sobota, 5 września 2015

"Kukiełki doktora Mengele" - Yehuda Koren, Eilat Negev














"Nie wierzę, żeby przeprosił, ale gdyby sędzia zapytał mnie, czy ma być powieszony, odpowiedziałabym, że mają go puścić wolno. Uratowała mnie łaska diabła – Bóg go właściwie osądzi".



Doktor Mengele – postać w historii świata, która wzbudza w wielu ludziach strach i przerażenie. Zbrodniarz wojenny nazywany "Aniołem śmierci", który niczym Bóg rządził ludzkim losem, decydując o życiu i śmierci wielu jednostek ludzkich, przeprowadzając na nich przerażające eksperymenty medyczne. Poznając mało znaną historię żydowskiej rodziny karłów, jaka stała się materiałem badawczym doktora Mengele, szokuje jednak coś innego, a mianowicie ukazany mechanizm przywiązania się ofiary do swojego oprawcy. W historii tej mogłabym bowiem spodziewać się wszystkiego, ale nie tego, że rodzina Ovitzów nawiążę tak silną więź z tym zbrodniarzem.

Autorami tej dokumentalnej książki są Yehuda Koren oraz Eilat Negev. Yehuda Koren to izraelski historyk i dziennikarz, absolwent Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, autor oraz współautor wielu biografii. Eilat Negev to izraelska pisarka i dziennikarka, również absolwentka Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, a także autorka lub współautorka wielu biografii. Autorzy są dziennikarzami izraelskiego dziennika "Yedioth", a "Kukiełki doktora Mengele" to ich pierwsza, wspólna książka.

Rodzina Ovitzów, w której siedmioro z dziesięciorga rodzeństwa urodziło się karłami, pomimo swoich ułomności fizycznych, przed II wojną światową rozwijała karierę artystyczną i teatralną, jeżdżąc jako trupa i występując po Europie Środkowej. W 1944 r. trafili do obozu Auschwitz-Birkenau, w którym pod swoje skrzydła zabrał je "Anioł Śmierci", czyli doktor Josef Mengele. Karły stając się pupilkami zbrodniarza, poddawani byli wielu eksperymentom medycznym, a także pokazywani innym członkom partii, jako przykład ułomności rasy żydowskiej.

Już sam tytuł tej dokumentalnej publikacji, wzbudził we mnie lęk i pojawienie się gęsiej skórki na całym ciele, bowiem słowa kluczowe w nim zawarte, czyli "kukiełki" oraz "doktor Mengele" zapowiadały wstrząsającą lekturę, po której człowiek długo nosi w sobie wiele przemyśleń i refleksji, a także gniew na wydarzenia z przeszłości, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Dobrze więc, że w tym kontekście, autorzy rozpoczynają książkę przedstawiając czytelnikom pasjonującą historię powstania rodziny Ovitzów i ich artystycznej działalności. To bowiem jedynie preludium do części najgorszej, czyli wydarzeń z obozowej rzeczywistości, jaka stała się czymś więcej niż koszmarem.

Książka izraelskich dziennikarzy odsłania w pełni hitlerowskie okrucieństwa w obozach śmierci, pokazując równocześnie, jak idealnie byli zorganizowani niemieccy naziści w swoim procederze. Nie jest to z pewnością publikacja dla czytelników o słabej psychice, bowiem opisy testów i badań medycznych doktora Mengele mogą wywoływać torsje, jak chociażby kąpiel w kwasie, by ciało łatwiej odeszło od kości. Szaleniec ten opętany bowiem pasją zrobienia wielkiej kariery, próbował odkryć gen karłowatości, mając przy sobie doskonały materiał badawczy pod postacią rodziny żydowskich karłów. I określenie "kukiełki" idealnie opisuje rolę rodziny Ovitzów w Oświęcimiu, bowiem oprócz tego, że nie musieli oni nosić pasiaków oraz byli nieco lepiej traktowani niż reszta zwykłych więźniów, nieustające eksperymenty oraz przymus zabawiania niemieckich oficerów zrobił z nich zupełnie oddane lalki, które musiały wykonywać każde polecenie Mengele.

Autorzy pisząc swoją publikację, opierali się na dostępnych, archiwalnych materiałach oraz rozmawiali z Perlą Ovitz, która była ostatnim żyjącym członkiem rodziny karłów (zmarła w 2001 r.). Dziennikarze jednak, co daje się zauważyć, nie unikają własnych osądów i czasami poddają w wątpliwość opowieści byłych członków obozu w Oświęcimiu. Szokującym natomiast wydaje się być samo przeświadczenie wywołane całością publikacji pokazujące, że pomimo wszelkiego okrucieństwa, jakiego rodzina Ovitzów doświadczyła od doktora Mengele, odczuwała z nim niewyobrażalną dla mnie więź i swojego rodzaju wdzięczność. I po skończonej lekturze, cały czas chodzą mi po głowie myśli, że niezbadana jest ludzka psychika. Warto także zaznaczyć, że integralną częścią książki są także spore ilości zdjęć rodziny Ovitzów, zarówno tych sprzed wojny, jak i po, dzięki którym czytelnicy mają możliwość podejrzeć sceny z życia karłowatych bohaterów tej tragicznej historii.

Wydawało mi się do tej pory, że w takim przedsionku piekła, jakim niewątpliwie był obóz w Oświęcimiu, nie ma miejsca na jakąkolwiek więź ze swoim oprawcą, człowiekiem pozbawionym jakichkolwiek ludzkich cech. Tymczasem, jak pokazuje książka "Kukiełki doktora Mengele", człowieka można doprowadzić do takiego stanu, po którym nawet eksperymenty wydają się zbawieniem. Opowieść o żydowskiej rodzinie karłów, która cudem ocalała z Holokaustu i po wojnie zamieszkała w Izraelu to nieznany szerszemu gronu ludzi, kawałek traumatycznej historii, którą warto zgłębić.

Eilat Negev
Yehuda Koren


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Videograf

37 komentarzy:

  1. Z pewnością jest to książka o niezwykle trudnej, ciężkiej tematyce... Jednak też taka, którą warto znać.
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  2. lubie od czasu do czasu przeczytać tego typu ksiażkę trudną ale mądrą \, zapisuje wiec bo jestem jej strasznie ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka wydaje mi się bardzo interesująca i z pewnością jest to książka, po którą kiedyś sięgnę :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam tę książkę pod innym tytułem "Sercem byliśmy wielcy". Robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka zasługująca na uwagę, ale ja nie będę po nią sięgać.Za trudna tematyka dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przeczytam jej w najbliższym czasie, nie mam na nią ochoty, choć pewnie byłaby wartościową pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba się skuszę na tę książkę. Czytałam "Byłem asystentem doktora Mengela" Miklosa Nyiszli tamta powieść bardzo mną wstrząsnęła. Zdaję sobie sprawę, że będzie raczej trudna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam jakiś rok temu tę książkę i pomimo niewątpliwie ważnego i trudnego tematu, niespecjalnie przypadła mi do gustu z racji tego, że (moim zdaniem) styl w jakim została napisana pozostawia wiele do życzenia...

    OdpowiedzUsuń
  9. Może to dziwne, ale nie słyszałam o tym doktorze. Nie wiem, czy mam ochotę na tę lekturę, na pewno wstrząsająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ile masz lat? bo to jest dopiero szok, co napisalas....

      Usuń
  10. Bardzo zaciekawiłaś mnie tą tematyką, zbrodnie wojenne interesują mnie niezmiennie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno jest to wstrząsająca książka. Sama jestem ciekawa jak została przedstawiona ta więź, o której wspomniałaś.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię takie przerażające historie. O książce pierwsze słyszę, ale zaciekawiłas mnie recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się zbyt ciężką lekturą na ten moment, ale w przyszłości nie wykluczam, że jeszcze na nią zapoluję.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. zdecydowanie jest to książka, którą warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tym razem nie jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  16. To trochę specyficzne, że poddają w wątpliwość opowieści osób, które tam przebywały.

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie książki zawsze sprawiają mi ból, a mimo to masochistycznie po nie sięgam..

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo, bardzo chciałabym sięgnąć po tę książkę, bo ciekawi mnie pod względem psychologicznym - jak możliwe jest przywiązanie w takich warunkach?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio przeczytałam Kod Himmlera i właśnie tam przeczytałam odrobinę o Aniele śmierci i bardzo chętnie przeczytałabym i tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Samo nazwisko Mengele wywołuje nieprzyjemnie ciarki na mojej skórze, ten człowiek mnie absolutnie przeraża, często oglądam programy na temat tego co robił Anioł śmierci, mam tylko problem z tym, że nie przepadam za literaturą faktu jako gatunkiem, ale spróbuję się przełamać.
    Ale jak napisałaś o tej więzi rodziny z Mengele to trzy razy z niedowierzaniem czytałam to zdanie, bo wydawało mi się, że to coś nie tak z moim wzrokiem, dla mnie to jakaś kompletna abstrakcja

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Tym razem lektura nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zapisałam już sobie do przeczytania. O Doktorze Menegele czytałam już co nieco, z tą książką nie miałam jeszcze do czynienia. Tematyka trudno, ale warto czytać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciężka tematyka, niezwykle ciekawa i jednocześnie przerażająca.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo ciężki temat. Przeczytam, choć nie wiem, czy dam radę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kurcze boję sie tej lektury. Nie mój klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Niestety raczej po nią nie sięgne..

    OdpowiedzUsuń
  27. Tematyka, jaką prezentuje powyższa książka, jest dla mnie zbyt ponura, przygnębiająca. Niestety, ale sobie odpuszczę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Właściwie to dopiero ostatnio usłyszałam o tym doktorze i jego dokonaniach.. Wstrząsneła mną ta postać. Książke na pewno przeczytam, gdyż interesuje się Oświęcimiem, II wojną śwuiatową, Holokaustem, a teraz także doktorem Mengele.
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Mocna rzecz, którą warto znać. Jeśli będę czuła się na siłach to sięgnę
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  30. nie przepadam za prostymi i nic nie wnoszacymi w moje życie książkami a ta wygląda na taka co wymaga wgryzienia się.

    OdpowiedzUsuń
  31. To faktycznie przerażająca- taka więź mimo tortur, eksperymentów i cierpienia, kot i ofiary, co czują wdzięczność...

    OdpowiedzUsuń
  32. Czytałam kilka książek o eksperymentach Mengele. Tę również muszę poznać.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jestem wstrząśnięta samą Twoją recenzją. Dla mnie, sam fakt, że takie rzeczy odbywały się na porządku dziennym, jest tragiczny.

    OdpowiedzUsuń
  34. Koren i Negev musieli skonfrontować opowieści bohaterów ze źródłami, inaczej nie byłaby to dobra książka. Poza tym dzięki pracy historyczno-dziennikarskiej ma to głębszy wydźwięk,choć z tego , co się orientuję znaleźli się w Izraelu dziennikarze, którzy delikatnie sugerowali im brak wrażliwości wobec ofiar Zagłady.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)