niedziela, 24 lipca 2016

"Coś pożyczonego" – Emily Giffin















"I podobnie jak w przypadku ulubionego filmu, niezmienność przyjaciółki jest tym, co lubisz w niej najbardziej".






Od dawna już żadna książka nie wyzwoliła we mnie tyle dylematów natury moralnej, jak "Coś pożyczonego". W zasadzie, do tej pory zastanawiam się, jak sama postąpiłabym, gdybym znalazła się na miejscu głównej bohaterki. Wydawałoby się nawet, że ta banalna historia skończy się dla mnie wraz z przeczytaniem ostatniej strony książki. A jednak, tylko tak mi się wydawało, gdyż moje myśli cały czas uciekają do wartości przyjaźni w naszym życiu i jej różnorodnych odcieni.

Emily Giffin to amerykańska autorka, która ukończyła Uniwersytet Virginia i rozpoczęła pracę w kancelarii adwokackiej na Manhattanie. Po jakimś czasie, gdy wyjechała do Londynu rzuciła jednak karierę i poświęciła się pisaniu. Autorka mieszka obecnie w Atlancie z mężem i trójką dzieci. "Coś pożyczonego" to jej debiut, który został wydany w 2004 r.

Darcy i Rachel to przyjaciółki niemal od zawsze, które diametralnie się od siebie różnią. Pierwsza jest bowiem przebojowa, druga natomiast nie potrafi docenić swojej wartości. W swoje trzydzieste urodziny, Rachel po szalonej imprezie budzi się u boku Deksa – narzeczonego Darcy, z którym jej przyjaciółka bierze niebawem ślub. Ta noc to początek zmian, jakie wystawiają na wielką próbę wieloletnią przyjaźń obu kobiet.

"Coś pożyczonego" to książka skierowana w głównej mierze do kobiet, bowiem porusza, bardzo głęboko, temat kobiecej przyjaźni, która nie zawsze jest taka, jak się wydaje. Muszę przyznać, że po lekturze historii Rachel i Darcy, cały czas zastanawiam się nad tym, ile w każdej tego typu więzi - zazdrości, współzawodnictwa i chorego przywiązania. Zastanawiam się także nad tym, czy kobieca przyjaźń, taka kryształowa i idealna w ogóle istnieje, gdyż mam co tego wielkie wątpliwości. Nie sądziłam, że ta powieść aż tak mocno skłoni mnie do tak głębokich refleksji i analizowania własnych tego typu relacji. Emily Giffin udało się więc to, co często umyka innym autorom – skłonić czytelnika do przełożenia fikcji literackiej na własne życie, a to bardzo dużo, jak na zwykłą wydawałoby się powieść obyczajową. Powieść, która wciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej strony, bowiem nie mogłam doczekać się zakończenia, wyobrażając sobie różne scenariusze losów obu bohaterek.

Emily Giffin przedstawiając historię zdrady oraz prawdziwego oblicza przyjaźni pomiędzy nastawioną na siebie Darcy, a przebywającą ciągle w jej cieniu, Rachel, pozwoliła czytelnikowi na własną ocenę zachowań bohaterów, co niewątpliwie wpływa na to, że fabuła zyskuje na atrakcyjności. Ciężko bowiem przyznać rację tylko jednej bohaterce, gdy pozna się wszystkie elementy składowe tej skomplikowanej relacji, występujące zarówno po jednej jak i  po drugiej stronie. Muszę przyznać, że podczas lektury tej książki, moje uczucia zmieniały się niczym w kalejdoskopie – raz przyznawałam rację Rachel, a znowu innym razem potępiałam ją za takie zachowanie. Summa summarum do dzisiaj nie potrafię powiedzieć jednoznacznie, która z przyjaciółek była bardziej winna całej tej zaistniałej sytuacji i cały czas się  nad tym problemem głowię. Złożoność ich relacji oraz obiektywne przesłanki tylko utrudniały bycie sędzią w ich konflikcie.

Myślę, że naczelną cechą tej powieści, jaka powinna przemawiać za jej sięgnięciem jest realizm sytuacyjny oraz trudny, moralny dylemat, jaki wywołuje szereg rozmyślań. Dość dobrze rozbudowana płaszczyzna psychologiczna, pozwala zajrzeć w głąb kobiecej psychiki, a także poznać różne barwy słowa lojalność. Nie spodziewałam się, że książka ta będzie aż tak dobra, jestem więc mile zaskoczona jej lekturą. Polecam zdecydowanie każdej kobiecie, bez wyjątku.

 
Emily Giffin


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte


Przeczytaj fragment najnowszej powieści Emily Giffin

27 komentarzy:

  1. O, kolejny raz spotykam się na blogach z recenzją "Coś pożyczonego". Do tej pory nie miałam okazji poznać książek autorki, ale jak najszybciej muszę jakąś przeczytać. Giffin pisze powieści głównie dla kobiet.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dylematy natury moralnej przedstawione przez Giffin to zdecydowany atut tej książki. Czytałam "Coś pożyczonego" jakoś po premierze filmu "Pożyczony narzeczony", ale pamiętam, że bardziej podobało mi się "Coś niebieskiego". Co do winy bohaterek: każda miała coś na sumieniu. Ja zawsze raczej trzymałam stronę Rachel. Darcy była dla mnie zbyt autorytarna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie dla mnie książki owej pani;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam i się boję :D kobieca literatura jak do tej pory średnio mi "wchodziła" Ale zachęcasz, skoro jest jakiś aspekt psychologiczny, to może i mi uda się przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. sarajewianka
    Recenzja wnikliwa :) Pierwsza moja myśl po przeczytaniu, że nie chciałabym być na miejscu żadnej z bohaterek i nie zazdroszczę im takiej relacji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam jedną jej książkę, ale niestety nie przypadła mi do gustu ;) Może któregoś dnia się jeszcze skuszę na coś jej autorstwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Paulina czytała dwie książki tej autorki i ciekawi ją jej najnowsza powieść. Mi jakoś z piórem Giffin nie jest po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo zainteresowała mnie te książka, lubię takie tematy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio dużo Giffin w blogosferze i na Facebooku. Jakaś plaga - a ja nic nie czytałam, jeszcze.

    Zapraszam na konkurs - zadaj pytanie i zgarnij książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię książki tej Autorki, tę również mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię tą autorkę :) Tą pozycję już czytałam.
    Z niecierpliwością oczekuję na przeczytanie najnowszej...

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz rację, autorka umożliwia czytelnikowi własną interpretację ich zachowań. Klimat książki bardzo mi odpowiadał. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś czytałam i miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam tę książkę dawno temu, ale muszę przyznać, że całkiem nieźle ją pamiętam. Również jestem zdania, że trudno w życiu o przyjaźń pozbawioną rywalizacji czy zazdrości. Co do bohaterek tej książki, drażniło mnie przedstawienie Darcy jako tej złej, tak jakby to miało usprawiedliwić postępowanie Rachel.Przeczytaj też kontynuację pt. "Coś niebieskiego" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nie znam dzieł tej autorki, ale może wkrótce to zmienię.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam powieści, z których bohaterami może utożsamić się niemal każdy... Mam zamiar poznać całą twórczość Giffin, więc na pewno, prędzej czy później, przeczytam także "Coś pożyczonego". :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Twórczość tej autorki ciągle przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  18. To moja ulubiona książka Emily Giffin, polecam też "Coś niebieskiego" - ukazuje całkiem inne spojrzenie na postać Darcy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam ją lata temu, ale nie pamiętam już, jakie uczucia we mnie wywołała. Na pewno druga część mnie rozczarowała i potem już nie sięgnęłam po prozę autorki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam Emily Giffin, głównie za "Coś niebieskiego", który jest kontynuacją "Coś pożyczonego". Rzeczywiście jej książki poruszają wiele aspektów: w tej książce jest to wybór między przyjaźnią a miłością, w innej natomiast pomiędzy pieniędzmi a szczęściem. Na pewno kiedyś sięgnę po pozostałe powieści Giffin.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zaczęłam przygodę z tą autorką. "Coś pożyczonego" - jej jeszcze nie czytałam.
    http://kochaneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Od dawna mam ochotę na którąś książkę tej autorki :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedys z pewnością dam szansę autorce, bo jej jedną powieść mam na swojej półce. Kiedy do niej dotrę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Podobała mi się ta książka. Ciekawa jestem Twojej opinii na temat kolejnej części. Bo ja na chwilę obecną nie mam ochoty przeczytać następnej części :)

    OdpowiedzUsuń
  25. "Coś pożyczonego" to pierwsza powieść E. Giffin, po jaką sięgnęłam. Czyta się świetnie, a wątek przyjaźni Deksa i Rachel fajnie się rozwija. Jestem ciekawa czy kontynuacja "Coś niebieskiego" również Ci się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)