wtorek, 9 czerwca 2015

"Fascynują mnie ograniczenia, uzależnienia różnego rodzaju i bohaterowie nimi doświadczeni, a także patologiczne relacje na linii matka – córka" - Wywiad z Katją Tomczyk







Wolność - każdy z nas rozumie to słowo całkowicie inaczej. I w tym tkwi sedno, bowiem różnorodność to coś, dzięki czemu świat mieni się wieloma barwami. Różnorodność to także element, który bardzo cenię sobie w zbiorach opowiadań. A dzisiaj chciałabym Was zaprosić na rozmowę z Katją Tomczyk, pomysłodawczynią projektu "Wykup słowo", dzięki któremu powstała świetna antologia krótkich form prozatorskich.

Recenzja antologii - KLIK





Katja Tomczyk – autorka opowiadania „Mam na imię Madison”. Urodzona w 1981 roku na Lubelszczyźnie. Matka chrzestna irracjonalnych pomysłów. Wnuczka Leokadii. Pomysłodawczyni projektu „Wykup Słowo”.







awiola: Czym jest dla Ciebie słowo? Co znaczy w Twoim życiu?

Katja Tomczyk: Mówi się, że na początku było Słowo. I choć w moim przypadku można powiedzieć, że rzeczywiście tak było, to mimo wszystko samo słowo nie jest dla mnie niczym wyjątkowym. Czasem przywiązuję szczególną wagę do niektórych wyrazów, zwłaszcza tych dziwnych i nietypowo brzmiących, ale tylko po to, by wykorzystać je w tekście lub nadbudować im kontekst. Przyznam, że niekiedy jedno słowo sprawia, że wymyślam całą historię. Tak było na przykład ze słowem żelatyna.

awiola: To dość oryginalne zajęcie. Jesteś inicjatorką projektu „Wykup słowo”, czyli akcji crowdfundingowej, w której osoby wspierające projekt, mogły wybrać słowa, imiona czy frazy, jakie następnie pojawiły się w zbiorze opowiadań. Jak narodził się w Twojej głowie ten niecodzienny pomysł?

Katja Tomczyk:  Projekt Wykup Słowo powstał z marzenia o byciu szczupłą. To trochę zabawna historia, która z pewnością nadawałaby się na początek komedii romantycznej: oto korpulentna dziewczyna bierze przydługą kąpiel, i kiedy uświadamia sobie, że jest jej o jakieś dziesięć kilo za dużo, postanawia uzbierać pieniądze na liposukcję na jednym z portali crowdfundingowych. Wspierający akcje crowdfundingowe w zamian otrzymują nagrody, ale dziewczyna nie może im nic ciekawego zaoferować. Jedyne co umie robić dobrze, to pisać. Postanawia więc obdarowywać ludzi słowami, a właściwie brać od nich słowa i wpisywać je w swój tekst. Jednak kiedy zdaje sobie sprawę, że sama nie da rady, wpada na pomysł, by do współpracy zaprosić dziewięć innych kobiet. I tak zaczyna się ta historia…

awiola: Niebanalna historia. No właśnie, ciekawi mnie, na jakiej zasadzie pozostałe autorki zostały zaproszone do współtworzenia książki. Przyjaźnicie się prywatnie?

Katja Tomczyk: Trzy dziewczyny znałam wcześniej, pozostałe poznałam przez Internet, na portalu „Jak minął Twój pisarski tydzień”. Do projektu zaprosiłam autorki, których teksty czytałam wcześniej i po prostu bardzo mi się ich pisanie podobało. Dużo ryzykowałam, bo w kilku przypadkach nie wiedziałam kim są prywatnie, jaki mają temperament i jak będzie przebiegać współpraca.

awiola: Rzeczywiście, sporo ryzykowałaś. Nie bałaś się, że osoby, które wykupią słowo, wymyślą jakąś niecodzienną frazę, którą trudno będzie umieścić w Twoim opowiadaniu?

Katja Tomczyk: Nie. Liczyłam na to, że będzie trudno, że frazy będą oryginalne. Lubię wyzwania, zwłaszcza literackie. Dzięki projektowi i wspierającym poznałam kilka słów, o których nie miałam zielonego pojęcia, a które stały się dla mnie inspiracją. Myślę, że to jedna z największych wartości, jakie przyniósł mi projekt. Wyobraź sobie: dostajesz słowo heksakosjoiheksekontaheksafobia. Sięgasz do słownika i okazuje się, że termin ten stosuje się dla nazwania lęku przed liczbą 666. I w Twojej głowie zapala się żarówka, otwierają się nowe obszary do zapełnienia, powstają obrazy. Oczywiście nie zawsze było tak łatwo. Miałam duży problem ze słowem kontrawencjonalizacja. Zupełnie nie pasowało do mojej koncepcji. Mogłam wpisać je w tekst ot tak, po prostu. Na przykład nazwać tak psa, ale zależało mi, by wspierający był zadowolony; by jego słowo „zagrało” w opowiadaniu jedną z ważniejszych ról. Mam nadzieję, że nikogo nie zawiodłam.

awiola: Przy czymś takim żadne kreatywne treningi nie są potrzebne. Ile trwało zebranie wszystkich, dziesięciu utworów i wydanie w je w takiej formie, jaką czytelnicy mają okazję widzieć na półkach?

Katja Tomczyk: Na napisanie tekstów miałyśmy czas do 31.12.2014 roku. Książka miała premierę 8 marca 2015 r. Czas pomiędzy tymi dwiema datami to był czas wytężonej pracy. Redakcja, korekta, sprawy techniczne, ustalanie koloru okładki, wyłapywanie błędów, słowem: mało przyjemne sprawy. Ale efekt przeszedł moje oczekiwania. Jestem naprawdę bardzo zadowolona z tego, jak Autostop(y) prezentują się na półkach.

awiola: Tak, prezentują się bardzo okazale. Dlaczego tytuł zbioru to „Autostop(y)”, czyli autostop i stopy?

Katja Tomczyk: Na początku nie chciałyśmy pokazywać naszych twarzy, a zależało nam na przyciągnięciu uwagi. Dłonie byłyby zbyt oczywiste, dlatego pomysł ze stopami wydał się idealny. Stopy na co dzień ukrywamy w pantoflach, szpilkach, trampkach. Nie każdy może je zobaczyć. My tymczasem chciałyśmy pokazać coś bardzo osobistego, naszego, po prostu autonomicznego. Tak jak nasze teksty miały być bardzo osobiste. Z kolei autostop nasuwa skojarzenie z przygodą, wyzwaniem, niebezpieczeństwem, ale też radością z podróżowania i cieszenia się prawdziwą wolnością i niezależnością. A nasze opowiadania stanowią o wolności właśnie, która czasem jest jedynie przygodą, a czasem niesie ze sobą niebezpieczeństwo i ryzyko.


awiola: Rozumiem ten zamysł. Wasze opowiadania nawiązują do dość szeroko rozumianej wolności. Czym więc jest dla Ciebie wolność w codziennym, zwykłym życiu?

Katja Tomczyk: Może będzie gorzkie i prostolinijne to, co powiem, ale dla mnie prawdziwie wolni ludzie to tacy, którzy nie mają ograniczeń finansowych i zdrowotnych. To osoby, które czerpią satysfakcję z pracy, uzyskując przy tym zadowalający dochód, a ich rodziny nie cierpią z powodu ich nieobecności w domu. Do tego mają dużo wolnego czasu, który mogą przeznaczać na realizowanie pasji. Osobiście znam jedną taką rodzinę, więc wiem, że taki model, choć bliski utopii, jest możliwy do zrealizowania.

awiola: Mamy więc podobne definicje wolności. Twoje opowiadanie pt. „Mam na imię Madison” to frapujące studium uzależnienia się od drugiej osoby. W jaki sposób wpadłaś na pomysł takiej właśnie fabuły swojego utworu?

Katja Tomczyk: Już od dłuższego czasu myślałam o bohaterce, która błądzi w mroku. Fascynują mnie ograniczenia, uzależnienia różnego rodzaju i bohaterowie nimi doświadczeni, a także patologiczne relacje na linii matka – córka. Imię Madison doskonale pasowało do takiej właśnie postaci. Już od początku wiedziałam, że w opowiadaniu kluczowe będzie zdanie: Otwórz oczy, Madison. Dlatego prowadziłam fabułę tak, by powstała interesująca historia zakończona powyższą sugestią. Bardzo chciałabym, żeby czytelnik po przeczytaniu tego tekstu ze zdania Otwórz oczy, Madison wykreślił imię bohaterki, a wstawił własne i spojrzał na świat jeszcze raz. Ciekawi mnie, co wtedy zobaczy.

awiola: A mnie ciekawi, ile trwało napisanie Twojego opowiadania?

Katja Tomczyk: Nie pamiętam, na pewno nie długo, może dwa tygodnie. Zanim powstała „Madison”, napisałam dwa inne teksty, ale odstawiłam je na półkę. To takie „niedoróbki”, do których może kiedyś wrócę.


awiola: Na pewno wrócisz. Jesteś wielbicielką karykatury i groteski. Jakie książki czytasz więc na co dzień?

Katja Tomczyk: Lubię niecodzienność, nieoczywistość i wyolbrzymienie, stąd karykatura i groteska. Uwielbiam być zaskakiwana; uwielbiam, kiedy autor puszcza do mnie oko i śmieje mi się w twarz. Nieczęsto zdarzają się publikacje, które spełniają te wymagania. Na co dzień czytam książki rekomendowane przez znajomych albo takie, które zainteresują mnie po pierwszych dwóch stronach. Teraz czytam Dostatek Michaela Crummey’a.

awiola: Czy możemy w przyszłości spodziewać się Twojego powieściowego debiutu? Masz już takowe plany?

Katja Tomczyk: Plany mam, ale czy któreś wydawnictwo zechce je zrealizować, to już inna kwestia. Pracuję nad powieścią, która dotyka problemu eutanazji oraz chorej relacji między matką a córką. Opracowałam też zbiór opowiadań, który niebawem zacznę rozsyłać do wydawnictw.

awiola: Wierzę, że się uda. Jak oceniasz obecny rynek wydawniczy w Polsce?

Katja Tomczyk: Jest bogaty, dużo się u nas wydaje. Jest kilku obiecujących debiutów. Krótko mówiąc – ciasno. Myślę jednak, że można znaleźć niszę i czytelników. Jednak bez właściwej promocji mało prawdopodobne jest to, że talent zostanie dostrzeżony.

awiola: Nawiązując właśnie do promocji. Co sądzisz o zjawisku pisania przez amatorów o książkach, czyli o tzw. blogosferze książkowej?

Katja Tomczyk: Bardzo dobrze, kiedy ludzie dzielą się swoimi spostrzeżeniami i opiniami. Im więcej opinii, zarówno tych profesjonalnych, jak i pisanych przez amatorów, tym czytelnik ma większą możliwość porównania. Zawsze czytam recenzje interesującej mnie książki znalezione w sieci, ponieważ tzw. blurby, to często marketingowe slogany, które mają niewiele wspólnego z tym, co jest między okładkami.

awiola: Cieszy mnie taka opinia. Czego nie może zabraknąć w Twoim ulubionym antykwariacie?

Katja Tomczyk: Nie bywam w antykwariatach. Nie lubię zapachu starych książek. Odziedziczyłam po dziadku pokaźną biblioteczkę, która zawiera wiele wartościowych pozycji literatury polskiej i obcej z różnych epok literackich. Najstarsze wydanie, jakie mam w swoich zbiorach, to Grażyna A. Mickiewicza z początku dwudziestego wieku.

awiola: Co na koniec chciałabyś przekazać czytelnikom mojej strony?

Katja Tomczyk: Chciałabym zaprosić wszystkich do lektury antologii Autostop(y) i podzielenia się z nami refleksją na temat zawartych w książce opowiadań, a także życzyć Państwu wielu intrygujących podróży literackim autostopem po krainie słowa.




Zapraszam wszystkich do odwiedzenia strony antologii - KLIK. I zachęcam również do czytania opowiadań, dają tyle różnorodnych przemyśleń i refleksji. Warto!

11 komentarzy:

  1. Podoba mi się sformułowanie "Matka chrzestna irracjonalnych pomysłów". :)
    Sam pomysł na „Autostop(y)” jest bardzo ciekawy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wywiad, bardzo wciągający. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę autorce, by udało jej się wydać książkę o eutanazji, gdyż bym takie coś przeczytała.
    Odnośnie zbioru opowiadań o wolności czuję się nim coraz bardziej zainteresowana!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze mnie cieszy pozytywny odbiór blogosfery.

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesujący wywiad i ciekawa osobowość.

    OdpowiedzUsuń
  6. sympatyczna pani:) można się z nią zakumplować:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że książka o eutanazji byłaby wstrząsająca, ale na pewno wiele osób by po nią sięgnęło szczególnie, że jest to temat co trochę pojawiający się w mediach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam "Autostop(y)". To prawda, że na polskim rynku wydawniczym robi sie ciasno, a blurby to tylko chwyty marketingowe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Państwu za pozytywny odbiór mojej osoby :-), a Tobie, Awiolu, za świetnie przygotowane pytania i zaproszenie :-)
    Katja

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)