poniedziałek, 15 lipca 2013

A. M. Chaudière – "Niewolnica"





"Takie uczucia jak miłość rządzą się nieprzewidywalnymi prawami. Często nie mają przyczyny, są irracjonalne i nieoczekiwane. Ważne, że są (…)"



Ludowe przysłowie wskazuje, iż od nienawiści do miłości dzieli tylko jeden krok. Trudno odpowiedzieć na pytanie, czy połączenie dwóch tak skrajnych uczuć może przerodzić się coś stałego i pięknego. Jeśli wielu z was nie potrafi rozstrzygnąć tego dylematu, nie łudźcie się. Po lekturze książki, o której dzisiaj wam opowiem, będziecie jeszcze bardziej zdezorientowani.

Pod pseudonimem Anna Maria Chaudière kryje się pochodząca ze Skierniewic, dwudziestopięcioletnia mieszkanka Rzeszowa. Autorka jest z wykształcenia architektem krajobrazu, pracuje w szkole w Rzeszowie, obserwując ludzkie zachowania. Inspiruje się twórczością Trudi Canavan i Laini Taylor. "Niewolnica" jest jej debiutem literackim.

Przenieśmy się teraz do roku 2052, świat po wielkiej katastrofie, podzielony jest na strefy wpływów. Dwudziestojednoletnia Arina jest zniewolonym do ośmiu lat magiem. Jej pan i władca – Azarel to silny mag Aszarte, okrutny i mściwy mężczyzna. Arina przez wiele lat stara się przetrwać upodlenie i fizyczne tortury, jakie zapewnia jej każdego dnia Azarel. Z biegiem czasu jednak, wbrew wszelkiemu rozumowi i logice, między niewolnicą i jej władcą rodzi się zakazane uczucie. Uczucie, które trudno zdefiniować i które wyzwala w okrutnym magu iście zwierzęce instynkty. Arina unikając cudem śmierci z ręki swojego wybranka, zostaje umieszczona w Akademii Morza Deszczów, pod czujną opieką gwardzisty Severia. Dwaj skrajnie różni mężczyźni, jedna kobieta i niedookreślona miłość – to historia wywołująca wiele różnorodnych emocji.

Książka Anny Marii Chaudière z pewnością wpisuje się w nurt literatury fantasy, w której z jednej strony przedstawiony przez autorkę świat posiada swoiste cechy realistyczne, a z drugiej znacząco się od niego różni. Jest to świat pełen baśniowych i mitologicznych postaci: magów, czarownic, oraz wampirów. Warto jednak zaznaczyć, iż dostrzegłam jedną gatunkową różnicę. W powieści nie ma klarownego podziału na dobro i zło. Autorka nie wprowadziła do fabuły bohatera, którego rolą byłaby odwieczna walka dobra ze złem. Początkowo czytelnikowi może się zdawać, że Azarel to postać jednoznacznie zła, pozbawiona jakichkolwiek, ludzkich uczuć. Jak się okazuje jednak to tylko pozory, autorka bowiem skonstruowała tego bohatera w bardzo niejednoznaczny sposób, tworząc z maga postać kontrowersyjną, która do ostatniej strony może wzbudzać skrajne emocje.

W czasie wielkiej popularności wszelkiego rodzajów romansów paranormalnych przypuszczałam, że "Niewolnica" okaże się utworem o zbliżonej tematyce, trochę sztamponową powieścią. Tymczasem autorka bezsprzecznie odrzuciła mechanizm powielenia szablonu nastolatki zakochującej się w nadnaturalnej postaci jaką jest wampir czy anioł. Na czym więc polega oryginalność fabuły tej książki? Wątkiem przewodnim historii Ariny jest niewolnictwo, czyli zniewolenie fizyczne i psychiczne. Bohaterka jest nie tylko seksualną niewolnicą swojego pana, jej umysł również wykazuje objawy chorego przywiązania. Autorka pokusiła się o przedstawienie mechanizmu zniewolenia, wplatając wątek miłosny, co było bardzo odważne. Początkowo trudno było mi zaakceptować fakt, iż osoba torturowana seksualnie i psychicznie, może pokochać swojego  oprawcę. Czy taka miłość jest w ogóle możliwa? To dość oryginalne i przeczące rozumowi stwierdzenie, nadające całej fabule potrzebnej pikanterii.

Kolejnym zaskoczeniem po lekturze "Niewolnicy" jest zakończenie, które otwiera drzwi do drugiej części. Zakończenie, którego pod wpływem niespodziewanych wydarzeń, nie da się przewidzieć. Anna Maria Chaudière wykazała się nie lada sprytem, budując napięcie i wyzwalając niekończącą się ciekawość co do dalszych losów Ariny. Przesłanie jakie towarzyszy książce, dość łato odczytać. Nie można się poddawać i po każdym upadku, należy wstać z podniesioną głową. Ciekawe przemyślenia zawarte zostały również w Epilogu, do którego odsyłam przyszłych czytelników.

Debiut młodej pisarki, początkowo zaskoczył mnie swoją obszernością. Książka bowiem liczy niecałe sześćset stron, podzielonych na cztery rozdziały dotyczące poszczególnych etapów życia tytułowej niewolnicy. Język jakim posługuje się autorka, jest prosty, niewymagający głębszych przemyśleń, dopasowany do gatunku fantasy. Zauważyć można również świetne przygotowanie koncepcjonalne fabuły. Mowa tutaj o szczegółowym przedstawieniu Nowego Świata, z podziałami terytorialnymi i wszelakim, oryginalnym nazewnictwem. Dobrym zabiegiem było dołączenie do książki trzech mapek oraz słownika.

"Niewolnica" to napisana ze znawstwem gatunkowym i w dobrym literackim stylu, historia łącząca w sobie elementy miłości, erotyki, magii, zdrady oraz nienawiści. Autorka stosując dobrze znany i efektywny środek literacki, pozostawia czytelnika z wielką dozą niepewności i ciekawości, z pytaniem jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Wiem, że pierwsze pięćdziesiąt stron drugiej części już powstało, więc czekam na obiecany ciąg dalszy z niecierpliwością. Dla fanów wszelakich powieści fantasy, debiut ten z pewnością okaże się strzałem w dziesiątkę. Polecam.

"Wiara (…) to nic innego jak przekonanie, iż istnieje coś poza tobą, jak… (…) nadzieja, czy miłość… Jeśli wierzysz, że coś takiego istnieje, masz nadzieję, to masz także siłę, by z wiary uczynić coś niemal namacalnego…"


 
A. M. Chaudière



Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce




Rekomendacja recenzji na portalu Zaczytaj się!
 

Recenzja bierze udział w WYZWANIU
 

23 komentarze:

  1. Jestem sceptyczna do książek fantasy- ale ta z Twojej recenzji odznacza się taką oryginalnością i niezmiernie mnie zaciekawiła- ta nielogiczna miłość i kontrowersje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja Ci zazdroszczę tego, że mogłaś ją przeczytać! Bardzo bym chciała to zrobić, ale cena dołuje -.-. Chociaż za tyle stron rozrywki można wybaczyć :D Dodatkowo Twoja recenzja pokazuje, że warto wydać te pieniądze.

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba wypadałoby poznać tę książkę tym bardziej, że jej autorka pochodzi z moich okolicznych stron. Muszę się zatem za nią rozejrzeć w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka zapowiada się bardzo ciekawie. Z chęcią bym przeczytała. Świetny cytat na końcu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie mnie się czyta twoje recenzje, ale książka , by mnie nie uwiodła chyba.

    OdpowiedzUsuń
  6. świetna recenzja, z wielką przyjemnością przeczytałam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo bym chciała przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ,,Seksualna niewolnica kochająca swojego torturującego ją pana".

    Dla mnie o jeden most za daleko :)

    Recenzja jak zawsze - klasa sama w sobie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie spodziewałam się ze coś tak dobrego napisała Polka. Znaczy się spodziewałam się, ale zeby ukrywac się pod pseudonimem? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tzw. syndrom sztokholmski, coś co mnie przeraża i czego nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Recenzja jak zawsze świetna i oczywiście napaliłam się na książkę niczym szczerbaty na suchary, co do debiutów to zauważyłam ,że coraz bardziej mnie zaskakują, a większość z nich to bardzo dobrelektury

    OdpowiedzUsuń
  12. Podkradam się, zerkam i powoli zaczynam nabierać ochoty na książki fantasy. Każda kolejna, ciekawa recenzja zachęca mnie do zapoznania się z tego typu literaturą:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znowu udany debiut, wspaniała recenzja, książką jestem zachwycona, lubię takie dziwne klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Trochę się boję, bo jak sama zauważyłaś, teraz taka moda na tematykę. No cóż, może kiedyś z ciekawości sięgnę po nią? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Odstrasza mnie fakt, że to fantasty, bo niestety nie preferuję tego gatunku. Ale znowu zainteresowała mnie relacja między bohaterami. Też nie potrafię sobie wyobrazić, że osoba torturowana i molestowana może zakochać się w swoim oprawcy. Jestem ciekawa czy autorka byłaby w stanie przekonać mnie tą powieścią, że takie uczucie jest możliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje coś takiego jak syndrom sztokholmski, więc jest możliwe, chociaż nielogiczne.

      Kandara

      Usuń
  16. widzę, że czytasz "Hotel Zaświat", więc z niecierpliwością czekam na Twoją recenzję, bo kusi mnie by ją przeczytać, ale nie wiem czy warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czuję już za duży przesyt książkami tego typu więc raczej zrezygnuję

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawa mieszanka, musze przeczytac :)

    OdpowiedzUsuń
  19. po twojej recenzji skłonie się do przeczytania książki:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chętnie bym tę książkę przeczytała na raz! :3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)