piątek, 23 października 2015

"Zabij, jeśli potrafisz!" – Susanne Mischke













"Brak uwagi jest czasem gorszy niż krytyka".






Wychodząc z dzieckiem na zwykłe zakupy, będąc w tłumie ludzi, martwimy się raczej o to, aby złodziej nie ukradł nam torebki, zegarka czy też telefonu komórkowego z kieszeni. Większość ludzi raczej nie pomyśli o tym, że łupem złodzieja może stać się... dziecko, a nie żaden przedmiot o wysokiej wartości. Po lekturze książki znanej, niemieckiej pisarki, zostanie Wam nieoczekiwanie wszczepiona umiejętność przewidywania. I na pewno odtąd nie zostawicie swojego dziecka w wózku, choćby tylko na małą chwilę.

Susanne Mischke to niemiecka autorka i scenarzystka, która ukończyła studia administracyjne na Uniwersytecie Nauk Stosowanych w Kempten. W 1994 r. opublikowała swoją pierwszą książkę. W Niemczech znana jest głównie z kryminałów, jednak wydała także kilka książek dla młodzieży. Obecnie mieszka i pracuje w okolicach Hanoweru.

Tinka nie spodziewa się, że zwykły wypad na zakupy do hali targowej z dwuletnią córką zmieni jej życie. Podczas zakupów bowiem, bohaterka pozostawia na chwilę swoje śpiące dziecko, dziewczynkę Lucie w wózku, a gdy wraca, córki już nie ma. Policja nie znajduje niestety sprawcy porwania ani dziecka. Mijają cztery lata, komisarz Greger Forsberg wraz ze swoją nową pomocnicą Selmą Valkonen odświeżają nierozwiązaną sprawę porwania Lucie pod wpływem nowego tropu. Tymczasem, ojciec dziewczynki otrzymuje anonimową wiadomość, która stawia go przed bardzo trudnym wyborem.

"Zabij, jeśli potrafisz!" to kryminał z elementami powieści sensacyjnej i psychologicznej, którego wielowątkowość początkowo przytłacza, a dobrze skrojona intryga od razu fascynuje. Autorka bowiem łączy ze sobą niewyjaśnione przestępstwo sprzed lat z aktualnym zaginięciem kolejnego dziecka, które to wątki przez dużą część fabuły nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego. Spora ilość bohaterów oraz mnogość przywoływanych wydarzeń to elementy, jakie przez pierwsze kilkadziesiąt stron lektury wprowadzają nieco chaosu, jednak po początkowym oszołomieniu, dalej czeka na czytelnika wyłącznie interesująca zagadka do rozwiązania. I przyznam się, że byłam bardzo ciekawa, jak Susanne Mischke połączy ze sobą te dwa elementy fabularne, gdyż to, że połączy było bardziej niż pewne. A finał muszę przyznać, dość zaskakujący, odsłonił mi nietuzinkowość umysłu niemieckiej autorki, gdyż Mischke bardzo zgrabnie odsłoniła karty i powiązała ze sobą różne elementy, łącząc je w jedną, kompletną całość.

Autorka w swojej książce dużo miejsca poświęciła na analizę psychologiczną Tinky, jej męża Leandra, a także Gregera oraz Selmy, zwanej "Ptaszycą". Każda z tych postaci bowiem nosi ze sobą bagaż różnych doświadczeń oraz pełna jest dylematów życiowych, jakie determinują ważne wybory. I w zasadzie każdego z bohaterów można oceniać i potępiać, ale także podziwiać i polubić, gdyż nie są kryształowi – opanowani przez żądzę władzy, namiętności, wolności czy ambicji. Wielotorowa, trafiona w tym przypadku narracja, prowadzona przez wyżej wskazane postacie, potęguje jedynie wyrazistość bohaterów, którzy jawią się nam niczym ludzie z krwi i kości, jakich codziennie spotykamy na swojej drodze.

"Zabij, jeśli potrafisz!" to także oprócz wymiaru kryminalnego, dogłębna rozprawka psychologiczna z naczelnym pytaniem, ile jesteśmy w stanie zrobić, by odzyskać własne dziecko? Odpowiedź nasuwa się sama – wszystko. Czy to jednak prawda? Czy bylibyście w stanie zabić niewinną osobę, by ochronić swoje dziecko? Czy, co za tym idzie, można zbudować własne szczęście na nieszczęściu innych? Przyznam, że dylemat przed jakim stanęło małżeństwo Hansson wywołało we mnie konsternację i mnogość przemyśleń. I pomimo faktu, że to wyłącznie fikcja literacka, wywołało dreszcze na całym ciele.

Dzieła Susanne Mischke nie nazwałabym typowym kryminałem, gdyż rozbudowana warstwa psychologiczna stanowi bardzo ważny element jej fabuły. To wciągająca historia z wielowątkowym podłożem, której zakończenie może Was zaskoczyć. Lektura idealna na leniwy wieczór, zapewniająca towarzystwo dobrze skrojonej intrygi kryminalnej.

Susanne Mischke



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Naukowemu PWN

34 komentarze:

  1. Porwanie dziecka? Zapowiada się ciekawie, w dodatku część psychologiczna bardzo do mnie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio bardzo dobrze czyta mi się powieści z takim psychologicznym aspektem. Zainteresowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki z wątkiem porwania dziecka są zazwyczaj ciekawe, bo ukazująca intrygujące portrety psychologiczne rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że to dość obszerna lektura. Zainteresowałaś mnie nią. Jestem ciekawa, co łączy oba zaginięcia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią bym przeczytała!
    Musi być cudowna..

    OdpowiedzUsuń
  6. na szczęście nie jestem w stanie odpowiedzieć na postawione przez Ciebie pytanie, bo jeszcze nie mam dzieci. to chyba nie jest książka dla mnie, pomijając moje uprzedzenie do wszystkiego, co niemieckie. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka powinna przypaść mi do gustu. Tym bardziej, szczególnie, że autorka zmusza nas czytelników, a nie tylko bohaterów, do przemyśleń nad tym co najważniejsze. Jestem również ciekawa, jaką ścieżkę wybiorą rodzice porwanego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzadko sięgam po takie powieści, ale ty mnie bardzo zachęciłaś, abym po nią sięgnęła. Wątek psychologiczny na pewno by mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tytuł jest bardzo, bardzo intrygujący. Jednak sama fabuła średnio mnie zachęca :c

    OdpowiedzUsuń
  10. Taka sytuacja, jak w książce musi być przerażająca!

    OdpowiedzUsuń
  11. O porwaniu dziecka chyba nie czytałam

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takie książki, na pewno po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
  13. fabuła mnie zaciekawiła, choć bohaterka jest strasznie lekkomyślna. ja bym swojego dziecka na sekundę nie zostawiła samego w wózku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawa jestem psychologicznego aspektu tej książki. Jeśli będę miała okazję, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Brzmi bardzo ciekawie, jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  16. bohaterka by mnie wkurzyła już samym dziecka zostawieniem...

    OdpowiedzUsuń
  17. Koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę. Dylemat, przed którym stają bohaterowie to dla mnie sytuacja nie do wyjścia. Jak można zabić niewinnego człowieka, ale jako można pozwolić na to, by nigdy więcej nie zobaczyć własnego dziecka. Przerażające. Lubię połączenie kryminału i powieści psychologicznej, więc tym bardziej mam ochotę na tę historię.

    OdpowiedzUsuń
  18. O rany, przeszedł mnie dreszcz niepokoju. Aż boję się sięgnąć po książkę, bo pewnie będę utożsamiać się z bohaterami, że względu na wątek małych dzieci

    OdpowiedzUsuń
  19. Podoba mi się to połączenie kryminału i wątku bardziej psychologicznego! Muszę zapamiętać tę pozycję, może znajdę ją kiedyś u mnie w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Motyw bardzo często wykorzystywany w kinematografii, w literaturze jeszcze się z nim nie spotkałam, więc chętnie przeczytam;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla warstwy psychologicznej jestem w stanie zrobić dla książki wszystko! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Twoja recenzja bardzo zachęca do sięgnięcia po tę książkę. Może poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię takie wielowątkowe książki, bo wciągają mnie całkowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię właśnie takie nietypowe kryminały - bardzo chętnie przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ogromnie mnie zaciekawiłaś tą książką, muszę przeczytać, uwielbiam takie mocno psychologiczne książki :) Dodaję do listy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zdecydowanie książka dla mnie, uwielbiam kryminały.

    OdpowiedzUsuń
  27. Gdybym miałam dziecko raczej nie spuściłabym go z oczu nawet na chwilę. Jestem zbyt wielką panikarą. A ksiązkę chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Najbardziej mnie przekonuje wniknięcie w psychikę bohaterów i stawianie ich przed decyzjami, które trudno jednoznacznie ocenić. Czuję się zachęcona do lektury ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)