czwartek, 18 lipca 2013

Artur Król – "Talent nie istnieje"





"Talent to mit. W zasadzie każdy może dojść do poziomu mistrzowskiego, jeśli podejmie odpowiedni wysiłek i będzie trenować według odpowiedniego planu."



Posiadacie jakiś talent? Czy może w jakiejś dowolnej dziedzinie jesteście mistrzami i inni zwyczajnie wam zazdroszczą? Jeśli tak, to pewnie uważacie się za wybrańców losu. Nie każdy bowiem rodzi się z talentem i nie wszyscy mogą pochwalić się nadzwyczajnymi umiejętnościami. A co, jeśli pojęcie talentu w ogóle nie istnieje? Co, jeśli wszystko zależy wyłącznie od naszej wytrwałej pracy?

Artur Król to psycholog, trener i coach, którego specjalizacją jest praca z nieśmiałością, tworzeniem pewności siebie jak również pomoc w odszukaniu szczęścia i radości ludziom, którzy źle ulokowali swoje uczucia. Jest autorem wielu publikacji i artykułów, na co dzień pracuje w Warszawie, prowadząc indywidualne oraz grupowe spotkania. Pisarz fascynuje się również gotowaniem oraz literaturą fantasy i science-fiction.

Poradnik opiera się na jednej, głównej tezie – talent w takim znaczeniu jakim go używamy w życiu codziennym nie istnieje. Każdy od urodzenia ma takie same szanse odnieść sukces i stać się ekspertem w konkretnej dziedzinie. Wszystko to zależy wyłącznie od uwarunkowań społecznych i własnej pracy. Publikacja składa się z ośmiu rozdziałów. Dowiecie się z niej jak wygląda konfrontacja mitu talentu z rzeczywistością, jak wyglądają cechy celowego ćwiczenia czy jakie pułapki mogą na was czyhać w drodze do osiągnięcia upragnionego poziomu.

Do przeczytania poradnika Artura Króla skusił mnie kontrowersyjny tytuł, który zachęca do zajrzenia w treść książki. Od dziecka bowiem słyszymy, że ktoś ma talent do śpiewania, malowania czy grania na instrumentach. Twierdzenie więc o nieistnieniu talentu w takiej postaci, było dla mnie dość abstrakcyjną myślą. Autor próbuje przekonać czytelnika, że każdy z nas od urodzenia jest swoistą "tabula rasa", na której prowadzone życie kształtuje nasze zdolności do konkretnego poziomu. Według trenera talent jest zwykłym mitem, wpajanym ludziom od pokoleń. Podczas czytania przemyśleń autora, po głowie chodziło mi jedno pytanie: "Co w takim razie z geniuszem Mozarta? Najbardziej znanym cudownym dzieckiem." Poczułam się mile zaskoczona, gdy ten temat został ujęty w poradniku, co oznaczało, że autor nie boi się trudnych pytań i przede wszystkim ich nie unika. Nie będę zdradzać jakie kontrargumenty w tym wątku Artur Król zawarł w swojej książce.

Ciekawą wątkiem, jaki może zainteresować czytelnika jest zasada 10 000 godzin. Stosowanie tej reguły podobnież uczyni z nas eksperta i mistrza w danej dziedzinie. Z pewnością dla nikogo nie jest tajemnicą, że trening czyni mistrza, jednakowoż teoria świadomego treningu jest dość intrygująca swoim nowatorstwem. Dla osób, które głębiej zainteresują się tym tematem, autor przygotował zestawienie cech celowego ćwiczenia. Fragmenty, które mogą zwrócić waszą szczególną uwagę to przytaczane badania naukowców, teoria genialnych idiotów czy informacje dotyczące czasu pracy.

Pomimo wielu argumentów jakich użył Artur Król, nie jestem skłonna uwierzyć, że wrodzony talent nie istnieje. Zgadzam się z życiową prawdą, jakoby ciężka praca nad sobą oraz przede wszystkim systematyczność wyrabiały w nas pewne zdolności, jednakże wychodzę z założenia, że rozwój w pewnych dziedzinach nie jest dla wszystkich tak samo dostępny. Lekturę poradnika "Talent nie istnieje" można potraktować jako ciekawostkę i motywację do dalszej pracy nad sobą i eliminowaniem własnych słabości.



Artur Król




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sensus 

Recenzja tygodnia (24.02.2014 r. - 2.03.2014 r.) na portalu Park Literacki 
parkliteracki.pl/


Recenzja bierze udział w WYZWANIU


Przypominam o trwającym konkursie!
LINK

19 komentarzy:

  1. Też jakoś nie jestem w stanie uwierzyć w to, że talent to mit. Nie wiem jakim cudem mogłabym zostać chociażby światowej sławy śpiewaczką... Ani głosu, ani słuchu... Kto by to zniósł?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Intrygująca tematyka. Myślę, że talent to rzecz wrodzona a nie nabyta, tylko, że niektórzy ludzie potrafią go wydobyć z siebie i oszlifować, jak diament a inni zakopują w ,,sobie''.

    OdpowiedzUsuń
  3. Smykałka, talent jak zwał tak zwał, ale potrzebne to jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam trochę iinne zdanie na temat talentu - każdy ma swój, jednak można się nauczyć wykonywać coś, czego się nie lubi / nie potrafi. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Tobą, według mnie nie wszyscy, nawet najcięższą praca zostaną dobrymi malarzami, pisarzami czy odkrywcami. Każdy jednak ma swoje predyspozycje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkowicie zgadzam się z Twoimi słowami, które napisałaś w zakończeniu.
    Uważam, że ciężka praca jest w stanie udoskonalić nasze umiejętności, jednak talent dziedziczymy. Nie będę świetnie malowała nawet jeśli spędzę dużo czasu z pędzlem w ręku. Nigdy nie będę Picassem:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z dziewczynami w kwestii talentu. Jeżeli nie istniałby talent i każdy miałby równe szanse na odniesienie sukcesu, mielibyśmy dużo więcej pięknych, genialnych książek, obrazów, utworów muzycznych itp.
    Książką tą raczej się nie zainteresuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jak inni uważam, że tytuł to bzdura. Myślałam, że jest właśnie taki, bo potrzebny był jakiś kontrowersyjny, żeby narobić szumu, ale po recenzji widzę, że autor konsekwentnie idzie w zaparte...
    Prawdą jest, że do odniesienia sukcesu nie wystarczy sam talent, bo potrzeba też dużo ciężkiej pracy. Ale bez tej odrobiny początkowych zdolności można urobić się na śmierć a i tak nie dokonać niczego wartościowego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też nie potrafiłabym zgodzić się, że talent to mit. Są umiejętności, z którymi człowiek się po prostu rodzi i już np. w wieku trzech lat radzi sobie z niektórymi sprawami lepiej od rówieśników - np.w kwestii poczucia rytmu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tytuł jest intrygujący, ale muszę się z Tobą zgodzić. Z talentem do pewnych rzeczy trzeba się urodzić, nie wszystkiego można się nauczyć. Ale popieram argument, że ciężką pracą i systematycznymi treningami można wiele osiągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś mi się nie chce wierzyć, że ,,talent" nie istnieje. Porównajmy sobie twórczość E.L. James i Dostojewskiego. Chociaż nie, ten pan zakrawa już o geniusz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś nie jest to książka dla mnie, wolę wierzyć, że jakiś tam talent mam :D

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś w tym jest, można pracować, uczyć się, dokształcać, ale bez talentu jest się tylko poprawnym, raczej nie osiągnie się szczytów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie wierzę w tego typu pozycje, chociaż z pewnością trochę prawdy się w nich kryje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie jestem pewna czy ta książka by mi się spodobała. Raczej nie wierzę w to, o czym ona jest.

    Zapraszam: im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta zasada 10 000 godzin wydaje się być nawet ciekawa, tylko pewnie trzeba w niej wytrwałości i systematyczności, a wiadomo z tym to różnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie książka jakoś nie bardzo interesuje. Nie lubię poradników, ale... z nazwiskiem autora i kreatywnością jego rodziców w nadawaniu imion - ależ mnie rozbawiło to połączenie ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mam póki co ochoty na takie pozycje, wiec jak na razie sobie odpuszcze.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawe stwierdzenie :) Ale zgadzam się z ostatnim akapitem. Mimo to lektura tej książki to na pewno coś rozwijającego i cieszy fakt, że autor nie boi się trudnych pytań, bo w takich książkach najczęściej są one po prostu omijane.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)