czwartek, 14 lutego 2013

Dean Koontz – "Więzień ciemności"





"Czasami nie ma mroczniejszego miejsca nad nasze własne myśli – bezksiężycową północ umysłu."



Zaletą kupowania większych ilości książek jest to, iż w każdym momencie mogę znaleźć tytuł, o posiadaniu którego tymczasowo zapomniałam. Gdy więc ostatnio naszła mnie ochota na powieść grozy, patrząc na starsze stosy książkowe na moich regałach, odnalazłam nie czytany dotychczas przeze mnie tytuł Deana Koontza. Okładka zaprosiła mnie do lektury.

Dean Koontz, to oprócz Grahama Masterona i Stephena Kinga, jeden z najlepszych twórców horrorów i thrillerów jakich dotychczas poznałam. Jest pisarzem amerykańskim, który posiada w swoim dorobku liczne książki wielu gatunków, zaczynając od poezji, a kończąc na science-fiction. Autor wiele swoich utworów wydał pod licznymi pseudonimami, było ich do tej pory aż jedenaście. Koontz obecnie zamieszkuje Kalifornię wraz ze swoją żoną Gerdą. Strona domowa pisarza - TUTAJ.

Tytułowy więzień ciemności to dwudziestoośmioletni Christopher Snow, którego choroba genetyczna nie pozwala wychodzić na światło dzienne. Jego skóra jest tak delikatna i podatna na promieniowanie UV, że jego życie zaczyna się, gdy na zewnątrz zapada zmrok. Christopher mimo takiego utrudnienia żyje całkiem normalnie w małym miasteczku Moonlight Bay. Posiada kochającą dziewczynę, paru przyjaciół oraz wiernego psa Orsona. Do tego pisze artykuły i książki, więc mimo swojej odmienności jest szczęśliwy i pogodzony z niezwykłą chorobą. W dniu śmierci ojca, bohater przypadkowo wkracza na niebezpieczną ścieżkę. Okazuje się, że miasteczko kryje w sobie wielkie tajemnice, których sednem są straszliwe eksperymenty genetyczne. Nagle ludzie znani od lat zachowują się całkiem inaczej, są jakby inni. Smaczku całej historii dodaje obecność dziwnych zwierząt, inteligentnych i zarazem złośliwych małp-rezusów czy inteligentnych kotów i psów. Jaką tajemnicę kryje stara i podobno opuszczona baza wojskowa Wyvern? Christopher aby dowiedzieć się jaka jest prawda, będzie musiał zaryzykować życie nie tylko swoje, ale również swoich przyjaciół.

Książka "Więzień ciemności" została wydana po raz pierwszy w 1997 r. Jest to pierwsza część z serii nazwanej "Moonlight Bay". W Polsce możecie spotkać się jeszcze z dwoma innymi przekładami i tytułami tej powieści: "Zabójca strachu" oraz "Oszukać strach". Kontynuacją losów Christophera i jego przyjaciół jest książka "Korzystaj z nocy" wydana w 1998 r.

Akcja rozgrywa się w ciągu dwóch dni, a dokładniej w ciągu dwóch nocy, kiedy to bohater może normalnie funkcjonować. Autor zastosował pierwszoosobową narrację, dzięki czemu czytelnik dowiaduje się jakie odczucia i przemyślenia w danej chwili posiada Christopher. Warta zaakcentowania jest sama postać głównego bohatera, który mimo swojego odizolowania od dziennego życia, ma niezwykłe poczucie humoru, a wieloletnie oglądanie seriali i filmów kryminalnych, daje mu wielką przewagę nad niesprecyzowanym do końca wrogiem. Koontz ujął mnie takim właśnie wykreowaniem pierwszoplanowej postaci.

Temat doświadczeń z ludzkim i zwierzęcym DNA jest sam w sobie bardzo ciekawy. Autor mimo wielkich nadziei jakie pokładane są w tego typu badan ostrzega czytelnika, że jest to niebezpieczna zabawa w Boga, niekoniecznie mająca na uwadze dobro jednostki. Łatwo tutaj przekroczyć niewidzialną granicę, za którą niestety nie ma już odwrotu. Wydarzenia przedstawione w Moonligh Bay na dobrą sprawę mogłyby się obecnie zdarzyć wszędzie. To nie taka odległa przyszłość, jakby się wydawało.

Zakończenie powieści wywołało u mnie wielki niedosyt. Wiele rzeczy nie zostało do końca wyjaśnionych i tak naprawdę akcja dopiero zaczęła się rozkręcać. Nie zaliczyłabym tej książki do gatunku horroru. To raczej thriller z lekką nutką fantastyki. Do tej pory Koontza kojarzyłam wyłącznie z grozą, chociaż wiedziałam, że jest tez płodnym autorem innych gatunków. Język jakim posiłkuje się autor z pewnością trafi do przeciętnego czytelnika. Przypuszczam, że pisarz chciał połączyć dynamiczną akcję z przesłaniem dla ludzkości i po części mu się to udało. Zabrakło dynamiki, czegoś co by mną poruszyło i wstrząsnęło. Dlatego też jestem ciekawa jak wypadnie druga część. Nie oceniałabym tylko tej jednej książki, gdyż dopiero obydwa tytuły dadzą mi pełen obraz całego zamysłu autora.

Znalazłam informację, że Dean Koontz uważa "Więźnia ciemności" za swoją najlepszą książkę. Na pewno przekaz dla czytelników dotyczący eksperymentów z DNA jest bardzo przejmujący i pokazuje skalę ryzyka jaka się z tym wiążę. Jednakże w mojej klasyfikacji, Koontz wydał lepsze powieści, które potrafiłam czytać jednym tchem. W tym przypadku tak nie było. Oczywiście nie twierdzę, że była to słaba lektura, jedynie nie do końca trafiła w moje upodobania. Nie polecałabym jej czytelnikom, którzy dopiero zaczynają przygodę z tym autorem. Lepiej zajrzeć do innego tytułu, który nie sprawi, że będzie to pierwsze i zarazem ostatnie z nim spotkanie.


Dean Koontz

17 komentarzy:

  1. nie znam twórczości autora, ale to coś dla mnie :) muszę się rozejrzeć za książką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaa! genetyka geneeeetyka! Dajcie mi tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam "Intensywność". To też nie jest powieść grozy, raczej thriller, ale ile emocji!
    Ten tytuł jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam kilka książek Koontza i bardzo mi się podobały, szczególnie mocno zapadła mi w pamięć "Apokalipsa". "Więźnia ciemności" nie znam, ale nadrobię to, na szczęście moja biblioteka ma niezła kolekcją powieści Konntza :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moze nie najlepsza książka tego autora, ale na pewno świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Apokalipsa była niesamowita, to prawda. A teraz zabieram się za Intensywność :) Wyjątkowy autor, ciekawe co dzieje się w jego głowie...

    www.kreatywneteksty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam kiedyś tę książkę i pamiętam, że nie bardzo mi się spodobała. Jednak nie tak dawno sięgnęłam po inną powieść Koontza i wrażenia były dużo lepsze. Chyba więc masz rację, że "Więzień ciemności" nie jest odpowiednim wyborem na pierwsze spotkanie z tym pisarzem;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiedziałam, że Dean Koontz, to oprócz Grahama Masterona i Stephena Kinga, jeden z najlepszych twórców horrorów i thrillerów. Aż mi wstyd, że jako fanka literatury grozy nie znam tego autora, ale mam u siebie na półce ,,Przepowiednie'', którą kupiłam w antykwariacie za grosze, więc zaraz w wolnej chwili zabiorę się za tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że przypomniałaś mi o tym pisarzu. Dawno temu czytałam jedną jego książkę, chyba była to "Przepowiednia" i z tego, co pamiętam to byłam zadowolona z lektury. Chętnie wrócę do twórczości Koontza, ale "Więźnia ciemności" zostawię sobie na później. Na pierwszy ogień pójdą powieści grozy, może mogłabyś mi jakąś polecić?

    OdpowiedzUsuń
  10. nie lubię Koontza, ciężko się go czyta

    OdpowiedzUsuń
  11. O autorze sporo słyszałam, ale chyba wybiorę Więźnia...

    OdpowiedzUsuń
  12. Dużo słyszałam o tym autorze ale nie miałam jeszcze okazji przeczytać żadnej z jego książek. Chyba powinnam nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeden z ulubionych autorów mojej wspólniczki:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę szczerze przyznać, że nie spotkałam się do tej pory z tym autorem. Po Twoim opisie wnioskuję jednak, że wart jest uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Znam już Deana Koontza i Stephena Kinga i kocham jego twórczość. Dzieki twojej recenzji poznałam nowe nazwisko.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam, jak dawno temu regularnie wynosiłam z biblioteki naręcza powieści Kinga i Mastertona. Koontz kilkukrotnie chyba też mi się trafił, ale choć kojarzę dobrze jego nazwisko, nie mogę sobie przypomnieć żadnej jego książki. "Więźnia..." na pewno nie czytałam, ale może pora to zmienić? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałem "Nieznajomych" Koontza i chyba się zniechęciłem do tego autora... Może kiedyś dam mu jeszcze szansę, ale nie w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)