Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Enerlich Katarzyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Enerlich Katarzyna. Pokaż wszystkie posty
"Pod słońcem prowincji. Zapiski z prostego życia. Potrawy z ziemi i pór roku" – Katarzyna Enerlich

"Pod słońcem prowincji. Zapiski z prostego życia. Potrawy z ziemi i pór roku" – Katarzyna Enerlich
















"Kiedy już wybrany cel stanie się pasją, szukasz pretekstu, by to zrobić, a nie wymówki – by odwieść się od tego zamiaru".


Czytając serię o polskiej prowincji autorstwa Katarzyny Enerlich, często zastanawiałam się nad tym, ile w głównej bohaterce, powieściowej Ludmile, jest samej autorki. Dzięki tej książce, w zasadzie otrzymałam odpowiedź na to pytanie. Już teraz wiem, dlaczego seria ta znalazła tak wierne grono czytelników i dlaczego, tak wiele osób zainspirowało się tym, co próbuje przekazać pisarka. To niewątpliwie autentyczność i oddanie dużej części siebie przez Katarzynę Enerlich zadecydowały o tym sukcesie.
"Prowincja pełna złudzeń" – Katarzyna Enerlich

"Prowincja pełna złudzeń" – Katarzyna Enerlich


















"Życie rozwiązuje więzi i więzy szybciej, niż nam się wydaje".





Czytam je w chwilach, w których potrzebuję oddechu, swoistej ucieczki od codzienności. Są mi bliskie, gdyż sama mieszkam na prowincji i mnóstwo zawartych w nich myśli, jest mi zwyczajnie bliskich. Są istną skarbnicą prostych przepisów na pyszne potrawy, pomysłowe aranżacje i umiejętne recepty na korzystanie z tego, co daje nam natura. Po każdym tomie czuję wręcz wewnętrzną siłę do drobnych, acz znaczących zmian wokół siebie. Jak więc otrząsnąć się po informacji, iż to ostatnia część mojego ulubionego cyklu o polskiej prowincji?
"Prowincja pełna snów" – Katarzyna Enerlich

"Prowincja pełna snów" – Katarzyna Enerlich












"Gdy niespodziewania dotyka nas ręka złego losu, myślimy: tylko nie teraz. Dopiero po jakimś czasie wszystko zaczyna się wyjaśniać, splatać ze sobą, i życie znowu nabiera sensu".



Czasami mam ochotę uciec od codzienności, od życia w ciągłym biegu, od szybko upływających dni, od straconego czasu. Nie jest to niestety takie proste, gdyż codzienne obowiązki wyznaczają tok moich kolejnych dni. Na takie chwile kryzysu, posiadam jednak pewną receptę – dobra, pobudzająca kawa, ciepły koc, garść zakładek indeksujących do zaznaczania stron i przede wszystkim powieść Katarzyny Enerlich z cyklu o polskiej prowincji. Każda część tej serii bowiem rozbudza moją chęć poznawania tego, co wszyscy mamy na wyciągnięcie ręki – skarbów natury z których możemy czerpać pełnymi garściami. Każda część wytwarza we mnie chęć celebrowania życia w prostocie.

"Prowincja pełna szeptów" – Katarzyna Enerlich

"Prowincja pełna szeptów" – Katarzyna Enerlich














"Najważniejsza w życiu jest prostota. W niej tkwi całe sedno. W prostocie znajdziemy i radość życia, i radość jedzenia".


Przy rozpoczęciu czytania każdego, kolejnego tomu cyklu o polskiej prowincji autorstwa Katarzyny Enerlich, staram się wcześniej odkryć, co tym razem będzie motywem przewodnim dalszych losów Ludmiły. Jasną wskazówką jest zawsze dla mnie drugi człon tytułu, gdyż każda, kolejna część to prowincja pełna czegoś... Tym razem, pełna szeptów i wiecie co? Nie udało mi się przejrzeć zamysłu autorki. Nie spodziewałam się bowiem, że jej najnowsze dzieło dotyczyć będzie w dużej mierze szeptuch.
Katarzyna Enerlich – "Prowincja pełna czarów"

Katarzyna Enerlich – "Prowincja pełna czarów"





"Czas płynie rzeką. Jest jak ona, niewyczerpany".

Istnieją pisarze, do twórczości których wraca się wielokrotnie. Pisarze, których talent ma w sobie pewien magiczny urok, rzucany niespodziewanie na czytelników. Do tak szanownego grona niewątpliwie zalicza się Katarzyna Enerlich i jej wyjątkowa proza. Podczas lektury książek tej autorki, czuć niemalże magię słowa, jakimi raczy swoich czytelników. Magię, tym razem widoczną również w tytule i w elementach fabularnych jej kolejnego dzieła.

Katarzyna Enerlich to polska pisarka i poetka, urodzona w Mrągowie na Mazurach. Autorka w swoim życiu imała się wielu zawodów: dziennikarza, pracownika informacji turystycznej i promocji miasta czy opiekunki osób starszych. Zadebiutowała bardzo wcześnie, już w wieku 12 lat napisała artykuł o Mrągowie do czasopisma młodzieżowego. Cykl książek o polskiej prowincji zapoczątkowany w 2009 r. zapewnił autorce rzesze czytelników w całym kraju. "Prowincja pełna czarów" to piąta część serii, której poszczególne tomy można czytać bez zachowania ich kolejności chronologicznej.

Ludmiła wraz z kilkuletnią córeczką Zosią, zamieszkuje mazurską wieś pod Mrągowem. Bohaterka będąca rozwódką, nadal boi się podjąć ostateczną decyzję dotyczącą jej obecnego partnera Wojtka. Życie jednak pisze swoje własne scenariusze, które niejako przyspieszają decyzyjność Ludmiły w tym temacie. Równolegle we wsi pojawia się tajemnicza kobieta, która zamieszkuje stary, zniszczony dom pod lasem, a na pobliskim cmentarzu mieszkańcy zaczynają widzieć ducha Kulawej Erny. Dzięki niespodziewanym, tajemniczym wydarzeniom i ich rozwiązaniu, Ludmiła znajduje materiał na swoją kolejną książkę.

Jak wskazuje tytuł kolejnej części cyklu o polskiej prowincji, tym razem motywem przewodnim utworu Katarzyny Enerlich są czary. Czary wplątane w wiele wątków, jakie kreuje autorka w fabule swojej książki. Powieść naszpikowana jest bowiem wieloma mazurskimi legendami, przenoszącymi czytelników w czasy palenia czarownic na stosach. Poznajemy historie dwóch kobiet, o takim samym imieniu, z których jedna zabiła swoje dziecko, a druga popełniła samobójstwo z miłości. Dwie Barbary, których losy powiązały tereny Prus Wschodnich, mają związek ze współczesnością. Magia wyziera również z przedstawianych przez autorkę dwóch warmińsko-mazurskich zamków i obrazu Syberii, którą widzimy oczami Wojtka. Nie wiem jak pisarka to robi, ale lokalne historie, które przytacza, zostają obdarte ze zwyczajności, a zastąpione szczyptą czarów, powodując niezwykłe zaciekawienie.

W "Prowincji pełnej czarów" nie mogło również zabraknąć obrazowych i zarazem prostych przepisów na smakowite dania. Za każdym razem, gdy czytam książkę Katarzyny Enerlich robię się głodna i tak również było w tym przypadku. Przepisy zawarte w książce, urzekają plastycznym językiem i zarazem odkrywają moce niczym nieograniczonej natury. Zwykła bazylia, hodowana na domowym parapecie, w książce autorki urasta do rangi czegoś magicznego. To niemalże mistyka, którą poczujcie na łamach całego utworu. Przeżycie, które trudno zdefiniować, niepowtarzalne w swojej prostocie.

Najnowsza powieść autorki na każdej stronie zachwyca urokami życia na wsi, z dala od miejskiego zgiełku i życia w biegu. Autorka bez koloryzowania pokazuje rachunek zysków i strat wiejskiej egzystencji. Rachunek, który bezsprzecznie pokazuje saldo dodatnie takiego życia. Czytelnicy zaznajomieni z mieszkaniem poza miastem, odnajdą swoje własne, codzienne problemy typu ogrzewanie domu czy odśnieżanie podjazdu zimową porą. Czytelnicy, mieszkający w mieście poznają magię życia z dala od dużych skupisk ludzkich. Magię, która ich oczaruje, bez dwóch zdań.

Podobnie jak w poprzednich częściach, do książki załączono czarno-białe zdjęcia, które niejako przedstawiają źródła, na podstawie których Katarzyna Enerlich budowała fabułę dalszych losów Ludmiły. Zdjęcia te rozmieszczono pomiędzy poszczególnymi rozdziałami, co niewątpliwie jest trafionym zabiegiem, gdyż pozwala czytelnikowi zaznajomić się z danym wątkiem fabularnym, mówiąc kolokwialnie "na świeżo".

Nie mogę napisać niczego krytycznego o najnowszej książce Katarzyny Enerlich, gdyż proza autorki znowu mnie oczarowała i przeniosła w świat Ludmiły oraz jej wiejskiego życia. Zakończenie, które niewątpliwie wskazuje na kolejną część cyklu, nie daje mi spokojnie czekać. Pani Kasiu, jestem bardzo niecierpliwa, proszę o więcej. I to jak najszybciej!



Katarzyna Enerlich


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG
http://www.wydawnictwomg.pl/


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html

Katarzyna Enerlich – "Prowincja pełna smaków"

Katarzyna Enerlich – "Prowincja pełna smaków"



Premiera książki 6 marca 2013 r.



"Smakowanie życia może być frapujące, a szczęście może stać się naszym towarzyszem, o ile nie spłoszymy go lamentowaniem, marudzeniem i wszechobecnym malkontenctwem. Wszystko bowiem można przesolić. Wszystko też przychodzi w najlepszym dla siebie czasie."




Wyobraźcie sobie książkę, w której niemal każde słowo przesycone jest wybornym smakiem i łechtającym wasz zmysł powonienia zapachem. Wyobraźcie sobie obraz sielskiej prowincji, otoczony naturą i życzliwością stosunków sąsiedzkich. Niemożliwe? Uwierzcie mi, że po tej książce, wszystkie te rzeczy stają się niemal namacalne. 

Katarzyna Enerlich to pisarka i poetka, o której czytałam od dawna na wielu portalach. Autorka w swoim życiu imała się wielu zawodów: dziennikarza, pracownika informacji turystycznej i promocji miasta czy opiekunki osób starszych. Zadebiutowała bardzo wcześnie, w wieku 12 lat napisała artykuł o Mrągowie, w którym się wychowała. Cykl jej książek o polskiej prowincji zaczynam od końca, bowiem "Prowincja pełna smaków" to czwarta już część z tej serii. Poprzednie: "Prowincja pełna marzeń" (2009), "Prowincja pełna gwiazd" (2010) oraz "Prowincja pełna słońca" (2011) z pewnością niebawem zagoszczą na mojej półce. Blog cyklu: Prowincja...

Ludmiła mieszka wraz z kilkuletnią córeczką Zosią w świeżo wybudowanym drewnianym domu na prowincji, wśród pięknych krajobrazów Mazur. Bohaterka próbuje zaprzyjaźnić się z byłym mężem Martinem, który nadal nie może pogodzić się z rozstaniem. W jej życiu obecny jest partner i przyjaciel Wojtek - naukowiec i miłośnik przyrody. Ludmiła oprócz kształtowania swoich relacji z obojgiem ważnych mężczyzn w jej życiu, pomaga byłemu teściowi – Hansowi uporać się z przeszłością. Nadal również pisze pierwszą książkę, z którą wiąże wielkie nadzieje. Wszystko to, czego doświadcza i przeżywa okraszone jest pełnią smaków i zapachów.

Do tej pory kuchnia w moim domu nie wywoływała we mnie żadnych poetyckich słów i skojarzeń. Ot, zwykłe miejsce do sporządzenia posiłku, zaparzenia pysznej kawy i herbaty. "Prowincja pełna smaków" zmieniła moje podejście do zwyczaju celebrowania jedzenia. Czytając fragmenty dotyczące przygotowywania  prostych, ale jakże smacznych dań: zupa z komosy czy syrop z melisy i mięty, namacalnie czułam ich smak i zapach. Widziałam je swoimi oczami, ale i także żołądkiem. Mój zachwyt spowodowany jest poetyckim stylem autorki, która ze zwykłego przepisu kulinarnego potrafi zrobić kolaż smaków, zapachów i barw. Dowodem niech będzie fakt, iż w domu nie mam żadnej książki kucharskiej, a mój egzemplarz powieści Katarzyny Enerlich zawiera obecnie mnóstwo zakładek, którymi pozaznaczałam sobie cudnie proste przepisy.

Klimat powieści od pierwszej kartki wprowadza czytelnika do drewnianego domu, pachnącego drzewem, ogniem z kominka i pełną spiżarnią, zawierającą cuda, które możemy zebrać w lesie, w ogrodzie czy na łące. Prowincja w wykonaniu autorki to miejsce, w którym możemy odstawić telewizor do nieużywanego pokoju czy zaprzyjaźnić się z sąsiadami umacniając więzi. To również miejsce, w którym odnajdujemy samego siebie, bez wszechobecnego konsumpcjonizmu i przywiązania do materialnej sfery życia. Wiem z własnego doświadczenia, że jest to po części bardzo sielankowy obraz polskiej prowincji, jednakże poetyckość i ciepło jakimi nacechowane są uczucia głównej bohaterki powodują, że czytelnik nie potrafi oderwać się od tej lektury.

Jestem zachwycona stylem pisania, bogactwem informacji kulinarnych, historycznych i obyczajowych jakimi uraczyła mnie Katarzyna Enerlich. Uroku całej książce dodawały fotografie, jakie zostały dołączone do niektórych rozdziałów. Żałuję tylko, że tak późno odkryłam całą serię o polskiej prowincji, bowiem od teraz słowo "prowincja" nabrało dla mnie innego wyrazu i znaczenia.

Dziękuję autorce za zmysłową ucztę, która pobudziła wszystkie moje zmysły i intelekt. Pozostaje mi przeczytać wcześniejsze trzy części i wiem, że będzie to niezapomniana przygoda. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.

"Wszystko przychodzi w sobie właściwym czasie. Ani za późno, ani za wcześnie. Wszystko ma jakiś sens, nawet życiowy zakręt lub gradobicie."

Katarzyna Enerlich


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG

Rekomendacja recenzji na portalu Zaczytaj się!


Recenzja bierze udział w WYZWANIU 

 
Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger