sobota, 22 marca 2014

Katarzyna Enerlich – "Prowincja pełna czarów"





"Czas płynie rzeką. Jest jak ona, niewyczerpany".

Istnieją pisarze, do twórczości których wraca się wielokrotnie. Pisarze, których talent ma w sobie pewien magiczny urok, rzucany niespodziewanie na czytelników. Do tak szanownego grona niewątpliwie zalicza się Katarzyna Enerlich i jej wyjątkowa proza. Podczas lektury książek tej autorki, czuć niemalże magię słowa, jakimi raczy swoich czytelników. Magię, tym razem widoczną również w tytule i w elementach fabularnych jej kolejnego dzieła.

Katarzyna Enerlich to polska pisarka i poetka, urodzona w Mrągowie na Mazurach. Autorka w swoim życiu imała się wielu zawodów: dziennikarza, pracownika informacji turystycznej i promocji miasta czy opiekunki osób starszych. Zadebiutowała bardzo wcześnie, już w wieku 12 lat napisała artykuł o Mrągowie do czasopisma młodzieżowego. Cykl książek o polskiej prowincji zapoczątkowany w 2009 r. zapewnił autorce rzesze czytelników w całym kraju. "Prowincja pełna czarów" to piąta część serii, której poszczególne tomy można czytać bez zachowania ich kolejności chronologicznej.

Ludmiła wraz z kilkuletnią córeczką Zosią, zamieszkuje mazurską wieś pod Mrągowem. Bohaterka będąca rozwódką, nadal boi się podjąć ostateczną decyzję dotyczącą jej obecnego partnera Wojtka. Życie jednak pisze swoje własne scenariusze, które niejako przyspieszają decyzyjność Ludmiły w tym temacie. Równolegle we wsi pojawia się tajemnicza kobieta, która zamieszkuje stary, zniszczony dom pod lasem, a na pobliskim cmentarzu mieszkańcy zaczynają widzieć ducha Kulawej Erny. Dzięki niespodziewanym, tajemniczym wydarzeniom i ich rozwiązaniu, Ludmiła znajduje materiał na swoją kolejną książkę.

Jak wskazuje tytuł kolejnej części cyklu o polskiej prowincji, tym razem motywem przewodnim utworu Katarzyny Enerlich są czary. Czary wplątane w wiele wątków, jakie kreuje autorka w fabule swojej książki. Powieść naszpikowana jest bowiem wieloma mazurskimi legendami, przenoszącymi czytelników w czasy palenia czarownic na stosach. Poznajemy historie dwóch kobiet, o takim samym imieniu, z których jedna zabiła swoje dziecko, a druga popełniła samobójstwo z miłości. Dwie Barbary, których losy powiązały tereny Prus Wschodnich, mają związek ze współczesnością. Magia wyziera również z przedstawianych przez autorkę dwóch warmińsko-mazurskich zamków i obrazu Syberii, którą widzimy oczami Wojtka. Nie wiem jak pisarka to robi, ale lokalne historie, które przytacza, zostają obdarte ze zwyczajności, a zastąpione szczyptą czarów, powodując niezwykłe zaciekawienie.

W "Prowincji pełnej czarów" nie mogło również zabraknąć obrazowych i zarazem prostych przepisów na smakowite dania. Za każdym razem, gdy czytam książkę Katarzyny Enerlich robię się głodna i tak również było w tym przypadku. Przepisy zawarte w książce, urzekają plastycznym językiem i zarazem odkrywają moce niczym nieograniczonej natury. Zwykła bazylia, hodowana na domowym parapecie, w książce autorki urasta do rangi czegoś magicznego. To niemalże mistyka, którą poczujcie na łamach całego utworu. Przeżycie, które trudno zdefiniować, niepowtarzalne w swojej prostocie.

Najnowsza powieść autorki na każdej stronie zachwyca urokami życia na wsi, z dala od miejskiego zgiełku i życia w biegu. Autorka bez koloryzowania pokazuje rachunek zysków i strat wiejskiej egzystencji. Rachunek, który bezsprzecznie pokazuje saldo dodatnie takiego życia. Czytelnicy zaznajomieni z mieszkaniem poza miastem, odnajdą swoje własne, codzienne problemy typu ogrzewanie domu czy odśnieżanie podjazdu zimową porą. Czytelnicy, mieszkający w mieście poznają magię życia z dala od dużych skupisk ludzkich. Magię, która ich oczaruje, bez dwóch zdań.

Podobnie jak w poprzednich częściach, do książki załączono czarno-białe zdjęcia, które niejako przedstawiają źródła, na podstawie których Katarzyna Enerlich budowała fabułę dalszych losów Ludmiły. Zdjęcia te rozmieszczono pomiędzy poszczególnymi rozdziałami, co niewątpliwie jest trafionym zabiegiem, gdyż pozwala czytelnikowi zaznajomić się z danym wątkiem fabularnym, mówiąc kolokwialnie "na świeżo".

Nie mogę napisać niczego krytycznego o najnowszej książce Katarzyny Enerlich, gdyż proza autorki znowu mnie oczarowała i przeniosła w świat Ludmiły oraz jej wiejskiego życia. Zakończenie, które niewątpliwie wskazuje na kolejną część cyklu, nie daje mi spokojnie czekać. Pani Kasiu, jestem bardzo niecierpliwa, proszę o więcej. I to jak najszybciej!



Katarzyna Enerlich


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG
http://www.wydawnictwomg.pl/


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html

24 komentarze:

  1. Na pewno po nią sięgnę, przekonałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przekonałaś mnie do sięgnięcia po twórczość tej autorki. Sięgnę po powyższą książkę, ale najpierw wezmę się za pierwszy tom serii, by połapać się w perypetiach bohaterów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja czuję się przekonana, by sięgnąć po serię ,,Prowincja..." . Lubię czytać o życiu na wsi, a jeśli pisze o tym ktoś, kto włada magią słowa... Szykuje się niezwykła lektura.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam dwa podejścia i jakoś tak średnio udane. Chyba po prostu lubię inne książki, ale cieszę się, że Tobie się podobają:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za mną już dwie pierwsze części z serii Prowincja, więc tą też na pewno przeczytam z przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopisałam sobie tą serię do listy, aby zakupić je dla mojej mamy - ona uwielbia takie książki, więc na pewno by się ucieszyła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam sprzeczne uczucia co do twórczości Enerlich, jedne jej książki podobają mi się bardziej, a drugie miej. Co do serii o prowincji - czytałam pierwszy tom i to chwilowo mi wystarczy, ale może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po takiej zachęcającej recenzji, nic tylko poszukać i przeczytać. Dobrze, że tomy można niechronologicznie- coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja się trochę rozczarowałam "Prowincją pełną smaków", dlatego chwilowo nie mam przekonania do tej. Za to już teraz kusi mnie następna, o ile dobrze zapamiętałam tytuł, to ma być związana z szeptami:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje się być bardzo ciekawa! :)

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  11. Po tej recenzji nie zostaje mi nic, tylko przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już od jakiegoś czasu przymierzam się do przeczytania cyklu Pani Enerlich i chyba w końcu się skuszę. Skoro nie znalazłaś w tej książce wad to tym bardziej chciałabym poznać zarówno tę pozycję, jak i wszystkie wcześniejsze, mimo że zazwyczaj nie czytam książek o wyprowadzce na wieś i zmienieniu swojego życia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Panią Katarzynę Enerlich:) Przeczytałam wszystkie jej prowincje i każda z książek mnie urzekła. Ta seria ma coś w sobie, co przyciąga jak magnes:) Właśnie takie lektury cenię sobie najbardziej, bo można przy nich przenieść się do innego świata, wyciszyć, odpocząć.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety nie przeczytałam jeszcze żadnej książki tej autorki. Nie powinno być trudno skoro nie trzeba zachowywać chronologii.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam na tą książkę oko od jakiegoś czasu, bo muszę przyznać, że fabuła i okładka są bardzo zachecające :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mimo licznych pozytywnych i zachęcających opinii jakoś mnie do tej serii nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ klimatyczna wydaje się ta książka, z chęcią ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zazdroszczę Ci możliwości przeczytania tej książki :) Świetna recenzja i bardzo zachęcająca. Ciekawa jestem też tych czarno-białych zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze nie czytałam żadnej książki autorki, choć właśnie tę mam w domu... Przekonałaś mnie, że warto wreszcie po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety jeszcze nic nie czytałam autorki, ale mam nadzieję, że niedługo uda mi się to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Na mojej półce czeka "Prowincja pełna marzeń". Zamierzam stopniowo poznać i przeczytać całą serię, więc do "Prowincji pełnej czarów" też kiedyś dotrę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytałam Prowincję pełną marzeń i słońca. Czas w dom zaklęty - niestety beznadziejna narracja pani Enerlich odrzuciła mnie od reszty jej książek. Nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Magia wpleciona w fabułę książki sprawia, że z miejsca mam ochotę sięgnąć po taką powieść. Jeśli tylko przeczytam wszystkie zalegające na półce książki, z ogromną radością zanurzę się w tej lekturze:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem zachwycona autorką. Czytam właśnie ostatnią część /szósta/ prowincji. Wszystkie części urocze, wciągają bardzo Przepiękne, pełne ciepła, tajemnic, miłości, optymizmu... Dziwne, że Anonimowy i Paula wyrażają się negatywnie. Może w ogóle nie lubią czytać, albo wolą horrory, SF itp. Zachęcam do przeczytania wszystkich części. Czytam bardzo dużo /raczej tematyka różna/, jednak p. Enerlich zrobiła na mnie ogromne wrażenie swoją wrażliwością i ujęciem tematu. Naprawdę stworzyła piękne, klimatyczne dzieło w sześciu tomach.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)