poniedziałek, 19 października 2015

"Poduszka w różowe słonie" - Joanna M. Chmielewska













"Różowe słonie odpędzają złe sny".




Co zrobić, gdy niespodziewanie los przecina ze sobą drogi życiowe dwóch osób, na zawsze łącząc je w jedną całość? Osób, dla których słowem kluczem do rozwiązania problemów jest po prostu "dzieciństwo". Osób, z których jedna, traumę z tego okresu ma już za dawno za sobą oraz druga, która właśnie wkracza w ten etap. Uleczyć je może tylko wspólne wspieranie się i zostawienie za sobą przeszłości. Rada łatwa do wykonania w teorii, trudniejsza jednak w prawdziwym życiu.

Joanna Maria Chmielewska to pochodząca z Wybrzeża, pedagog, socjoterapeutka oraz autorka książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Prowadzi warsztaty twórczego pisania, a jej teksty można znaleźć w podręcznikach i antologiach. Mieszka obecnie w Szklarskiej Porębie w Domu pod Wędrownym Aniołem, wychowując trójkę dzieci. Jej książki zaczarowały już tysiące czytelników.

Hanka, trzydziestoletnia singielka wiedzie dość poukładane i przewidywalne życie. Ma ustabilizowaną pozycję zawodową i jedynie skomplikowane relacje z matką, nastręczają jej pewnych trudności. Hanka nie angażuje się w żadne bliższe relacje do czasu, gdy umiera jej najbliższa przyjaciółka, osierocając pięcioletnią Anię. Bohaterka z dnia na dzień staje się opiekunką małej dziewczynki dla której zawalił się cały świat.

To, jacy jesteśmy teraz, w dorosłym życiu, kształtuje w dużym stopniu okres naszego dzieciństwa. Wszelkie wydarzenia, jakich wówczas doświadczaliśmy, wpływają bowiem na naszą osobowość. I właśnie tego tematu dotyka Joanna M. Chmielewska, konfrontując niejako ze sobą dwa zupełnie odmienne przypadki, które łączy jedno – potrzeba uzdrowienia. Hanka staje się bowiem w powieści przedstawicielką tej grupy ludzi dorosłych, którzy w dojrzałym już życiu nie potrafią ułożyć sobie stosunków z innymi. Ukrywana trauma z przeszłości upośledziła jej duszę, dlatego też bohaterka nie potrafi stworzyć żadnego związku. A najgorsze w tym wszystkim jest to, iż Hanka nie umie zmierzyć się ze swoimi wspomnieniami. Do czasu, do czasu aż na jej drodze staje zagubione dziecko, spragnione miłości i czułości. Autorka z wyczuciem nakreśliła portret psychologiczny takiej osoby, skrywającej dziecięcą tajemnicę, której istnienie dosłownie blokuje zrobienie kroku do przodu w jej dorosłym już życiu. Kreacja ta porusza naturalnością, odmalowaniem różnorodnych stanów emocjonalnych i przede wszystkim jest zwyczajnie prawdziwa. A użyte w fabule retrospekcje ukazujące dzieciństwo Hanki oraz jej początki przyjaźni z Ewą, czyli mamą Ani, tylko potęgują ten obraz.

"Poduszka w różowe słonie" to także odmalowanie procesu żałoby, pokazanie jak wielkie spustoszenie w psychice dziecka prowadzi śmierć rodzica. To pełny obraz dramatu niespodziewanego sieroctwa, poczucia winy i kompletnego zamykania się w swoim świecie. Wielokrotnie podczas lektury tej książki współodczuwałam z małą Anią jej rozpacz, strach i bezsilność. Te uczucia można było bardzo wyraźnie wyczuć i trudno od nich zwyczajnie uciec.

Historia dwóch zagubionych kobiet, starszej i młodszej, nie porywa wartką akcją czy też elementem zaskoczenia. To bowiem dzieło, w którym akcja toczy się dość leniwie, a najważniejszymi jej elementami są kreacje psychologiczne bohaterek, ich motywacje i przyczyny pewnych zachowań. Dla czytelników lubiących prozę autorki, warto wspomnieć, że w powieści pojawia się lekko zaakcentowany wątek "Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem", czyli miejsca znanego z innych książek Joanny M. Chmielewskiej. Porównując okładkę pierwszego wydania z najnowszą, muszę powiedzieć, iż to właśnie druga odsłona zasługuje na miano eleganckiego wydania, z idealnie dobraną kolorystyką okładki i czarno-białym zdjęciem dwóch dziewczynek. Twarda oprawa dodaje jej niezaprzeczalnego uroku.

Jeśli chcecie dowiedzieć się, cóż oznacza tytuł powieści i jaką symboliczną wymowę ma poduszka w różowe słonie, zachęcam Was do tej lektury. Nie jest to proza łatwa i przyjemna, a z różowym kolorem ma niewiele wspólnego. Warto jednak zmierzyć się z demonami, które tkwią gdzieś głęboko, ukryte w szafie.

"Kawę i miłość najlepiej smakować na gorąco".


Joanna M. Chmielewska


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG

39 komentarzy:

  1. Tajemniczy tytuł, Twoja recenzja też intryguje... może się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poduszka i w dodatku w słonie. Różowe. Po prostu muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tylko ogarnę swoje obecne plany czytelnicze to od razu wezmę się za "Poduszkę w różowe słonie".

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę miałyśmy, ale nie bardzo nas do niej ciągnęło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiedziałam, że będziesz umiała odkryć i docenić głębie płynącą z książki :) Poduszka jest piękna, smutna, ale piękna. Dla mnie to ważna pozycja na półce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piwnicę pod Liliowym Kapeluszem kojarzę z innej książki i chętnie zajrzałabym tam choć na moment. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Kawę i miłość najlepiej smakować na gorąco" - muszę zapamiętać, bo bardzo przypadł mi do gustu ten cytat. Podoba mi się również okładka i cała treść wydaje się dość intrygująca, więc muszę pamiętać o tej pozycji. Może chociaż tej polskiej autorce dam szansę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tą książkę kilka lat temu i pamiętam, że wzruszyłam się przy niej. Mojemu tacie też przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tematyka tej książki bardzo mnie zaintrygowała i jak tylko znajdę wolną chwilę (a z tym ostatnio niestety ciężko), to na pewno zabiorę się za tą pozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie spodziewałam się takiej tematyki po tej książce. Brzmi bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  11. I to jest książka, która bardzo mnie zainteresowała...

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka wydaje się być podobna do "Jasnych, błękitnych okien"Edyty Czepiel

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie napisana recenzja. I tak mnie naszła refleksja, że strasznie dawno nie miała w ręku powieści Chmielewskiej...

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam jakiś czas temu i bardzo mi się podobała, zresztą jak i inne książki autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam za sobą wszystkie książki przedstawiające bohaterów lubiących odwiedzać Piwnicę pod Liliowym Kapeluszem. Każda z nich porusza inne istotne kwestie, za co bardzo lubię twórczość Joanny M. Chmielewskiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam styczności z twórczością pani Joanny M. Chmielewskiej, ale wierzę, że emocje są na każdej kolejnej stronie. Jak tylko nadarzy się okazja, przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To czym urzeka mnie wydawnictwo MG to nie tylko popularyzowanie literatury polskiej, ale również piękne wydania. Jest to jedno z moich ukochanych wydawnictw i czekam na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  18. W tej książce zachwyca mnie niestety jedynie tytuł. Za te "różowe słonie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na razie mam co czytać, ale kto wie może za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. To było moje pierwsze spotkanie z autorką, piękna książka (-: Mam w planach pozostałe książki Joanny M. Chmielewskiej (-:

    OdpowiedzUsuń
  21. to prawda dzieciństwo ma duży wpływ... czym skorupka za młodu.... tym na starość...

    OdpowiedzUsuń
  22. bardzo poruszająca powieść - może kiedyś jej poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Książka ta już od pewnego czasu zaptrząta moje myśli, cieszę się, że o niej napisałaś ;) Z przyjemnością przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Po przeczytaniu opinii i zdania końcowego bardzo zaciekawiła mnie ta książka, taka tajemniczość. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Brzmi ciekawie, lubię takie psychologiczne książki :)

    OdpowiedzUsuń
  26. "Kawę i miłość najlepiej smakować na gorąco"- zgadzam się;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Z chęcią przeczytam w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  28. nie koniecznie moja ulubiona tematyka, ale uważa, że takie tematy społeczne jak najbardziej trzeba poruszać i o nich rozmawiać

    OdpowiedzUsuń
  29. Dziękuję za ten post! Ja już od dawna chciałam poczytać coś w języku polskim. Totanie zapomniałam o tej autorkie, którą uwielbiam od dziczyństwa!

    Pozdrawiam!

    Brzydki Ptak Blog

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam prawe całą kolekcję kryminałów tej Pani, aczkolwiek nie ma tej pozycji w niej, bo jak widać nie jest to kryminał. Jednak cieszę się niezmiernie, bo już na samym początku zachęciłaś mnie do przeczytania tej ksiązki.
    A podwójna radość to taka, że autorka będzie na Targach Książki w Krakowie, więc zamierzać zabrać dwie lub trzy książki ze sobą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Coś czuję, że to mądra książka o ważnych sprawach.

    OdpowiedzUsuń
  32. Czasem mam ochotę na coś cięższego i myślę, że gdy następnym razem takowa chęć mnie najdzie, sięgnę po tę książkę właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawa recenzja. Dawno nie czytałam niczego Chmielewskiej, więc może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytałam w starym wydaniu. Do tej pory pamiętam, jak wielkie wrażenie na mnie wywarła.

    OdpowiedzUsuń
  35. O demonach ukrytych w szafie- jakie to życiowe niestety... A do prozy pisarki powoli się przymierzam.

    OdpowiedzUsuń
  36. Widzę, że jest, to bardzo emocjonalna książka i nie wyobrażam sobie śmierci, któregoś z rodziców, a jestem już po 30-ce. Dla dziecka, to dopiero jest trauma ...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)