Wygraj "Syna zakonnicy"




Wraz z Wydawnictwem Videograf chciałabym zaprosić was do wzięcia udziału w konkursie, w którym możecie wygrać dwa egzemplarze najnowszej książki Joanny Jax pt. "Syn zakonnicy".


Zasady konkursu:
  • W konkursie mogą wziąć udział wszyscy, bez wyjątku.
  • Konkurs trwa od dzisiaj do 24.06.2018 r., do północy.
  • Aby wziąć udział w konkursie, należy odpowiedzieć na poniższe pytanie:

Dlaczego to właśnie do Ciebie ma trafić "Syn zakonnicy"?

  • Swoją odpowiedź należy zostawić pod tym postem, jako komentarz. 
  • Wśród odpowiedzi, jakie pozostawicie pod ogłoszeniem, wybiorę dwie.
  • Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu dwudziestu dni od zakończenia konkursu. Zwycięzcy winni skontaktować się ze mną na podany adres e-mail: subiektywnie.o.ksiazkach@gmail.com w ciągu trzech dni. 

UWAGA:
Możecie w ogłoszeniu podać swój adres e-mail, ale robicie to na własną odpowiedzialność, gdyż w ostatnim czasie wystąpiły przypadki wykorzystywania tychże adresów przez oszustów wyłudzających pieniądze. Pamiętajcie, nie wymagam uzupełniania żadnych formularzy ani podawania numeru telefonu. 

Przekonajcie mnie, że to właśnie wy macie otrzymać nagrodę.

33 komentarze:

  1. Życie bez książek i muzyki byłoby puste i szare. Jestem molem książkowym i kocham czytać , jeśli otrzymała bym tę książkę , byłoby jej u mnie bardzo dobrze , to chyba nie zły argument ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj skończyłem sześćdziesiąt lat.Usiadlam przy stole i zastanawiałam się co mi oprócz bólu i cierpienia to moje życie przyniosło.Dziecinstwo i walka z astma.Dojrzewanie i walka z nadwagą i ludzka nietolerancją bo enkorton narobił wiele złego w moim organizmie
    Potem mąż i dzieci ,więc trochę normalności do dnia porodu.Bo tu znowu pech,traci,trzaski prze jednego człowieka spieprzone życie.Uszkodzone biodro podczas porodu i już nic nie było normalnie
    I nawet wczorajszy dzień był pełen bólu.I tylko jedno mi wyszło.Kocham książki i one potrafią odsunąć ode mnie całe zło.Samotnosc,ból k strach przed jutrem.Dlatego każdą książka nieznana to nowe wyzwanie i kilka godzin "samotności we dwoje" Tylko ja i ona.aDlatego biorę udział i spróbuje wygrać tę "randkę z książką "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh Pani Jolu :( Aż łezka w oku się kręci :( To takie smutne :( Mam ochotę wpaść do Pani z pysznym ciastem,przytulić i pocieszyć dobrym słowem.
      Całe życie zmagam się z depresją. Chodź z perspektywy trzeciej osoby może to wyglądać zupełnie inaczej (pracowity mąż, piękny dom z ogrodem, pies, koty). Lecz depresja to choroba duszy, gołym okiem niedostrzegalna. Utrata rodzica we wczesnym dzieciństwie, brak poczucia bezpieczeństwa, obelgi ze strony rówieśników za "inność", brak celu, aż w końcu nieudana próba odebrania sobie życia. Dziś jest lepiej. Książki pomagają zrozumieć. Pokochać. Żyć. Przebaczyć sobie i innym.
      To jedna z tych pozycji,która pomogła wstać i przestać się zadręczać - "Ewolucja duszy. Poznanie przeszłych wcieleń sposobem na duchowe uzdrowienie" Linda Backman
      Pozdrawiam i ściskam serdecznie :)

      Usuń
  3. Bo o mały włos też zakonnica nie zostałam :) Temat jest mi bliski,mam kilka znajomych zakonnic i byłych zakonnic.Ostatnio czytałam "Zakonnice odchodzą po cichu".Więc i z ogromna chęcią przeczytałabym powieść Pani Joanny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra również "o mały włos". Dziś jest szczęśliwą żoną z paletą sukcesów w życiorysie :)
      Powodzenia :) Ściskam :D

      Usuń
  4. Zgłaszam się :)
    Mam w moim otoczeniu samych książkoholików. To, że chciałbym tę książkę podarować Mamie, Tacie, rodzeństwu, dziadkom, to dla mnie wiadome i im dałbym wszystko, ale "Syna zakonnicy" chciałbym podarować i nią podziękować za wszystko mojej szefowej! To ONA podała mi rękę, gdy najbardziej tego potrzebowałem. Zatrudniła mnie nieletniego wówczas, dawała nadzieję i wsparcie! To dzięki NIEJ zdałem maturę! To ona wlewała we mnie każdego dnia pozytywne nastawienie, energię do działania i wiele optymizmu. Poświęcała mi czas, mimo że miała 3 swoich synów! Gdy zacząłem studiować, to tak układała mi grafik, by praca nie kolidowała z zajęciami na uczelni, a gdy była sesja, to dawała parę dni wolnych, bym mógł się wyspać i przygotować do egzaminów. Nie zawsze byłem grzecznym chłopcem, a Pani Teresa zawsze we mnie wierzyła!! Dziś nadal pracuję w Jej firmie! Pani Teresa jest już na emeryturze, ale z Jej synami równie dobrze mi się pracuje, jak z Nią. Często przychodzi do nas, rozmawiamy, pijemy kawę. Wie, co powiedzieć, by mnie pocieszyć! Jest dla mnie jak Mama... Została matką-chrzestną mojego starszego synka! Nie wiem, co bym zrobił bez Jej pomocy :) Wiem, że Pani Tereska spędziłaby cudowne chwile z tę książką, ponieważ kocha książki :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Książka może być jak bandaż lub gips" - pisał J. L. Wiśniewski. I ja się z nim zgadzam. Dzięki niej można odciążyć serce zmęczone dźwiganiem codzienności. Przenosi do innego świata, wypełnia część życia. Każda książka to odkrycie, a niebanalne historie chce się czytać jak najdłużej. Z drugiej strony nie można się doczekać zakończenia. Tym bardziej ciekawi jak tym razem autorka przeprowadzi nas przez meandry ludzkiej duszy i trudnych życiowych wyborów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam wcześniej o tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie biorę udziału w konkursie, ale wszystkim biorącym życzę oczywiście powodzenia. Pozdrawiam w burzowy na południu Polski wieczór !

    OdpowiedzUsuń
  8. Może tak po prostu właśnie mi. Ani z czereśniami zamiast zdjecia. To co pisze pani Joanna pochłaniam w jeden wieczór a przez setki pozostałych przeżywam i dlatego na Zakonnicy mi zależy. No i tak w ogóle miłoby mi było gdybym to była ja. Tak po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Syn zakonnicy "powinien trafić w moje ręce, ponieważ należy mi się chwila relaksu po całym tygodniu pracy. Nic tak nie odpręża jak dobra książka. Przechodzę teraz syndrom niedoczytania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo chętnie poznałabym tę kontrowersyjną historię. Pan Ewaryst obecnie mieszka w Kaliszu, ja też jestem z Wielkopolski, po mężu nazywam się Walkowiak. Imię Miriam też jest mi bliskie, bo moje drugie imię to Maria. Jestem ciekawa tej dość głośnej sprawy opartej na autentycznych faktach. Szczególnie interesuje mnie wątek związany z zakonem i skrywanymi tajemnicami. Swego czasu myślałam o pójściu do zakonu, ale ingerencja innych osób spowodowała, że życie potoczyło się inaczej, nie koniecznie dobrze. Przychodzą momenty, że człowiek zastanawia się co by było, gdybym faktycznie znalazła się w tamtym miejscu. Kolejnym argumentem za tym, że książka powinna trafić właśnie do mnie jest to, że nie znam twórczości Pani Joanny, a książka może być początkiem ciekawej przygody.

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia dla uczestników, a Tobie życzę samych kreatywnych odpowiedzi, z których będziesz mogła wybrać tę najlepszą.

    OdpowiedzUsuń

  12. Muszę przyznać, że zawsze mam trudności z odpowiedzeniem na pytanie, dlatego to właśnie do mnie powinna trafić książka. Powinna do mnie trafić, bo… Dostanę palpitacji? Wyrwę sobie jelito? Ogłoszę strajk głodowy? Nie… Poza tym to chyba nazywałby się szantaż? ;)Powyższe literackie cudeńko powinno do mnie trafić z zupełnie innych powodów.

    Otóż książka Joanny Jax powinna do mnie trafić:
    • abym mogła miło spędzić czas przy prawdziwej książce, która przysporzyłaby mi wiele radości i którą czyta się z wypiekami na twarzy. ;
    • aby podbudować moją psychikę, która ostatnio nieco podupadła przez czytanie książek z romantyzmu, w których to bohaterowie targają na swoje jedyne, niewyobrażalnie cenne życie;
    • by nieco odciągnąć mnie od monotonni i przewrotnego losu;
    • aby przewracając kolejne strony uczyć się jak żyć, jak odnaleźć się w pewnych niespodziewanych sytuacjach;
    • gdyż to właśnie książki są tym cudownych balsamem, lekarstwem na niedobrą, niepożądaną chandrę, która dopada człowieka w najmniej oczekiwanym momencie ( w końcu najlepszą obroną jest atak ;));
    • aby wspierać rodzimych autorów.
    * Po książki Joanny Jax sięgam w ciemno, bo wiem,że czas spędzony z jej książką nie będzie czasem straconym, a już podbiła moje serce "Zemstą i przebaczeniem"
    Ale przede wszystkim dlatego, abym mogła „odkurzyć” duszę pokoju, bo co jak co, ale nie chcę mieć bezdusznego pokoju tylko pomieszczenie, które stałoby się moim azylem, w którym to strzegliby mnie „literaccy wojownicy”. A może jednak to ja byłabym wojowniczką, Żółwicą Ninja, która ocaliłaby powyższą pozycję od zapomnienia? Cóż, wyczuwam kolejną zagadkę do rozwiązania.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Na najprostsze pytania najtrudniej odpowiedzieć- i chyba tutaj ta teoria się sprawdza. Siedzę, zastanawiam się, po czym dochodzę do wniosku, że nie mam odpowiedzi na to pytanie. Jednocześnie nie widzę powodu, dla którego akurat JA miałabym ją otrzymać, ale... nie znajduję również powodu, dlaczego miałabym jej NIE otrzymać. Może więc?... Izabela Jurkiewicz

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmmmm... Odpowiedź jest banalna: ponieważ kocham czytać. Ale wiele osób to kocha, tak więc nie wyróżniam się niczym szczególnym :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie będę pisał banałów typu "bo lubię czytać książki", lecz odpowiem, że marzyłem nie raz by w drugim życiu być właśnie synem zakonnicy. Niestety jak do tej pory nie było mi to dane. Miałem jeszcze nie tak dawno księdza w rodzinie, który nota bene udzielał mi ślubu i dzięki niemu rozmawiałem z wieloma ciekawymi zakonnicami. Imponowały mi swoją inteligencją i kulturą osobistą. Ciekaw jestem czy zakonnica z książki Pani Joanny Jax też jest taką osobą.

    OdpowiedzUsuń
  16. Życzę wszystkim powodzenia! Pozdrawiam ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale fajne odpowiedzi - powodzenia życzę

    OdpowiedzUsuń
  18. Syn zakonnicy... tytuł mnie zaintrygował. Szczególnie, że mój pradziadek po śmierci mojej prababci ożenił się z kobietą, która już była wdową, a wczesniej wystąpiła z zakonu przed złożeniem ostatnich ślubów. Po jego śmierci sfałszowała testament i zagarneła cały majątek należny naszej rodzinie. Wszystko przepisała na swojego syna z pierwszego małżeństwa. Po śmierci dziadka miała dwóch mężów, których potraktowała dokładnie tak samo.przy ostatnim wytrwała do jego śmierci. Była już w podeszłym wieku. Zmarła kilka lat po nim. Pochowana jest z ostatnim mężem nieopodal grobu mojego pradziadka, a jej syn nigdy u niego nie zapalił znicza. Mimo, że tak wiele od niego otrzymał.
    Dlatego bardzo zainteresował mnie tytuł sugerujący, chłopca którego matka jest właśnie zakonnicy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Książkę tę podarowałabym mojej sąsiadce, która będąc już na emeryturze żyje życiem sąsiadów i robi kilometry biegając po domu od okna do okna, by obserwować życie innych. Na pewno bardzo by się jej spodobała, bo to osoba, która lubi sensacje i chętnie także tworzy swoje fantazje oparte na minimalnej ilości faktów autentycznych. Myślę, że przydałaby jej się taka lektura, która otwiera oczy, jest dowodem, że człowiek popełnia błędy, ale najważniejsze jest ich rozwiązanie i gaszenie, a nie podsycanie i rozdmuchywanie. Może urządziłabym z nią wieczorek czytelniczy i sama czytała jej tę książkę, to byłoby interesujące doświadczenie...

    OdpowiedzUsuń
  20. Izabela Slowikowska12 czerwca 2018 23:02

    Koniecznie muszę mieć te książkę. Ponieważ jestem zaczytana gadułą. Szybko przeczytam a później opowiem wszystkim których spotkam jaka jest świetna. Bo skoro jest autorstwa Joanny Jax to musi być świetna. I wszyscy będą chcieli ja przeczytać a ja kupie zeszyt i będę ja wypozyczac na zeszyt. I będę najważniejsza w mieście. ��

    OdpowiedzUsuń
  21. Ta książka mnie prześladuje :) Zaczęła pojawieć się coraz częściej na mojej tablicy... Długo ją ignorowałam, mimo wyjątkowo intrygującego tytułu! W końcu stwierdziłam, że coś musi być na rzeczy, przeczytałam opis, Twoją recenzję, w końcu stwierdziłam, że to przeznaczenie pcha ją w moje ramiona! :) Nie znam twórczości tej autorki, ale w końcu każda przygoda zaczyna się od pierwszego kroku... tzn. książki. :P Bałam się sięgnąć po książkę Kopińskiej o podobnej tematyce, ale w tym przypadku postanowiłam wykazać się niebywałą odwagą i zgłosić do konkursu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgłaszam się :)
    Chciałabym bardzo tę książkę <3 Dlaczego? To bardzo skomplikowane, ale postaram się prosto wyjaśnić, o co chodzi ;) Już w dzieciństwie padło podejrzenie mojej choroby… Miałam w tym wiele szczęścia. Rodzice pracowali, a mną zajmowali się dziadkowie. Dziadek miał dużo cierpliwości i już w wieku 3 lat umiałam płynnie czytać i pisać. Czytałam wszystko. Rodzice niepokoili się, ponieważ w domu było cicho tak, jakby nie było dziecka, a ja siedziałam w salonie przy kominku i czytałam, czytałam i tak mi zostało po dziś dzień, za co jestem ogromnie wdzięczna Moim Dziadkom! Rodziców jednak moje zachowanie niepokoiło i zaczęli mnie diagnozować podejrzewając jakąś poważną chorobę… Pediatra jednak załamał ręce. W końcu jeden z lekarzy wysłał mnie do lekarza-genetyka, a ten stwierdził w skomplikowanych badaniach molekularnych jednoznacznie, że jestem nosicielem groźnej mutacji. Stwierdzono u mnie mutację w genie CRYAB zlokalizowaną na chromosomie 11q21, co znaczy tyle, że choruję na książkoholizm (lub synonim bookioza) i jestem książkozaurem. Jedyne lekarstwo, ale tylko działające doraźnie, to książki, ale nie takie zwykłe czytanie, tylko pochłanianie książek może uchronić przed postępem choroby, która jest na dzień dzisiejszy nieuleczalna i w moim przypadku obecnie w 3 stadium choroby (a jest 5). Choroba jest przenoszona w sposób autosomalny dominujący w linii żeńskiej, tak więc połowa szans, że moje córki będą chore. Aktualnie jestem mamą 2 córek i obie są chore, tak więc ta lektura jest dla nas JEDYNYM lekarstwem.
    Trzymam kciuki i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger