Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giffin Emily. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giffin Emily. Pokaż wszystkie posty
"Pierwsza przychodzi miłość" – Emily Giffin

"Pierwsza przychodzi miłość" – Emily Giffin















"(…) wszystko sprowadza się do miłości".






Wydawałoby się, że siostrzana miłość i więź, jaką ze sobą niesie to jedno z najtrwalszych uczuć, jakie może wytworzyć się pomiędzy dwójką ludzi. Wiem, co oznacza bycie siostrą i z jakimi skomplikowanymi sytuacjami wiąże się ta rola. Emily Giffin w swojej najnowszej książce pokazała mi jednak, że zbyt często oceniając swoje rodzeństwo, bazujemy na własnych doświadczeniach. A to błąd, duży błąd.
"Ten jedyny" – Emily Giffin

"Ten jedyny" – Emily Giffin

















"(…) futbol jest jak życie – a życie jak mecz futbolowy".







Przyzwyczaiłam się już do tego, że książki Emily Giffin poruszają naprawdę różnorodne problemy, które dotykają ludzi na całym świecie. Problemy oscylujące wokół miłości oraz różnych jej odcieni. Tym razem autorka jednak dotknęła dość dyskusyjnego tematu i mam poczucie, że nie został on do końca przez nią wyczerpany.
"Pewnego dnia – Emily Giffin

"Pewnego dnia – Emily Giffin
















"Potrzeba czasu, żeby wypracować zaufanie i prawdziwą więź, nieważne, czy chodzi o przyjaźń, czy bardziej rodzinne stosunki".




Przeszłość i jej wpływ na ludzkie życie w teraźniejszości to motyw wykorzystywany przez Emily Giffin niemal każdej jej książce. Motyw widoczny także w powieści zatytułowanej "Pewnego dnia", która wydaje mi się nieco słabsza fabularnie od pozostałych, a jednak poruszająca ważny dla czytelników temat. Po raz kolejny, pod wpływem prozy autorki, ścierały się we mnie dwa zupełnie przeciwstawne stanowiska.  I jak tu nie wielbić książek Emily Giffin?
"Siedem lat później" – Emily Giffin

"Siedem lat później" – Emily Giffin
















"Ponieważ jeśli idzie o sprawy najważniejsze, nigdy nie można być ich za bardzo pewnym".




Przysięgając sobie przed ołtarzem wieczną miłość i oddanie, czujemy się jak w bajce, w której książę poślubia księżniczkę i żyją długo oraz szczęśliwie. Niestety takie zakończenia znajdziemy tylko w wymyślonych historiach, gdyż w prawdziwym świecie, nasze życie toczy się dalej, każdego dnia, każdego roku. I nikt z nas nie jest już taki sam, w szczególności po siedmiu latach trwania w małżeństwie, które podobno najczęściej w tym właśnie okresie, rozpadają się.
"Sto dni po ślubie" – Emily Giffin

"Sto dni po ślubie" – Emily Giffin
















"(…) miłość to suma wyborów, siła zaangażowania, więzi, które trzymają nas razem".





Przeszłość to ta część naszego życia, która niewątpliwie nas ukształtowała i to jakimi jesteśmy dzisiaj, zawdzięczamy właśnie temu, co wydarzyło się kiedyś. Każdy z nas, świadomie bądź też nieświadomie, powraca do tych chwil, które zbudowały naszą tożsamość. I nie ma w tym nic złego, dopóki pewne niezakończone sprawy nie zaczną przesłaniać nam dnia dzisiejszego. Zaproszenie do swojego życia dawnych uczuć oraz pragnień, może bowiem spowodować same kłopoty, w szczególności sto dni po własnym ślubie.
"Dziecioodporna" – Emily Giffin

"Dziecioodporna" – Emily Giffin














"Jeśli największą zaletą wczesnego rodzenia dzieci jest to, że szybciej masz je z głowy, a największą zaletą późnego rodzenia dzieci jest odwleczenie tej mordęgi, to czyż zupełna rezygnacja z dzieci nie stanowi najlepszego rozwiązania?".







Przeczytałam tę książkę po raz pierwszy w 2012 r. i przeglądając obecnie swoją ówczesną recenzję, jestem zażenowana. Dzisiaj bowiem zupełnie inaczej odbieram tę historię, nieco mniej krytycznie, a przede wszystkim widzę pewne elementy, które wówczas mi zupełnie umknęły. A minęły przecież jedynie cztery lata pomiędzy ponownym otworzeniem pierwszej strony tej powieści.  
"Coś niebieskiego" – Emily Giffin

"Coś niebieskiego" – Emily Giffin















"Miłość i przyjaźń. To one czynią z nas ludzi, którymi jesteśmy. A jeśli pozwolimy, potrafią nas również zmienić".




"Coś pożyczonego", czyli pierwsza część historii opowiedzianej przez Emily Giffin, skłoniła mnie do głębokiej refleksji w temacie wartości przyjaźni i tego, że nic nie jest tylko czarne i białe. Sięgając po drugą część tej historii, bałam się swoistego rozczarowania, które często pojawia się w kontynuacjach. Nie sądziłam więc, że "Coś niebieskiego" sprawi, że pod koniec lektury tej książki, zacznę płakać. Taki scenariusz okazał się dla mnie samej kompletną niespodzianką.
"Coś pożyczonego" – Emily Giffin

"Coś pożyczonego" – Emily Giffin















"I podobnie jak w przypadku ulubionego filmu, niezmienność przyjaciółki jest tym, co lubisz w niej najbardziej".






Od dawna już żadna książka nie wyzwoliła we mnie tyle dylematów natury moralnej, jak "Coś pożyczonego". W zasadzie, do tej pory zastanawiam się, jak sama postąpiłabym, gdybym znalazła się na miejscu głównej bohaterki. Wydawałoby się nawet, że ta banalna historia skończy się dla mnie wraz z przeczytaniem ostatniej strony książki. A jednak, tylko tak mi się wydawało, gdyż moje myśli cały czas uciekają do wartości przyjaźni w naszym życiu i jej różnorodnych odcieni.
Emily  Giffin – „Dziecioodporna”

Emily Giffin – „Dziecioodporna”





„Jeśli największą zaletą wczesnego rodzenia dzieci jest to, że szybciej masz je z głowy, a największą zaletą późnego rodzenia dzieci jest odwleczenie tej mordęgi, to czyż zupełna rezygnacja z dzieci nie stanowi najlepszego rozwiązania?”



Całkiem niedawno o tej książce było dosyć głośno na blogach książkowych. W końcu i mnie udało się ją przeczytać. A czy był to czas stracony? Zapraszam do lektury.

Emily Giffin, to pisarka dotychczas mi nieznana. Czytając jej biografię, możemy się dowiedzieć, iż dla pisarstwa porzuciła obiecującą karierę prawniczą. Autorka obecnie mieszka z mężem i trójką dzieci w Atlancie. Jej poprzednie książki były bestsellerami. „Dziecioodporna” to trzecia jej powieść w karierze.

Tytułowa dziecioodporna to trzydziestopięcioletnia Claudia. Bohaterka mieszka w Nowym Jorku i ma bardzo satysfakcjonującą pracę, jest bowiem redaktorem w popularnym wydawnictwie. Poznając Bena stwierdza, iż znalazła mężczyznę swojego życia. Ben bowiem, podobnie jak Claudia nie chce mieć dzieci. Bohaterowie zawierają więc niepisaną umowę przed ślubem – żadnych dzieci w przyszłości.

Ben i Claudia chcą być wolni, chcą korzystać z życia pełnymi garściami, a dziecko tylko komplikuje idealnie zaplanowane życie. Niestety dla Claudii, jakiś czas po ślubie Ben zmienia zdanie. Pod wpływem małego bobasa przyjaciół, bohater zaczyna namawiać swoją żonę do zmiany decyzji. Chce mieć dziecko, niezależnie od życiowych planów i ograniczenia wolności. Claudia musi więc wybrać, co jest dla niej ważniejsze. Własna wolność czy ukochany mężczyzna.

Na wstępie zaznaczę, że nie polubiłam postaci głównej bohaterki. I to nie dlatego, że nie chciała mieć dzieci. Określiłbym ją jako próżną i zadufaną w sobie osobę. Z pewnymi jej poglądami dotyczącymi macierzyństwa i posiadania dzieci trudno było mi się nie zgodzić, jednak dziecioodporna Claudia mnie po prostu irytowała. Spodziewałam się, że książka będzie zawierać mnóstwo akcentów dotyczących dzieci i odbioru społecznego kobiet, które dzieci nie chcą. Owszem, w powieści można znaleźć kilka odniesień do tych sytuacji, ale jest ich jednakowoż za mało. Wydaje mi się, że problem dziecioodpornych kobiet był tylko tłem do ukazania wątku rozpadu małżeństwa. A nie tego oczekiwałam. Na plus na pewno oddziaływają akcenty dotyczące kilku kobiet z otoczenia Claudii – sióstr i przyjaciółek. Każda z nich reprezentowała inną postawę życiową. Można było dzięki temu zobaczyć kontrast pomiędzy nimi.

Styl pisania Emily Giffin jest bardzo lekki. Książkę czyta się szybko i sprawnie dzięki narracji w pierwszej osobie. Niestety koniec był dla mnie bardzo przewidywalny, dlatego „Dziecioodporną” mogę przyrównać jedynie do powieści z serii „Literatura na obcasach”. Łatwo, lekko i przyjemnie.

Polecam osobom, które nie będą spodziewać się po tej powieści wzniosłych przemyśleń i kontrowersyjnych poglądów. To zwykłe, babskie czytadło i tyle. Co nie oznacza, że jest złe. Dla relaksu przy kawce jak najbardziej polecam.

A na koniec cytat, który bardzo mi się spodobał”


"Nie chcę przez to powiedzieć, że wszystkie byłe mole książkowe są nieatrakcyjne. Wręcz przeciwnie, myślę, że tworzymy wspaniały gatunek - jesteśmy ekscentryczni, bystrzy i o wiele bardziej interesujący niż typowa cheerleaderka albo były sportowiec.”



Emily Giffin


A już jutro zapraszam was do udziału w konkursie, w którym nagrodą będzie właśnie powieść Emily Giffin "Dziecioodporna".

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger