niedziela, 5 stycznia 2014

Lew Tołstoj – "Anna Karenina"




Tom 1


"Wolność? Po co ta wolność? Szczęście polega właśnie na tym, by kochać i pragnąć, by podążać myślą za jej życzeniami, jej myślami, czyli – nie posiadać żadnej swobody. To właśnie jest szczęście!"



Z klasyką literatury światowej mam zawsze pewien problem, a mianowicie w temacie każdej takiej powieści powiedziano już chyba wszystko co możliwe. Recenzje, rozprawy, doktoraty, habilitacje itd. do maksimum wyznaczyły, opisały i zinterpretowały każde słowo w "Annie Kareninie". Dlatego też długo zastanawiałam się czy sięgnąć po tę powieść, bo cóż ja mogłabym tutaj dodać, wszystko przecież i tak będzie wtórne. Jednakże do przeczytania zmobilizowała mnie najnowsza adaptacja filmowa przedstawiona pod koniec 2012 roku. Odnalazłam więc na półce moje tomy powieści z 1984 r. w przekładzie Kazimiery Iłłakowiczówny i zagłębiłam się w ich lekturę.
Lew Tołstoj to rosyjski powieściopisarz, krytyk literacki, myśliciel i dramaturg żyjący na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Tołstoj uznawany jest za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli realizmu w europejskiej literaturze. Jego śmierć spowodowana była zapaleniem płuc, którego nabawił się w pociągu. Powieść "Anna Karenina" powstawała w latach 1873-1877. To chyba oprócz "Wojny i pokoju" jego najsławniejsze dzieło.
"Leżałem na kanapie i paliłem. Czy zamyśliłem się bardzo, czy też opierałem senności, nie wiem, wtem nagle mignął mi obnażony niewieści łokieć wytwornej arystokratycznej ręki. Mimo woli zacząłem przypatrywać się widziadłu. Pokazało się ramię, szyja i wreszcie cały obraz pięknej kobiety w stroju balowym, jak gdyby prosząco wpatrzonej we mnie smutnymi oczyma. Przywidzenie znikło, ale nie mogłem już uwolnić się od tego wrażenia, prześladowało mnie we dnie i w nocy i żeby uwolnić się od niego, musiałem dlań szukać wcielenia. Oto początek".
Tytułowa Anna Karenina to żona Aleksieja Karenina, starszego od niej o dwadzieścia lat, urzędnika wysokiego szczebla w Sankt Petersburgu. Bohaterka mimo braku uczucia pomiędzy nią, a małżonkiem jest również szczęśliwą matką ośmioletniego Serioży. Pewnego dnia Anna zostaje poproszona o pomoc przez swojego brata Stiepana Obłońskiego, który zdradziwszy swoją żonę Dolly z guwernantką, pragnie otrzymać przebaczenie małżonki. Bohaterka podczas podróży poznaje adoratora siostry bratowej Kitty Szczerbackiej – hrabiego Aleksego Wrońskiego, znanego w towarzystwie rosyjskich elit fircyka. Anna czując przypływ nieznanych do tej pory sobie uczuć i namiętności, nawiązuję romans z młodszym od siebie hrabią. Romans ten zmienia diametralnie jej życie, prowadząc do nieuchronnej klęski. Miłość ta bowiem okaże się zgubna w skutkach.
Tak połowicznie można by było streścić fabułę podzielonych na osiem części dwóch tomów "Anny Kareniny". Połowicznie, gdyż w powieści występuję duża ilość bohaterów z ich idealnie dopracowanymi  portretami psychologicznymi, reprezentującymi tak różne postawy życiowe. Na pierwszy plan wysuwa się właściciel ziemski Konstanty Lewin, którego rozważanie filozoficzne dotyczące poddaństwa, feudalizmu i praw społecznych zajmują sporą część książki. Duża część literaturoznawców przyjmuje, że pierwowzorem Lewina był sam Tołstoj, co można odczuć w niektórych fragmentach tekstu. Jego żona Kitty, również reprezentuje pewien obraz ówczesnej arystokracji rosyjskiej, podobnie jak biedna Dolly, zdradzana notorycznie przez męża, nie potrafiąca przeciwstawić się panującym zasadom i konwenansom. Cała kanwa fabularna obraca się wokół życia rodzinnego, które dla autora miało najwyższą wartość.
Tom 2
Powieść Tołstoja jest wielowymiarowa i wielowątkowa. Wydawałoby się, że nie akceptowalna miłość pomiędzy Anną i Wrońskim to motyw przewodni tej epickiej historii. Jednakże wydaje mi się, że jest równocześnie jednym z wielu, jakie chciał czytelnikom przedstawić autor. Uczucie pomiędzy mężatką i młodym hrabią to doskonałe tło do ukazania ówczesnego ustroju społecznego epoki, bowiem "Anna Karenina" to swoista panorama życia arystokracji rosyjskiej w XIX wieku. Bohaterka staje się ofiarą panujących wówczas zasad i przekroczenia wyznaczonych granic, wykluczona z towarzystwa, ukazuje hipokryzję elit i rosnący problem emancypacji kobiet. Sam Tołstoj był przeciwnikiem zrównania praw kobiet i mężczyzn, w swojej książce chciał więc prawdopodobnie ukazać do czego nurt ten może doprowadzić. Paradoksalnie, historia Anny, która stała się bohaterką fatalną, wzbudza w czytelniku zaprzeczenie idei tradycjonalizmu. Studium psychologiczne Anny Kareniny ukazujące przekrój od wzniesienia się na wyżyny do kompletnego upadku jednoznacznie dowodzi, że konwenanse mogą być przyczyną tragedii i zguby. Tołstoj w mistrzowski sposób wczuł się w psychikę kobiety, dowodząc w ten sposób swojemu niezaprzeczalnemu kunsztowi literackiemu.
Drugie, dosyć obszernie wyeksponowane tło to krytyka ustroju feudalnego ukazana poprzez przemyślenia Lewina i jego wewnętrzną przemianę. W tym aspekcie muszę przyznać, że niektóre fragmenty były dla mnie dość nużące, w szczególności te dotyczące zagadnień natury gospodarczej i politycznej. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że wynurzenia Lewina to pewien manifest autora. Nie dla każdego czytelnika jednak takie przemyślenie będą interesujące. Zastanawiam się nawet, czy sprawy społeczne i religijne nie przeważyły nad historią niemożliwej do spełnienia miłości.
"Annę Kareninę" można odczytywać na wiele różnych sposobów, według wielu interpretacji i analiz. Podobno, im ich więcej, tym większą wartość zawiera książka. Niezaprzeczalnie sama Anna Karenina jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet występujących w literaturze światowej. Autor poprzez jej historię, ukazał ponadczasowość ostracyzmu społecznego oraz uniwersalną wymowę pewnych zagadnień społecznych. Szeroka gama kontrastów obyczajowych, plastyczne opisy i zagadnienia natury filozoficznej z pewnością dowodzą, że książka nie jest sztampą, czyli zwykłym, pustym romansem. Powieść ta bowiem jest bardzo niejednoznaczna i dzięki temu od tak wielu, wielu lat budzi wielkie zainteresowanie. Jeśli więc szukacie jedynie epickiej historii o miłości to nie jest to książka dla was, gdyż "Anna Karenina" ma wiele warstw, a jedynie jedną z nich jest wątek miłości Anny i Wrońskiego. Klasyka w pełnym tego słowa znaczeniu.
Lew Tołstoj

Nikogo nie powinien dziwić fakt, że tak ponadczasowe dzieło doczekało się aż trzynastu ekranizacji. Do tej pory obejrzałam z tej listy jedynie dwa filmy, więc jeszcze długa droga przede mną aby poznać wszystkie pomysły reżyserów na tę powieść.

Amerykańska adaptacja filmowa z 1997 r., wyreżyserowana w Rosji przez Bernarda Rose’a. Rolę Anny zagrała piękna Sophie Marceau, Wrońskiego zagrał natomiast Sean Bean. Zdjęcia do filmu kręcono w Petersburgu oraz Moskwie. Sophie Marceau sprostała roli kobiety fatalnej. Moją uwagę przykuwały oczy aktorki, w których można było zobaczyć prawdziwą rozpacz. Jedyne co mnie zatrwożyło to zmiana faktów dotyczących córki Anny. W powieści bowiem bohaterka urodziła córeczkę, w filmie natomiast poroniła. Wątek Lewina również został pobieżnie potraktowany. Na uznanie zasługują natomiast piękne stroje balowe, cudowne wnętrza oraz dobra gra aktorska głównych bohaterów.

Najnowsza, brytyjska wersja z 2012 r. w reżyserii Joe Wrighta to kompletnie nietrafiona Keira Knightley jako Anna Karenina, oraz mdły Aaron Taylor-Johnson w roli Wrońskiego. Reżyser tworząc film sięgnął po znany i lubiany przeze mnie motyw świata jako teatru. Początkowo w filmie występuję swoiste zamieszanie, jednakże do takiej konwencji można się przyzwyczaić. Nie da się jednak obojętnie przejść obok postaci Anny, w której rola w wykonaniu Keiry była słaba. Poza tym aktorka jest za szczupła, jej postura i filigranowość nie pasowała mi do XIX damy. Podobne odczucia żywię do roli Aarona Taylora-Johnsona, Wroński w jego wykonaniu jest niewiarygodny. Do tej roli rozpatrywany był Robert Pattinson i szkoda, że to nie on został kochankiem Anny. Na uwagę zasługują jedynie ciekawa scenografia i świetny podkład muzyczny. Za to stroje noszone przez aktorki nie przypominały w żadnym stopniu, pięknych i bogatych sukien z tamtej epoki. Jedyny aktor, który pozytywnie mnie zaskoczył to Jude Law w roli Aleksieja Karenina. Niestety nie polecam tego filmu.


Jeśli nie macie jeszcze w swoich zbiorach "Anny Kareniny" zapraszam was na jutrzejszą rozdawajkę :) Będziecie mieli szansę otrzymać dwa tomy tej powieści do swojej biblioteczki.

39 komentarzy:

  1. Nawet gdyby temat był do cna wyczerpany i nie można by już dodać nic więcej, to należy czytać klasykę, żeby po prostu mieć "podstawy". Bardzo dobrze, że się zdecydowałaś. Jeszcze nie widziałam najnowszej adaptacji filmowej, ale z pewnością to nadrobię. Ten temat nigdy mi się nie znudzi:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż 13 ekranizacji? Ja tylko wiem o tej najnowszej z Kierą Knightley i w przeciwieństwie do Ciebie bardzo mi się podobała jako Anna i podobnie nie mam zastrzeżeń do Wrońskiego. I tak jak ty bardzo podobał mi się ten motyw teatru zastosowany. No i ta muzyka! <3. Jeśli chodzi o wersję papierową, to mam nadzieję, że w tym roku uda mi się ją przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Anną Kareniną przyjaźnię się od dziewiątego roku życia. Kiedyś książki darowywano z myślą o przyszłości... A ja i tak musiałam ją przeczytać wcześniej, niż planowali dorośli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Omawialiśmy ją w Kalwarii :) To piękna powieść, ale taka niesprawiedliwa :((

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka była dla mnie taka trochę podobna "wrażeniowo" do Gatsby'ego - ani na nie, ani na tak - raczej na nijak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czytałam Annę Kareninę, omawiałam na studiach, a 2 dni temu postanowiłam także obejrzeć tą najnowsza ekranizację z 2012r. I niestety muszę się zgodzić, że jest zupełnie nietrafiona. Dla kogoś, kto nie czytał książki i nie orientuje się w fabule jest zupełnie czarną magią.
    Aktorzy także mnie niestety nie zachwycili, jakoś inaczej sobie ich wyobrażałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi się bardzo podobała i książka i najnowsza jej ekranizacja.

    OdpowiedzUsuń
  8. Polecam Ci sięgnąć po rosyjską ekranizacje powieści, chociażby w reżyserii Michalkowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak pobieżnie przeczytałam Twój tekst, bo na tę historię mam ochotę od bardzo dawna. Kiedyś nawet próbowałam zacząć ją czytać, ale zabrakło mi czasu i chyba samozaparcia. Ale przypomniałaś mi, że warto, więc czym prędzej się za nią zabiorę. Ale, ale, skoro oferujesz dwa tomy to czekam na rozdawajkę. Może mi się poszczęści? Jak nie to lecę do sklepu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, księgarni, bo sklep brzmi tutaj tak prostacko... :)

      Usuń
  10. To moje noworoczne postanowienie, sięgać częściej po klasykę!! Dziękuję za recenzję, chyba wiem, od czego zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham Kareninę, a ekranizacja z Sophie Marceau była genialna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wstyd się przyznać, mam - ale nie przeczytane, może w końcu się zmobilizuję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O książe słyszałam od dziecka, bo na wakacjach tysiąc razy oglądałam film z ciocią. Do tej pory pamiętam zakończenie. Pierwszy tom czeka na półce aż się za niego zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oo, a ja w piątek wybieram się do teatru na spektakl na podstawie "Anny Kareniny". :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie napisałaś o tej książce. Kiedyś na pewno ją przeczytam. Od dawna jest na mojej liście lektur obowiązkowych.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wielkie dzieło Tołstoja, no i zacna recenzja :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniała książka i piękna ekranizacja.

    OdpowiedzUsuń
  18. O, klasyka! Ja niestety jeszcze książki nie czytałam, żadnej filmowej czy teatralnej adaptacji nie widziałam, więc wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  19. Z Lwem Tołstojem nie miałam do tej pory okazji się poznać. Ale myślę, że w przyszłości się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Każdy powinien poznać ten tytuł, wspaniała książka, jak również recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  21. Widzę, że wrażenia z wersji 2012 mamy podobne- Keirę bardzo lubię, tu była dla mnie niestety tylko ok, Wroński mi nie pasował, mąż Anny za to całkiem ciekawie wypadł. Muszę sięgnąć po książkową wersję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Uważam, ze warto czytać klasykę i ją recenzować. Mimo iż napisano o niej już bardzo dużo, to jednak właśnie takie recenzje jak Twoja skłaniają do sięgnięcia po nią, do powrotu do klasyki, która wielu się przejadła w szkole i niechętnie do niej wracają. Sama mam "Annę Kareninę" od dawna w planach i wiem, że w końcu uda mi się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam już dwa razy, raz podczas studiów, a drugi - całkiem niedawno (chyba w ubiegłym roku). Nie na darmo "zalicza się" daną książkę do klasyki literatury... Co do najnowszej ekranizacji, to sam pomysł przedstawienia całej historii nawet przypadł mi do gustu, ale zgadzam się z Tobą, że główni bohaterowie, Wroński i Anna, byli niewiarygodni. Za to Jude Law... całkiem całkiem ;):D Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  24. klasyka, której nigdy nie czytałam ani nie widziałam...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja nigdy nie czytałam tych książek, ani nie widziałam filmów. Jakoś umknęło mi to wśród współczesnych produkcji. Straszna szkoda. Kiedyś pewnie nadrobię te zaległości... no właśnie - kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  26. ja jeszcze nie czytałam, ale chyba rodzice mają w zbiorach...możliwe że za jakiś czas się za nią zabiorę;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Do "Anny Kareniny" zabieram się już od dawna. Wychodzę z założenia, że warto poznawać klasykę i nigdy nie jest na to za późno. W obecnej chwili "Anna Karenina" wystawiana jest też u nas w teatrze, dawno nie byłam więc może wybiorę się właśnie na to.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja z kolei robiłam kilka podejść do "Anny Kareniny", ale nigdy nie przebrnęłam więcej jak przez pierwszy tom.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie czytam klasyki. Dla mnie to zbyt ambitna literatura i ciężko mi się w niej odnaleźć, dlatego wolę znacznie niszowe powieści.

    OdpowiedzUsuń
  30. "Anna Karenina", to jedna z lepszych klasycznych powieści jakie czytałam. Wielowątkowa, złożona, doskonała pod każdym względem. Są powieści, które tracą na aktualności, gdy zmieniają się czasy. Problemy ówczesnych nie są już naszymi problemami, więc niełatwo jest wczuć się w dramaturgię historii. Z "Anną Kareniną" jest inaczej. Mimo, że prawa kobiet są dziś inne, Tołstoj idealnie wyjaśnił motywacje bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeszcze nie czytałam, ale mam "Anne Kareninę" odłożoną na samym wierzchu na półce. Często zerkam na nią, przymierzam się do tej lektury. Boję się jednak, że również będzie mi ciężko przebrnąć przez niektóre opisy, jak napisałaś dotyczące "zagadnień gospodarczych i politycznych"

    OdpowiedzUsuń
  32. "Annę Kareninę" powinien znać każdy, uwielbiam tę książkę. A co do najnowszej ekranizacji... zgodzę się z Tobą, była strasznie kiepska i z bólem serca przyznaję, że nie obejrzałam do końca, bo mnie drażniło w nim dosłownie wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  33. wstyd, ale jeszcze nie czytałam!

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie czytałam tej książki, więc biegnę na rozdawajkę :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Mieć taki klasyk na swojej półeczce! Ach! :D
    To musi być sama przyjemność! :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Dosłownie kilka dni temu oglądałam jeszcze inną ekranizację, miniserial bodaj z 2013 roku. Trudno mi powiedzieć czy jest lepsza lub gorsza od innych jednak zrobiła na mnie wystarczające wrażenie bym zapragnęła sięgnąć po książkę. I na pewno to zrobię :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo lubię rosyjską klasykę, a "Anna Karenina" i "Wojna i pokój" Tołstoja należą chyba do moich ulubionych lektur. Choć prawdę mówiąc najbardziej lubię rosyjską poezję romantyczną - Puszkin, Lermontow - coś cudownego :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Akurat dzisiaj zaczęłam czytać tę książkę i przyznaję, że już tyle lat się do niej zabierałam, że w końcu się przełamałam do tej "cegiełki" i mam nadzieję, że się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)