Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harlequin Mira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harlequin Mira. Pokaż wszystkie posty
"Zielony zakątek" – Debbie Macomber

"Zielony zakątek" – Debbie Macomber















"Zawsze działał ten sam schemat".



Rozczarowanie, zadowolenie, miłość, nienawiść, walka, kompromis – to składowe naszego, codziennego życia. I nie ważne, czy mieszkamy w mroźnej krainie, pełnej śniegu czy też w malowniczym miasteczku położonym nad samą zatoką, w której słońce zawsze świeci bardzo mocno. Pewne stałe bowiem nie ulegają zmianie i to dzięki nim czujemy, że żyjemy. O tej prostej prawdzie przypomina Debbie Macomber w swojej książce, która nie poraża oryginalnością. I nie musi, bo nie taki był jej cel.
"Elita" – Dominik W. Rettinger

"Elita" – Dominik W. Rettinger
















"Można dużo wiedzieć o sobie, ale to nie pomaga uwolnić się od demonów przeszłości".




Któż z nas nie słyszał dość pogardliwego określenia "Warszawka". Określenia, które jak zdążyłam się zorientować, bywa różnorodnie interpretowane, zazwyczaj jednak z negatywnym wydźwiękiem. Synonimem tego słowa może być właśnie tytuł powieści Dominika W. Rettingera. Elita to bowiem element na podstawie którego autor zbudował całą fabułę swojej, dość prześmiewczej książki. Przyznam, że jej wymiar trochę mnie zaskoczył.

"Portret zabójcy" – Heather Graham

"Portret zabójcy" – Heather Graham
















"A zatem wszystko sobie wyjaśniliśmy".




O książkach znanej na całym świecie pisarki - Heather Graham trudno było mi nie słyszeć, skoro co chwila w swojej czytelniczej pasji napotykałam chwalące opinie o jej twórczości. Po moim pierwszym spotkaniu z prozą autorki, mogę potwierdzić to, co Heather Graham powiedziała w jednym z wywiadów: "Płacą mi za to, co kocham robić". Tak, widać, że pisarka kocha tworzyć i wychodzi jej to naprawdę dobrze.
"Zachłanni" – Magdalena Żelazowska

"Zachłanni" – Magdalena Żelazowska














"Czy nie tym właśnie dla siebie wszyscy jesteśmy? Narzędziami do osiągnięcia szczęścia i życiowego sukcesu?".



Współcześni trzydziestolatkowie, którzy wyjeżdżają z rodzinnych miejscowości do stolicy, aby spełniać swoje marzenia to już cała grupa społeczna. Pokolenie naznaczone równocześnie rozczarowaniami, jak i sukcesami. Jestem ciekawa, czy czytaliście jakąś książkę o współczesnych "słoikach"? Jeśli nie, przeczytajcie "Zachłannych" i poznajcie perypetie życiowe przybywających do Warszawy młodych ludzi. Poznajcie ich walkę o przetrwanie w dżungli wielkiego miasta.
"Pocałunek śmierci" – J. T. Ellison

"Pocałunek śmierci" – J. T. Ellison















"Tylko jedno mogę zrobić. Walczyć".



Grudniowe, pochmurne dni to dla mnie najlepszy okres w całym roku, który nastraja mnie do sięgnięcia po koc, ciepłą herbatę i wciągający thriller, zawierający elementy kryminału. Jeśli książka spełnia moje oczekiwania, jestem w stanie przeczytać taką powieść w jeden, długi wieczór łączący się z nocą. Do takiej grupy niewątpliwie zalicza się proza J. T. Ellison, bowiem jej książka po raz kolejny mnie nie zawiodła. Warto było tej powieści oddać godziny przeznaczone na sen.
"W cieniu winorośli" - Eileen Wilks, Kathie DeNosky

"W cieniu winorośli" - Eileen Wilks, Kathie DeNosky













"Nie można uciec przed swoimi uczuciami. Ani przed miłością, ani przed strachem".



Bywają takie wieczory, podczas których dopada nas przemożna chęć zagłębienia się w mało zobowiązującą lekturę, która zapewni nam mile spędzony czas. Niewątpliwie do takich właśnie książek mogę zaliczyć dzieło dwóch autorek, od którego nie oczekiwałam zbyt wiele. Jedynie chwilowego uczucia przyjemności, po której będę mogła odłożyć lekturę na półkę, szybko o niej zapominając.
"Zawsze będę cię kochać" – Teresa Monika Rudzka

"Zawsze będę cię kochać" – Teresa Monika Rudzka













"Jak mogłaś zniknąć, ot tak? Byłaś, byłaś i nagle przestałaś istnieć?".


Czasami trafiają w nasze ręce takie książki, których jakakolwiek ocena byłaby po prostu nie na miejscu. Istnieją również książki, które stanowią dla ich autorów pewną formę oczyszczenia duszy i pozbycia się nadmiaru uczuć, jakie potrafią człowieka często przygnieść. Z pewnością do takiej właśnie grupy lektur zalicza się najnowsze, autobiograficzne dzieło Teresy Moniki Rudzkiej. Książka, w której autorka obnażyła swoją duszę do wszelkich, możliwych granic – bez żadnej cenzury.
"Wyścig ze śmiercią" – Erica Spindler

"Wyścig ze śmiercią" – Erica Spindler









"Zło przybiera najrozmaitsze formy. Często bardzo atrakcyjne".


Działalność różnego rodzaju sekt, budzi postrach ludzi na całym świecie. Niewyobrażalną jest bowiem wielka manipulacja, jakiej dają się poddać ludzie stowarzyszeni w tego rodzaju grupach. Cieszę się więc, że moja ulubiona autorka thrillerów napisała powieść, która dotyka tego tematu. Znowu bowiem zostałam wciągnięta w fikcyjny świat bohaterów, który zawładnął mną do ostatniej strony.
"Emily wraca do domu" – Sherryl Woods

"Emily wraca do domu" – Sherryl Woods










"Unikanie ryzyka może być wygodne, lecz czy na tym polega prawdziwe życie?".



Bywają takie dni, gdy nie mamy ochoty na wyczerpującą prozę, która będzie skłaniała nas do szerokich przemyśleń egzystencjalnych, wyzwalając przyspieszoną pracę umysłu. Na takie właśnie dni, mam dla Was lekturę – lekką i niezobowiązującą, taką po której z pewnością uśmiech zagości na waszej twarzy. Czasami potrzebujemy takich powieści, po prostu.

 "Umarli nie kłamią" - J. T. Ellison

"Umarli nie kłamią" - J. T. Ellison







"Litość należy się tym istotom, które można jeszcze ocalić".


Zawód policyjnego detektywa to profesja niezwyczajna. W zasadzie to zawód, który wykonuje się przez całą dobę, a w którego wpisana jest głównie czujność i podejrzliwość – niezastąpione umiejętności w odkrywaniu sprawców różnorakich zbrodni. Jak przekonała mnie książka J. T. Ellison, w tym fachu nawet na zasłużonym odpoczynku wyżej wskazane umiejętności są po prostu bezcenne. "Umarli nie kłamią" to siódma część serii o Taylor Jackson, z której w naszym kraju wydano jeszcze książkę pt. "Złodziej dłoni". Pomimo nawiązania do pewnych wątków z poprzednich części, książkę można czytać całkowicie odrębnie od pozostałych.
Erica Spindler – "Stan zagrożenia"

Erica Spindler – "Stan zagrożenia"





"Ot, zwyczajna kolej rzeczy: wszystko, co żyje, kiedyś umiera i przemienia się w ohydną nicość".

Znacie to uczucie, gdy w Wasze ręce trafia świeżutka jeszcze książka ulubionej pisarki? Zgodzicie się z pewnością, że nic nie zastąpi towarzyszącemu temu wydarzeniu dreszczyku emocji, nieopisanej radości i ciekawości, czym tym razem Was zaskoczy? Erica Spindler należy do mojej osobistej czołówki pisarzy, tworzących dobre dreszczowce, gdyż każda jej kolejna powieść powoduje moje całkowite wyłączenie się ze świata rzeczywistego na kilka godzin. Tak było również i w tym przypadku.

Erica Spindler to znana szerokiemu gronu czytelników, głównie z thrillerów, amerykańska autorka. Spindler studiowała na Delta State University i University of New Orleans, uzyskując tytuł BFA i MFA. Chciała zostać malarką, jednak w 1982 r. dzięki przeziębieniu i przeczytanej książce, postanowiła stworzyć własne dzieło. Obecnie mieszka w stanie Luizjana wraz z mężem i dwoma synami. "Stan zagrożenia" po raz pierwszy wydano w 2006 r.

Kate i Richard Ryanowie prowadzą życie, jakiego pozazdrościłoby im wielu ludzi. Ich codzienność to życie na wysokim, materialnym poziomie, wzajemna miłość, pasje i piękny dom. Do pełnego szczęścia brakuje im tylko jednego – dziecka. Bezpłodność Richarda, skłania bohaterów do skorzystania z usługi agencji adopcyjnej, dzięki której adoptują dziewczynkę - słodką Emmę. Kate i Richard nie wiedzą jednak, że biologicznymi rodzicami ich córki są: chora psychicznie, dziewiętnastoletnia Julianna oraz płatny zabójca John Powers. Adopcja mająca przynieść dla nich upragnione spełnienie, przyniesie coś całkowicie nieoczekiwanego.

"Stan zagrożenia" to książka, w której czytelnik już na początku zostaje niejako poinformowany, kto jest czarnym charakterem, na czym polega intryga i jakie motywy przyświecają bohaterom. Czy jednak wszystko jest podane przez autorkę na przysłowiowej tacy? Absolutnie nie, bowiem akcja rozwija się w zawrotnym tempie i trudno w tym aspekcie przewidzieć, co wydarzy się na następnej stronie. Napięcie związane z losami bohaterów nie daje chwili wytchnienia, w głowie stale kołacze się myśl "co będzie dalej?". Pomimo początkowego przedstawienia ról konkretnych postaci, dalsze ich nieprzewidywalne perypetie to główny atut powieści.

Autorka w swojej książce porusza kilka ciekawych tematów, które niewątpliwie zainteresują wielu czytelników. Temat bezpłodności i wynikającej z tego bezradności w kwestii rodzicielstwa, temat bezgranicznej miłości macierzyńskiej, czy także wątek molestowania dzieci i patologii w rodzinie. Do tego wszystkiego Erica Spindler wplata mocno obrazowy i dosadny portret psychologiczny, pozbawionego uczuć mordercy, który w ramach zemsty jest w stanie zrobić dosłownie wszystko, nawet zamordować własną córkę. Postać Johna Powersa jest przerażająca, tak jak cała aura towarzysząca temu bohaterowi. Niezwykle ciekawym jest również wątek polityczny, odsłaniający kulisy władzy w postaci wynajmowania przez rządy wielu państw płatnych morderców. Widać tutaj dobre, merytoryczne przygotowanie autorki, ukazujące bezwzględność tajnych służb państwowych. Nie zabraknie również bardzo delikatnie zarysowanego motywu miłosnego, który z precyzją rozlokowany w fabule, nie zakłóca jej konstrukcji.

Erica Spindler po raz kolejny łączy ze sobą kilka wątków, tworząc fabułę pełną wartkiej akcji i nieoczekiwanych zwrotów fabularnych. "Stan zagrożenia" to bowiem powieść będąca połączeniem kilku gatunków, takich jak thriller, po części romans, jak również powieść obyczajowa i sensacyjna. Taki kolaż w połączeniu z dobrym warsztatem pisarskim autorki musi skutkować bombą czytelniczą. I oczywiście skutkuje, bowiem książka nie pozwala zostawić jej, aż do przeczytania ostatniej strony. Ostrzegam, lektura "Stanu zagrożenia" wprowadzi Was w stan zagrożenia nieprzespaną nocą. Podejmiecie się tego ryzyka?


Erica Spindler

Rekomendacja recenzji na portalu Zaczytaj się!
http://zaczytajsie.pl/2014/04/30/erica-spindler-stan-zagrozenia/
 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Harlequin Mira 
http://www.harlequin.pl/

Jason Mott - "Przywróceni"

Jason Mott - "Przywróceni"



 

"A jeśli nawet człowiek nie całkiem rozumie znaczenie i sens błogosławieństwa, w niczym go to przecież nie umniejsza... prawda?"



Narodziny i śmierć – dwie stałe obecne w naszym życiu. Świat został zbudowany w taki sposób, by ludzie ustępowali miejsca na Ziemi nowo narodzonym. A co gdyby ta odwieczna kolej rzeczy nagle się zachwiała? Gdyby dawno umarli powracali do życia, by wieść swoją egzystencję od punktu w którym ją niespodziewanie przerwali? Pytanie trudne, na które nie sposób znaleźć wyczerpującej odpowiedzi.

Jason Mott, zamieszkujący południowo-wschodnią Karolinę Północną to autor dwóch zbiorów poetyckich, absolwent University of North Carolina w Wilmington. Autor był nominowany do nagród "Pushcart Prize 2009" i "Entertainment Weekly". "Przywróceni" to jego debiutancka powieść, przetłumaczona na trzynaście języków, która uzyskała status bestsellera New York Timesa. Prawa do ekranizacji książki zakupiła firma producencka Brada Pitta, natomiast stacja telewizyjna ABC Studios zamierza wyemitować serial oparty na powieści pt. "Ressurection".

Harold i Lucille Hargrave, mieszkańcy małego prowincjonalnego miasteczka Arcadia w 1966 roku przeżyli wielką tragedię, która na zawsze odmieniła ich życie. W swoje ósme urodziny ich jedyny syn Jacob utopił się w rzece, pogrążając swoich rodziców w wiecznej żałobie. Pięćdziesiąt lat później na świecie zaczynają dziać się niewyobrażalne rzeczy. Na Ziemię zaczynają powracać ludzie, którzy nie żyją – matki, dzieci, małżonkowie. Istoty te przybywają w takiej formie w jakiej opuściły nasz świat. Nikt nie wie dlaczego odwieczna ściana oddzielająca żywych od umarłych przestała istnieć. W domu wiekowego małżeństwa pewnego dnia pojawia się również ich ośmioletni syn Jacob. Czy jest to jednak ich prawdziwy syn, którego będą w stanie tak samo kochać?

Po lekturze debiutu Jasona Motta nie dziwię się, że powieść ta już przed publikacją wzbudzała kontrowersję i wiele skrajnych emocji. Autor bowiem pod płaszczykiem nieco fantastycznej fabuły, przechwycił mnóstwo fundamentalnych pytań dotyczących definicji ludzkiego życia i śmierci. Człowiek bowiem oto staje w sytuacji, gdy odwieczny boski porządek zostaje zachwiany. Umarli powracają, a śmierć przestaje być zjawiskiem constance. W takiej oto sytuacji pojawia się mnóstwo pytań natury etycznej i moralnej, jakie autor ustami wykreowanych przez siebie bohaterów zadaje czytelnikowi. Czy można dalej kochać osobę, którą pochowaliśmy, a która nieoczekiwanie powróciła do nas z zaświatów? Czy można uznać taką istotę za człowieka z pełnymi, ludzkimi prawami? Czy przywróceni to ludzie? Czy takie masowe powroty można uznać za początek cudu, czy może apokalipsy. Te i wiele innych kwestii znajdziecie w fabule powieści. Po lekturze można stwierdzić, że to współczesny mini traktat o życiu i śmierci.

Trzeba przyznać, że sam pomysł autora na tak nietuzinkową fabułę zasługuje na uwagę i uznanie. Przywróceni to bowiem nie żadne zombie, czy inne żywe trupy, lecz ludzie z krwi i kości, którzy pragną kontynuować swoje przerwane życie na naszej planecie. Nie posiadają żadnych nadnaturalnych zdolności ani innych wykraczających poza normę zachowań. To ludzie, którzy powrócili do świata żywych by kontynuować swoją ziemską wędrówkę. Każdy czytelnik, który zatopi się w karty powieści Jasona Motta zacznie zadawać sobie pytanie, jak sam zachowałby się w takiej niecodziennej sytuacji. Gdyby powróciła wasza babcia, zmarli rodzice czy utracone dziecko, czy potrafilibyście traktować ich jak równych sobie wiedząc, że byli po tajemniczej drugiej stronie? Myślę więc, że głównym atutem "Przywróconych" jest wywoływanie w potencjalnym odbiorcy tego dzieła, mnóstwa pytań natury moralnej i etycznej. Pytań, na które trudno znaleźć odpowiedź. Autorowi udało się wzbudzić we mnie wiele takich przemyśleń oraz skłonić do subiektywnej oceny zachowań bohaterów książki.

Jason Mott zastosował zabieg, który nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu. Mianowicie nawet w najmniejszym stopniu nie odkrył tajemnicy przywróconych. Aura tajemnicy otacza ich powroty do ludzkiego świata, jak i nagłe zniknięcia. Czytelnik nastawiony na przynajmniej częściowe przybliżenie fenomenu przywróconych, poczuje wielkie rozczarowanie i niedosyt, tym samym zostając zmuszony do uruchomienia własnej wyobraźni. Ciekawym wątkiem również oprócz motywu psychologicznego i etycznego, to wątek ekonomiczny i gospodarczy. Powieść bowiem pokazuje alternatywny scenariusz jednoczesnego napływu tak wielu ludzi w krótkim czasie i ruchy władz w tym zakresie, by zachować porządek i nie doprowadzić do chaosu.

Przyznam, że powieść czytało mi się w ekspresowym tempie głównie ze względu na minimalizm opisów z jednoczesnym językowym ukierunkowaniem na wywołanie emocji. Warsztat pisarski Jasona Motta stoi w moim przekonaniu na wysokim poziomie, czego dowodzi szybko upływający czas podczas tej lektury. Warto również zwrócić uwagę na idealnie dopasowaną okładkę. Chłopiec stojący do góry nogami, rzec można, że jest odwrócony, idealnie odzwierciedla zamierzenia fabularne powieści. Mówiąc kolokwialnie "świat stanął na głowie", role życia i śmierci zostały bowiem odwrócone.

Jak dobrze, że autorowi pewnej nocy przyśnił się sen o jego zmarłej matce. Sen, który stał się niejako inspiracją do napisania "Przywróconych". Sen, dzięki któremu mamy okazję przeczytać nietuzinkową powieść, odkrywającą przed nami głęboko skrywane pokłady naszych lęków i obaw dotyczących natury życia i śmierci. Z pełną odpowiedzialnością polecam.


Jason Mott



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mira Harlequin
http://www.harlequin.pl/


Rekomendacja recenzji na portalu Zaczytaj się!
http://zaczytajsie.pl/2013/12/21/jason-mott-przywroceni/


"M jak miłość. Początki" - Marcin Mastalerz / scenariusz

"M jak miłość. Początki" - Marcin Mastalerz / scenariusz



"Ktoś kiedyś powiedział, że nic bardziej nie spaja rodzin niż nieszczęścia. Wspólnie przeżyte złe chwile łączą ludzi głębszym rodzajem więzi niż największe nawet radości".

"M jak miłość" - serial, o którym słyszeli wszyscy. Zarówno wierni widzowie polskich seriali, jak i zupełni antagoniści tej formy spędzania wolnego czasu. Serial, który w swojej szczytowej formie gromadził przez telewizorem ponad dwanaście milionów widzów. Z okazji wyemitowania 1000 odcinka, dla fanów losów rodziny Mostowiaków przygotowano specjalny prezent – zbeletryzowany pierwszy sezon "M jak miłość" wraz z ciekawym dodatkiem.

Publikacja "M jak miłość. Początki" to książka podzielona na dwie części. Pierwsza, powieściowa zawiera zbeletryzowany I sezon serialu emitowany od 2000 r. przez telewizyjną dwójkę. Początek książki to czasy współczesne, które za chwilę przenoszą czytelnika do mazowieckiej wsi Grabina sprzed ponad dziesięciu laty, do początków historii sagi rodzinnej Mostowiaków. Druga część zatytułowana "Zza kulis"to kilka elementów: wywiady z aktorami, alfabet "M jak miłość" czy ponad pięćdziesiąt zdjęć.

Przed sięgnięciem po powyższą publikację zastanawiałam się w jaki sposób serialowa rzeczywistość Mostowiaków zostanie zaadoptowana na potrzeby powieści. Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że książka oparta na kanwie scenariusza serialowego nie zawsze staje się trafionym pomysłem. W przypadku "M jak miłość. Początki" I sezon tego serialu przedstawiono w dwóch płaszczyznach – typowej powieściowej oraz pamiętnikowej. Otóż w książce seniorka rodu – Barbara Mostowiak prowadzi swoisty pamiętnik, w którym zapisuje własne emocje i najważniejsze pojawiające się wydarzenia w rodzinie Mostowiaków. Potraktowanie w taki właśnie sposób części fabuły było trafionym pomysłem, gdyż zapiski Barbary uderzają prostotą, a szczerością trafiają do serca czytelnika. To, co może was również zachęcić do lektury to brak odczucia przeskakiwania od sceny do sceny, jak to często bywa w tego typu publikacjach. Część zbeletryzowaną czyta się przyjemnie i szybko. Widzowie, którzy od początku towarzyszą serialowej rodzinie Mostowiaków przy okazji odświeżą sobie pewne fakty z początków ich zagmatwanych losów. To swoisty powrót do przeszłości, powrót bardzo przyjemny.

Część drugą można potraktować w kategoriach świetnego dodatku i pewnego uzupełnienia wiedzy o serialu. Przeprowadzone wywiady z aktorami "M jak miłość" m. in. z Teresą Lipowską, Witoldem Pyrkoszem czy Dominiką Ostałowską oraz ze scenarzystami Iloną Łepkowską i Aliną Puchałą, pokazują po części serial od strony czysto technicznej. Widać tutaj trafność pytań zadawanych w poszczególnych rozmowach, pytań konkretnych i interesujących. W części tej znajdziecie również wiele ciekawostek, które dla miłośników serialu staną się wiedzą na wagę złota. Całość dopełniają zdjęcia, które ukazują przemiany fizyczne głównych bohaterów telenoweli. W niektórych przypadkach to naprawdę wielkie metamorfozy jak chociażby Anna Mucha czy Marcjanna Lelek. W książce o takim profilu nie mogło również zabraknąć zdjęć, uważam więc, że to zabieg bardzo udany i pomysłowy.

"M jak miłość" to serial kultowy. Nie ma chyba w naszym kraju osoby, która bodaj nie słyszałaby o rodzinie Mostowiaków. Można negować powstanie serialu, można również w pewnym momencie rozstać się z bohaterami, gdyż fabuła zmierza w niezrozumianym dla nas kierunku. Jednemu nie da się jednak zaprzeczyć: to serial, który swego czasu skradł serca milionów Polaków. I to w głównej mierze dla tych wiernych fanów serialu skierowana jest książka "M jak miłość. Początki". Dla mnie była to bardzo przyjemna poznawcza wędrówka po historii Mostowiaków, którą co tu dużo ukrywać, dawno temu oglądałam z zapartym tchem. Większość z was pewnie też.... Polecam.


"Czasem wystarczy jeden kamyk, by poruszyć lawinę. Jednak rzucając go, nie sposób przewidzieć, jaką dokładnie drogą zejdzie wywołany tak nierozważnie skalny kataklizm ani kogo ze sobą porwie w dół zbocza".



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Harlequin Mira


Recenzja bierze udział w WYZWANIU 


Elizabeth Massie, Michael Hirst – "Dynastia Tudorów. Królowa traci głowę"

Elizabeth Massie, Michael Hirst – "Dynastia Tudorów. Królowa traci głowę"





"W końcu (…) Kościół katolicki od stuleci opiera się na ignorancji i łatwowierności tłumów. Ostatnia rzecz, jakiej mógłby sobie życzyć, to wykształcony, ewangelicki lud."



Książki oparte na filmowym, bądź serialowym scenariuszu cieszą się zazwyczaj mniejszą dozą zaufania u czytelników niż tradycyjna literatura. Wynika to ze specyfiki tego rodzaju gatunku, oraz od koncepcji autora książki. Moje wcześniejsze spotkania z tego rodzaju literaturą nie były zbyt zachęcające, postanowiłam jednak zaryzykować po raz kolejny.

"Dynastia Tudorów. Królowa traci głowę" to powieść oparta na drugim sezonie znanego serialu "The Tudors", nagrodzonego nagrodą Emmy. Głównym scenarzystą wspomnianego serialu jest Anglik - Michael Hirst, znany ze scenariusza do takich filmów jak "Elizabeth" oraz "Elizabeth: Złoty wiek". Na podstawie scenariusza Hirsta, Elizabeth Massie napisała kontynuację "Dynastii Tudorów". Massie to autorka znana z horrorów oraz powieści historycznych, była nauczycielka, pasjonatka historii. Obecnie mieszka w Wirginii.

Potomek Dynastii  Tudorów -  Henryk VIII, który swoje panowanie rozpoczął w 1509 r., dąży do Reformacji w Anglii.  Z tego też względu unieważnia swoje małżeństwo Katarzyną Aragońską i bierze za żonę ukochaną Annę Boleyn. Sielanka małżonków nie trwa jednak długo, gdyż Henryk oczekuje męskiego potomka, którego Anna nie może mu dać. Rozłam w Kościele i małżeństwie Henryka VIII, prowadzą do nieuchronnej katastrofy.

Czytelnik już od pierwszych stron zauważa różnicę pomiędzy typową powieścią, a książką napisaną na podstawie scenariusza serialowego. Poszczególne rozdziały dzielą się na mniejsze ujęcia, które w serialu nazywamy scenami. Styl ten nacechowany jest dużą ilością dialogów, oraz minimalizmem w kreacji bohaterów. W powieści nie znajdziecie rozbudowanych opisów, czytelnik zmuszony jest, podobnie jak w serialu niejako przeskakiwać od sceny do sceny. Nie każdemu taki styl odpowiada, więc ważne jest by sama historia potrafiła zaintrygować. W przypadku książki "Dynastii Tudorów. Królowa traci głowę" ograniczenia wynikające ze scenariuszowego stylu pisania mogą zostać wynagrodzone ciekawym ujęciem historycznym. Myślę, że zabieg ten wypadł pomyślnie.
 
Powieść napisaną przez Elizabeth Massie można potraktować jako swoistą, alternatywną lekcję historii. Dotąd panowanie dynastii Tudorów i Henryka VIII kojarzyło się nam wyłącznie z podręczników historii, przerabianych na lekcjach w szkole. Czytając książką, macie szansę uczestniczyć w wydarzeniach, które nie zostały przedstawione jako suche fakty. Z pewnością publikacja ta nie dorówna typowej powieści historycznej, w której dbałość o szczegóły jest czynnikiem przyciągającym rzesze czytelników. Jednak, gdyby lekcje historii urozmaicono takimi właśnie książkami, z pewnością wielu osobom zaszczepiono by właśnie pociąg do odkrywania tajemnic przeszłości.

Warto wspomnieć o wykreowanej w powieści postaci Henryka VIII, który doprowadził do rozłamu Kościoła rzymskokatolickiego. Jawi się on jako władca absolutny, którego decyzji nie da się przewidzieć. To król mściwy, kochliwy i ulegający swoim żądzom, a wszelkie przejawy buntu i niesubordynacji kara śmiercią. Henryk VIII jest człowiekiem bez uczuć, potrafiącym zabić własną żonę, by dopiąć upragnionego celu. Jego sylwetka pomimo wszechobecnego minimalizmu opisowego, została dość dobrze nakreślona przez autorkę. Czytelnicy dostają także szanse poznania specyfiki angielskiego dworu, pełnego intryg i zdrad. Niewątpliwie głównym czynnikiem przemawiającym za przeczytaniem niniejszej książki jest możność poznania historycznych postaci jako osób z krwi i kości, z wszelkimi targającymi nimi ludzkimi uczuciami – nienawiścią czy miłością.

Pomimo zbyt dużego podobieństwa do serialu, wyrażającego się w scenariuszowej fabule, powieść "Dynastia Tudorów. Królowa traci głowę" była interesującą lekcją historii. Jeśli w takim właśnie kontekście podejdziecie do tej lektury, na pewno nie spotka was zawód. W żadnym wypadku nie traktujcie tej prozy jako powieści historycznej chyba, że chcecie stracić... głowę.



Elizabeth Massie
Michael Hirst

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mira Harlequin 

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger