niedziela, 6 grudnia 2015

"Numer telefonu" – Anna Kucharska














"Wiedziałam już, że miłość to wspólny poranek przy otwartym oknie w letni dzień, o którym marzysz, aby nigdy się nie skończył".





Żałoba po stracie ukochanej osoby może przybierać różnorakie formy – wielkiej rozpaczy, smutku, zamknięcia się w sobie, ale także sięgnięcia po rożnego rodzaju używki i niekończącą się zabawę. Niektórzy jednak wypracowują w sobie zupełnie inny mechanizm obronny, który pozornie nieszkodliwy, może w dłuższej perspektywie spowodować większe spustoszenie niż chwilowe odreagowanie. Z rzeczywistością trzeba się bowiem zmierzyć prędzej czy później, o czym przekonuje się bohaterka książki pod wiele mówiącym tytułem stanowiącym słowo klucz, czyli "Numer telefonu".

Anna Kucharska to pochodząca z Rzeszowa, urodzona w 1987 r. absolwentka  politologii na Uniwersytecie Rzeszowskim, mieszkająca obecnie w Nisku. W 2014 r. autorka wydała swoją debiutancką powieść pt. "Całkiem dobra książka o miłości". Jej wcześniejsze sukcesy to bycie w 2011 r. laureatką konkursu "Blogowe Dbajki", a także znalezienie się jej opowiadania w zbiorze pt. "Wyjątkowe święta Kiko, Niko i Sokratesa".

Dwudziestoośmioletnia Zuzanna Piątek dwa lata temu została osierocona przez swoją mamę, która była jej najlepszą przyjaciółką. Od tego czasu bohaterka funkcjonuje w miarę normalnie – pracuje do późnych godzin w miejscu, którego nie lubi. To jednak tylko pozory, bowiem Zuza wypracowała sobie codzienny rytuał pod postacią dzwonienia na ciągle czynny telefon mamy, by za pomocą monologu wyrzucać z siebie nagromadzone emocje. Pewnego dnia jednak, telefon zostaje odebrany przez nieznaną jej kobietę. Od tego momentu życie bohaterki wkracza na zupełnie inne tory.

"Numer telefonu" to książka ukazująca dość głęboko panoramę życia osoby, która nie jest w stanie pogodzić się z odejściem najbliższego sobie człowieka. I przyznam szczerze, że spoglądając na okładkę, nie spodziewałabym się tak trudnego tematu, o którym przecież nie jest łatwo pisać. Czy obrazek przedstawiający zamyśloną, młodą kobietę i czarnego kota może być więc mylący? Biorąc pod uwagę całą fabułę powieści myślę, że niekoniecznie, aczkolwiek z pewnością nie wskazuje na aż tak niewdzięczny temat. 

Anna Kucharska stworzyła zapadający w pamięć portret psychologiczny Zuzanny, czyli osoby, która nie potrafi normalnie żyć, odkąd zmarła jej matka. Autorka daje czytelnikom możliwość wejścia w umysł bohaterki i poznania jej najskrytszych myśli, które wzbudzają ambiwalentne uczucia. Trzeba bowiem przyznać, że wyrzuty sumienia jakimi stale karmi się Zuza oraz wspomnienia to przejmujące elementy jej kreacji psychologicznej. Trudno jednak zrozumieć wybory bohaterki pod postacią zerwania kontaktu z ojcem czy też strachu przed nowym uczuciem. Z pewnością więc dość niejednoznaczna kreacja Zuzanny będzie budzić w czytelnikach wiele odczuć, łącznie z takimi jak konsternacja, zdziwienie i złość. 

W powieści znajdziecie wiele wątków, bowiem pojawia się miłość, przyjaźń, cierpienie, wybaczenie sobie samemu, ale także pojawia się ukazany na okładce kot. Kot Behemot, którego główna bohaterka dosłownie nie znosi, reagując z wściekłością na każde jego syczenie. I jak to w życiu bywa, nigdy nie można niczego być pewnym, bowiem los Zuzanny odwraca się, a wraz z tym do jej życia wkracza właśnie tenże kot. To taki śmieszny akcent fabularny, który oczywiście mnie, wielbicielkę kotów, bardzo przypadł do gustu.

"Numer telefonu" to ciepła opowieść z lekką nutką przewidywalności, która w pewnych elementach potrafi zaskoczyć. I pomimo faktu, iż wątek pod postacią pojawienia się podwójnego romansu jest nieco naciągany i mało realistyczny, książka ta zapewniła mi mile spędzone popołudnie. Najważniejsze jest jednak to, że po jej lekturze pojawiło się w moim umyśle sporo refleksji na temat śmierci i niedoceniania codzienności. Telefon do mamy także się pojawił, na szczęście odebrała.

Anna Kucharska
Źródło zdjęcia - KLIK

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce

40 komentarzy:

  1. Bardzo lubię takie psychologiczne powieści, dam szansę tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również jak koleżanka lubię takie powieści, jednak nie każda mnie do siebie przekonuje, tej się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi całkiem ciekawie. Chyba już gdzieś o tej książce czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby wątki zostały mocniej rozbudowane, to byłby wielki hit. Autorka ma niebanalne pomysły i za to nalezy jej się wielki plus. Poza tym jest pełną pokory, cudowną osobą, która bez fochów przyjmuje krytykę i wyciąga wnioski. Choćby dlatego sięgnę po każdą jej kolejną książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka zapowiada się bardzo ciekawa, mam nadzieję, że uda mi się ją niedługo przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że to dość przygnębiająca książka.

    OdpowiedzUsuń
  7. A właśnie tworzę listę książek, które chcę przeczytać i ta z pewnością znajdzie się na liście - zainteresował mnie opis:)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest coś takiego w tym pomyśle, że mam łzy w oczach. Strasznie współczuję bohaterce i chętnie poznam jej historię! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele osób mówi o tej książce, wiec i ja mam ją w planie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam o niej chyba u Cyrysi i mam na nią wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  11. książka do polecenia lubującym się w tego typu powieściach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę smutny temat ale czasami lubię takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tematyka niełatwa, ale kiedyś trzeba się z nią zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładka zupełnie nie zapowiada takiej poważnej i smutnej treści. Jesień już wystarczająco mnie przygnębia, więc na razie nie planuję sięgać po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za opinię, chętnie przeczytam tą książkę!
    Pozdrawiam http://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam na nią ochotę od dawna, a każda kolejna pozytywna opinia mnie tylko utwierdza :D

    OdpowiedzUsuń
  17. piękny cytat na rozpoczęcie recenzji wybrałaś

    OdpowiedzUsuń
  18. Książkę już czytałam, chociaż jak dla mnie ma ona nieco "anemiczną" akcję. Niemniej jednak całość, według mnie, wypada całkiem ok.

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście okładka nie wskazuje na tak smutną treść. Książka zaciekawiła mnie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka już za mną i osobiście bardzo pozytywnie ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie osobiście ta książką mogłaby być za trudna...

    OdpowiedzUsuń
  22. Takich ciepłych opowieści teraz mi trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ta książka na pewno mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytałam "Numer telefonu" i książka bardzo mi się podobała. Niesamowicie dobrze ją wspominam. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Na jesienny klimat pasuje idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Rzeczywiście okładka nie zapowiada tak przejmującej treści.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem zainteresowana tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  28. Lubimy takie książki i na pewno po Twojej recenzji po nią sięgniemy.

    Pozdrawiamy!

    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. A jaka książke poleciłabys mi na poczatek, jakas o miłości...?

    OdpowiedzUsuń
  30. Może i jest to przewidywalna opowieść, ale czasem i na takie mam ochotę. Też chciałabym spędzić z tą książką miłe popołudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czytałam już kilka recenzji tej książki, ale jakoś nie mam na nią ochoty...

    OdpowiedzUsuń
  32. Okładki bywają bardzo mylące i gdybym miała wybierać książkę kierując tylko grafiką, to nie zdecydowałabym się na ten tytuł, a tak - dzięki Tobie - bardzo chętnie ją przeczytam, bo lubię poruszające tematy.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawa jestem, co to za kobieta odebrała telefon i co z tego wynikło. ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Same pozytywne opinie. Ta pozycja pojawia się na liście do Mikołaja :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Tematyka nawet przypadła mi do gustu, o ile większość książki nie jest "dołująca", to chętnie bym po nią sięgnęła. W sumie jestem też ciekawa jak zakończyła się ta historia z telefonem i nieznajomą kobietą, no i z kotem. Będę pamiętała o tej ksiażce!

    OdpowiedzUsuń
  36. Jestem ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Od jakiegoś czasu mam wielką ochotę na tę powieść :) Z pewnością dam jej szansę, no i ta okładka bardzo przyciąga moją uwagę, te zielone, kocie oczy... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)