sobota, 12 stycznia 2013

Jarosław Zarębski – "Czarny kot"



"A może nie ma zła? Może z dobrem i złem jest jak z telewizorem – jeśli działa dobrze, to wszystko jest w porządku. Kiedy jednak przepali się jedna, najdrobniejsza nawet część, nie działa nic. Może zło jest tylko usterką? Zakłóceniem naturalnego obiegu."



Mam czarnego kota. Ale to nie dlatego sięgnęłam po tę książkę. Mogę śmiało użyć stwierdzenia, że ona sama mnie przyciągnęła. Zapytacie czym? Swoją minimalistyczną okładką z pięknym kotem i zapowiedzią mrocznej treści. Czy jednak czarna okładka i czarny kot w tytule stanowią o ciemnej stronie życia? Niekoniecznie.

Jarosław Zarębski napisał na swoim blogu, że urodził się trzynastego dnia o godzinie trzynastej, dlatego też nazwa jego książki nawiązuje do pechowej symboliki. Autor jest doktorem nauk prawnych. Wiemy również o nim to, że podczas swojego trzydziestopięcioletniego życia nabawił się na dużej wady wzroku oraz bóli kręgosłupa. "Czarny kot" powstał w okresie od sierpnia 2004 r. do lipca 2005 r. Zachęcam was do zajrzenia na bloga autora - Czarny kot.

Dawid, jeden z dwóch głównych bohaterów "Czarnego kota" jest zwykłym i przeciętnym pracownikiem firmy ubezpieczeniowej w Gdańsku. Praca, którą wykonuje nie jest dla niego źródłem żadnej przyjemności, wręcz przeciwnie, jest monotonna i męcząca, traktowana przez Dawida przejściowo. Bohater bowiem od dawna marzy o zostaniu pisarzem. W wolnym czasie po pracy, pisze własne dzieło literackie, baśń fantasy. Dawid uważa się za obserwatora teatru życia, egzystuje trochę na uboczu nie wdając się w jakiekolwiek układy międzyludzkie. Dla świata zewnętrznego przybrał maskę, dobrze dobrany kamuflaż.

Pewnego dnia w jego mieszkaniu pojawia się sam Szatan pod postacią czarnego kota. Wysłannik piekieł stwierdza, że przybył do bohatera aby wyzwolić go spod wpływu innych. Zaczyna się wówczas prawdziwa uczta czytelnicza. Czarny kot bowiem dyskutuje z Dawidem na tematy filozoficzne dotyczące życia oraz zabiera bohatera w tajemniczą, baśniową podróż. Odtąd Szatan staje się przewodnikiem Dawida po nieznanym świecie.

Książkę Jarosława Zarębskiego określiłabym traktatem filozoficznym, dotykającym najgłębszych zagadnień ludzkiej egzystencji. Znajdziemy w niej mnóstwo odwołań do klasyków literatury takich jak Kafka, Schopenhauer czy Gombrowicz. Najbardziej trafne jest wejście Dawida "w rolę społeczną narzuconą przez zewnętrzne formy". Bohater próbuje się z niej wyzwolić, niestety bezskutecznie. Dość oryginalnym jest fragment książki dotyczący wizji nieba we śnie. Wyobraźcie sobie biurokratyczną maszynę nakazującą poprzez swoich urzędników wypełnianie mnóstwa formularzy oraz wezwanie na Sąd Ostateczny z pouczeniem o możliwości zatrudnienia obrońcy. W mojej opinii to dość ciekawa interpretacja nieba, adekwatna do czasów w jakich żyjemy. Bohater podczas spotkania z czarnym kotem, zaczyna zadawać sobie pytania: Co jest prawdą, a co wyłącznie złudzeniem? Czy istnieje granica między marzeniem, a realnością i między sensem i absurdem?

Mój śmiech wzbudziło porównanie kołtuna współczesnego do kołtuna historycznego. Uwierzcie mi, że ten fragment książki warto przeczytać. To swoista metafora dzisiejszego, modnego, konsumpcyjnego stylu życia. Intrygująca jest również kraina po której wędruje Dawid, trochę baśniowa, trochę bajkowa. Bohater spotyka w niej samego Ludwiga van Beethoveena, postać wykreowaną przez autora trochę groteskowo.

Zastanawiające jest dla mnie to czy pierwowzorem Dawida nie jest sam autor. Skąd taka opinia? Jarosław Zarębski również skończył studia prawnicze i również napisał książkę. Zresztą fragmenty baśni pisane przez Dawida, włączone do książki, są autentycznymi fragmentami książki, której autor jeszcze nie wydał.

Ostatecznie nie wiem czy tytułowy czarny kot był rzeczywiście diabłem czy może kimś całkowicie innym, np. aniołem. Jak mniemam nie warto się nad tym zastanawiać, gdyż celem autora było ukazanie, iż nasze życie jest w swojej naturze proste i nie takie skomplikowane jak nam się wydaje. A pewnymi sprawami nie warto się za bardzo przejmować.

"Czarnego kota" zaliczyłabym do książek ambitnych, nie powielających znanych nam schematów. Każdy z nas jest bohaterem swojej historii, każdy z nas próbuje wyrwać się z codziennej rzeczywistości by zrobić coś wielkiego. I każdy z nas powinien przeczytać tę filozoficzną powieść. Może dzięki tej książce zaopiekujecie się jakimś czarnym kotem, który umili wam zimowe wieczory. Polecam.


Jarosław Zarębski


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej


Recenzja bierze udział w WYZWANIU:


16 komentarzy:

  1. dość ciekawie zapowiada się treść - może się i skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam koty, ale nie tylko dlatego przeczytam tę książkę. Ogromnie intryguje mnie forma, treść. Taka tematyka jest mi bardzo bliska. Z pewnością przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje się interesująca. A co do czarnego kota, bardzo bym chciała, jednak mam już sporo zwierzaków w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dość intrygująca lektura.)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka i tytuł także mnie przyciągają i gwarantują dobrą lekturę. Twoja opinia zachęca zwłaszcza stwierdzeniem, że autor nie powiela tutaj utartych schematów! Przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten dyskutujący kot skojarzył mi się z pewnym serialem sprzed lat, o kocie co spełniał życzenia. ;)

    Mam w domu czarnego kota, ale ciężko z nim pogadać o czymś innym niż posprzątanie kuwety czy jedzenie. W każdym razie - okładka jest absolutnie przepiękna, a treść wydaje się ciekawa, więc chętnie bym przeczytała tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam słabość do czarnych kotów, gdyż moim zdaniem przynoszą one szczęście:-), dlatego jestem bardzo ciekawa, czy tytułowy kot faktycznie jest diabłem, czy może jednak aniołem. Intrygująca tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda interesująco muszę przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznaję, że zapowiada się całkiem ciekawie. Przyciąga i tytuł, i okładka, i fabuła, słowem - wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuję się zaintrygowana i zachęcona:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Filozoficzna powieść? Nie, zdecydowanie nie;) Wolę lżejsze lektury, przynajmniej w tym momencie. Poza tym, sam pomysł na powieść nie do końca mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja opuściłam kilka akapitów recenzji, ponieważ mam na dniach otrzymać egzemplarz książki i zajrzę tu ponownie po przeczytaniu, żeby podzielić się wrażeniami:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Macie już książkę? I jak wrażenia?

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo chciałabym ją przeczytać. Już sama okładka niebywale przyciąga! Z resztą co tam okładka - koniecznie muszę poznać przemyślenia Zarębskiego!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Już sama okładka dla takiej kociary jak ja jest wystarczająca :D...koniecznie przeczytam...razem ze swoja czarną kotką :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)