czwartek, 10 kwietnia 2014

Ena Kielska – "Pamiętnik Wendy"





"Podporządkowujesz wartości i narzucasz je innym, bezmyślnie aprobując obietnicę, że po śmierci czeka cię raj. A skąd wiesz, czym naprawdę jest śmierć? Każdy plecie swoje".


Listonosz dostarczył mi przesyłkę, rozpakowałam kopertę, a w niej cieniutka książka, małego formatu. Pomyślałam sobie, że szybko ją przeczytam i równie szybko opiszę swoje refleksje na jej temat. Jakże się myliłam. Dawno bowiem, nie czytałam tak wielowymiarowego i nie dającego się ująć w żadne klasyfikacje i ramy utworu. Zwiodła mnie ilość stron i duża czcionka, zwiodła mnie również sama autorka swoją grą, jaką podjęła z nieświadomym niczego czytelnikiem.

Ena Kielska to filolog, filmolog, filemonka (cokolwiek to znaczy) jak również modelka i aktorka. Jest absolwentką wydziału anglistyki o kierunku kultura i literatura brytyjska i amerykańska. Autorka tomiku poezji "Witam państwa w mojej audycji gotyk i seks", laureatka dwóch turniejów poetyckich. Pasjonuje ją fotografia, jest fanką Depeche Mode.

Tytułowa Wendy, czyli dziewczyna w czerwonej sukience niespodziewanie zaginęła. Jej chłopak Harry, który poznał Wendy za rogiem, postanawia ją odszukać Przy okazji zostaje głównym podejrzanym w śledztwie komisarza Alondry, czyli osoby zajmującej się sprawami nienormalnych zabójstw. Bohatera otaczają również dziwaczne postacie – Baltazar Złota Rączka, czy hodująca jadowite pająki Helena. "Gdzie jest Wendy?"- pyta Harry? A ja pytam: "O co tu chodzi?".

Czytając fragmenty recenzji na tylnej okładce książki, można wysnuć wniosek, iż "Pamiętnik Wendy" to nieco odstający od przyjętych ram, kryminał. Nic bardziej mylnego, otóż utwór Eny Kielskiej to książka z pogranicza surrealizmu, groteski i absurdu, gdzie na każdej z prawie osiemdziesięciu stron czytelnik wyczuwa niezwykle psychodeliczny klimat, którego do końca sprecyzować się po prostu nie da. Zarówno elementy świata przedstawionego, jak i sama fabuła oraz bohaterowie to surrealizm w czystej postaci, okraszony absurdem i groteską. Od początku do końca w lekturze nie znajdziecie logicznego związku przyczynowo-skutkowego, kreacja rzeczywistości jest bowiem całkowicie zagmatwana, można nawet powiedzieć, że owiana pewną nutką tajemnicy. Czytelnik nie będzie w stanie stwierdzić, gdzie tak naprawdę dzieją się opisane w książce dziwaczne zdarzenia, czy to sen, czy może jawa. Autorka celowo wykreowała taką właśnie konstrukcję swojej książki, celowo bawi się konwencją, bawi się z czytelnikiem wystawiając jego cierpliwość na wielką próbę.

Oprócz niedookreślonego czasu i miejsca akcji, w utworze waszą uwagę z pewnością przykują, delikatnie mówiąc oryginalni bohaterowie, którzy wzmacniają wydźwięk onirystyczny całego utworu. Komisarz Alondra, którego nazwałabym satyrycznym obrazem postaci współczesnego policjanta, będąc nieprzyjemnym w obyciu, oskarża Harry'ego o wszystko co złe na świecie. Pojawia się również groteskowa postać Heleny, hodującej niebezpieczne pająki, które przeprowadzają istną inwazję na anonimowe miasto. Jest również Baltazar Złota Rączka, który posiada za uchem program pamięci uniwersalnej. Bohaterowie, jakich napotyka czytelnik w książce Eny Kielskiej umacniają przeświadczenie, że poszukiwania Wendy to jeden, wielki sen i równocześnie bezsens. Sen zakręcony do granic możliwości, wykrzywiony we wszelkich możliwych ramach. Sen, w którym żadne elementy do siebie nie pasują.

Co w takim razie oznaczają poszukiwania Wendy? Otóż, zamysłu autorki nie da się do końca odkryć. Zaskakujące zakończenie utworu, jakim uraczyła czytelników Ena Kielska budzi setki pytań. Czy Wendy jest jedynie metaforą odwiecznych poszukiwań człowieka? Czy jest jedynie symbolem? Symbolem, który dla każdego będzie znaczył coś zupełnie innego? A może Wendy w ogóle nie istnieje, a wszystko to chory sen, nie mający sensu? Myślę, że ta koncepcja autorki intryguje najbardziej, nawet długo po odłożeniu tegoż utworu. Można nie zrozumieć zamysłu autorki, można nie potrafić jej zinterpretować, ale trzeba przyznać, że jej zabawa formą intryguje.

Pisząc o "Pamiętniku Wendy" nie można nie wspomnieć o specyficznym w odbiorze stylu i języku. Pewną trudność mogą bowiem przysporzyć czytelnikom krótkie zdania, czy wstawki z języka mowy potocznej. Autorka ma swój własny styl i nie omieszkała go użyć. To widać.

Nie powiem wam, że "Pamiętnik Wendy" to lektura łatwa i przyjemna w odbiorze. Ena Kielska zabierze was bowiem w absurdalny świat, w którym najprawdopodobniej nie znajdziecie odpowiedzi na nurtujące was pytania. Muszę przyznać, że książka ta stanowić będzie jeden z oryginalniejszych dzieł w mojej biblioteczce, dzieło do którego będę jeszcze wracać. Sama okładka wzbudza uwagę swoim mrocznym klimatem. W przygotowaniu druga część przygód Harry'ego. Czy autorka odsłoni tajemnicę zniknięcia Wendy? Dowiemy się o tym niebawem.




Ena Kielska

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html


Jeśli jesteście tak jak ja miłośnikami literatury, z pewnością stale szukacie okazyjnych cen książek i ebooków. Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że książki w naszym kraju tanie nie są. Na szczęście dla Nas, moli książkowych, istnieje takie miejsce w sieci, w którym znajdziecie sporo zniżek do wielu sklepów internetowych i księgarni, w postaci kodów rabatowych. Polecam Wam zajrzeć na stronę KodyRabatowe.pl, na której na pewno znajdziecie coś dla siebie i waszych domowych biblioteczek. Zajrzyjcie, naprawdę warto – KLIK.



22 komentarze:

  1. Niezła zagwozdka dla czytelnika...

    OdpowiedzUsuń
  2. Filemonka ? może to miłośniczka kotów :D
    To nie moje klimaty niestety, ale recenzja bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję się bardzo zaciekawiona, lubię takie nietypowe czytadła. Chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe, ciekawe ;)
    Ma się aż ochotę na nieco trudniejszą literaturę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po książkę nie sięgną, a książki moim zdaniem za drogie nie są, zwłaszcza jak się ma jakieś zniżki albo bony na zakupy;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, bym przeczytała...
    Ale zdradź, proszę, co to jest filemonka??? Bo nie usnę:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Po takiej recenzji nie pozostaje nic innego jak tylko szukać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za link na końcu, na pewno zajrzę ;)
    Co do książki to widać, że łatwo do opisania nie była. I ponownie: krótsze książki, czy opowiadania zostawiają w czytelniku więcej emocji i myśli, niż niejedno tomisko, po którym fabuła szybko ucieka. Mam ochotę na tę książkę. Jestem ciekawa tego psychodelicznego klimatu. I też zastanawiam się nad tym, kto to jest filemonka...

    OdpowiedzUsuń
  9. kobieta z okładki jest delikatnie mówiąc przerażająca... na miejscu autorki nie zgodziłabym się na taką okładke

    OdpowiedzUsuń
  10. O rany, książka raczej nie dla mnie, ponieważ nie za dobrze czuje się czytając takie eksperymentalne dzieła. Brak związku przyczynowo-skutkowego i osobliwy język mnie odstrasza. Tym razem podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo nietypowa publikacja. Jeszcze nie miałam styczności z książką z pogranicza surrealizmu, groteski i absurdu, dlatego obcowanie z taką formą może być dla mnie ciekawym doświadczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam literaturę absurdu z pogranicza groteski i surrealizmu, więc z przyjemnością sięgnęłabym po pamiętnik Wendy, skoro ta lektura właśnie taka jest.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z doświadczenia wiem, że nie odnajduję się w takich książkach, chyba jednak wolę linearne, uporządkowane narracje, z których łatwiej wysnuć wnioski, co autor miał na myśli;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta książka to nie łatwa przeprawa, ale jestem nią zainteresowana, jednak lekturę muszę odłożyć w czasie, póki co nie dla mnie historie wymagające skupienia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Po tej recenzji nabrałam wielkiej ochoty na tę książkę. Na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  16. łooo, to się zapowiada świetnie. Filemonka?
    Bardzo mnie zachęciłaś!

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam szczerze, że ten absurd, groteska itd. zniechęcają mnie do sięgnięcia po tę książkę. Chyba mam traumę z czasów szkolnych... Ale kto wie, może za jakiś czas najdzie mnie ochota na eksperymenty?

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, chyba mnie tylko ta lektura zirytuje, jakoś groteska i absurd oraz brak odpowiedzi mnie nie przekonują.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wydaje się interesująca, aczkolwiek nie wiem, czy podołam. Lubię absurd i groteskę, ale nie wiem, czy w aż tak dużej dawce. Chyba odłożę na przyszłość.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Podoba mi się odwaga autorki, aby stworzyć coś świeżego, a zarazem specyficznego i trudnego, to może ciekawa lektura.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapowiada się ciekawie i nietypowo :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem bardzo zaintrygowana. Książka rzeczywiście niecodzienna, niebanalna, oryginalna. Z chęcią bym się z nią zmierzyła i przekonała, czy dam radę. Ciekawi mnie ten własny styl autorki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)