poniedziałek, 18 kwietnia 2016

"Od lat nurtuje mnie pytanie, jakie motywy i emocje mogą okazać się na tyle silne, by popchnąć mordercę ku zabójstwu" - Wywiad z Martą Reich, autorką książki "Morderstwo i cała reszta"







Ponad 800 stron debiutanckiego kryminału! Kryminału, który wciąga i co najważniejsze - nie męczy tak dużą ilością stron. Nie mogłam sobie odmówić porozmawiania z autorką takiego dzieła. Zapraszam na wywiad z Martą Reich.




Recenzja książki "Morderstwo i cała reszta" - KLIK




Marta Reich, rocznik 1985, z wykształcenia politolog, romanistka i ekonomistka, z zawodu marketingowiec, a z zamiłowania – pisarka. Szkołę średnią oraz studia ukończyła w Wielkiej Brytanii. Jest Warszawianką z urodzenia i wyboru, pasjonuje się gotowaniem, modą, odwiedzaniem wystaw i czytaniem. "Morderstwo i cała reszta" to jej debiut, jaki pisała na przestrzeni wielu miesięcy w Paryżu i Warszawie.





Wioleta Sadowska (awiola): Marto, jak to jest u Ciebie z tymi morderstwami? Śledzisz kroniki kryminalne? Interesuje cię szeroko pojęta zbrodnia i jej motywy?

Marta Reich: Jak najbardziej :) Może nie powinnam przyznawać się do tego głośno, ale zbrodnia interesuje mnie, i to bardzo. Jednak pociąga mnie w niej nie sama przemoc czy fakt użycia siły, a zagadka, która się za nią kryje. Od lat nurtuje mnie pytanie, jakie motywy i emocje mogą okazać się na tyle silne, by popchnąć mordercę ku zabójstwu. Zresztą, czym dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej myślę, że nie ma ich tak wiele, tylko łatwo umykają nam wśród znacznie bardziej spektakularnych hipotez.

Wioleta Sadowska (awiola): Wiedziałam! A co zresztą, ukazaną w Twojej książce? Świat wielkich rekinów biznesu i śmietanki towarzyskiej – pasjonuje cię salonowe życie?

Marta Reich:  Na swój sposób tak, choć nie po prostu z powodu pięknych wnętrz, drogiego wina czy zdjęć na tle ścianki, które można potem dla szpanu umieścić na facebooku ;) Mnie pasjonują ludzie – ich słabe i mocne strony, aspiracje, marzenia czy ambicje. Ale też małe i duże grzeszki, ułomności, słabości… Tak zwane „warszawskie salony” (choć nie przepadam za tym określeniem) to świetne pole do międzyludzkich obserwacji, bo to tam takie motywy czy dążenia mają dużą szansę się ujawnić. Czyjaś żona, walcząca o swoje miejsce w towarzystwie. Wielki przedsiębiorca, który chce zaznaczyć swoją obecność. Piękna, ale mało jeszcze znana gwiazdeczka, która za wszelką cenę chce wypłynąć, wszystko jedno jak i na czym. Od razu mówię – takie zachowania mnie nie gorszą, one mnie fascynują, bo uważam je za nieodłączny element ludzkiej natury. Możemy je oceniać pozytywnie albo negatywnie, możemy się z nich śmiać, ale nikt z nas nie jest od nich wolny, w ten czy w inny sposób. Dlatego moich bohaterów także staram się opisywać wielowymiarowo. Nie oceniam ich, nie gromię… no, co najwyżej trochę się z ich śmieję. Ale to tylko dlatego, że z siebie potrafię śmiać się także. Życie jest bardziej kolorowe, gdy podchodzimy do niego z poczuciem humoru.

Wioleta Sadowska (awiola): Trafne spostrzeżenia. Skąd w ogóle wziął się pomysł na napisanie kryminału? Dlaczego nie powieść obyczajowa?

Marta Reich: Zawsze lubiłam pisać, ale nigdy nie myślałam o tym, by stworzyć powieść. Pomysł napisania książki zaszczepiła we mnie moja Mama, i to od razu właśnie w kontekście kryminału. Żaliłam się jej właśnie, że przeczytałam tych książek tyle, iż niemal zawsze wpadam na rozwiązanie, a autorom trudno mnie czymś zaskoczyć. Nie ma w tym zresztą mojej zasługi – to cecha tego gatunku. Liczba możliwych wyjaśnień, profilów morderców czy motywów jest ogromna, ale skończona, i gdy przeczyta się tych powieści bardzo dużo, to niemal zawsze w kolejnych odkrywa się już znajome warianty. Moja Mama zasugerowała, że skoro tak, to może czas, by samej coś napisać – a ja wzięłam sobie jej słowa do serca :) Kryminał to zresztą bardzo wdzięczny rodzaj powieści, bo z jednej strony zapewnia gotową fabułę, a z drugiej – pozwala na wariacje, które tę fabułę urozmaicają. I tak w mojej książce znalazły się też motywy obyczajowe czy lekko zarysowane wątki miłosne – nie mogłam ich sobie odmówić, a wydaje mi się, że jedne nie przeszkadzają drugim.     

Wioleta Sadowska (awiola): Absolutnie nie. Ile trwało napisanie i doszlifowanie Twojego niezwykle obszernego debiutu?

Marta Reich: Książkę pisałam przez półtora roku, a kolejne pół spędziłam na sczytywaniu jej pod kątem „mini redakcji”, czyli wyłapania błędów językowych, niespójności czy zgrzytów merytorycznych. W tym czasie dałam ją też do przeczytania kilku osobom, które także spisywały swoje uwagi i robiły poprawki w tekście. Było to bardzo pomocne, bo wiele z tych błędów sama przeoczyłam, a zależało mi, by wysłać książkę do wydawnictw w stanie dopracowanym na tyle, na ile to tylko możliwe.

Wioleta Sadowska (awiola): Jesteś więc perfekcjonistką. Nie bałaś się, że zbyt duża ilość tekstu może odstraszyć potencjalnych wydawców?

Marta Reich: Wtedy o tym nie myślałam, choć dziś już wiem, że tak grube książki, w dodatku anonimowe debiuty, niemal z automatu się odrzuca. Może i dobrze, bo pewnie bym się zniechęciła, albo zaczęła na siłę skracać książkę. Ja jednak wierzyłam w tę objętość, bo po prostu wierzę w tę historię. Sama lubię grube powieści, mogę wtedy naprawdę zanurzyć się w ich świat i zaprzyjaźnić z bohaterami. Wydaje mi się, że mimo objętości „Morderstwo…” tworzy spójną i ciekawą całość, zarówno jako kryminał, jak i opowieść obyczajowa. Szkoda byłoby mi rezygnować z niektórych jej wątków czy postaci.

Wioleta Sadowska (awiola): Długo szukałaś wydawcy?

Marta Reich: Chyba miałam wiele szczęścia, bo zaledwie kilka miesięcy. Owszem, wysłałam teksty do kilku wydawnictw, a wiele z nich nie odpowiedziało mi nigdy. Do dziś zastanawiam się, czy ktokolwiek je tam przeczytał, bo zdaję sobie sprawę, że wydawnictwa zalewane są ogromem manuskryptów i większość ginie pod stertą pozostałych. Ale mnie naprawdę się poszczęściło, bo „Oficynka” nie tylko zwróciła uwagę na propozycję, ale też zaakceptowała jej objętość i podeszła do niej z otwartym umysłem. W końcu w ostatnich latach na rynku wydawniczym nawet największe bestsellery kryminalne miewają po 800+ stron, czemu więc nie zaryzykować?

Wioleta Sadowska (awiola): Pewnie, a kto nie ryzykuje, ten nie ma. Czy czytelnicy mogą spodziewać się kontynuacji kryminalnej przygody Poli?

Marta Reich: Ależ tak! Jestem w trakcie pisania drugiej części, mam pomysły na kilka kolejnych. Za bardzo zaprzyjaźniłam się z Polą, by tak szybko się z nią rozstawać ;)

Wioleta Sadowska (awiola): Dobra wiadomość. Zdradź w takim razie, o czym będzie kolejna część?


Marta Reich: Tym razem Pola będzie musiała zmierzyć się z zabójstwem znanej polskiej aktorki, która została brutalnie zastrzelona pod własnym domem. Sprawa, pozornie prosta, okaże się bardzo zagmatwana i pełna mylnych, nieraz sprzecznych ze sobą tropów, a w poszukiwaniach Pola otrze się o niebezpieczne i wpływowe środowiska. Do tego tajemnice i znaki zapytania pojawią się także w jej życiu prywatnym, zmuszając dziewczynę do poddania próbie własnych uczuć, oraz tych ludzi, którym ufa najbardziej. Nie wiem, czy książka przypadnie Czytelnikom do gustu (oczywiście mam nadzieję, że tak!), ale jedno mogę obiecać – będzie się działo! :) :)

Wioleta Sadowska (awiola): Wierzę, że będzie to kolejny sukces. „Morderstwo i cała reszta” posiada szeroko rozbudowaną warstwę obyczajową. Dlaczego nie skupiłaś się jedynie na zbrodni?

Marta Reich: Jako człowiek mam chroniczny problem z podejmowaniem decyzji. Wszystko mnie korci, wszystko mnie nęci, więc tam, gdzie mogę, staram się nie narzucać sobie ograniczeń. Dlatego lubię kuchnię fusion, wystroje mieszkań stanowiące kompozycję różnych stylów, albo takie wakacje, gdzie zwiedzanie można połączyć z leżeniem na plaży. Krótko mówiąc: uwielbiam mieszać! Łączyć ze sobą to, co mi najbardziej odpowiada. Jako czytelniczka przepadam i za kryminałami, i za literaturą obyczajową. Bardzo cenię sobie te powieści, które zawierają oba te elementy. Jako autorka także chciałam więc spróbować swoich literackich sił zarówno w pisaniu kryminału, jak i historii o ludziach. Wbrew pozorom te dwa motywy się nie wykluczają: przecież kryminał to opowieść nie tylko o śmierci, ale też o życiu, bo to w życiu musi wydarzyć się coś, co popchnie mordercę do zbrodni. Osoby badające zabójstwo muszą skupić się na śladach z miejsca zdarzenia, to prawda, ale też sięgnąć do otoczenia ofiary, jej zwyczajów, aspiracji, dążeń, lęków… ale też  do sfery jej przyjaciół, wrogów, ludzi zaufanych i znienawidzonych, bliskich i dalszych.

Wioleta Sadowska (awiola): Jestem ciekawa, kto według Ciebie zasługuje na miano królowej polskiego kryminału?

Marta Reich: Zygmunt Miłoszewski nazwał królową polskiego kryminału Katarzynę Bondę i osobiście jestem gotowa się z nim zgodzić. Uważam, ze wśród polskich autorek nie ma drugiej, która równie wnikliwie zgłębiłaby tajniki postępowania operacyjno-dochodzeniowego i wniknęłaby w kulisy pracy policji. To w jej książkach ogromnie sobie cenię i jestem pod wrażeniem nakładu pracy, którą trzeba włożyć, by tak solidnie przygotować materiał do powieści.
Ale z drugiej strony moim zdaniem Bondę coraz bardziej goni Katarzyna Puzyńska. Jej książki są zupełnie inne, to prawda, brak im aż takiego przygotowania merytorycznego (choć i ona nie ucieka przed ukazaniem pracy policji), ale psychologicznie i literacko jej powieści są naprawdę świetne. Przemycić zbrodnię do małej, sennej wioski – to naprawdę osiągnięcie! I choć czasem myślę, że zasady statystyki płaczą wraz z każdą kolejną premierą książki z cyklu o Lipowie (bo ileż mordów może zdarzyć się w jednej małej, prowincjonalnej okolicy!) to jednak ja sama na każdą czekam z utęsknieniem. A pracowitość i systematyczność Pani Kasi sprawia, że ma szansę dorobić się autorskiej biblioteczki równie szerokiej, co Agatha Christie.

Wioleta Sadowska (awiola): Ciekawi mnie, co na co dzień czyta Marta Reich?

Marta Reich: Zdradziłam już, że między innymi właśnie kryminały ;) i to chętnie kryminały polskie. Uwielbiam je, bo zawsze fascynuje mnie to, jak autorzy przedstawiają rzeczywistość, którą tak dobrze znam. Oprócz rodzimych, bardzo lubię w tym gatunku także powieści brytyjskie i rosyjskie, nie przepadam natomiast za skandynawskimi, które są dla mnie zbyt mroczne i makabryczne, a zagadka nieraz okazuje się dość prosta. Ponieważ na co dzień pracuję, a książki czytam głównie w autobusie, kryminał jest dla mnie częstym wyborem – te książki wciągają tak bardzo, że spokojnie można je zgłębiać nawet w mało wygodnej pozycji wśród tłumów pasażerów.
Oprócz tego uwielbiam literaturę anglosaską w całej swojej okazałości i krasie, zarówno tę współczesną, jak i historyczną, tę bardziej ambitną, jak i zupełnie popularną. Uważam, że napisanie wciągającej książki rozrywkowej wcale nie jest łatwe, a Anglicy i Amerykanie to mistrzowie takich powieści. A z innych klimatów – bardzo lubię beletrystykę czeską, żydowską, rosyjską i francuską, nie wspominając już o poezji wszelkiej maści.

Wioleta Sadowska (awiola): Ja też najczęściej czytam w autobusie. Jakich rad udzieliłabyś osobie chcącej wydać swoją pierwszą książkę?

Marta Reich: Przede wszystkim – żeby się nie zrażała negatywnymi komentarzami, przestrogami z forów internetowych i „dobrymi radami” różnych specjalistów dookoła, którzy będą tłumaczyć, że to się nie może udać. Trzeba wierzyć w siebie i w swoją pracę, jakkolwiek to nieraz trudne, bo i trudny jest niewątpliwie cały ten wydawniczy proces. To prawda, że większość manuskryptów trafia na dno stosu i nikt ich nie czyta. To prawda, że konkurencja jest spora. To prawda wreszcie, że większość wydawnictw dostaje rocznie kilkanaście lub kilkadziesiąt debiutów, którymi jest potencjalnie zainteresowana, a może wydać tylko trzy. Ale to nie znaczy, że w końcu się nie uda! Trzeba uzbroić się w cierpliwość i mieć oczy dookoła głowy, bo czasem przypadek potrafi zdecydować, że wydawnictwo zwróci uwagę właśnie na nas.
ALE  mając w głowie powyższe, mam też pewną radę praktyczną: wysyłając pracę do wydawnictwa, trzeba starać się nadać jej maksymalnie atrakcyjną oprawę. Koniecznie dodać krótkie, ale zachęcające streszczenie i informację o sobie. Jeśli tylko jest taka możliwość – warto dołączyć też listy polecające z kursu pisania albo rekomendację rozpoznawalnego autora czy recenzenta. Każda rzecz, która może wyróżnić nas z tłumu, jest na wagę złota.

Wioleta Sadowska (awiola): Oby ktoś wziął sobie do serca Twoje rady. Co sądzisz o osobach piszących o książkach, czyli o tzw. blogosferze książkowej?

Marta Reich: Uważam, że blogerzy robią naprawdę świetną robotę w propagowaniu czytelnictwa. Nie tylko pomagają czytelnikowi rozeznać się w dostępnych na rynku tytułach i wydawanych nowościach, ale też swoją miłością do książek zarażają innych. Nawzajem sobie kibicują, dopingują, zachęcają… i to moim zdaniem jest na wagę złota. Sama byłam kiedyś blogerką kulinarną i wiem, ile dobrego ten ruch zrobił dla promowania gotowania i zdrowego jedzenia. To, że dziś półki w księgarniach uginają się od książek kucharskich, to w dużej mierze zasługa właśnie kulinarnej blogosfery i wydaje mi się, że w środowisku czytelniczym jest podobnie.
Jestem też zdania, że opinie blogerów literackich są bardzo cenne, bo stanowią głos nie tylko recenzenta, ale też Czytelnika. Recenzje prasowe czy komentarze krytyków są bardzo ważne, ale trochę inne, a głos blogerski stanowi ważne uzupełnienie w dostępnych opiniach o danej książce.
Oczywiście, nie wszystkie blogerskie postawy mi się podobają. Konstruktywna krytyka jest ważna, wręcz niezbędna, ale nie podoba mi się, gdy ktoś konsekwentnie miażdży dosłownie każdą pozycję, która trafi w jego ręce, i to bez merytorycznych uwag, a tylko na zasadzie: „tak, bo tak”. Nie jest to ani wiarygodne, ani motywujące, ani pomocne dla Czytelnika (bo jak ma odróżnić książkę wartą uwagi od tej słabej?). Wydaje mi się jednak, że takie zachowania, choć nieraz „wywoływane do tablicy” i krytykowane, są tak naprawdę bardzo rzadkie. Większość blogów, z którymi dane mi się było spotkać, zapewnia różnorodność opinii, cenne merytoryczne uwagi, ciekawy wachlarz propozycji czytelniczych i przemiłą atmosferę. 

Wioleta Sadowska (awiola): Cieszy mnie taka opinia. Czego nie może zabraknąć w Twoim ulubionym antykwariacie?

Marta Reich:  Szekspira, Gałczyńskiego, Leśmiana i Tuwima – to moi mistrzowie słowa :)

Wioleta Sadowska (awiola): Co na koniec chciałabyś przekazać czytelnikom mojego bloga?

Marta Reich: Bardzo serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i dziękuję, że dotrwaliście do końca tego wywiadu! (wiem, wiem, że jestem gadułą… co zrobić!). Dziękuję Wam, że czytacie książki, kochacie je i interesujecie się nimi. To dzięki Wam autor ma powód, by rano wstać i przelać swoje przemyślenia na papier, wiedząc, że będzie miał się nimi z kim podzielić :) A jeśli są wśród Was tacy, którzy sami coś piszą lub o tym myślą, pamiętajcie – kibicuję Wam z całego serca! Warto podążać za swoimi marzeniami i zdolnościami :)
Wiolu – wreszcie Tobie serdecznie dziękuję, zarówno za recenzję „Morderstwa…”, która naprawdę mnie wzruszyła, jak i za przemiły kontakt i bardzo ciekawy dobór pytań. Była to dla mnie wielka przyjemność! 


Czuję, że o Marcie Reich polscy czytelnicy usłyszą jeszcze nie raz, a mam do takich przeczuć przysłowiowego nosa. Dziękuję autorce za udzielenie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, a was zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, w którym możecie wygrać "Morderstwo i cała reszta" - KLIK.

31 komentarzy:

  1. Ciekawy wywiad :D Ja uwielbiam kryminały, więc napewno przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy wywiad :D Ja uwielbiam kryminały, więc napewno przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiola, świetny wywiad. Ja przeczytałam jednym tchem, dziękuję Ci, że mogłam poznać nową autorkę i nieźle zapowiadający się kryminał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wywiad. Książka nadal wciąż przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Autorki nie znam, podobnie jak książki ale widzę, że dużo tracę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Marta - I bardzo dobrze, że zaprzyjaźniłaś się z Polą! Nie mogę doczekać się kontynuacji. Przyznaję, że jakby moja Mama namawiała mnie na napisanie książki, to kryminał byłby ostatni. Wolałaby coś bardziej ckliwego :)
    A swoją drogą, też prowadziłam kiedyś bloga kulinarnego, który nadal wisi w sieci i czeka na zbłąkanych "blogowędrowców".
    Wiola - Świetny wywiad!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Jak fajnie! A długo go prowadziłaś? Mój też jeszcze wisi w cyberprzestrzeni :) :) Kontynuacja będzie - mam nadzieję ;) w każdym razie się pisze :)

      Usuń
  7. Mam nadzieję, że książka kiedyś trafi w moje łapki, skoro tak rekomendujesz. Autorka wydaje się być bardzo ciekawą osobą. 800 stron jak na debiut jest niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam zarówno książkę Marty jak i jej styl bycia. Jak zwykle się rozgadała ☺ i nie mogę się doczekać kolejnego tomu przygód Poli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))) Ojejku trzymaj kciuki za ten drugi tom, przede wszystkim za to, żeby wyszedł mi krótszy :P bardzo się staram, naprawdę!

      Usuń
  9. Bardzo ciekawa osoba! Już jakiś czas temu właśnie dzięki blogerskim recenzjom miałam ochotę na książkę Pani Marty, ale teraz jestem już pewna, że z wielką przyjemnością sięgnę po to tomisko!

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna babeczka i dobrze pisze - oby więcej takich autorów i tak zajmujących dzieł! :) Ogromnie podoba mi się, że Marta jest taka naturalna, umie się wzruszyć, ucieszyć, a nie zadziera nosa, bo wydała książkę. :)
    Jestem bardzo ciekawa jak losy Białohorskiej i spółki potoczą się w kolejnych tomach. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja też jestem ciekawa ;) to znaczy w zasadzie wiem, jk się potoczą, ale nie wątpię, że bohaterowie czymś mnie zaskoczą :P

      Usuń
  11. Ciekawy wywiad. :) A książkę mam w planach przeczytać. ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam czytać twoje wywiady. Będę musiała zapoznać się z książkami tej autorki :) Pozrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy wywiad. Nie poznałam jeszcze twórczości pisarki, ale postaram się to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niezwykle interesujący wywiad. Mam w planach twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny wywiad. Książkę już widziałam i faktycznie nieco przeraziła mnie objętością, a jednak teraz mam na nią wielką ochotę. Dobrze, że jednak autorka nie myślała o tym podczas pisania, bo gdyby zaczęła ją skracać, mogłoby to jej bardzo zaszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
  16. autorka jest piękną kobietą:) i ciekawie się tak wypowiada!

    OdpowiedzUsuń
  17. Interesujący wywiad,a na książkę tej Pani mam wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Około 2 lata pracy ale jednak się opłacało i to jak, pozytywne recenzje mówią same za siebie. A te wydawnictwa które nie odpowiedziały to dziś pewnie tego żałują;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetnie wyszedł wam ten wywiad! Widać, że Pani Marta to ciepła i (nie) zwykła kobieta, jak my wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) zwykła zupełnie! Ale niestety mimo moich wielkich starań czasem potrafię też być nieznośna... ;)

      Usuń
  20. Wywiad, który bardzo dobrze się czytało :) Gratuluję! :)
    Książkę mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wydaje mi się, że autorka może wnieść naprawdę dużo w sferze kryminału.
    Ten gatunek uwielbiam, więc jeśli będę mieć okazję na pewno ją wykorzystam.
    Gratuluję wspaniałego wywiadu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Po taki wywiadzie nic tylko zabierać się za lekturę tej cegiełki:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawy wywiad :) Też uważam, że Puzyńska pisze ciekawe kryminały.

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja jeszcze raz dziękuję! I za gościnę na łamach bloga, i za tyle ciekawych pytań, i za tyle miłych komentarzy :) Była to dla mnie ogromna przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)