeczytać. Jak nazbieram trochę pieniędzy - biorę się za nią!
    SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też zaczęłam pisać w podstawówce, ale nic z tego nie wyszło :D Chociaż w sumie trochę wyszło, bo przecież blog to też pisanie :p

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy wywiad. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, więc wszystko przede mną. "Jestem niepraktykującą zwolenniczką systematycznego pisania" - rozbroiło mnie to stwierdzenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak właśnie wyobrażam sobie współczesną pisarkę, bardzo pozytywna osoba, niektóre jej kwestie mnie rozbawiły. A książkę na pewno przeczytam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie słyszałam o tej autorce, ale wywiad bardzo ciekawy ;) i może zdecyduję się na jej książkę ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Niebanalne pytania i interesujące odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię czytać Twoje wywiady.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zarówno autorka jak i jej książki bardzo mnie zaciekawiły:) Lubię mroczne klimaty, a zawiłości umysłu interesują mnie od dawna.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)