czwartek, 1 stycznia 2015

"Minione życia" – Wojciech Baran













"(...) to, co zostawiamy za sobą, a czego nie kończymy, te wszystkie wielkie, a niekiedy też błahe sprawy zawsze do nas powracają w taki czy inny sposób... ale powracają".



Odwieczne marzenie ludzkości o wiecznym życiu chyba nigdy nie przestanie pełnić roli przewodniego motywu wielu dzieł literackich. To bowiem niedoścignione pragnienie, do którego spełnienia ludzie cały czas dążą. Nie dziwię się więc, że wszelacy pisarze posiłkują się tym tematem, w celu ukazania tej największej słabości człowieka. W przypadku "Minionych żyć" to jednak warstwa metafizyczna wiedzie prym, ukazując rozważania o tym, co tajemnicze i niedostępne zmysłom.

Wojciech Baran to urodzony i mieszkający obecnie w Rzeszowie informatyk, który w 2004 r. wyjechał do Anglii. W 2009 r. ukończył studia Manchester Metropolitan University na kierunku IT. Autor jest szczęśliwym mężem oraz ojcem dwóch córek, pasjonuje go kaligrafia. "Minione życia" to jego debiut prozatorski wydany w 2013 r.

Lata 60. XX wieku, Piotr Wolski to były detektyw, który obecnie prowadzi dość samotne życie. Pewnej nocy, niespodziewanie odwiedza go piękna i młoda Rosjanka – Nadia Prokotov, która przekazuje mu wieści o zaginięciu jego jedynego syna Marcina na terenach Rosji, w znanym Piotrowi miejscu nazywanym Stołeczno. W miejscu owianym legendą o nieśmiertelności oraz naznaczonym wieloma tragediami. Bohater musi odgrzebać stare sprawy, do których nie zamierzał już nigdy wracać. Sprawy, które kosztowały życie wiele ludzkich istnień.

Debiut Wojciecha Barana to powieść z pogranicza kilku gatunków, która poraża swoją wielowątkowością. Autor w swojej książce wplata bowiem wątki sensacyjne, miłosne, paranormalne, egzystencjalne a także elementy thrillera i literatury grozy. Czego więc możecie się spodziewać rozpoczynając tę lekturę? Okrutnych, mafijnych porachunków w postaci wielu morderstw, walki o władzę wszelkimi dostępnymi środkami, prastarej legendy Stołeczna związanej z upiorami i duchami, historii wielkiej miłości sprzed wieków, oraz motywu zemsty po śmierci. Trzeba przyznać, że jest tego wiele i o dziwo, wszelkie wątki zazębiają się ze sobą, tworząc spójną fabułę, w której nie odczułam przeładowania w tworzeniu tak rozbudowanej powieści. W szczególności warstwa dotycząca tajemnicy Stołeczna, zaprzątnęła moją uwagę.

Powieść w swojej budowie zawiera również elementy kompozycji szkatułkowej. Otóż, śledząc losy Piotra i jego towarzyszki ukazanych w drugiej połowie XX wieku, przenosimy się cztery wieki wstecz, w których poznajemy historię miłości zakończonej tragedią. Jak wiadomo, historia ta ma bezpośredni związek z poszukiwaniami, jakie prowadzą główni bohaterowie. Związek, który odkryłam bardzo szybko, nie to jest jednak przedmiotem mojej krytycznej uwagi. Otóż, Wojciech Baran umiejętnie wplótł w główną ramę fabularną kolejną historię, jednak zabrakło przy tym zabiegu najważniejszego, czyli szesnastowiecznej mowy. Autor nie zastosował archaizacji, co spowodowało małą wiarygodność w ukazaniu historii kochanków. To duża wada, gdyż bez odpowiedniej stylizacji, czytelnikowi będzie wydawało się, że treść tekstu przedstawia współczesne wydarzenia.

"Minione życia" to także historia, która w swojej wymowie pokazuje nie dający się wyeliminować wpływ naszej przeszłości na życie doczesne i na naszą przyszłość. Obnażająca ludzkie pragnienie nieśmiertelności, dla którego spełnienia, ludzie są w stanie zrobić naprawdę wiele. Autorowi udało się utrzymać mroczny klimat swojej książki, od pierwszej do ostatniej strony, potęgując go napięciem i strachem, oraz ukazaniem kwintesencji samego zła.

Muszę również napisać kilka zdań o okładce. Otóż grafika sama w sobie nie jest zła, jednak mało widoczne litery tytułu i autora, z pewnością nie przyczynią się do zauważanie tej książki na półce. Złe dobranie kolorów niestety jest bardzo widoczne, co w konsekwencji pozwala wysnuć wniosek, że okładka zdecydowanie krzywdzi dzieło.

Debiut Wojciecha Barana, któremu udało się przede wszystkim nie wprowadzić chaosu w tak rozbudowanej fabule, zasługuje na zauważenie przez szersze grono czytelników. To bowiem książka, która stanowić może obiecujący początek dla młodego pisarza. Warto przeczytać.



Wojciech Baran

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi

33 komentarze:

  1. Uwielbiam historie z kompozycją szkatułkową oraz takie gdzie jest połączonych wiele gatunków! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba jednak spasuję i nie przeczytam. Nie jest to ta literatura, którą lubię i raczej omijam takie pozycje, bo wiem, że wynudziłoby się przy tej pozycji. :)


    http://zapomniany-szept.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba nie jest książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę czytałam i bardzo pozytywnie ją wspominam. To naprawdę ciekawy, dobrze napisany debiut.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie sięgnęłam po debiut. Z nazwiskiem Baran nie zetknęłam się nigdzie, w żadnym piśmie, innej blogowej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz bardziej przekonuje się do polskich autorów, może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię czytać debiuty, a tym bardziej polskich autorów, dlatego gdy nadarzy się okazja to sięgnę po ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z przyjemnością daję szansę debiutantom, jednak trochę boję się tej mieszaniny gatunków i wielowątkowości...

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię polskie debiuty i może dam szansę autorowi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fabularnie mi się podoba, więc możliwe, ze po nią sięgnę w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zachęciłaś mnie Wiolu, gdyby nie Ty, to zapewne nie zwróciłabym uwagi na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. No proszę, a Państwo od pierwszych sekund Nowego Roku o czytaniu i książkach. To ja tu częściej muszę wpadać. Zgrabny wpis, ale wydać na debiutanta to jednak pewne ryzyko. Niech no autor jeszcze machnie coś na poziomie to wtedy zakupię...

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię poznawać książki polskich debiutantów, więc chętnie przyjrzę się ,,Minionym życiom">

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda na to, że książka zawiera wszystko, co powinno mi się podobać, ale przyznam, że na razie na taką historię nie mam specjalnej ochoty. Nie skreślam tej powieści w żadnym wypadku, ale odkładam jej lekturę na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ooo to się zaciekawiłam pomieszanie wpływów dawności na teraźniejszosć. zacne!

    OdpowiedzUsuń
  16. Te przeskoki pomiędzy epokami i tajemnica pociągają mnie, zachęcają do czytania:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miszmasz gatunkowy brzmi zachęcająco, chociaż te watki paranormalne mnie "stopują".

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeszłabym obok niej obojętnie, gdyby nie Twoja recenzja. Zdecydowanie okładka mogłaby być lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jaki przystojny autor ^^
    Mam mieszane uczucia, nie wiem czy tematyka by mi się spodobała

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubię czytać debiuty, zwłaszcza polskich pisarzy, i starać się w nich odnajdywać coś nowego, świeżego...

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety, fabuła w ogóle nie wydaje mi się interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jaka mroczna okładka...Ciekawi mnie ta książka:)

    OdpowiedzUsuń
  23. okładka mówi sama za siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak dla mnie, książka była ok, ale do grona najlepszych u mnie nie należy. No i tel ledwie widoczny tytuł na okładce...

    OdpowiedzUsuń
  25. Wielowątkowość niestety nie dla mnie, gustuję raczej w książkach z jednym głównym wątkiem i kilkoma maksymalnie pobocznymi, jeśli książka "poraża swoją wielowątkowością" chyba jednak podziękuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. To raczej nie jest książka dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  27. Książka ta czeka na mojej półce, ale zawsze bałam się po nią sięgnąć, bo mnie przerażała. Po Twojej recenzji nabrałam odwagi, żeby to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jaka mroczna okładka! Świetna!

    OdpowiedzUsuń
  29. Czytałam i też jestem zdania, że warto tej książce poświęcić czas. Niestety złą reklamę robi jej okładka. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  30. Mnie okładka tej książki przypadła do gustu. Książka raczej też, ale nie będę szukała jej na siłę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)