Miejsce, do którego warto wracać. Konkurs




Macie szansę wygrać dwa egzemplarze książki Małgorzaty Oliwii Sobczak. To wspaniała, metafizyczna proza. Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie.
Zasady konkursu: 
  • W konkursie mogą wziąć udział wszyscy, bez wyjątku.
  • Konkurs trwa od dzisiaj do 21 lutego 2018 r., do północy.
  • Aby wziąć udział w konkursie, należy wykonać poniższe zadanie konkursowe:
Opisz swoje miejsce, do którego chętnie wracasz.
  • Swoją odpowiedź należy zostawić pod tym postem, jako komentarz. 
  • Wśród odpowiedzi, jakie pozostawicie pod ogłoszeniem, wybiorę dwie, które najbardziej mi się spodobają.
  • Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu dziesięciu dni od zakończenia konkursu. Zwycięzcy winni skontaktować się ze mną na podany adres e-mail: subiektywnie.o.ksiazkach@gmail.com w ciągu trzech dni. Nagroda zostanie wysłana w ciągu miesiąca.


UWAGA:
Możecie w ogłoszeniu podać swój adres e-mail, ale robicie to na własną odpowiedzialność, gdyż w ostatnim czasie wystąpiły przypadki wykorzystywania tychże adresów przez oszustów wyłudzających pieniądze. Pamiętajcie, nie wymagam uzupełniania żadnych formularzy ani podawania numeru telefonu. 

Do dzieła!

40 komentarzy:

  1. Miejsce do którego zawsze chętnie wracam jest mój dom rodzinny. Niezależnie , od tego w jakim momencie mojego życia się znajduje i jak silne sztormy targają moim życiem, dom rodzinny jest dla mnie bezpieczną przystanią w której zawsze mogę się zatrzymać, zebrać myśli i na nowo obrać właściwy kierunek. Moi najbliżsi zawsze służą mi radą, wsparciem i dobrym słowem. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miejsce, do którego zawsze wracam to orzech (tak drzewo) znajdujące się w ogrodzie moich rodziców. Kiedy przyjeżdżam do nich w odwiedziny siadamy pod tym drzewem i wspominamy stare, dobre czasy. Jest to miejsce, gdzie bawiłam się jako dziecko, przeżyłam pierwsze nastoletnie problemy i cieszyłam się ze spełnionych marzeń. To drzewo mnie uspokaja. Czuję się z nim związana - można powiedzieć, że jesteśmy połączenie w "Kręgu życia".

    OdpowiedzUsuń
  3. Oprócz dobrych chwil, w życiu człowieka zdarzają się sytuacje, kiedy chce uciec od tego co się wokół niego dzieje. Czasem zdarza się, że problemy przerastają nas i nie możemy sobie z nimi poradzić. Zastanawiamy się bardzo długo jak rozwiązać trudną sytuację i nie umiemy znaleźć rozwiązania. Kiedy w moim życiu zdarzają się bardzo trudne sytuacje bez wyjścia, staram się choć na chwilę wyjechać do lasu. To mała leśna polanka kilka kilometrów od mojego rodzinnego miasta. Otaczają ją wielkie sosny, które są bardzo starymi drzewami. Kiedy tam przebywam, bardzo często wydaje mi się, że te drzewa wysłuchują moich zmartwień. Spacerując po lesie długo zastanawiam się nad rozwiązaniem mojego problemu. Często jest tak, że nawet kilka chwil spędzonych w moim ulubionym miejscu sprawia, że wiem, że poradzę sobie z każdą sytuacją. Posiadanie takiego miejsca, do którego się wraca kiedy człowiekowi jest źle. To pozwala na zachowanie wewnętrznej równowagi. Ale wracam tam również aby odpocząć, żeby naładować baterie wraz z moją rodziną. Odcięci od świata choć na chwilę. Posłuchać śpiewu ptaków, szumu lasu. Bardzo przyjemne uczucie, które towarzyszy nam później przez resztę dni.
    mateuszwasiq@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Miejscem, do którego często wracam, jest mały dom nad morzem - siadam na drewnianym tarasie, biorę kubek gorącej kawy do ręki, otulam się kocem i wpatruję wpatruję się morską dal. Szum morza uspokaja...wycisza...daje siłę. Tak. Jak zapewne się domyślasz, to miejsce jest (póki co) w mojej głowie - to mój sposób na wyciszenie i odprężenie w najbardziej stresujących sytuacjach. Najważniejsze, że pomaga :)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oprócz dobrych chwil, w życiu człowieka zdarzają się sytuacje, kiedy chce uciec od tego co się wokół niego dzieje. Czasem zdarza się, że problemy przerastają nas i nie możemy sobie z nimi poradzić. Kiedy w moim życiu zdarzają się bardzo trudne sytuacje bez wyjścia, staram się choć na chwilę wyjechać do lasu. Zieleń drzew, otaczająca mnie przyroda sprawia, że kłopoty nie wydają się takie wielkie. To mała leśna polanka kilka kilometrów od mojego rodzinnego miasta. Otaczają ją wielkie sosny, które są bardzo starymi drzewami. Kiedy tam przebywam, bardzo często wydaje mi się, że te drzewa wysłuchują moich zmartwień. Spacerując po lesie długo zastanawiam się nad rozwiązaniem mojego problemu. Często jest tak, że nawet kilka chwil spędzonych w moim ulubionym miejscu sprawia, że wiem, że poradzę sobie z każdą sytuacją. Potrzeba posiadania miejsca, do którego ucieka się kiedy człowiekowi jest źle. To pozwala na zachowanie wewnętrznej równowagi, bezpieczeństwa oraz pewności, że pokona się wszystkie trudności codziennego życia. Ale wracam tam również aby odpocząć, naładować baterie wraz z rodziną. Odcięci od świata zewnętrznego choć na chwilę możemy posłuchać śpiewu ptaków, szumu drzew. Piękne uczucie, które daje nam siłę na dalsze dni.
    mateuszwasiq@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim ulubionym miejscem do którego lubię wracać zdecydowanie jest Kraków. Podczas studiów mieszkałam w nim przez 5 lat i miejsce to jest dla mnie wyjatkowe. Większość z Was pisze, że lubi wracac do domu, do spokojnych miejsc gdzie jest dużo zieleni itd. Ja wolę wracać do ludzi, do miejsc, które kiedyś były moim życiem. Kiedy tak spaceruję po sukiennicach, Kazimierzu czy innych pieknych miejscach zawsze mam w uszach słowa Muńka Staszczy, który śpiewa, że chciałby żyć w mieście miłości. Kraków jest dla mnie właśnie takim miastem. Poznałam tam wspaniałych ludzi,dzięki którym jestem tym kim jestem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miejsce do którego zawsze wracam to Nasz piękny polski Bałtyk. Kocham go o wschodzie słońca, kiedy plaże są zupełnie puste i jestem tylko ja i morze. Uwielbiam ten widok. Uwielbiam to uczucie wyciszenia. Uwielbiam szum morza i piasek zgrzytający pod stopami. Mogę tak spacerować godzinami... Marzeniem moim jest zamieszkać nad morzem i rozkoszować się tym widokiem do końca życia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad morzem wcale nie jest tak fajnie. W lato, czy tez cieplejsze dni może i owszem ale zima to coś okropnego. Wyemigrowałam ze śląska nad morze i każdej zimy tego żałuję. Wieje, że prawie głowę chce urwać.

      Usuń
  8. Anna Fochtman
    "Najlepszym miejscem pod słońcem jest dom, do którego możesz wrócić ciepłą pamięcią i wspomnieniami..."
    Z wielkim sentymentem wspominam swoje wakacje z początku lat 50-tych u dziadków na mazurskiej wsi. Na zawsze pozostał mi w pamięci zapach i smak chleba, który babcia piekła w olbrzymim piecu chlebowym i lekko słone masło, jakie ubijała ręcznie w drewnianej maselnicy.Pamiętam smak pachnących poziomek ze świeżym mlekiem i wyjątkowo smaczne, duże jabłka papierówki, którym obsypane było drzewo w przydomowym ogródku. Ale ulubionym moim smakołykiem był kogel - mogel ze świeżych żółtek kurzych. Pamiętam powroty z pola na furze pełnej snopów zboża, które dziadek zwoził do stodoły. Babcia całymi dniami krzątała się po kuchni, ubrana w płócienny fartuch. Dziadek miał zupełnie siwe włosy, duże wąsy i palił fajkę. O tym cudownym miejscu, o wakacjach sprzed laty, przypominają mi zdjęcia wykonane przed domem dziadków, nad stawem i na polu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Powodzenia, dobre duszyczki ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim ulubionym miejscem do którego lubię wracać jest dom mojej babci Kazi:)Jak byłam małą dziewczynką to często jeździłam tam z bratem na wakacje i ferie.Świetnie się tam bawiliśmy z naszymi wujkami starszymi o 2 i 5 lat. Nasza babcia mieszka na wsi więc mieliśmy dużo miejsca do zabaw.Biegaliśmy po ogrodzie i sadzie.Gdy zamykam oczy i wracam do okresu dzieciństwa to czuję jak moja buzia się zaczyna uśmiechać..Nadal u babci pachnie świeżo upieczonym chlebem albo plackiem drożdżowym..moim ulubionym po szarlotce:))Gdy mam gorszy dzień dzwonię do niej i opowiadam jej dlaczego jestem smutna.Ona zawszę umie mnie pocieszyć.Gdy jestem u niej siadam w starym fotelu,ona podaje mi koc i ciepłą herbatę czuję że jestem kochana.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim miejscem do którego chętnie wracam jest wieś, w której mieszkają moi dziadkowie. Zawsze z rozrzewnieniem podziwiam znajome miejsca, wspominam najlepszy, najbardziej beztroski czas mojego życia- dzieciństwo i wakacje w tej arkadii. Dom dziadków zawsze był dla mnie azylem, rajem, łącznikiem między światami- jako dziecko mieszkające w mieście wyjazd na wieś był dla mnie niemal mistycznym przeżyciem. Smaki, zapachy i to uczucie bezkresnej wolności.. Często wracam myślami do tamtych czasów, były tak kolorowe i radosne. Na co dzień jestem optymistką, idealistką, może właśnie dlatego, że mam w sobie zasoby miłości do zwierząt, natury i szeroko rozumianego dobra zaszczepionego mi w dzieciństwie. Każda wizyta u dziadków jest dla mnie bardzo sentymentalna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim miejscem, do którego chętnie wracam to świat książek. Lubię wrócić do ulubionej książki, gdzie są moi przyjaciele, z którymi spędzam czas, żyję ich życiem, biorę udział w ich przygodach. Oni są tam zawsze, gdy sięgam po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miejscem, do którego najchętniej wracam jest mój dom. Ale przede wszystkim nie ze względu na miejsce jako miejsce, tylko ze względu na osoby, które tam mogę spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Takim miejscem jest domekdrodzinny na wsi. Może to mało oryginalne ale jestem z tym miejscem najbardziej związana. ToTtam sie wychowywalam i mam z tym miekscem związane najlepsze wspomnienia. Radość towarzyszyła mi podczas zabaw na podwórku. A na boisku zbierała sie gromada dzieciaków, by beztrosko biegać i grać. Niedzielne spacery wśród drzew to do tej pory obowiązek rodzinny. A maj spędzamy obserwując sądy, łąki i organizując wyprawy do pobkiskiego lasu. Żadne miejscd na ziemi nie daje mi takiego odpoczynku i chwili wytchnienia jak wiejski cieply i pełen miłości dom...

    OdpowiedzUsuń
  17. Miejsce, do którego chciałabym wrócić, jest miejsce gdzie go poznałam. Moja jedyna i niepowtarzalna miłość. Mój anioł stróż i mój opiekun. To w nim zawsze miałam oparcie.
    To miała być zwykła wycieczka. To mieli być normalni ludzie, a jednak...

    OdpowiedzUsuń
  18. Moją przystanią i takim najukochańszym miejscem na ziemi, do którego chętnie powracam są Mazury. Dla mnie Mazury są takim prawdziwym rajem na ziemi, cenię w nich czystość przyrody, ciszę, spokój oraz możliwość obcowania z naturą. Trzy lata temu byłam na Mazurach w miejscowości Ruciane – Nida nad jeziorem Nidzkim. Zakochałam się w tym pięknym miejscu, które daje wiele możliwości spędzania czasu na świeżym powietrzu. Jest idealną przystanią dla osób, które lubią spacery, jazdę na rowerze wspaniałymi ścieżkami nad jeziorem lub opalanie się na plaży położonej nad jeziorkiem i otoczonej lasem. Dla osób, które szukają innych atrakcji czeka rejs po jeziorze ze zwiedzaniem okolicy lub można wybrać się na pieszą wycieczkę do leśniczówki oddalonej kilka kilometrów od Rucianego – Nidy. W tej leśniczówce mieszkał i tworzył znany polski poeta Cyprian Kamil Norwid. W jego domu można poczuć klimat, w jakim tworzył swoje dzieła. Wokół otaczała go tylko przyroda, las, a z okien rozciągał się widok na jezioro. Dla mnie miejscem gdzie chętnie powracam jest Augustów. Zauroczyło mnie tam Jezioro Białe, które dzięki roślinności pokrywającej dno, zmienia swoją barwę na błękitno- zieloną pod wpływem kąta padania promieni słonecznych. Obserwując taflę wody, gdy świeci na nią słońce można się poczuć jak w niebie. Ten widok odpręża, relaksuje i sprawia, że człowieka otaczają marzenia. Powyżej przedstawiłam kilka powodów, dla których chętnie znowu wybiorę się na Mazuty. Pobyt w tym regionie zawsze sprawia mi wiele radości, pozwala odpocząć, zapomnieć o troskach dnia codziennego i oddać się błogiemu lenistwu. Mazury są tak uroczy miejscem, że dzięki nim mogę się wyciszyć i odstresować, a potem mam więcej siły do realizacji swoich marzeń i postawionych sobie celów.

    chemasia

    OdpowiedzUsuń
  19. Miejsce do którego zawsze chętnie wracam to ramiona mojego ukochanego. Dzięki niemu w każdym momencie swojego życia czuję się bezpiecznie. Jest dla mnie wsparciem na każdej płaszczyźnie. Jego przytulenie przynosi mi ulgę nawet w najgorszych chwilach i największy ból mija. Dlatego też zawsze powracam w jego ramiona nawet po największej kłótni.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwsze co przyszło mi do głowy to myśl, że warto wracać do domu. Może to jest banalne, ale prawdziwe. Z tymże domów mam kilka i żadnego nie zamierzam faworyzować. Jako mała dziewczynka z rodzicami mieszkaliśmy u dziadków i wchodząc tam, czuję zapach dzieciństwa, beztroskich lat. Po kilku latach przeprowadziliśmy się do nowego domu. Tam byłam nastolatką. Miałam swój zaciszny kąt, by czytać książki. Tam poznawaliśmy się z moim chłopakiem, teraz już mężem. Wypiłam w nim pierwszy kieliszek wina. Domem jest też miejsce, gdzie jest mój mąż. Bo tworzymy go razem. Zmierzam jednak do tego, że to nasza Polska jest czymś, do czego warto ZAWSZE wracać. Dużym domem, w którym jest wiele innych mniejszych, gdzie zawsze ktoś przyjmie Cię z uśmiechem i otwartymi ramionami!

    OdpowiedzUsuń
  21. Nic nowego nie napiszę – tak jak u większości ludzi tkwi we mnie tęsknota za domem rodzinnym, który po latach zawsze idealizujemy i gdy tylko mam możliwość - uciekam z betonowego miasta do „wsi spokojnej, wsi wesołej”. W sumie co tydzień udaje mi się spakować naszą czteroosobową rodzinę w samochód i pędzić w piątkowe popołudnie na moją wieś, by w niedzielę wieczorem wracać z powrotem. A na mojej wsi jest inny świat – wieczorem doję, jak za dawnych lat, krowy rasy holsztyńsko – fryzyjskiej (rano nie, bo jestem śpioch;), pielę chwasty i jem poziomki z krzaczków. Takie mini wakacje agroturystyczne na wsi u rodziców all inclusive - mały pokoik z lat dziecinnych (8 m kw.), tzw. tapczanopółka (dla niewtajemniczonych - łóżko jest składane, a na górze znajdują się półki, stąd nazwa), no i śniadanie podane prawie do łóżka (płatki zalane mlekiem prosto od krowy). A wnuki lądują w pokoju dziadków, żebym z mężem zmieściła się na tapczanopółce;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Takim moim azylem do którego zawsze chętnie wracam jest miasto w którym mieszkam i z którego się tak naprawdę nigdy nie chciałam wyprowadzić.
    Od najmłodszych lat powtarzałam, że chce tu zostać.
    Studiowałam, a teraz pracuje ponad 30 km od domu i juz od 9 lat każdego dnia rano i po poludniu dojezdzam. Wiadomo jest to kwestia przyzwyczajenia. Ale właśnie kiedy wyjeżdżam po całym dniu pracy do mojego ukochanego miasteczka na mojej twarzy mimowolnie pojawia się uśmiech. Tam wszystko wydaje mi się łatwiejsze i mam wrażenie, że znajdę rozwiązanie każdego napotkanego problemu. Być może to również kwestia bliskich, których tam mam. Ale moim azylem jest właśnie moje miasteczko.

    OdpowiedzUsuń
  23. Przyjeżdżając do mojego dziadka na wieś, nie ma opcji, że nie odwiedzę małego lasku na niewielkim wzniesieniu. Uwielbiam to miejsce. Jako mała dziewczynka, zabierałam koc, książkę i szłam tam się wyciszyć. Z tyłu lasku jest polana na ktorej sie rozkladalam i podziwialam piękne krajobrazy. Jak byłam starsza, zabierałam laptopa i przygotowywałam się tam do konkursów. Mogłam głośno śpiewać. Nikt nie przeszkadzał. W ostatnim czasie zabierałam tam męża oraz psa dziadka, a teraz z niecierpliwością czekam, aż podrośnie moja córka i będe mogła pokazać jej moje miejsce, do którego ciągle wracam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Miejscem do którego wracam najchętniej jest mój dom rodzinny.Chrzątająca się w kuchni mama oraz rozkoszne zapachy unoszące się nad garczkami przypominają mi moje dzieciństwo. Kocham wracać to donu rodzinnego i przeprowadzać najróżniejsze rozmowy z moim tatą, który na historii zna się najlepiej i zawsze zna odpowiedź na każde zadane mu pytanie. Gdy wracam do domu mój pies czeka na mnie w drzwiach by tylko został pogłaskany przeze mnie, jego merdający ogień i wesoła iskra w jego oczach sprawiają, że nie czuję się smotna. Dom rodzinny to takie magiczne miejsce w realnym świecie gdzie mogę spędzić czas z osobami najbliższymi memu sercu, gdzie odprężam się i zapominam o codziennych zmartwieniach i kłopotach. Czuję tam ciepło i swobodę. Domek ten jest na wsi więc spokój, który tam panuje jest błogi. Zawsze chętnie tam wracam gdy tylko mogę ponieważ jest to mój dom i to właśnie tam jest prawdziwa część mnie

    OdpowiedzUsuń
  25. Są trzy stawy, w sensie, zbiorniki wodne - jeden za drugim. Każdy mieszkaniec mojego miasteczka chętnie tam wypoczywa. Ale mało kto wie, że jest jeszcze czwarty – ukryty, niewidoczny, ciężko dostępny. Trzeba się wykazać nie lada sprawnością, by do niego dotrzeć, gdyż prowadzi do niego stroma, bardzo wąska ścieżka, na której często leżą powalone dęby. To miejsce, które działa jak kotwica w mojej pamięci. Cisza, spokój, brak śladów ludzi, wszechogarniająca, soczysta zieleń. Zielony jest nawet ten staw, na którym kaczki, leniwie płynąc, przedzierają się przez warstwę rzęsy wodnej, która pokrywa jego taflę. Wraz z przyjaciółką odkryłam to miejsce zupełnym przypadkiem i od tamtego momentu spędzałyśmy tam każdą wolną chwilę. Wieloletnia przyjaźń nie przetrwała próby czasu, ale to, czego nikt mi nie odbierze, to wspomnienia. To pamięć o przeszłości, do której z uśmiechem na twarzy chętnie wracam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  27. Mój dom-tu są moje zwierzaki, czyli rodzina. Książki, czyli przyjaciele. Kaktusy-strażnicy. Cisza i zapach spokoju-moja planeta

    OdpowiedzUsuń
  28. Miejsce do którego zawsze chcę wracać? Polska. Żyje na emigracji, niby niczego nie brakuję a z drugiej strony czujesz że nie masz nic. Żyjesz obok własnego życia w podświadomości odliczajac dni do spotkania z bliskim w Polsce. Brakuję Ci najważniejszego, Rodziny, Świąt, widoku kolejnych zmarszczek u rodziców, nie dzielisz z nimi codziennego smutku i radości. Brakuję mi koloru polskiego nieba, zapachu kasztanów, babiego lata. Ta tęsknota dusi. Tylko powroty do Polski, do domu rodzinnego potrafią rozjaśnić te dni :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tajlandia to była moja podróż życia .To było moje marzenie od wielu
    lat.To jeden z najbardziej fascynujących krajów azjatyckich. Tam jest tak kolorowo i ludzie choć wykorzystywani,stale się
    uśmiechają. Plaże,błękit morza,tropikalna roślinność to wszystko
    było mi dane widzieć na własne oczy już kilkakrotnie.W takim miejscu nie można się
    nudzić.Uwielbiam zwiedzać,interesuję się innymi kulturami jak również
    religiami.Kuchnia tajska z wyrazistymi smakami cieszy się również
    powodzeniem.Jest jeszcze jedna rzecz,która przyciąga mnie stale w to samo miejsce to nurkowanie.Żyć nie umierać dla takiego urlopu.Dla mnie to taki raj na ziemi.

    OdpowiedzUsuń
  30. Miejsce, do którego chętnie wracam? To miasto Opole. Jednak trudno jest opisać słowami, co czyni to miejsce tak wyjątkowym... Pamiętam jak po raz pierwszy moje stopy poczuły opolską ziemię... i to towarzyszące mi nieustanne uczucie... Poczułam zapach prawdziwego domowego ogniska. Był to zapach bezpieczeństwa i miłości. Jest to miejsce, w którym po raz pierwszy zakochałam się, w którym poznałam definicję prawdziwej przyjaźni oraz w którym odkryłam kim jestem i kim mogę się stać. Tutaj poczułam się wolna od schematów, wolna od toksycznych więzi, wolna od przeszłości. Przechodząc ulicami tego miasta czułam się jakby szła po wielkich ogrodach swego domu. Oglądając wschody i zachody słońca nad Odrą czułam się jakbym była świadkiem być może własnych narodzin oraz śmierci tego, co jeszcze było częścią dawnego życia. Siedziałam opatulona kocem i zauroczona niezwykłym zjawiskiem wpatrywałam się w niebo, nie patrząc na czas. Tutaj też zrozumiałam, że życie jest chwilą, nie warto tracić czasu na ludzi, dla których nic się nie znaczy. To miasto zbudowało mi wiele wspaniałych wspomnień. I mimo, że życie ułożyło się inaczej i mieszkam ponad 250 km od tego miejsca to za każdym razem, gdy wracam w to miejsce czuje zapach domu...

    OdpowiedzUsuń
  31. Miejsce do którego zawsze chętnie wracam, to stara, drewniana altana mojej babci, która odkąd pamiętam stoi w jej ogrodzie. Uwielbiam w ciepłe popołudnia odwiedzać babulę, siadać z nią w tej starej altanie i rozmawiać z nią godzinami. Babcia zawsze zrywa mi świeże truskawki i poziomki ze swoich krzaków, parzy herbatę żurawinową, a ja... jestem przepełniona szczęściem, bo ta altana ma w sobie mnóstwo magii. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Moje miejsce na ziemi ? Miejsce, które przywołuje najpiękniejsze wspomnienia, miejsce, w którym czuję się bezpieczna i nie muszę nikogo udawać ? ... to mój dom rodzinny, wioska i ludzie, którzy tam mnie otaczają.
    Całe swoje dzieciństwo marzyłam o tym, żeby mieszkać w mieście. Byłam pod ogromnym wrażeniem jego możliwości, niekończących się atrakcji. Myślałam, że mieszkanie tam sprawi mi ogromną radość i już nigdy nie będę chciała wracać na wieś. Myliłam się …
    Obecnie mieszkam we Wrocławiu i muszę przyznać, że jest tu wiele ciekawych rzeczy, możliwości rozwoju, ale jest to tylko namiastka szczęścia, które wiodłam na wsi. Dopiero miasto uświadomiło mi jak bardzo tęsknie za moją małą ojczyzną, za ciszą, spokojem. Za nocą, która jest zupełnie ciemna, a jedyne światła pochodzą od mnóstwa gwiazd połyskujących na niebie. Za porankiem, kiedy budzi mnie śpiew ptaków. Za wieczorami, gdzie słońce chowa się w całej swej okazałości i rzuca cienie na pola i łąki. Za ludźmi, którzy nie przechodzą obok mnie obojętnie, ale już z dala, gdy mnie zobaczą, rozpromieniają swoją twarz uśmiechem życząc mi dobrego dnia. Za miejscem, gdzie nie jest się tylko jedną z wielu przypadkowych osób na ulicy, ale częścią pewnej zbiorowości, którą mogę nazwać rodziną.
    Za miejscem, w którym jestem szczęśliwa.

    Brakuje mi tego spokoju, uśmiechu, życzliwości. Ale jedno teraz wiem na pewno, kiedyś wrócę na zawsze do mojej wioski.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie dom rodzinny, nie dom ukochanych dziadków, nie miejsce z przeszłości, które w jakiś szczególny sposób wpłynęło na moje życie. Tych miejsc nie wybieram, bo choćbym nie wiem jak zaklinała rzeczywistość one - tak jak ja sama- zmieniają się. Miejsca, w których kiedyś przeżyliśmy wspaniałe chwile wciąż doskonałe i przynoszące ukojenie będą tylko w naszych wspomnieniach. Dlatego moim magicznym miejscem, w którym zawsze odzyskuje spokój i radość, które za każdym razem jest tak samo pełne pocieszenia i zrozumienia, bo nawet jeśli się zmienia to dokładnie tak jak sama te zmianę zaprojektuje jest wnętrze mojej głowy i mojego serca zbudowane z książkowych wrażeń. To wracając do moich ulubionych książek, czytając je po raz kolejny lub tylko o nich rozmyślając znajduję ucieczkę jeśli codzienność mnie przerośnie i przytłoczy. To "miejsce" jest zawsze dla mnie otwarte, zawsze dostępne na wyciągnięcie ręki i w wielu sytuacjach uratowało mnie przed wybuchem emocji, których potem mogłabym żałować.

    Pozdrawiam serdecznie
    Kalina Faustyna

    OdpowiedzUsuń
  34. Myślę, że najchętniej wracam do domu dziadków. W dzieciństwie żyłam w przeświadczeniu, że niedziela jest dniem wspólnego jedzenia rodzinnych obiadów. Zawsze jechaliśmy na nie do dziadków. Ubieraliśmy się odświętnie. Wszyscy przyjeżdżali odpowiednio wcześniej. Szło się na spacer, potem był obiad, który przeciągał się cały dzień. Dom dziadków zawsze będzie mi się kojarzył z radością wynikającą ze wspólnego posiłku, jest bezpiecznym miejscem, w którym nie tylko zaspokaja się głód, ale też potrzebę bliskości, snuje się rodzinne plany i opowiada wspaniałe historie z przeszłości.

    Pozdrawiam

    Karolina

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger