czwartek, 16 stycznia 2014

Katarzyna Mlek - "Na wietrze diabeł przyjechał"





"Diabeł na wietrze przyjechał (…) Coś się stanie, coś się wydarzy (...)"


Czytaliście w dzieciństwie "Klechdy domowe"? Fascynował was świat podań ludowych osadzonych w dobrze odwzorowanych realiach konkretnego regionu? Jeśli odpowiedzieliście twierdząco, to mam dla was coś, co przypomni smak tamtych lektur. Najnowsza książka Katarzyny Mlek to bowiem zbiór opowiadań z niesamowitym klimatem naszych polskich Beskid.

Katarzyna "Kata" Mlek to trzydziestosześcioletnia pisarka o dość rozległych zainteresowaniach artystycznych: malarstwo, fotografia, tworzenie kolaży, pisanie, muzyka, szycie, uprawiany kiedyś zawodowo tenis czy tworzenie poezji. Autorka prowadzi również internetową galerię sztuki. Z wykształcenia ekonomistka, obecnie mieszka w Bielsku-Białej z mężem, synem oraz miniaturowym pinczerem.

"Na wietrze diabeł przyjechał" to zbiór sześciu opowiadań osadzonych w latach osiemdziesiątych XX wieku, w małej beskidzkiej wsi Laliki. Bohaterem wszystkich przywołanych historii jest Zbyszek, inżynier budownictwa, który po raz pierwszy pojawia się w Lalikach aby kontrolować budowę miejscowego kościoła. Tymczasem górska osada staje się miejscem nawiedzania przez groźny wiatr, który niszczy wszystko co napotka na swojej drodze. Poznanie przez bohatera miejscowego księdza Buby, to początek niesamowitych historii, które stają się udziałem Zbyszka. Historii walki pomiędzy niszczycielskim wiatrem, a spokojem mieszkańców Lalik.

Autorka znana mi ze zbioru opowiadań przedstawiających w krzywym zwierciadle rzeczywistość informatyków, następnie mocno komentowanego thrillera psychologicznego, tym razem sięgnęła po motyw, który nijak pasuje do jej znanej przez czytelników twórczości i jednocześnie zaskakuje swoistym świeżym podejściem. Sześć opowiadań, którymi raczy nas Katarzyna Mlek to kolaż ludowych wierzeń i tradycji kulturowych mieszkańców Beskid. Elementom góralskich legend i baśni takim jak: driady, diablice, Król Gór czy zaczarowana w konia dusza człowieka, autorka nadała nowego, współczesnego wydźwięku i nieco odświeżyła. Motywem, który łączy wszystkie sześć historii jest tytułowy, porywisty wiatr, będący symbolem nieczystych sił, a nawet samego diabła zapowiadającego psotę czy nieszczęście. Trzeba przyznać, że fragmenty opisujące niebezpieczny halny mrożą krew w żyłach i wprowadzają czytelnika w szczególny klimat górskiej wsi. Każde opowiadanie przedstawia inny wątek i inną fantastyczną postać, jednakowoż całość zbioru utrzymana jest w silnie osadzonych realiach społeczno-obyczajowych. Tym samym ludowe wierzenia, nazywane inaczej klechdami mieszają się z realizmem, tworząc ciekawe historie okraszone niezwykłymi postaciami czy wydarzeniami.

Zbyszek będący głównym bohaterem i zarazem narratorem wszystkich sześciu opowiadań to postać początkowo sceptycznie nastawiona do wszelkich zjawisk, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Jego postawa jednak w toku wydarzeń ulega ewolucji, i tym samym bohater po opuszczeniu osady przez księdza przejmuje jego rolę. Teraz to on będzie chronił Laliki od wiatru zwiastującego coś niedobrego. Czytelnik wraz ze Zbyszkiem ma szansę poznać mentalność mieszkańców Beskid, ich wierzenia i zabobony. To ciekawe wędrówka, uruchamiająca wyobraźnię i pozwalająca lepiej zrozumieć mieszkańców tego kawałka Polski.

Katarzyna Mlek w swojej najnowszej książce używa dość prostego języka. Schemat kompozycyjny wszystkich utworów ukierunkowany został na triumfie dobra nad złem, co nie odbiega od przyjętej w tego typu opowiadaniach konwencji. Warto również podkreślić, że sama konstrukcja fabularna tych krótkich form prozatorskich nie jest zbyt skomplikowana, bazująca w dużej mierze na ingerencji mocy nadprzyrodzonych w świat realny.

Po przeczytaniu zbioru opowiadań "Na wietrze diabeł przyjechał" z pełną odpowiedzialnością mogę nazwać ich autorkę klechdarzem, czy inaczej gawędziarzem. Sześć opowiadań tego zbioru bowiem zabrało mnie w nieznaną wędrówkę po Beskidach, do autentycznej górskiej osady Laliki. Była to podróż dość nietuzinkowa, pełna dziwów i strachów. Zastanawiam się teraz, jaką kolejną książką zaskoczy mnie autorka i jaką formę przybiorą jej artystyczne zamiłowania. A wy, drodzy czytelnicy usiądźcie w wygodnym fotelu, zaparzcie sobie dobrą herbatę i przenieście się do miejsca, w którym wraz z wiatrem przybywa sam diabeł...

Katarzyna Mlek



Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce

 
Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html


28 komentarzy:

  1. Autorkę poznałam dzięki książce "Zapomnij, patrząc na słońce", która wyrwała na mnie niemałe wrażenie. Bardzo chciałabym poznać i tę pozycję, tym bardziej, że są to - jak piszesz - niezwykle klimatyczne opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co prawda "Klechd domowych" nie czytałam, to jednak książkę Katarzyny Mlek jak najbardziej bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że są to opowiadania, bo za krótką formą za bardzo nie przepadam. Ale skoro spotkanie z tymi dziwami było fascynujące to jednak się skuszę. Co mi szkodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O pani Mlek już coś niecoś słyszałam, ale nie mialam okazji czyta jej książek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe... Też wyrosłam na "Klechdach domowych".

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochałam i namiętnie ich słuchałam "Klechd domowych", wtedy jeszcze sama nie czytałam! Bardzo chętnie sięgnęłabym po książkę pani Katarzyny Mlek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie byłam do niej przekonana, ale zmieniam zdanie.
    Niedługo zamierzam się zaopatrzyć w ,,Zapomnij patrząc na słońce". Mam nadzieję, że mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam wcześniej o tej autorce, aż dziwne. Pamiętam "Klechdy domowe" z dzieciństwa. Do dziś widzę przed oczami okładkę tej książki w twardej oprawie. Z chęcią przeczytam książkę autorki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z chęcią przeczytam książkę jak tylko nadarzy się okazja, przestałam czytać paranormale bo po prostu mi się przejadły. Zbyt schematyczne, sztuczne, ech... szukam odrobinę ambitniejszej lektury, więc myślę, że ta może być całkiem, całkiem :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako dziecko lubiłam klechdy i różne inne legendy, wiec może i na te opowiadania się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwsza pozycja autorki podobała mi się, dlatego nie omieszkam przeczytać powyższą książkę o ile trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wczoraj właśnie skończyłam tę lekturę. Powiem, że autorka zachwyciłam mnie swoim nowym style, zaskoczyła tym, że potrafi tak dobrze odnaleźć się w każdym gatunku literackim.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie pozna tę książkę, bo raczej nie znam regionalnych, ludowych podań. Myślę, że historie opisane przez panią Mlek nie raz mnie zaskoczą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Zapomnij patrząc na słońce" ogromnie mi się spodobało, więc każdą kolejną książkę autorki bardzio chętnie przeczytam. "Klechd domowych" co prawda nie czytałam, ale temat jest bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lubię krótkich form, ale po Twojej recenzji mam ochotę na ten zbiór opowiadań

    OdpowiedzUsuń
  16. świetnie się zapowiada i okładka mi się podoba, to książka dla mnie lubię takie zbiory;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam jeszcze twórczości pani Mlek, nad czym ubolewa, widząc dookoła pozytywne recenzje. A tutaj nie dość, że lata 80-te, to jeszcze Beskidy, miodzio:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czuję, że to coś dla mnie, podoba mi się co o niej napisałaś, a tym bardziej że autorki nie znam, tym i chętniej bym poznała.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam już na półce jedną książkę, a tu coś z innej zupełnie beczki... jestem pod wrażeniem i przeczytam koniecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka wydaje się ciekawa, ale szkoda, że to krótkie opowiadania, nie przepadam za nimi.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo lubię opowiadania, Beskidy uwielbiam, więc pozostaje zdobyć książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam Beskidy, więc koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę. Nieco odstrasza mnie forma opowiadań, za którymi nie przepadam, ale tematyka rekompensuje mi te minusy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię opowiadania, ale do czytania o Beskidach mnie jakoś nie ciągnie... :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja jednak nie sięgnę: nie przepadam za opowiadaniami i sama tematyka mi zbytnio nie podchodzi.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie lubię książek w postaci opowiadań, tym razem odpuszczam. :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam tej autorki "Zapomnij patrząc na słońce". Chętnie przeczytałabym inna powieść Pani Katarzyny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)