poniedziałek, 25 listopada 2013

Justyna Poremba-Patze - "Niemieckie eldorado"




"Może los sam tak rozstrzyga? Selekcjonuje myśli, wydarzenia i postacie?"

Każda emigracja z ojczyzny to inna historia człowieka i jego kolei życiowych. To właśnie przelane na papier życie, którego scenarzystą jest sam los, zaciekawia i pobudza czytelnika do myślenia. Literatura emigracyjna ciągle mnie zaskakuje, gdyż pomimo wielu przeczytanych historii napisanych przez przeróżnych ludzi, nadal potrafi mnie inspirować i wzbudzić tak wiele emocji.

Justyna Poremba-Patze to urodzona w 1959 r. w Krakowie Polka, która podczas stanu wojennego wyemigrowała do NRD, by później przenieść się do RFN. Obecnie mieszka w Düsseldorfie. "Niemieckie eldorado" przedstawia doświadczenia emigracyjne z jakimi przyszło się jej zmierzyć w swoim życiu.

Justyna Poremba-Patze w wieku osiemnastu lat po raz pierwszy wyjeżdża do Drezna do swojej miłości, Niemca Andreasa. Cztery lata owocnego romansu, pełnego miłosnych uniesień w konsekwencji wywołują niezaplanowaną ciążę i szybki ślub. W roku 1981 jako dwudziestodwuletnia matka i żona, autorka wyjeżdża z Polski na stałe do Niemiec. Emigracja niesie ze sobą wiele trudnych chwil, ale również pojawiają się jej jasne strony. Cała książka podzielona jest na dwa rozdziały: Wschód i Zachód.

"Niemieckie eldorado" to swoista spowiedź Justyny Poremby-Patze, dotycząca jej życiowych wyborów i ich konsekwencji w późniejszej egzystencji. Autorka podążając śladem swojego życia, przedstawia dzisiejszemu czytelnikowi ówczesną mentalność Niemców żyjących w NRD. Autorka jako młoda Polka, wchodząc do rodziny swojego męża Andreasa, na wstępie spotkała się ze stereotypowym myśleniem Niemców dotyczącym naszego narodu. Szokującym jest fakt, że w konsekwencji bohaterka zaczęła ukrywać swoje pochodzenie, wstydząc się Polski i jej obrazu u zachodniego sąsiada. Być może młodej mężatce byłoby łatwiej, gdyby mąż wspierał ją i traktował jak równą sobie osobę. Tymczasem Polka była notorycznie zdradzana i wykorzystywana jako pielęgniarka po wypadku Andreasa. Te i wiele innych przykrych zdarzeń jakie napotkała na swojej emigracyjnej drodze życia, czynią jej opowieść bardzo smutną, ale i zarazem pełną realizmu.

Justyna Poremba-Patze pisze mocno emocjonalnym językiem, przedstawiając swoje losy. Podczas lektury wyczuć można wielkie pokłady żalu autorki. Nie jest to jednak żal do świata i ludzi odpowiedzialnych za jej życiowe zakręty. To żal do samej siebie, za własne wybory, za strach i nietrafione związki z mężczyznami. Uczucie to przebija od pierwszej strony i jest mocno wyczuwalne w całej książce.

Tytuł noweli autorki, gdyż tak mogłabym zakwalifikować tę publikację, jest dość przewrotny. Eldorado to przecież symbol dobrobytu, krainy szczęśliwości i raju. Dla autorki emigracja do Niemiec nie okazała się żadnym z tych pojęć, a wręcz przeciwnie. Niemieckie eldorado było pełne bólu, samotności, wyobcowania i tęsknoty za ojczyzną i rodziną. Tytuł książki został naprawdę trafnie dobrany, na zasadzie przeciwieństwa.

Można byłoby pokusić się o analizę postawy i zachowań autorki na tle upływających lat jej życia, jednakże w moim przekonaniu ocena trafności jej decyzji nie powinna być celem tego tekstu. Czytając jej historię, wielokrotnie miałam mocno mieszane uczucia i targały mną przeróżne emocje. Dlaczego autorka dała się przez tyle lat upokarzać? Dlaczego była niezdecydowana? Takich pytań czytelnikowi z pewnością nasunie się wiele i to chyba stanowi o wartości tej książki. Książki, której scenariusz napisało samo życie, bez żadnego wyjątku.

Nie powiem wam, że "Niemieckie eldorado" to porywająca lektura, która będzie stanowić perełkę w waszych czytelniczych podbojach. To raczej lektura o ludzkich słabościach i niemocy, o żalu za niespełnieniem i szczęściem w życiu. To nie jest również książka dla czytelników wyłącznie oceniających zachowania innych ludzi, gdyż autorka odsłoniła spory kawałek swojej duszy. Kawałek, po którym jest mi po prostu smutno.



Justyna Poremba-Patze


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater i wydawnictwu Skrzat


Recenzja bierze udział w WYZWANIU

28 komentarzy:

  1. No tak, Nie jest to szczęśliwa w Niemczech :(.
    Marek

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, Nie jest to szczęśliwa w Niemczech :(.
    Marek

    OdpowiedzUsuń
  3. książka zapowiada się kusząca, ale jednak ja ją sobie odpuszczę ze względów osobistych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpuszczam, nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  5. Recenzja jak zawsze świetna, ale tym razem na niej zakończy się moja przygoda z tą lekturą

    OdpowiedzUsuń
  6. Recenzja taka do jakich nas przyzwyczaiłaś. Choć książka porusza ważny i interesujący temat ja jednak się na nią nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że w przypadku tej książki chodzi przede wszystkim o pokazanie prawdy o życiu. Jeśli trafi w moje ręce - przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej ksiazce nie jest wszystko prawda.Wiem to napewno

      Usuń
    2. Dlatego ta ksiazka jest dla mnie nudna

      Usuń
  8. Zainteresowała mnie ta książka.. Być może po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm... Na początku byłam zainteresowana tą książką, ale po głębszym przemyśleniu stwierdzam, że lepiej będzie, jak sobie ją odpuszczę - wolę chyba książki poruszające ważniejsze tematy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam się, że książki poruszające problem emigracji jakoś niespecjalnie leżą w kręgu moich zainteresowań. Pewnie odbieram sobie szansę na ciekawą lekturę, ale na razie spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam szczerze, że tematyka emigracji niezbyt mnie interesuje, ponieważ jestem typową domatorką, która rzadko kiedy rusza się ze swojego przytulnego kąta i chociaż nie przeczę, że jest to zapewne wartościowa pozycja to jednak nie czuje zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba jednak nie dla mnie, choć emigracja z pewnością jest trudna.

    OdpowiedzUsuń
  13. zastanowię się , nie mówię nie, ale osobiście uważam, że życie za granica jest "eldoradem" dla niewielkiej grupki osób, które mają szczęście....

    OdpowiedzUsuń
  14. W tym przypadku raczej podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Na chwilę obecną chyba raczej nie, ale może kiedyś spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Z chęcią sięgnę po książkę, z tego co ,wiem i dziś dawni NRD-owcy bardziej nas nie lubią niż Niemcy Zachodni :-(

    OdpowiedzUsuń
  17. Ładnie oceniłaś tę ksiażkę .Ponieważ jest tak szczera - dałabym jej szansę...

    OdpowiedzUsuń
  18. świetna recenzja:D
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2013/11/favorite-gold-vogueccom.html
    ps. Klikniesz mi w baner VOGUEC na blogu? Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że to książka dla mnie :C

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
  20. Czuję, że nie odnalazłabym się w tej powieści, więc raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakoś nie czuję się przekonana do tej książki...

    OdpowiedzUsuń
  22. Pomyślę nad nią, bo mam mieszane odczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Justyna Poremba-Patze umarla 08.04.2015 w wieku 56 lat.
    Niech Bog swieci nad jej dusza.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ta książka to szczera prawda, wiem to na 100%.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)