środa, 23 kwietnia 2014

"Teraz piszę tę książkę o snach, a potem napiszę wiersz. A jeszcze potem scenariusz" - wywiad z Eną Kielską


"Gdzie jest Wendy?" - takie pytanie towarzyszy czytelnikowi podczas lektury niezwykle oryginalnego utworu Eny Kielskiej pt. "Pamiętnik Wendy". Zapraszam Was dzisiaj, na ciekawą rozmowę z autorką książki, której poszczególne warstwy fabularne do dzisiaj mnie fascynują i stanowią nierozwiązaną dotychczas zagadkę. Poznajcie Enę Kielską.

Recenzja "Pamiętnika Wendy" - KLIK



 



Ena Kielska to filolog, filmolog, filemonka, jak również modelka i aktorka. Jest absolwentką wydziału anglistyki o kierunku kultura i literatura brytyjska i amerykańska. Autorka tomiku poezji "Witam państwa w mojej audycji gotyk i seks", laureatka dwóch turniejów poetyckich. Pasjonuje ją fotografia, jest fanką Depeche Mode.





awiola: Kim jest filemonka?

Ena Kielska: Filemonka to przyjaciółka monków, pozawymiarowych istot z czerwonymi światełkami i niebieskim cieniem. Monki lubią pojawiać się między literami lub poza kadrem. Filemonka to także żółte akta pewnego detektywa. 

awiola: Czego symbolem jest tytułowa Wendy, bohaterka Pani książki?

Ena Kielska: Wendy może być symbolem wielu rzeczy i zjawisk. Jest przysłowiowym białym królikiem, za którym podąża bohater, albo świętym graalem, którego szuka. No nie wiem, symbolem boga? Sensu życia? Seksu? Trzeba jednak pamiętać, że Wendy jest tutaj kobietą twardo stąpającą po ziemi, czynnikiem trzymającym w ryzach filozoficzne skłonności i wyobraźnię Harry’ego. Żeńskim pierwiastkiem. 

awiola: Czy po wydaniu tak surrealistycznej książki, spotkała się Pani z krytyką swojego utworu? 

Ena Kielska: O tak, krytyka to nieodłączny element każdego rodzaju twórczości. Wielu osobom podoba się ta książka i odnajdują się w niej, jednak parę innych osób zarzuca mi, że nic nie rozumie. Nie wiem, jak się do tego ustosunkować. Według mnie jest to prosta historia opowiadająca losy bohatera szukającego swojej dziewczyny. Klasyczny kryminał, gdzie bohater musi wyruszyć w podróż z punktu A do punktu B, z jednej strony uciekając przed oskarżeniami komisarza, a z drugiej poszukując tytułowej Wendy, która, jak wiemy, nie wiemy, gdzie jest. Inność tej narracji polega może na całkowicie subiektywnym punkcie widzenia, co rzeczywiście dla odbiorcy przyzwyczajonego do wszechwiedzącego narratora może być pewnym utrudnieniem. Wszystkie jednak elementy klasycznej opowieści zostały tu zachowane, włącznie ze związkiem przyczynowo-skutkowym. Jest akcja i reakcja, mitologiczne schody i zakręty, które prowadzą do rozwiązania. Poetyka snu stanowi tylko styl, który podejmuje próbę opisania rzeczywistości. 

awiola; Lubi się Pani bawić słowem i formą? W jakim celu?

Ena Kielska: Sprawia mi to przyjemność. Lubię przyjemności.

awiola: Okładka "Pamiętnika Wendy" przykuwa wzrok swoistą mrocznością. Opowie Pani o genezie jej powstania? Czy to Pani projekt? 

Ena Kielska: Okładkę "Pamiętnika Wendy" stanowi autoportret artystki fotografika Anny66 Andrzejewskiej, członkini ZPAF i aktualnie doktorantki na Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Z Anną66 współpracujemy przy różnych projektach, robimy razem filmy. Anna66 jest artystką bliską memu sercu. Na okładkę kolejnej książki też już mamy przygotowane zdjęcie i także będzie ono mroczne, choć tym razem to mój portret. Bez oka. 

awiola: Oprócz pisania, zajmuje się Pani także modelingiem i aktorstwem? Czy któraś z tych pasji jest Pani najbardziej bliska? 

Ena Kielska: Generalnie interesuję się opowiadaniem opowieści. Współpracując z Anną66 jako modelka w fotografii kreacyjnej, mogę wyrażać się za pomocą ciała, wcielać w różne postacie i w ten sposób tworzyć pewne narracje. Jeśli chodzi o moje aktorstwo, to być może jest to za duże słowo, ale owszem, lubię kręcić się na planie filmowym, ucząc się od innych. Teraz na ekrany kin wchodzi "Psie pole" Lecha Majewskiego, na planie którego spędziłam kilka długich dni i nocy. Było to mistyczne doświadczenie. Może właśnie dlatego "Pamiętnik Wendy" czyta się tak, jakby to był film: kadr po kadrze, ujęcie po ujęciu, różne plany i perspektywy, całość trwająca około półtorej godziny.

awiola: Tworzy Pani prozę i poezję. Jak zdefiniowałaby Pani te dwa, tak różne gatunki literackie? 

Ena Kielska: Nie wiem, czy wymyślę coś mądrzejszego od definicji, które zostały już sformułowane przez teoretyków i badaczy literatury. Proza płynie. Poezja błyszczy, połyskuje, mieni się. 

awiola: Druga część "Pamiętnika Wendy" w przygotowaniu. Uchyli Pani rąbka tajemnicy i zdradzi, czego mogą spodziewać się czytelnicy w kolejnej części? 

Ena Kielska: W kolejnej części główny bohater, oskarżony o kradzież dzieła sztuki w firmie, w której pracuje, wyrusza w podróż poza miasto. Wciąż nie mogąc pogodzić się ze śmiercią brata, przeżywa moralne dylematy i szuka odpowiedzi na swoje pytania. Na drodze spotyka dziwne postacie, a jego zwierzchniczka organizuje niebezpieczny pościg, który depcze mu po piętach. Przy okazji poznajemy jej przeszłość i relacje z ojcem rzutujące na dorosłe życie. Poza fikcyjną warstwą fabularną pojawią się nawiązania do snu jako źródła inspiracji i nie tylko.

awiola: Czym jest pisanie dla Eny Kielskiej? 

Ena Kielska: Pisanie jest dla mnie terapią, a mój bohater szukający odpowiedzi – moim alter ego. Jestem teraz w kluczowym momencie, tak zwanej czarnej dupie, gdzie Harry musiał zejść do podziemi, by zderzyć się z własnymi lękami. Mam nadzieję, że jakoś z tego wyjdzie, bo w kolejnych rozdziałach czekają już na niego nowe twarze. Tyle ludzi spotykam, że nie wiem, czy zdołam ich ogarnąć.

awiola: Jakie są Pani dalsze plany literackie? 

Ena Kielska: W dalszych planach literackich planuję pisać dalej. Teraz piszę tę książkę o snach, a potem napiszę wiersz. A jeszcze potem scenariusz. 

awiola: Co najchętniej czyta autorka "Pamiętnika Wendy"? 

Ena Kielska: Różne rzeczy czytam, mniej lub bardziej chętnie. Teraz czytam Tarkowskiego "Kompleks Tołstoja". Z polskiej prozy lubię Marka Hłaskę i Tomka Piątka. 

awiola: Jak ocenia Pani rynek wydawniczy w Polsce? 

Ena Kielska: Nie mnie oceniać rynek, bo specjalistką nie jestem, ale myślę, że książki w Polsce mają się dobrze. Jest dużo czytelników, rośnie liczba autorów, a wraz z rozwojem techniki wzrasta także popularność e-booków, co wcale nie oznacza, że papier ginie. Osobiście najbardziej lubię książki wydane w miękkiej okładce i o żółtych kartkach.

awiola: Jakich rad udzieliłaby Pani osobom chcącym wydać swoją pierwszą książkę? 

Ena Kielska: Żeby wydać swoją pierwszą książkę, należy przede wszystkim wysłać ją do wydawnictwa. Popularne stają się wydawnictwa e-bookowe, chętnie publikujące nowych autorów. Potem, jeśli książka się sprawdzi, można wydać papier. 

awiola: Co na koniec chciałaby Pani przekazać czytelnikom mojej strony? 

Ena Kielska: Szanowni Czytelnicy, dziękuję za zainteresowanie. Chciałabym Wam życzyć dużo książek tej wiosny i żeby wszystko ułożyło się po Waszej myśli. Na pewno tak będzie. Dziękuję.







Ja również dziękuję autorce za poświęcony czas. Zachęcam do przeczytania "Pamiętnika Wendy", lektura tej książki na pewno stanie się dla Was niezapomnianym wyzwaniem czytelniczym. 
A już jutro zaglądajcie na moją stronę. Dzięki autorce, będziecie mieli szansę wygrać w konkursie książkę "Pamiętnik Wendy". Zachęcam!

12 komentarzy:

  1. Świetny wywiad. Gratuluje i czekam na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wywiad, bardzo fajnie się czytało. Zdjęcia też mi się podobają, takie twórcze i tajemnicze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawy wywiad, ciekawa kobieta. dobrze, że spytałaś, kto to filemonka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się rozróżnienie poezji i prozy:) Ciekawy wywiad:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już wiem, kim jest filemonka :) Bardzo udany wywiad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :D to samo miałam napisać :D już wiadomo któż to taki :D

      Usuń
  6. Kolejny świetny wywiad u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię formę Twoich wywiadów:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo interesujący wywiad. Przyznam że chętnie przekonałabym się na własnej skórze jak sprawdzi się "inność" tej książki więc z pewnością jutro tutaj zajrzę :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)