czwartek, 20 kwietnia 2017

"Fantastyka naukowa (w tym sęk, że nie każda) daje możliwość oderwania się od tych ponurych trendów naszej rzeczywistości" - wywiad z Januszem Lasgórskim, autorem książki "Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani"





Janusz Lasgórski swoją książką pt. "Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani", będącą jednocześnie pierwszym tomem cyklu powieściowego, skutecznie zaintrygował mnie niepokojącą wizją naszej niedalekiej przyszłości. Po skończonej lekturze, w mojej głowie, pojawiło się mnóstwo pytań, które dzięki uprzejmości pisarza, znalazły swoje odpowiedzi. Zapraszam was dzisiaj na rozmowę z autorem.









Recenzja książki - KLIK

Strona autora - KLIK
Fanpage autora - KLIK












Wioleta Sadowska: Panie Januszu, czy jest Pan miłośnikiem nurtu fantastyki naukowej?

Janusz Lasgórski: Raczej małego jej wycinka. W zasadzie jestem miłośnikiem każdego kierunku w literaturze, który nie ogranicza się tylko do rozpamiętywania minionych i tragicznie zaprzepaszczonych szans przeszłości, bezsensownego użalania się nad tym, co było i jest. Poza tym od jakiegoś czasu przestałem tolerować ostentacyjne rozdrapywanie ran, ekscytowanie się śmiercią, wojnami, zabijaniem, ludzkimi tragediami i kupczenia ich najbardziej intymnymi stronami życia. Tak dzieje się dziś wszędzie i na co dzień, a szczególnie w mediach publicznych. Fantastyka naukowa (w tym sęk, że nie każda) daje możliwość oderwania się od tych ponurych trendów naszej rzeczywistości. Pozwala kreować inny świat, dać nadzieję na zmianę.

Wioleta Sadowska: Z pewnością rozszerza horyzonty. Na Pana stronie można przeczytać o dość niecodziennej genezie powstania Pana powieści, która nie jest typową literacką fikcją. Czy może ją Pan w skrócie przybliżyć moim czytelnikom?

Janusz Lasgórski: Niewiele mogę dodać do opisu zamieszczonego na stronie poświęconej tej opowieści. W dobie informatyki i niepodważalnej władzy mediów, informacje docierające do każdego z nas mają wielki wpływ na sposób myślenia i tworzenie własnego obrazu świata u każdego z nas. Niezidentyfikowane źródło informacji podsyca tylko gorączkowe poszukiwanie nawet najbardziej fantastycznych rozwiązań. A jeśli kierowane do nas informacje powtarzają się regularnie i przy tym tworzą znaczący ciąg zdarzeń, każdy z nas próbuje wyłowić z tych, być może przypadkowych zbieżności, jakiś sens. I tak było w moim przypadku. Wziąwszy pod uwagę zagadkową zbieżność wyglądu, wieku i imion bohaterów, ich profesji oraz szczególnych cech charakteru, nie miałem wielkiego wyboru. Uwierzyłem w tę opowieść, albo sam ją stworzyłem, mozolnie układając przez wiele lat mój obraz wymarzonego rozwiązania z tysięcy rozsypanych puzzli.

Wioleta Sadowska: Brzmi bardzo zagadkowo. W pierwszym tomie swojego cyklu ukazał Pan destrukcyjny wpływ współczesnego rozwoju nauki i techniki na życie jednostki oraz co za tym idzie - na egzystencję całych społeczeństw. Czy uważa Pan, że proces ten jest obecnie w kulminacyjnym momencie?

Janusz Lasgórski: Myślę, że w krytycznym momencie. Dysproporcje w dostępie do dóbr, wiedzy, osiągnięć nauki i techniki, mediów, rosną w zastraszającym tempie. Te wydawałoby się naturalne i początkowo zdrowe różnice, wynikające z konkurencji i praw rynku, są niestety bezwzględnie wykorzystywane przez decydentów do realizacji własnych celów. Prowadzi to do przyspieszenia i pogłębienia procesu rozwarstwienia społeczeństwa. Na naszych oczach tworzy się kasta Wybranych i  Najmitów.

Wioleta Sadowska: Rozwarstwienie społeczeństwa jest rzeczywiście bardzo widoczne. W Pana książce została dość szeroko zaakcentowana warstwa dywagacji naukowych podpartych podłożem filozoficznym. Co miało na celu zastosowanie takiego zabiegu?

Janusz Lasgórski: Bo tylko takie podejście może uratować nas przed szaleństwem, przed utratą wiary w sens życia w ogóle. Zadufani w sobie optymiści zachłystują się w zachwytach nad prawem wyborczym, wolnością sumienia, wyznania i wypowiedzi, a dopiero na końcu wpadają w zadumę nad prawem do informacji. Rzadko kto zadaje sobie pytanie, ile warte są wszystkie te prawa w sytuacji, kiedy prawo do informacji zawłaszcza sobie decydent, grupa decydentów, która na przejęcie kontroli nad informacją (jej manipulacją i dystrybucją) łoży kwoty niewyobrażalne dla łatwowiernego Najmity. W takiej rzeczywistości przyszło żyć bohaterom „Zbuntowanych”. Więcej na ten temat w powieści.

Wioleta Sadowska: "Zbuntowani" to pierwsza książka z cyklu "Piętno Pielgrzyma" i właśnie obecne w tym tytule słowo "Pielgrzym" ma tutaj dość istotne znaczenie, gdyż zawarty w utworze Prolog dotyka tematu istnienia nieznanej cywilizacji, która miała wpływ na całą historię ludzkości. Czy jest Pan zwolennikiem teorii paleoastronautyki?

Janusz Lasgórski: W bardzo ograniczonym znaczeniu tego terminu. W popularnym rozumieniu zwolennicy tej teorii twierdzą, że cywilizacje pozaziemskie kontaktowały się w przeszłości z ludźmi, wywierały wpływ na ich rozwój i kulturę, a nawet sztucznie stworzyły gatunek ludzki. To wnioski zbyt daleko idące.
Przedstawiciele cywilizacji, która jest zdolna do podróży międzygwiezdnych z konieczności muszą posiadać co najmniej taki poziom kultury i wrażliwości wobec innych istot żywych jak czołowi przedstawiciele (humaniści) naszego świata. To on właśnie umożliwia niezbędny do takich lotów postęp naukowy i techniczny, bazę przetrwania każdej cywilizacji. „Obcy” bez wątpienia reprezentują „światopogląd oparty na racjonalnym myśleniu, który wyraża się troską o potrzeby, szczęście, godność i swobodny rozwój” innych inteligentnych istot w ich własnym środowisku: społecznym i naturalnym.
W takiej sytuacji w rachubę wchodzi jedynie ich ewentualny wkład w ochronę naszego gatunku przed zagładą teraz lub w przeszłości.
Wojny gwiezdne, mieszane małżeństwa, porwania, budowle wzniesione przez kosmitów… należy włożyć między bajki. Oni nie potrzebują od nas niczego. Oni korzystają co najmniej z zasobów całego ich układu planetarnego – z planet i własnego słońca.
Możemy stać się obiektem ich zainteresowania tylko wtedy, kiedy będziemy potrzebowali opieki takiej, jaką my obecnie dajemy populacji orangutanów (tubylców?) z wyspy Borneo, którym grozi wyginięcie.

Wioleta Sadowska: Słuszne wnioski. Czy wątek tytułowego Pielgrzyma będzie rozwinięty w drugim tomie Pana serii?

Janusz Lasgórski: To główny wątek, który jest jednocześnie tłem dla wszystkich innych, również w części drugiej, ale chyba dopiero w części trzeciej jego rozwinięcie i zakończenie zajmie najwięcej miejsca.

Wioleta Sadowska: Przyznam, że nie mogę się doczekać. Na Pana stronie można przeczytać, że nadal nie zna Pan zakończenia swojej opowieści. A czy zdradzi Pan ile będzie tomów serii?

Janusz Lasgórski: Akcja rozwija się niezależnie od moich planów i chęci. Zdarzenia z przyszłości tworzą coraz bardziej zagmatwany obraz, pojawia się coraz więcej problemów i zagadek do rozwiązania. Trudno przewidzieć przyszłość. Jeszcze nie teraz. W tym roku z pewnością ukażą się dwie następne części, ale czy na tym koniec. Chyba tak. Nie wiem.

Wioleta Sadowska: Na jakim etapie jest w takim razie obecnie druga część tego cyklu?

Janusz Lasgórski: Jest ukończona od dawna, ale wciąż  trwa wprowadzanie korekt. Na początku maja oddaję tekst do ostatniej korekty, redakcji i składu. Druk to już kwestia kilkunastu dni.

Wioleta Sadowska: To bardzo dobra wiadomość. Jak wyglądał proces tworzenie przez Pana pierwszego tomu?

Janusz Lasgórski: Oj! Tę powieść zacząłem pisać bardzo dawno! Jeśli dobrze pamiętam, pierwsze strony powstały jakieś 10 lat temu. Ostatnie rozdziały ukończyłem dwa lata temu. Pisałem z dużymi przerwami (dwie, niemal dwuletnie) na leczenie kontuzji. Za to w czytaniu nie miałem pauz i w efekcie przestoje w pisaniu wyszły mi na dobre. Bo żeby pisać, trzeba czytać, wciąż czytać coś nowego. Zmiany w tekście wprowadzałem aż do ostatniej chwili przed wydaniem i nadal chciałbym coś dodać lub skreślić.

Wioleta Sadowska: Czy okładka „Piętna Pielgrzyma. Zbuntowani” to Pana autorski pomysł?

Janusz Lasgórski: Tak, pomysł tak, jeden z trzech, które dałem do oceny najbliższej rodzinie. Wszystkie kobiety wybrały jednogłośnie właśnie ten projekt (oczywiście, męski przedstawiciel „komisji” zaaprobował ten wybór bez zastrzeżeń). Szczegóły dopracował grafik-ilustrator.

Wioleta Sadowska: Trafiony wybór. Czy wiadomo już jaki będzie tytuł drugiego tomu?

Janusz Lasgórski: Druga część będzie nosiła tytuł „Naznaczona”, bo wokół niej właśnie skupiają się najbardziej niezwykłe i istotne zdarzenia tej opowieści.

Wioleta Sadowska: Kto będzie idealnym odbiorcą Pana książki?

Janusz Lasgórski: Nie widzę ograniczeń. Powieść przeczytała 11-letnia dziewczynka i 70-letni mężczyzna – podobała się. Myślę, że idealnym odbiorcą będzie młodzież w wieku od 14 do 25 roku życia oraz ci wszyscy „zbuntowani”, którzy mają nadzieję na inne życie… chcą i są zdecydowani wiele zmienić wokół siebie. I nie tylko.

Wioleta Sadowska: Wiele takich osób się z pewnością znajdzie. Co na koniec chciałby Pan przekazać czytelnikom mojej strony?

Janusz Lasgórski: Tak krótko, w jednym zdaniu. No, może w kilku. Przede wszystkim nie wierzcie tym, którzy twierdzą, że czytanie to strata czasu. Czytajcie dużo i jeszcze więcej książek i ich recenzji, ale pamiętajcie też, że słowo pisane to tylko subiektywne odczucia autorów przelane na papier. Opinie autora książki, podobnie jak recenzenta, nie są niepodważalne, ale można w nich znaleźć całą gamę oryginalnych nieraz poglądów i osobistych przekonań, a przy tym dostrzec ukrytą przed nami wiedzę. Czytanie pozwala poznać szeroki zakres nowych możliwości, daje sposobność dokonania wyboru i podjęcia decyzji, wyłuskania z chaosu informacji właśnie tego, co dla nas jest lub będzie najważniejsze.


Ja oczywiście ponawiam apel Janusza Lasgórskiego, a autorowi dziękuję za tę niezwykle ciekawą rozmowę. Zachęcam was do sięgnięcia po pierwszy tom serii "Piętno Pielgrzyma". Z pewnością się nie zawiedziecie.

10 komentarzy:

  1. Na razie mam co czytać, ale z wywiadem zapoznałam się z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się być ciekawa książka, jednak ja narazie nie mam czasu na czytanie i nad tym ubolewam. Za niedługo mam mature i każdą wolną chwile staram się poświęcić na przypomnienie.

    OdpowiedzUsuń
  3. to nie mój klimat książkowy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wywiad, bardzo merytoryczny. :) Z rozkoszą zapoznam się z książką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj nie moje klimaty ;/ wywiad ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  6. Tym razem to nie lektura dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo rzadko sięgam po książki fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcja dzieje się w niedalekiej terażniejszości, nie latają tu żadne smoki, nie ma czarów
      a jest za to dużo dobrego humoru, trochę faktów naukowch i historycznych wplecionych w życie bohaterów. Polecam. Wywiad ciekawy oddający to, co zawarte jest w powieści:)

      Usuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)