środa, 18 maja 2016

Twoja wyprawa po klucz - KONKURS!












Dzięki uprzejmości Małgorzaty Borkowskiej, mam do rozdania dla czytelników mojego bloga, dwie książki pt. "Wyprawa po klucz". Zapraszam na konkurs!

Zasady konkursu: 
·      W konkursie mogą wziąć udział wszyscy, bez wyjątku.
·      Konkurs trwa od dzisiaj do 31 maja 2016 r., do północy.
·      Aby wziąć udział w konkursie, należy wykonać poniższe zadanie konkursowe:

W jakie literackie miejsce wybrałbyś się w swoją wyprawę po klucz? Uzasadnij swoją odpowiedź.
Ilość znaków i forma nieograniczona.

·      Swoją odpowiedź należy zostawić pod tym postem, jako komentarz wraz ze swoim adresem e-mail.
·     Będzie mi miło, jeśli zamieścicie baner konkursowy na swoich stronach, nie jest to jednak warunek konieczny.
·      Wśród odpowiedzi, jakie pozostawicie pod ogłoszeniem, wybiorę dwie, które najbardziej mnie zainspirują.

Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu. Zwycięzców powiadomię e-mailowo o wygranej. 

Do dzieła! Książki czekają na nowych właścicieli!

24 komentarze:

  1. powodzenia! Trzymam kciuki za uczestniczki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie będę brać udziału z wiadomych powodów:-) Ale życzę powodzenia uczestnikom:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę powodzenia graczom!

    OdpowiedzUsuń
  4. Literackie miejsce... Co roku zabieram swoich piątoklasistów w niezwykłą podróż do...no właśnie... do "Tajemniczego ogrodu". Według mnie jest to jedna z najbardziej urokliwych książek dla młodzieży. Trafia do serc nie tylko dziewczynek, ale i chłopców, którzy potrafią utożsamić się z wesołym Dickiem albo despotycznym, rozkapryszonym Collinem. Wspólnie przygotowujemy makiety ogrodu, kolaże bądź plany, przygotowujemy opisy. Tajemniczy ogród" to doskonałe miejsce na fascynująca podróż ( przy tym trzeba przyznać, że książka doczekała się godnej ekranizacji w reżyserii A. Holland z cudnymi zdjęciami i fantastyczna muzyką.)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że był by to Olsztyn, czyli Allenstein nad rzeką Alną jak nazywał się u początków swoich dziejów, o których w swojej książce Nawrócenie wiedźmy pisze Joanna Żemejć. Wybieram to miasto gdyż byłam tam kiedyś szczęśliwa i młoda, a klucza trzeba szukać zawsze u początku od którego wszystko się zaczyna, a więc swojego szczęścia, a może klucza do tego szczęścia szukałabym w Allenstein Joanny Żemejć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka mnie raczej nie interesuje, ale powodzenia tym, co wezmą udział ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawe zadanie! Pomyślę, może uda mi się coś kreatywnego stworzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję patronatu i życzę powodzenia uczestnikom konkursu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję serdecznie patronatu! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę wszystkim powodzenia!
    PS. Widzę kubek z Mikołajkiem <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm chyba wybrałabym się chyba do świata Harrego Pottera, może to nostalgia za dzieciństwem, potrzeba magi w życiu czy po prostu sentyment do małego czarodzieja, który potem szybko rósł. Ale myślę, że tam w=odnalazłam bym nie jedną odpowiedź, doświadczyła bym czegoś niezwykłego i jeszcze podjęła iejedno wyzwanie:)
    paulina.gaworska91@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  12. W swoją wyprawę po klucz wybrałabym się do magicznego świata Harrego Pottera, do Hogwardu. Uwielbiam tego chłopca, jego przyjaciół i wszystko to, co z nimi związane. Grube tomy książek opowiadające o ich niebezpiecznych i pełnych podziwu przygodach pochłaniałam w zastraszającym tempie, niczym bocian smakowitą żabkę. Te powieści naprawdę wiele mnie nauczyły, między innymi tego, że przyjaźń jest ogromnie ważna w naszym życiu, tak samo jak uczciwość i dobre serce. Gdy tylko pomyślę sobie, iż mogłabym choć na jeden dzień stać się częścią tego czarodziejskiego życia ciarki przechodzą mi po plecach. A gdybym już zdobyła swój klucz? Wcale nie jestem taka pewna, czy miałabym ochotę na powrót do mugolskiej rzeczywistości ;)
    mój email ; natalisko@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja w swoją wyprawę po klucz wybrałabym się do Bullerbyn. Każdorazowo, kiedy czytam książkę "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren wracam myślami do mojego dzieciństwa, do beztroskiego czasu kiedy moim największym zmartwieniem było to, że mama woła mnie na obiad, a ja przecież dopiero zaczęłam się bawić na podwórku z koleżankami. Do czasów, kiedy to wracałam ze szkoły o godzinie 13 i miałam mnóstwo czasu na zabawę oraz praktycznie zero obowiązków. Do czasów, w których nie miałam telefonu, komputera, Internetu. Do czasów, w których nie musiałam pracować, martwić się o zapłacenie rachunków i użerać z wymagającym szefem. Chciałabym się wybrać w swoją wyprawę po klucz do Bullerbyn, ponieważ jest to miejsce na swój sposób wyjątkowe. To miejsce nie jest "skażone" nieszczęśliwą miłością, zdradą, nieuleczalną chorobą, brakiem pieniędzy, patologią w rodzinie, narkotykami, walką dobra ze złem. Dzieci mieszkające w Bullerbyn nie mają telefonów, komputerów, Internetu, tabletów, itd. Każdy dzień spędzają na świeżym powietrzu, wymyślając przeróżne zabawy. Ponadto ochoczo pomagają swoim rodzicom w domowych obowiązkach oraz bezwarunkowo kochają zwierzęta. One są tam po prostu szczęśliwe. Z przyjemnością porzuciłabym swoje dotychczasowe życie, by przez chwilę stać się znów małą dziewczynką i mieć możliwość udania się w wyprawę po klucz do Bullerbyn. To na pewno byłaby dla mnie niezwykła przygoda.
    Udostępniłam: https://plus.google.com/109469830887620317034/posts/TMkmSq8nKwD
    E-mail: agnieszka.mp@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Miejscem, gdzie udałabym się po swój klucz jest z pewnością.....Barcelona, a dokładniej CMENTARZ ZAPOMNIANYCH KSIĄŻEK opisany przez Carla Ruiza Zafona w książce "Cień wiatru" oraz dwóch pozostałych częściach trylogii "Gra anioła" i "Więzień nieba". Bardzo chciałabym udać się w ten labirynt ukrytych, nieznanych i zapomnianych już książek. Wspomniany cmentarz to miejsce stare i trudno dostępne. Znajdując się tam można poczuć dreszczyk emocji, który towarzyszy tajemniczej aurze tego miejsca. Jednak jednocześnie odczuwa się satysfakcję z tego, że się tam przebywa i jest się jednym z nielicznych, który o tym miejscu wie.Z pewnością trudno byłoby mi znaleźć ten klucz w tym ogromie korytarzy, regałów, wielu schodów, tajemniczych pokoi, ale na pewno bym go znalazła. Tym kluczem byłaby KSIĄŻKA. I wbrew pozorom to nie ja bym ją znalazła, ale jak pisze autor w swojej powieści, ona sama by mnie wybrała.
    E-mail: xolax92x@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Miejsce do którego wyruszyłabym na wyprawę po klucz byłoby NEVERLAND czyli KRAINA CZARÓW! Od dziecka marzyłam, żeby wpaść do króliczej nory, i chyba nie do końca mi przeszło, a jestem już duża :D ale hej, każdy ma marzenia. W Krainie Czarów zaprzyjaźniłabym się z Alicją i Kapelusznikiem, piłabym dobrą herbatkę z białym królikiem. O czym więcej marzyć? Brak komputera, telefonu i Wi-Fi by mi tam nie doskwierał (o ile byłyby książki, oczywiście). A najlepsze jest to, że w Krainie Czarów PRZYGODA GONI PRZYGODĘ. Tutaj mi się nudzi. Właśnie PRZYGODA byłaby moim kluczem. Bo czy "Wyprawa po przygodę" nie brzmi magicznie? :)
    e-mail: oliwia.jedrasiak@o2.pl
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. W swoją wyprawę po klucz wybrałabym się do świata Wiktorii Biankowskiej, głownej bohaterki trylogi Katarzyny Bereniki Miszczuk, a szczególnie chciałabym sie przenieść do świata z pierwszej części pt.: "Ja, diablica". Dlaczego? Otóż świat przedstawiony w tej książce zaintrygował mnie. Los Diablos to miasto, w którym dzieją się rzeczy niesamowite i jak się okazuje diabły nie są takie złe jak opisują :) Są wręcz niesamowicie przystojni :D Bohaterka ma też możliwość poznania ważnych osobistości, czego jej szczerze zazdroszczę (bo spotkać taką Kleopatrę, czy też osobiście rozmawiać ze Śmiercią nie jest niesamowitym przeżyciem?). W Los Diablos otrzymuję się też piekielne moce, które sprawiają, że przeżywanie przygód jest jeszcze bardziej ciekawsze :).
    e-mail: aneta5janiec12@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. W wyprawę po swój klucz wybrałabym się do 'Głodowych igrzysk'. Mowa tutaj o książce pt. Igrzyska Śmierci Suzanne Collins. Dlaczego akurat tam, gdzie przeżyć może tylko jedna osoba ? Otóż właśnie dla tego. Czytając tę trylogię ( chociaż najbardziej chodzi tutaj o pierwszy tom) byłam zafascynowana. Tam dużo się działo, a tutaj jest zwyczajnie nudno. Nie lubię, jak jest nudno, dlatego właśnie ta książka a nie inna.
    E-mail: haniapisarenok@gmail.com
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. W swoją wyprawę po klucz wybrałabym się do Maine. Zaskakujące jest to, że co chwilę trafiam na książki, których akcja toczy się w Maine. Nawet śmieję się, że gdybym tam pojechała, to znałabym każdy kąt. Skończyłam ostatnio czytać 'Cujo' i chętnie odwiedziłabym Castle Rock, miejsce, w którym pies dokonał mordu wielu osób.
    mietus1993@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. W swoją wyprawę po klucz wskoczyłabym do świata przedstawionego u Orsona Scotta Carda w jego "Opowieściach o Alvinie Stwórcy". Amerykański folklor, szczypta historii i odrobina magii to wszystko co dodaje uroku jego historii. Z pewnością poprosiłabym o pomoc głównego bohatera - którego skrycie wielbię. Bawiłabym się podczas tej wyprawy znakomicie, poszerzając swe horyzonty i wypytując Bajarza o wszelakie historie. Kto wie? Może i moją zechciałby napisać?

    m.e.wiggin@gmail.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)