środa, 11 grudnia 2013

Piotr Kołodziejczak - "Wschody do nieba"





"Gdy okazuje się, że kolejny dzień jest podobny do poprzedniego, to znaczy, iż już jesteśmy dorośli, spadamy ze schodów, a słońca wschodzą dla naszych dzieci. Kolej rzeczy".



Z debiutami bywa różnie. Niektóre zachwycają, a inne doprowadzają do niekontrolowanego wybuchu złości i rozczarowania. Pół biedy, gdy debiutancka książka jest naszą pierwszą przeczytaną książką konkretnego autora, gdyż zabieramy się do niej z czystą kartą. Co innego natomiast, gdy trafimy na debiut autora, którego późniejsze powieści są nam już dobrze znane. Wówczas sytuacja staje się dość ekstremalna, gdyż porównania do znanej nam już twórczości przychodzą niestety nieproszone.

Piotr Kołodziejczak to pisarz, dziennikarz i kompozytor, autor powieści obyczajowych. Absolwent specjalizacji logika na kierunku filozofia, pracował jako dziennikarz w agencji prasowej zajmując się wiadomościami sportowymi, tłumaczył również teksty. Obecnie oprócz pisania zarządza firmą produkującą naturalne kosmetyki oraz komponuje muzykę rozrywkową. Zapraszam was na stronę pisarza, oraz wywiad z autorem jaki miałam przyjemność przeprowadzić. "Wschody do nieba" to debiut Piotra Kołodziejczaka wydany w 2004 r. Jest to również pierwsza część trylogii wydanej pod tytułem "Życia w życiu".

Lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku. W Warszawie po zakończeniu okresu wakacyjnego, młodzież rozpoczyna pierwszy rok swojej nauki w liceum. Jednym z takich właśnie uczniów jest nastoletni chłopak, który wraz z nastaniem kolejnego etapu w życiu, przedstawia perypetie swoich nowo poznanych koleżanek i kolegów: Majora, Suchego, Julii i Inki. Licealna rzeczywistość epoki gierkowskiej to pierwsze zauroczenia, przyjaźń ale także wino w parku i nieokiełznana namiętność pomiędzy uczniem, a jego nauczycielką matematyki.

Piotr Kołodziejczak w swojej debiutanckiej książce przenosi czytelnika do czasów, które dawno minęły. Do czasów, w których nie znajdziecie super wydajnych komputerów, najnowocześniejszych telefonów komórkowych czy chociażby facebooka. To epoka w której przyjaźń opierała się na prawdziwych spotkaniach, prywatkach i piciu wina na ławce w parku. Autorowi bezsprzecznie udało się uchwycić klimat tamtych lat, których wspominanie dla wielu starszych czytelników stanowi powód do wielkiego sentymentu. Największy nacisk w fabule książki położono na obraz szkolnego życia w postaci niezapomnianych nauczycieli, którzy nawet w dorosłym życiu stanowili autorytet dla swoich byłych uczniów. Nauczyciel wychowania fizycznego – Winiak, czy wychowawczyni klasy narratora powieści – Pani Pyrzyk to postacie, które każdy z czytelników uczących się w tamtych czasach znajdzie w swoich wspomnieniach. Do tego woźna Franusiowa – jedna z lepszych kreacji autora. Trzeba przyznać, że czytając perypetie bohaterów powieści, czytelnik ma szansę przenieść się do przeszłości, oglądanej już tylko w starych filmach lub czytanej w starych książkach.

"Wschody do nieba" to także historia zakazanej miłości pomiędzy uczniem liceum, a jego nauczycielką. Major to wrażliwy, żyjący w swoim świecie chłopak. Niespodziewana fascynacja starszą o dziesięć lat kobietą i do tego jego nauczycielką sprawia, że bohater staje przed wielkim dylematem czasów młodości. Odwzajemnione uczucie tylko potęguję niepewność i strach. Wzruszająca historia krótkiej miłości, która nie miała szans na przetrwanie.

Pewnie niektórzy z was zastanawiają się co oznaczają tytułowe wschody do nieba. Otóż pojęcie to oznacza nic innego jak młodość - codzienne rozkwitanie czyli w (schody) do nieba. Autor poprzez swoją książkę udowadnia, że młodość dzisiejsza i ta sprzed czterdziestu lat nie różni się niczym wielkim. Młodzi ludzie nadal kochają, szaleją i popełniają błędy. Do tej pory przeczytałam sześć książek Piotra Kołodziejczaka i muszę stwierdzić, iż "Wschody do nieba" to mój numer jeden wśród twórczości autora. Wpływ na taką właśnie opinię ma z pewnością trafnie odwzorowany klimat lat siedemdziesiątych oraz doskonałe wyczucie w kreowaniu poszczególnych bohaterów książki. Szkoda, że powieść to wyłącznie sto pięćdziesiąt siedem stron. W mojej opinii historia Majora i pozostałych uczniów mogłaby być znacznie bardziej rozbudowana.

Lekki język, proste słownictwo bazujące na emocjach to zapowiedź lektury, która w jeden wieczór przeniesie was w inne czasy. Autor swoim debiutem bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

"Ile razy żyjemy od momentu narodzin aż do późnej starości? Odpowiedź tkwi w naszych umysłach. Żyjemy tyle razy, ile zamkniętych etapów naszego życia zdołamy spamiętać".



Piotr Kołodziejczak


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Borgis
http://www.borgis.pl/


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html


Przypominam o KONKURSIE!
http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/2013/12/konkurs-z-parabellum-predkosc-ucieczki.html

25 komentarzy:

  1. Najpiękniej o uczuciu licealisty kochającego nauczycielkę pisał w "Madame" A. Libera, trudno mu dorównać. Na szczęście z Twojej recenzji wynika, że ten wątek nie jest wiodącym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, ileż dobrego słyszałam o książce Libery?! Przypomniałaś mi o niej. Muszę koniecznie ją przeczytać.

      Usuń
  2. Książkę mam, lecz jeszcze jej nie czytałam, ale kiedyś zapewne to nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka wydaje się być ciekawą. Chętnie poznałabym twórczość tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy kiedyś zaczynał, kiedyś debiutował. Gdzieś ostatnio przeczytałam, że nie każdy jest Dorotą Masłowską, by debiutować rewelacyjnie.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpuszczam, książki takiego typu jakoś mi nie leżą. :x

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś się skuszę. Jednak nie mogę się przekonać do okładki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Początek recenzji nieco mnie przeraził, lecz jak widzę - niepotrzebnie! :)
    Ciekawa książka! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś po "W kajdankach namiętności" jestem zrażona do tego autora i raczej nigdy więcej po jego ksiazki nie siegne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się niezwykle ciekawie, w wolnej chwili, jak wpadnie mi w ręce to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawa propozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ze wszystkich recenzowanych przez Ciebie książek Piotra Kołodziejczaka ta zaciekawiła mnie najbardziej. Chyba przez ten szczegółowy i sugestywny opis młodzieży w latach 70. Niby wiem z opowieści jak wówczas zachowywali się młodzi ludzie, co lubili itd., ale jednak jestem pewna, że w książce znajdę znacznie więcej informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ze wszystkich recenzowanych przez Ciebie książek Piotra Kołodziejczaka ta zaciekawiła mnie najbardziej. Chyba przez ten szczegółowy i sugestywny opis młodzieży w latach 70. Niby wiem z opowieści jak wówczas zachowywali się młodzi ludzie, co lubili itd., ale jednak jestem pewna, że w książce znajdę znacznie więcej informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię książki, w których autor wraca wiele lat wstecz i opisuje jak się wtedy żyło jakie były priorytety.
    W tym roku trafiłam na wiele ciekawych debiutów, ten pewnie tez by mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmm.. Tematyka ciekawa, choć styl i sposób pisania autora nie do końca mi pasuje. Na razie się wstrzymam, choć może kiedyś dam się jeszcze namówić;)
    Pozdrawiam,
    Myśli skrzętnie ukryte...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten autor mi jakoś nie leży...

    OdpowiedzUsuń
  16. Po przeczytaniu Twojej recenzji mam wielką ochotę na lekturę tej książki. Nie znam niestety stylu tego autora, ale niebawem będę mieć okazję zapoznać się z jego pozycją "W kajdankach namiętności", którą udało mi się wygrać u Katarzyny K :) Dodaję do poszukiwanych:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja niestety spasuję tym razem. Póki co mam ciekawsze książki do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Okładka mało ciekawa, wręcz zniechęcająca, ale sama książka zapowiada się całkiem ciekawie . Jak przerzucę zaległy stosik, wezmę się za tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Coś czuję, że ta książka mi się spodoba, tym bardziej że mam sentyment do minionych lat :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Krótka historia z klimatem dawnych lat- może mi przypaść do gustu, postaram się poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie znam autora, ale ostatnimi czasy w blogosferze często widuje to nazwisko, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wciąż czaję się na książki tego autora, ale zawsze jest coś innego do czytania...

    OdpowiedzUsuń
  23. Takie nostalgiczno-wspomnieniowe powieści mocno kuszą. Chętnie wejdę w ten świat.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytałam trzy książki tego autora i na razie na tym poprzestanę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)