Wygraj "Proces diabła"



Wraz z wydawnictwem Novae Res chciałabym zaprosić was do wzięcia udziału w konkursie, w którym możecie wygrać dwa egzemplarze książki Adriana Bednarka  pt. "Proces diabła".
Zasady konkursu:
  • W konkursie mogą wziąć udział wszyscy, bez wyjątku.
  • Konkurs trwa od dzisiaj do 23.07.2018 r., do północy.
  • Aby wziąć udział w konkursie, należy odpowiedzieć na poniższe pytanie:
Jaką rolę chciałbyś pełnić w procesie Diabła i dlaczego?
  • Swoją odpowiedź należy zostawić pod tym postem, jako komentarz. 
  • Wśród odpowiedzi, jakie pozostawicie pod ogłoszeniem, wybiorę dwie.
  • Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu dwudziestu dni od zakończenia konkursu. Zwycięzcy winni skontaktować się ze mną na podany adres e-mail: subiektywnie.o.ksiazkach@gmail.com w ciągu trzech dni. 

UWAGA:
Możecie w ogłoszeniu podać swój adres e-mail, ale robicie to na własną odpowiedzialność, gdyż w ostatnim czasie wystąpiły przypadki wykorzystywania tychże adresów przez oszustów wyłudzających pieniądze. Pamiętajcie, nie wymagam uzupełniania żadnych formularzy ani podawania numeru telefonu. 


Do dzieła!

30 komentarzy:

  1. W procesie Diabła chciałabym pełnić rolę egzekutora,ponieważ mogłabym mścić się na nim za złe jego uczynki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam serdecznie. Monika

      Usuń
  2. W procesie Diabła chciałabym być oskarżycielem.Wyciągać wszystkie dowody i udowadniać winę oskarżonego,To musi być bardzo frapujące chociaż na pewno niewdzięczne zadanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią weszłabym w rolę świadka w tym procesie, bo znaczyłoby to, że miałam do czynienia z Diabłem, ale nie skończyłam, jak jego inne ofiary, więc pewnie po drodze zdarzyło się coś, co zmusiło go do oszczędzenia mi życia. A będąc kluczowym świadkiem miałabym może wpływ na wyrok - czy go pogrążyć czy pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym być obrońcą, bo tylko on dostaje prawdziwą wersję zdarzeń od oskarżonego, a ja lubię zdobywać wiedzę u źródła a nie z plotek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bez wątpienia chciałbym być sędzią w procesie Diabła. Możliwość pełnienia roli wyroczni to nie lada odpowiedzialność, bowiem trzeba uwzględniać racje obu stron, stać na straży prawa i porządku, niezależnie od upodobań, subiektywnych myśli, które przecież mogą deformować postrzeganie osób, zwaśnionych stron.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że Adwokatem Diabła by wejrzeć w jego motywy i odkryć to co pozostaje tajemnicą nawet dla niego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W procesie diabła chętnie przyjęłabym rolę oskarżyciela. Zrobiłabym wszystko, aby poniósł zasłużoną karę. Z wielką przyjemnością doprowadziłabym do jego skazania, by czerpać przyjemność z faktu, że to ja się do tego przyczyniłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w procesie diabła najchętniej wcieliła bym się w rolę sędziego. Miałabym możliwość poznania wszystkich jego motywów, działanie i cele. Chciałabym mieć możliwość najpierw siedzieć i słuchać wszystkich jego tłumaczeń oraz zeznań świadków, a następnie wydać stosowny do winy wyrok!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak bym mógł to bym się wcielił w oskarzyciela którym zapewne był by anioł. Chciał bym być nim ponieważ chciałbym się przyczynić do jego egzekucji oraz przestawić wszystkie dowody które działają na jego niekorzyść. A tak że dlatego że mam gadane a nie nawidzę zła więc bym doprowadził do wyroku skazujacego.

    OdpowiedzUsuń
  10. W procesie chciałbym być sędzią, który wysłuchałby obu stron i wydał wyrok według własnego sumienia i dowodów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ubrany w elegancki garnitur, pewnie szyty w czeluściach na miarę. Krawat ognisty, czerwony, skąpany w przeklętych płomieniach. Stoi dumnie, wyprostowany, lekko odwraca głowę Rzekłabym: szarmancki.
    Jego pewność siebie zdaje się kroczyć kilka metrów przed nim.
    Gdy Sąd - BÓG wchodzi, DIABEŁ wstaje, kłania się z taktem, i zajmuje swoje miejsce na ławie oskarżonych.
    Przez chwilę myślę, co on tu robi? Taka osoba nie powinna się znaleźć w sądzie! No własnie, osoba... czy DIABEŁ jest osobą, czy ma coś z człowieka?

    Proces rozpoczął się. Archanioł Michał odczytuje oskarżenie.
    Obrońca Diabła, Ojciec Pio (człowiek złoto, broni nawet największych zbrodniarzy) w skupieniu wsłuchuje się w akt oskarżenia. Nie widzę twarzy oskarżonego. Kilkadziesiąt par białych, anielskich skrzydeł zasłania mi widok. W tłumie rozpoznaję niektóre twarze świętych. Wszyscy już miesiąc temu wykupili miejscówki na tę rozprawę.

    Mija kilka godzin... sprawa toczy się dalej. Ja jednak nie wsłuchuję się w nią. Jestem poza tym procesem. A jednak, cały czas w nim uczestniczę. Z tyłu stoi stare podium. Wdrapuję się na nie i obserwuję obserwuję OBSERWUJĘ!
    Patrzę na twarze. Widzę grymasy, zgorszenia, pomrukiwania. Oblicza świętych sa wykrzywione, kręcą głowami, gdy sam oskarżony się odzywa. DIABEŁ jednak zachowuje swój spokój i bez zdenerwowania opowiada się za swoimi racjami. Szemranie wokół narasta, jednak mu to nie przeszkadza. Nie podnosi głosu. Jest opanowany.
    Kim jestem? Co ja tu robię?
    W rękach trzymam mopa. Jestem ubrana w niebieski fartuch. "Ja tu tylko sprzątam!" Jednak jakimś cudem udało mi się dostać na rozprawę. Teraz stoję w najdalszym kącie, nie przeszkadzając nikomu. Cichy człowieczek, wrzucony do garnka z dobrem i złem. Kim jestem, za którą stroną mam się opowiedzieć??
    Nagle sam oskarżony obraca lekko głowę. Napotyka mój wzrok. To co widzę w jego oczach, przeraża mnie. Widzę ból i rozkosz, strach i zniewolenie. Mnóstwo emocji sprzecznych ze sobą. WIDZĘ TO! Ale które sa prawdziwe? Czy on mną nie manipuluje, nami wszystkimi? A może nie jest taki zły. Może też wie co to radość, miłość... Nie mnie to oceniać, nie mnie! Ja tu nic nie znaczę, ja tylko...
    Posyła oczko w moją stronę, po czym obraca się i skupia wzrok na Bogu-Sądzie.
    Wszystko wewnątrz mnie gaśnie, nie czuję nic. Pustka, a jednak...
    Wychodzę z sali przed zakończeniem rozprawy
    (nie mnie to oceniać!)
    Mijam kilku strażników i świętych, nie zwracają na mnie uwagi.
    Wychodzę na plac przed budynkiem Sądu Najwyższego. Plac jest skąpany w niebiańskim blasku, który działa na mnie kojąco. Stoję chwilę i zanurzam wszystie moje zmysły, uczucia i myśli w tej morskiej bryzie. Oddycham, oddycham...
    * * *
    Po chwili staje przede mną garstka ludzi. Ubrani na czarno, noszą kolorowe maski - każda z nich przedstawia różny wizerunek szatana, zazwyczaj taki, którym się straszy niegrzeczne dzieci na Ziemi. Jedna z postaci podchodzi do mnie i podaje mi maskę.
    - Szefie - mówi do mnie - jesteśmy gotowi! Oddział beta otoczył cały Sąd. Oddział alfa montuje bomby w podziemiach. Czekamy tylko na Twój znak i zaczynamy szturm.
    Biorę plastikową maskę od mężczyzny. Zrzucam z siebie fartuszek i wdziewam czarną kurtkę z kapturem.
    Kim TERAZ jestem?
    - Panowie, dziś jest wielki dzień. Dziś odbijamy samego DIABŁA !!! RUSZAMY !!!
    * * *
    Gdy biegnę ramię w ramię z moimi towarzyszami w stronę sali sądowej, zastanawiam się, czy dobrze pojmuję dobro.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy trzeba zostawić jakiś ślad, więc zostawiam: excel.excel
      pozdrawiam!

      Usuń
    2. Podoba mi się Twoja odpowiedź :)

      Usuń
  12. W procesie diabła chciałbym pełnić rolę obserwatora, który były niczym amerykański ilustrator. Uwieczniałbym w postaci grafik wykonanych ręcznie emocje podczas procesu sądowego:
    - oskarżyciela, który krzyczy, podnosi głos i biega z kąta w kąt aby wzbudzić nienawiść ławy przysięgłych do oskarżonego
    - emocje ławy przysięgłych lub jej brak...
    - sędziego, który musi zważyć dowody, słowa świadków, obrazy
    - oskarżonego, który rozgrywa taktyczną partie szachów w swoim umyśle

    Tak obserwator/ilustrator to moja rola :-]

    Tomek .N.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie chcę być adwokatem diabła.
    Nie potrafię bronić swoich racji, nawet gdy jestem do nich absolutnie przekonana. Nie jestem asertywna ani przebojowa. Nie mam daru przekonywania. Manipulowanie faktami jest dla mnie niskie i podłe. Bycie adwokatem diabła przerażałoby mnie tylko i tym samym pogłębiało mój brak predyspozycji do tej roli.

    Nie chcę być oskarżycielem.
    Błędy są wpisane w nasze życie, dlatego zawsze staram się być daleka od pochopnych ocen, a tym bardziej oskarżeń. Nie chcę, by ludzie oceniali mnie i moje wybory nie będąc nigdy na moim miejscu, w mojej skórze, w moich przysłowiowych butach, bo wierzę,że każde działanie ma swoją przyczynę, a działanie złe ma nawet swój własny dramat, o którym nie ma pojęcia nikt kto w nim nie uczestniczył. Jednak często życie pokazuje,że negatywne oceny zachowań innych są w naszej, ludzkiej naturze, a ja nie chciałabym pielęgnować w sobie tej cechy.

    Nie chce być sędzią
    Czasem trudno mi podjąć decyzje dotyczącą mojego własnego życia, zatem czuje się zupełnie nie na silach decydować o dalszym losie kogoś innego. Mam tendencje do rozpamiętywania przeszłości i snucia scenariuszy, co by było gdybym w danym momencie poszła inna drogą. Decyzje podejmowane przez sędziego są nieodwracalne, a ich konsekwencji nie ponosi sędzia, a oskarżeni dlatego nie chciałabym dźwigać ciężaru takiej odpowiedzialności.

    Na procesie diabla chciałabym być świadkiem.
    Jestem dobrym obserwatorem, lubię przyglądać się ludziom, zdarzeniom i ciągom przyczynowo-skutkowym, które nimi rządzą. Myślę, ze dobrze odczytuje ludzkie emocje i intencje, chociaż staram się ich nie oceniać, a zrozumieć. Lubie snuć barwne opowieści, ale kiedy trzeba potrafię skupić się na wydarzeniach. Uwielbiam książki, zatem kocham też słowa i dostrzegam różnicę miedzy ich emocjonalnym nacechowaniem czy niuansami w bliskoznacznościach. Byłabym dobrym, rzetelnym świadkiem, szczegółowo opisującym świat, który zaobserwował.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałabym bym być bezkształtną masą przemierzającą sale sądową mogąca wynikać w umysły uczestników procesu. W ten sposób mogłabym poznać całą prawdę jeszcze przed końcem rozprawy. Czystą prawdę bez żadnych kłamstw, wykrętów czy też bez jakiejkolwiek manipulacji wypowiedzią. Ponadto mogłabym zobaczyć również jak przebiega i jakie skutki wywołuje proces diabła w wewnątrz uczestników. Inaczej mówiąc poznałabym odczucia i emocje jakie im towarzyszą. Znałabym każdą niewypowedzianą myśl bądź opinie.
    Nic by się przede mną nie ukryło.

    OdpowiedzUsuń
  16. W procesie Diabła chcialabym( szczerze nigdy bym tego nie chciała...) być jego duszą...bo czego czyni tak, co go pcha do czynów jego,czego nie robi inaczej i czegoz jest Diabłem a jest nim,czarnym charakterem,który kusi i bedzie kusil i czy diabel potrzebuje byc zrozumiany?czy on by tego oczekiwal? Czy tylko przeistoczenie sie w jego dusze da wszystko zrozumieć bo jest zagadka co czyni zjego tak bezstialska,zla i niepojeta postać...byc z nim gdy jego dusza mówi wsłuchać sie w niego co to pozostaje...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger