czwartek, 26 marca 2015

"Modlitwa o lepsze dni" – Jennifer Clement














" - A teraz cię zeszpecimy – powiedziała mama".




Żyjąc w naszej pięknej ojczyźnie, stale narzekamy na różne aspekty polskiej egzystencji: wadliwe prawo, bezrobocie, niskie zarobki i można tak bez końca. W tych wiecznych utyskiwaniach, nie zdajemy sobie sprawy, że istnieją na świecie kraje, które mogą stanowić istny substytut piekła na Ziemi. Gwarantuję Wam, że po przeczytaniu "Modlitwy o lepsze dni" zastanowicie się dwa razy, zanim wygłosicie jakąkolwiek krytyczną uwagę o Polsce. Prawdziwy "meksyk" poznacie bowiem dopiero w Meksyku.

Jennifer Clement urodziła się w 1960 r. w Meksyku. Jest absolwentką Uniwersytetu w Nowym Jorku na kierunkach literatura angielska i antropologia, ukończyła również Uniwersytet Southern Maine z dyplomem magistra sztuk pięknych. Jej nazwisko znajduje się w zbiorze "The Encyclopedia of Contemporary Writers and Their Work", który dokumentuje prace "cieszące się najwyższym uznaniem w świecie literatury". Ciekawostką jest to, że pisarka zafascynowana jest postacią Marii Skłodowskiej-Curie. Obecnie mieszka w Meksyku.

Ladydi mieszka w małej, górskiej wiosce w Meksyku, gdzie spotkać można praktycznie same kobiety – matki i ich córki. Mężowie bowiem w większości przypadków wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, zakładając tam nowe rodziny. Miejsce to stało się więc terenem często odwiedzanym przez bezwzględnych handlarzy narkotyków, którzy porywają młode dziewczyny, aby zrobić z nich prostytutki. Matki w celu ochrony córek oszpecają je od najmłodszych lat lub przebierają za chłopców, by uniknąć porwania. Zabójstwa, gwałty, prostytucja to codzienne zagrożenia dla młodych Meksykanek mieszkających w Guerrero.

Książka Jennifer Clement to zbeletryzowana forma rozmów, jakie autorka prowadziła przez wiele godzin z więźniarkami największego meksykańskiego więzienia dla kobiet. I pomimo faktu, że historie Ladydi i pozostałych bohaterek zazębiają się ze sobą, tworząc jednolitą całość, uważny czytelnik wyczuje inspirację autorki różnymi historiami kobiet. Kobiet, dla których własna natura stała się wielkim przekleństwem, budując wokół ich życia brutalny świat, w którym nie ma litości. To mocna, realistyczna proza, o której trudno zapomnieć. Podczas lektury bowiem krzyczało moje wewnętrzne ja z pytaniem – Jak to możliwe, by we współczesnym świecie działy się takie okropieństwa? W kraju, który kojarzy się nam z kolorytem i wspaniałym językiem. Aż trudno w to uwierzyć.

Autorka wprowadza czytelnika w świat Ladydi, która przedstawia swoje życie na meksykańskiej prowincji bez patosu, jej relacja jest bowiem wręcz sucha i tym bardziej uderza we wrażliwość odbiorcy. Wyobraźcie sobie bowiem, że Wasze matki kopią dla Was dziury w ziemi, abyście mogły się schować na odgłos nadjeżdżającego samochodu. Wyobraźcie sobie częste naloty samolotów, które rozpylają środki chemiczne mające niszczyć uprawy narkotyków, a uderzające w konsekwencji w mieszkańców Guerrero. I wyobraźcie sobie sępy, których symboliczna obecność jest coraz bardziej widoczna. To niezwykle szokujący obraz, po którym trudno się otrząsnąć. Obecność karteli narkotykowych jest dla nastoletniej bohaterki niestety codziennością, która obdziera jej świat z niewinności.

W prasie niejednokrotnie czytałam informacje dotyczące bulwersujących praktyk w Meksyku, jednak to właśnie książka Jennifer Clement uświadomiła mi, co tak naprawdę oznacza to dla zwykłego mieszkańca tego kraju, a w szczególności dla kobiety zamieszkującej te tereny. Nie była to łatwa lektura, zarówno pod względem fabularnym, jak i językowym, bowiem surowy przekaz jeszcze bardziej wywoływał we mnie szok i niedowierzanie. I nawet jeśli autorka nieco ubarwiła codzienność życia na meksykańskiej prowincji (w co wątpię), to nad tą lekturą nie można przejść obojętnie.

"Modlitwa o lepsze dni" to gorzka i ciężkostrawna proza, która pozwala docenić kraj, w jakim żyjemy na co dzień. Historia kobiet, jaką zaserwowała mi Jennifer Clement długo wzbudzać we mnie będzie grozę i oburzenie. Polecam tę książkę czytelnikom o mocnych nerwach, wyłącznie.


Jennifer Clement



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MUZA S. A.

40 komentarzy:

  1. Książka wydaje się być wręcz wstrząsająca ale ciekawa.
    Twojej recenzja sprawiła, że mam ochotę przeczytać tą pozycje
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wydaje się być wręcz wstrząsająca ale ciekawa.
    Twojej recenzja sprawiła, że mam ochotę przeczytać tą pozycje
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. aaż ciarki przechodzą jak się o tym czyta...

    OdpowiedzUsuń
  4. Droga Wiolu, we mnie rowniez podczas czytania Twojej rezenzji, wlaczal sie wewnetrzny glos z pytaniem - Jak to mozliwe?? Przerazajacych i wrecz okropnych rzeczy sie dzis dowiedzialam od Ciebie... moze wlasnie powiedzenie... "istny meksyk" wzial sie wlasnie, dlatego, ze w Meksyku dzieja sie wlasnie takie okropne rzeczy !! Ksiazka niewatpliwe zasluguje na wieksza uwage i Twoja wspaniala recenzja mimo wielu opisanych okropienstw, zacheca mnie do przeczytania jej. Juz teraz zapadla mi gleboko w mojej pamieci!!

    Dziekuje i pozdrawiam Cie serdecznie, Wiolu:) Jak to dobrze, ze my tam nie mieszkamy i dzieki Ci Boze za to !!

    OdpowiedzUsuń
  5. Po raz kolejny trafiasz w mój gust :) Jak Ty wyszukujesz takie perełki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesto czytajac recenzje na tym blogu rowniez zastanawiam sie, jak Ona wyszukuje takie ksiazki... ;-)

      Pozdeowienia!

      Usuń
  6. Tak czułam, że to będzie świetna książka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niebawem i ja zabieram się za lekturę. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oho w takim razie to nie dla mnie, ostatnio moje nerwy nie przyswajają mocnej literatury :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już obok recenzji nie można przejść obojętnie, a co dopiero musi się dziać podczas lektury. Nie wiem czy będę w stanie przeczytać ją do końca, jednak myślę, że podejmę próbę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam, co dzieje się z dziewczynami w Meksyku. Skóra cierpnie.
    Książka może być prawdziwym wyzwaniem, bo temat nie należy do łatwych i przyjemnych.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazwyczaj nie sięgam po książki o takiej tematyce 'z życia wzięte', jakaś awersja, czy coś... ale może czas się przełamać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z pewnością po nią sięgnę, lubię mocną literaturę... oczywiście nie na co dzień, ale od czasu do czasu warto sięgać po takie książki, właśnie po to aby docenić własną rzeczywistość...

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczę, mocne. Musiałabym być chyba w odpowiednim nastroju, by sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. gorzka i ciężkostrawna proza to nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  16. lubie wracać do Twoich postów, jakoś dobrze się tu czuje :D :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Już cytat, który przytoczyłąś na początku przekonał mnie do tej okropnej historii.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam - mocna, prawdziwa historia. Warto przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  19. Obecnie nie mam ochoty na takie ciężkostrawne historie. To ponad moje siły. Ale będę miała ją na uwadze, jeśli zmienię zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też nie po drodze do smutnych powieści..

      Usuń
  20. Kilka razy już przewinęła mi się ta okładka przed oczami, ale nie miałam pojęcia, że porusza taki właśnie temat. Już sam pierwszy, przytoczony wyżej cytat, niby króciutki, ale jaki przerażający. Zapisuję koniecznie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  21. Eh, niestety takie miejsca są, a ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. Właśnie dlatego lubię czytać, a raczej odczuwam potrzebę czytania takich tragicznych książek. Świadomość, że takie miejsca istnieją jest bardzo ważna. Być może nie pomożemy tym ludziom, ale zawsze przez chwilę będziemy z nimi myślami. Książkę na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  22. W tym momencie nie mam za bardzo ochoty na tak wstrząsające historie, ale nie mówię nie, bo wiem, że przyjdzie dzień, kiedy będę chciała przeczytać coś co mną wstrząśnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kolejna świetna recenzja. Dziękuję Ci za nią, bo książkę na pewno przeczytam. Masz absolutną rację we wstępie Twojego tekstu - jest wiele miejsc na ziemi, które mają w sobie coś demonicznego. Meksyk jest jednim z nich - jakby pod ziemią ukrywała się czarcia łapa wciągająca ludzi nie wiadomo gdzie. Mieszkańcy Guerrero znikają bez śladu. Czytając o tym Meksyk przestaje kojarzyć się wyłącznie z Margaritą i Sombrero. Wystarczy poczytać o historiach takich, jak ta http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,16773655,_Gdzie_oni_sa__gdzie_sa_nasze_dzieci____Wielkie_demonstracje.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Przeraża mnie to, co dzieje się w Meksyku, a o czym czasem słyszę w telewizji. Książce chyba nie dałabym rady, choć nie wątpię, że jest ona lekturą wartą przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  25. Już od jakiegoś czasu mam upatrzoną tą książkę. Chętnie przeczytam :)
    Lubie jak książka porusza trudne tematy

    OdpowiedzUsuń
  26. Od bardzo dawna mam w planach tę powieść. Chciałabym zapoznać się z mroczniejszą stroną Meksyku. Ponadto podoba mi się zbeletryzowana forma tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  27. Opis fajny, ale co do wprowadzenia - to że gdzieś indziej jest gorzej, nie znaczy, że u nas jest dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  28. To o czym piszesz jest wstrząsające...Więzienie dla kobiet, tak to wszystko wyjaśnia. Raz oglądałam wstrząsający dokument o więźniarkach z całego świata, był tam również Meksyk. To co usłyszałam było okropne, ale nie pamiętam dokładnie nazwy tego programu. Mimo że historia jest z pewnością wstrząsająca i trudna, to z chęcią bym ją przeczytała. Żeby mieć tą świadomość o tym, co tam się dzieję. Dziękuję Wiolu za pokazanie tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam tego typu świadectwa - przypomniałaś mi, że mam tę książkę i koniecznie muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  30. Za bardzo bym przeżywała opisane historie, nie mam takich mocnych nerwów.

    OdpowiedzUsuń
  31. Boże, jak dobrze, że się tam nie urodziłam...
    O książce słyszę pierwszy raz, ale chciałabym zapoznać się z jej treścią.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie mam mocnych nerwów, a poza tym jak piszesz temat jest na pewno niezwykle trudny.

    OdpowiedzUsuń
  33. Książka jest znakomita. Mocna, poruszająca. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie i pozostawiła po sobie niezatarty ślad.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wątpię, że ksiażka jest mocna i warta przeczytania. Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane ją przeczytać, choć obawiam się jak ją odbiorę.

    OdpowiedzUsuń
  35. Już od dawna mam tę książkę na oku. Sporo czytam o sytuacji kobiet w Ameryce Środkowej i Południowej i przy okazji dowiaduję się wielu „interesujących” faktów na temat poziomu przestępczości na tych kontynentach.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)