sobota, 11 lutego 2017

Radykalna redukcja stresu - Konkurs!






Dariusz Juzyszyn opracował swoją autorską metodę radykalnej redukcji stresu. W ostatnim czasie przybliżałam wam jej założenia w recenzji poradnika - KLIK, oraz w wywiadzie z autorem - KLIK. A dzisiaj mam dla was dwa egzemplarze tej publikacji. Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie.

Zasady konkursu: 

·      W konkursie mogą wziąć udział wszyscy, bez wyjątku.
·      Konkurs trwa od dzisiaj do 28 lutego 2017 r., do północy.
·      Aby wziąć udział w konkursie, należy wykonać poniższe zadanie konkursowe:

Napisz w trzech zdaniach, co w Twoim życiu powoduje największy stres?

·    Swoją odpowiedź należy zostawić pod tym postem, jako komentarz. 
·    Wśród odpowiedzi, jakie pozostawicie pod ogłoszeniem, wybiorę dwie, które najbardziej mnie zaskoczą.
·    Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu pięciu dni od zakończenia konkursu. Zwycięzcy winni skontaktować się ze mną na podany adres e-mail: subiektywnie.o.ksiazkach@gmail.com w ciągu trzech dni. Nagroda zostanie wysłana w ciągu miesiąca.

UWAGA:
Możecie w ogłoszeniu podać swój adres e-mail, ale robicie to na własną odpowiedzialność, gdyż w ostatnim czasie wystąpiły przypadki wykorzystywania tychże adresów przez oszustów wyłudzających pieniądze. Pamiętajcie, nie wymagam uzupełniania żadnych formularzy ani podawania numeru telefonu. 



Jestem bardzo ciekawa waszych odpowiedzi.

44 komentarze:

  1. Kiedyś inne były czynniki stresogenne, ale teraz przede wszystkim obawa o dzieci, jeśli jest telefon ze szkoły, natychmiast oczekuję zdania, że z dzieckiem wszystko dobrze, a kontakt nawiązano z innego powodu. Łatwo wpadam też w stres, kiedy muszę prowadzić samochód w nocnych godzinach i jeszcze po oblodzonych drogach, mocno odczuwalny. A jako trzeci powód podaję list z urzędu skarbowego, już przed jego otwarciem wydziela się sporo negatywnych odczuć. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka na pewno swoją tematyka przydałaby się mojej mamie. Muszę się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Największy stres w moim życiu powoduje ciągła gonitwa za czymś - czy zdążę, czy się nie spóźnię, czy mam wszystko co potrzebne, czy niczego nie zostawiłam (w przedpokoju, na kuchence, itd.), czy wzięłam wszystko dla dzieci (czapki, rękawiczki, szaliki, picie, jedzenie, itd.), czy o niczym nie zapomniałam. Trudno mi zwolnić tempo, zastanowić się po co to wszystko, czy ciągle trzeba za czymś biec, na wszystko zdążyć, wszystko zobaczyć, niczego nie zapomnieć, znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie... Kiedyś ludzie stresowali się rzeczami, które zagrażały ich życiu, a dziś stresujemy się niepotrzebnie błahostkami, ale jak to zmienić?

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje życie to ciągła walka ze stresem, który wiąże się z niepokojem o jutro dla mojej młodszej niepełnosprawnej siostrzyczki. Kiedy wszelkie pokłady energii i entuzjazmu przelewam na nią, zaczyna brakować mi ich w relacjach z innymi ludźmi - to efektywnie doprowadza do stresowych sytuacji w konfrontacji z drugim człowiekiem. Kiedy czekam na wieści od lekarzy na temat moich bliskich, stres ogarnia mnie całkowicie - czy to koniec jutra?

    OdpowiedzUsuń
  5. Stres dosięgnął mnie już dawno. Niepewność jutra, brak perspektyw, szaleni pracodawcy. Skutki przerażające. Pracujesz i nie wiesz, co nastąpi następnego dnia. Czy szanowny szef nie powie, nie nadaje się Pani. Jest Pani mało wydajna. Takie podłe to życie.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie największy stres jest spowodowany szkołą, ostatnio źle mi idzie, ciagle myśle o tym zeby tylko coś zaliczyć, w tym roku mam maturę i egzaminy zawodowe, to dla mnie bardzo stresujący okres. Mieszkam sama z babcią i opiekuję sie nią, ponieważ przez wypadek skończyła na wózku, pomagam jej jak tylko mogę i to tez bardzo mnie stresuje, gdy siedząc w szkole myśle co tam w domu, czy babcia daje sobie radę. Na początku tamtego roku wykryto u mnie tarczyce, tu również towarzyszy stres bo po mimo branych tabletek moje wyniki nie poprawiają się...to zdecydowanie bardzo stresujący okres w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Największy stres wywołuje u mnie myśl, że czas ucieka i nie potrafię go zatrzymać. Jedno jest pewne - nie mogę sama siebie w klatce trzymać. Muszę pewnie iść przez życie i korzystać z każdej chwili, trzeba byka brać za rogi, powodzenia Moi Mili! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie chyba najbardziej ostatnio stresują ranki z moim chłopakiem - kiedy planuje je idealnie i romantycznie! Wiem, że ostatnimi czasy coś kombinuje! Pewnie niedługo wyskoczy mi z pierścionkiem – i nie powiem bo bardzo o tym marzę, ale tym samym cholernie się tego obawiam! Jak się w ogóle w takiej sytuacji zachować, co zrobić, bo wierzcie mi, że jestem osobą, która się w ogóle stara niczym nie przejmować!

    OdpowiedzUsuń
  9. Największy stres, który najczęściej przeradza się w lęk, powodują u mnie sytuacje i wydarzenia przypominające mi przykre doświadczenia z dzieciństwa. Mimo iż jestem dorosłą osobą, to po dziś dzień boję się przebywać sama w domu, zwłaszcza po zmroku, gdyż jako małe dziecko doświadczyłam tego w nadmiarze, bowiem oboje rodzice dużo pracowali, a ja zostawałam bez opieki w domu, co powodowało u mnie ogromny strach i lęk. Nie pomagały zapewnienia rodziców, że jestem już taką dużą dziewczynką (a miałam raptem 6 lat) i sobie poradzę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Stres dopada mnie zawsze, gdy myślę o swej przyszłości. Mam ambitne plany, być może zbyt ambitne. Często zastanawiam się, czy warto. Strasznie boję się zrobić kolejny krok w przód. Porzucić swą strefę komfortu i złapać byka za nogi. Wiem, że nie powinnam tak się stresować, ale trudno mi o tym zawsze pamiętać. Praca też jedynie dorzuca do garnka sporo przyprawy o tej dźwięcznej nazwie "stres" i tak chodzę cała nerwowa ostatnio. Zamiast ruszać w przód, stoję w miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  11. W moim przypadku największy stres spowodowany jest ciągłym zamartwianiem się o najbliższych.Jestem osobą dla której rodzina stawiana jest zawsze na pierwszym miejscu, jest dla mnie ważniejsza od własnych potrzeb. Stres ten związany jest najbardziej z ich bezpieczeństwem, na każdym kroku panicznie się boję aby nikomu z rodziny nie stała się krzywda.

    OdpowiedzUsuń
  12. Największy stres w moim przypadku spowodowanym jest tym czy moje koty, a dokładniej jedna kotka i kot są bezpieczne i mają jedzenie i czy oczywiście niepobiegną na drogę.

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie największy stres powoduje nieprzygotowanie. Jako kobieta-inżynier czuję podwójne napiętnowanie w przypadku porażki:
    1) bo źle wypadłam (niekompetentność)
    2) bo jestem dziewczyną (a nie wystarczy być ładną dziewczyną i ładnie się uśmiechać).
    Bywają dni kiedy jest naprawdę trudno. Na szczęście spierają mnie bliscy.

    adres- ciotkakrysia@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Stres powodują własne myśli i emocje, które wiążą się z negatywnym odbiorem sytuacji. Jeszcze coś się nie wydarzyło, a nakręcamy całą spiralę myślową, tracąc siły fizycznie i psychiczne. Samospełniająca się przepowiednia - najpierw negatywna myśl, a potem skutek. A strach źle mysleć.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak tylko zobaczyłam tą książkę, od razu wiedziałam, ze to coś dla mnie!
    Kilka dni temu zapisałam się do psychologa- wizytą mam co prawda jutro, ale ta książka bardzo by mi pomogła.
    Mój problem, leży w tym, że stresuje mnie w zasadzie wszystko co mnie spotyka- stres przed egzaminem, stres po nim, stres związany z porażką. Stres gdy mnie denerwują drobnostki. Mam ogromny problem z panowaniem nad sobą, ale w końcu wzięłam się za siebie, w końcu postanowiłam- nie mogę truć innym życia, bo tak było do tej pory: rodzice, chłopak, przyjaciele- nie wiem jak ze mną wytrzymali tyle czasu, skoro raniłam ich, wyzywałam z powodu głupot, stres doskwiera mojemu życiu, niszczy mnie. Niszczy przede wszystkim wszystkich dookoła i mnie samą.

    OdpowiedzUsuń
  16. Najbardziej stresuje mnie poczucie bezradności, ponieważ, z jednej strony, boję się zmian, boję się zrobić choćby pół kroku do przodu, przewidując najgorsze. Z drugiej strony, obawiam się marazmu i tego, że tkwiąc nadal w aktualnej rzeczywistości, będę się powoli spalać. I tak trwam pomiędzy marzeniami, a konwenansami.

    OdpowiedzUsuń
  17. W dzisiejszych czasach stres wywołany jest troską o przyszłość. Niepewność jutra sprawia, że nie można niczego zaplanować i zrealizować swoich planów. Ja staram się panować nad stresem, lecz gdy coś pójdzie nie tak, uruchamia się mechanizm, który zasiewa niepokój.
    Baner porywam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Już od kilku tygodni największy stres w moim życiu generują obowiązki związane z aktywnością zawodową. Ostatnio większość czasu w ciągu dnia poświęcam pracy, którą także "przynoszę" do domu, a to rzutuje negatywnie na sferę rodzinną, a także na moje zdrowie psychiczne i samopoczucie. Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, aczkolwiek niezbyt klarowna sytuacja materialna (żona jest obecnie bez pracy) powoduje, że jestem poniekąd "zmuszony" do kontynuowania (przynajmniej przez jakiś czas) takiego scenariusza. :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Największy stres wywołuje u mnie bezczynne oczekiwanie. Siedzenie na kanapie i patrzenie w sufit, jednocześnie niecierpliwe oczekiwanie na TEN moment, to tylko niepotrzebne nerwy. Kłębiące się myśli, które nie zostaną efektywnie spożytkowane są destrukcyjne, co więcej w żaden sposób nie pomagają.

    olusia012345@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Największy stres powodują u mnie trzy rzeczy:
    - wszelkie sprawy finansowe - zwłaszcza kontakty z bankami, wszelkie oświadczenia itp., bardzo mnie to gnębi, bo w końcu w dzisiejszym świecie bez tego ani rusz;
    - wzrost wagi - to chyba jak u każdej kobiety ;) - ciężko się wówczas nie załamać i przerwać ten stan permanentnego stresu;
    - spóźnialstwo innych ludzi - okrutnie mnie to irytuje i wiem, że głównie ja przez to cierpię.

    No cóż, jak widać jestem dość nerwową osobą i przez to strasznie się stresuję. Tego typu książka bardzo by mi pomogła, a że nie mam teraz na nią pieniędzy, to i mam kolejny powód do stresu, jeżeli wygram na pewno ten stan mi minie :)

    kazablotna@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Największym stresem dla mnie jest moment, w którym łapię się na tym, że właśnie nakrzyczałam na swoje dzieci, które są tylko dziećmi i zachowują się najlepiej jak w danej chwili potrafią.One stoją przerażone i smutne, a mnie dopada myśl jaki bagaż wspomnień i zachowań właśnie im przekazałam. Zawsze postanawiam, że następnego razu nie będzie, ale nie jest łatwo tego dotrzymać..

    kalinowska.asia@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie od wielu lat stresująca jest codzienność. Sprawy i wydarzenia, na które większość ludzi nie zwraca uwagi, którymi znaczna większość wcale się nie przejmuje. Walczę ze stresem ciągle próbując, robiąc coś na siłę, idąc wciąż do przodu i przy okazji poznając. Poznając świat, innych ludzi i siebie samą. Wierzę, że w końcu spojrzę na wszystko z innej perspektywy i to do czego teraz sie zmuszam i co budzi we mnie ogromny stres oraz lęk w przyszłości stanie się rutyną i czymś normalnym.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem osobą młodą, przed maturą więc stres jest u mnie na porządku dziennym. Codzienne dylematy dotyczące przyszłości,czemu powinnam tak naprawdę poświęcić najwięcej czasu, jak zorganizować sobie w odpowiedni sposób ten czas. Czasami mam wrażenie, że żyję w nigdy nie zatrzymującym się wirze obowiązków. Do tego wszystkiego dochodzą osoby trzecie, rodzice oraz nauczyciele z ciągłymi oczekiwaniami, wymaganiami, znajomi z klasy, którzy ciągle wyciągają na imprezy, którzy nigdy nie mają notatek i próbują wyciągnąć je ode mnie, przyjaciele, którzy narzekają, że nie mam dla nich czasu, mój chłopak, z którym czasami się kłócę, jak to w związku bywa. Próbowałam do tego wszystkiego podjąć się pracy na recepcji, co okazało się zupełną porażką. Wzięłam na siebie więcej niż powinnam. Później przez tydzień miałam koszmary związane z obsługiwaniem klientów i strachem, że nie dam sobie rady. Zrezygnowałam z pracy, staram się rozwiązywać wszystkie problemy, które napotkam, oraz organizować czas w taki sposób, abym mogła też chwilę odpocząć. Mimo wszystko bywają momenty gdy nie radzę sobie z opanowaniem emocji przez stres i cierpią na tym moi bliscy, na których zdarza mi się niepotrzebnie wyżywać. Buduje to we mnie kolejny stres, ponieważ za nic w świecie nie chcę ranić bliskich mi osób. Chciałabym nauczyć się panować nad stresem i jestem pewna, że w końcu mi się uda.

    OdpowiedzUsuń
  24. Marzena : Najbardziej stresujące w moim życiu są poranki. Mam czworo dzieci i rano muszę się nieźle "streszczać" żeby wysłać dwoje starszych do szkoły, córkę odwieźć do przedszkola, a najmłodszego syna do dziadków. Do tego na 7.30 mam zdążyć do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem studentką medycyny i zdaję sobie sprawę z tego, że ciągle moja wiedza jest znikoma, że kluczowych umiejętności nabywamy dopiero w codziennej praktyce. Z każdym dniem coraz bardziej stresuje mnie myśl, że pewnego dnia stanę w obliczu wypadku, albo nawet zwykłej choroby, i nie będę wiedziała co zrobić. Że pomimo wszelkich starań nie będę w stanie ocalić życia, uratować drugiego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  26. Największy stres wywołują u mnie ludzie, których ze względu na swoje zaburzenia panicznie się boję. Sama myśl o wyjściu nawet na miasto, do rodziny, lekarza, gdziekolwiek sprawia, że zamieram, pojawia się atak paniki, płacz, myśli krążą wokół najgorszych scenariuszy powodując szybsze bicie serca. Jest to jedna z najbardziej uciążliwych rzeczy w moim życiu sprawiająca, że zamykam się w swojej samotni w obawie przed pojawiającym się stresem, który dosłowanie sprawia, że tracę przytomność.

    OdpowiedzUsuń
  27. To dziwne, ale mnie ogromnie stresuje rozmowa telefoniczna. W mojej pracy jako nauczyciel zdarza mi się kilkukrotnie dzwonić do rodziców w ciągu tygodnia. Nie znoszę tego, nie widzę jak rodzic reaguje na mój telefon, na to co mówię. Mój mąz się ze mnie śmieje, dla niego to codzienność, a dla mnie koszmar. Zabawne prawda co ludzi może wprawiać w stres
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Oprócz typowych stresujących sytuacji, bardzo stresogenne jest dla mnie przebywanie w miejscach publicznych, nie żebym bał się ludzi, tylko tego, że zobaczę kogoś, twarz, która jest mi znajoma (lub tak mi się wydaje), a nie potrafię sobie przypomnieć skąd jest mi znana? Dziwne to może, jednak nawet staram się unikać takich miejsc (najgorsze są pogrzeby- od razu obawa przed tym, że na pewno będą tam osoby, które powinienem znać), a nawet zdarzyło mi się wyjść z supermarketu, bo zauważyłem kogoś, a nie wiedziałem skąd go znam.
    Uzmysławiam sobie irracjonalność takiego postępowania, jednak nic na to nie potrafię poradzić, ani nikomu o tym powiedzieć, może ta książka pozwoliłaby mi przynajmniej ten stres ograniczyć, bo całkowitego wyeliminowania go, jakoś nie mogę sobie wyobrazić…

    OdpowiedzUsuń
  29. Największym stresem dla mnie jest to, że na najbliższa memu sercu osobę, którą kocham i przez ,która chcę być kochana ma destrukcyjny wpływ matka, która nie umie przeciąć pępowiny i ma błędne, nafaszerowane agresją wyobrażenie mnie w głowie, wyrządzając nam wszystkim krzywdę.
    Probując zepsuć to co ja buduję i pielęgnuję, boje sie,że mój partner kiedyś w końcu ulegnie, a ja przegram tą jedną z najważniejszych walk w życiu, jaką jest miłość.
    Mam przez to koszmary senne kazdego dnia, czuję, że nie mogę popełnić żadnego błędu, mam nadzieję, że nie ,,zwariuje,,,bo już na samą myśl o tej kobiecie momentalnie mam ścisk żołądka, jak przed wyjściem na wystąpienie publiczne.
    Na ten moment pozostane lepiej anonimowa

    OdpowiedzUsuń
  30. Anna- Czuję ogromny stres rano i wieczorem, kiedy się budzę i otwieram oczy i, kiedy je zamykam- kolejny dzień, błąkam się, jak zwykle, nie mam siły. Czuję stres, kiedy wchodzę do domu, kiedy ludzie na mnie patrzą, kiedy nie mogę sprostać wysokim standardom w moim życiu, przez to wszystko czuję się martwa. Jestem zmęczona biegiem, choć nie biegnę- a jeśli nawet, to jestem zmęczona samym startem, wypalona, obojętna i bezsilna, nie mogę spać, nie mogę jeść, a przed oczami mam obraz moich nieszczęśliwych, niespełnionych dzieci-podobnych do mnie-to horror, który mnie męczy, a przecież moje życie miało wyglądać zupełnie inaczej..

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie będę oryginalna - najwięcej stresu w dzisiejszych czasach wynika z pośpiechu... Z braku czasu na relaks, refleksję... Bo ciągle biegnąć zaczynamy bać się, że nie uda nam się dotrzeć do celu, że opadniemy z sił albo że ktoś nas wyprzedzi i cały nasz trud zostanie przez kogoś zawłaszczony...

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciekawy konkurs. Nie mam szczęścia w tego typu zabawach ale co mi tam - spróbuje sił:).

    Dla mnie czynnikiem stresogennym są inni ludzie, a dokładnie ich zachowania. Nie żebym była jakimś socjofobem mającym problem z nawiązaniem relacji z otoczeniem.

    A teraz wyjaśnię pokrótce dlaczego:


    1)stresują mnie ludzie nietolerancyjni, nie rozumiejący i nie szanujący odmienności, których motto życiowe brzmi "a co mi tam, posieje trochę hejtu";
    Stresują mnie zazdrośnicy "Udało jej się, a mi nie!- Niech ją piekło pochłonie",
    2)stresują mnie ludzie wywyższający się typu "Jestem Panem i władcą, nikt mi nie podskoczy",
    3)Stresują mnie ludzie agresywni słownie, którzy nie potrafią wyrazić siebie w inny sposób aniżeli poprzez używanie różnych pochodnych panienek lekkich obyczajów,
    4)Stresują mnie internetowe trolle.

    Moje odpowiedź należy traktować z lekkim przymrożeniem oka.

    Pozdrawiam
    Magda :)

    OdpowiedzUsuń
  33. W moim życiu stres nakręca mnie przez obawę o najbliższych przede wszystkim bo chcę dla nich jak najlepiej.
    Drugim czynnikiem stresującym jest paniczna obawa o swoje zdrowie.
    Ostatnią przyczyną stresu jest praca.
    Jestem typem człowieka że wszystkim się przejmuje i niestety strach przeważa nad moim życiem. Dzięki czemu często nie śpię...

    OdpowiedzUsuń
  34. Ostatnimi czasy stres odnajduje we wszyatkim dosłownie wszystkim co istnieje. Szkoła, ludzie, otoczenie, samo myślenie. Największy wpływ ma chyba zamartwianie się o przyszłość, o to czy znajdę kierunek studiów dla siebie, czy znajdę pracę, czy moje życie w końcu zmieni się na lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  36. Czuję ogromny stres, kiedy:
    1. Nie mam pieniędzy na jedzenie i niestety, muszę głodować.
    2. Umiera przy mnie człowiek.
    3. Moja mama mówi, że nie ma wystarczająco dużo pieniędzy na rachunki i jedzenie, o Boże tylko nie mama!

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem jeszcze młoda, więc moje życie póki co nie wiąże się ze stresem takim, jakim jest np. praca, dom, dzieci czy opłacanie rachunków. Jeśli miałabym wymienić coś, co powoduje u mnie na razie największy stres, to chyba byłoby to mówienie wierszy z pamięci na ocenę, bo to zmora mojego dzieciństwa i ogólnie życia.
    gabrysiek96@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  38. Największy problem ze stresem mam wtedy jak wiem, że mam występować publicznie. Od dziecka tego nie lubiłam. Jestem studentką i na ćwiczeniach z komunikacji społecznej wykonujemy projekty gdzie każdy ma przedstawić pewne zagadnienie przed grupą. Biorąc pod uwagę, że w sali ćwiczeniowej nie ma dużej ilości osób, mimo wszystko jestem cała zdenerwowana i roztrzęsiona, nogi i ręce mam dosłownie mokre. Nie potrafię się opanować. Dzień wcześniej jak wiem, że muszę się zaprezentować to już chodzę poddenerwowana, natomiast jak zostaję postawiona przed faktem dokonanym to cała się trzęsę. Nie umiem sobie z tym poradzić, powtarzam się, zdania są nielogiczne i nieskładne.
    nataliaa.kowalskaa@onet.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  39. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  40. Doszłam już do takiego stanu umysłu, że nie stresuje mnie codzienność, egzaminy, ani życie itd., wystarczy po prostu, że robię swoje najlepiej jak potrafię, a co ma być i tak się wydarzy czy tego chcę czy nie! Swoje już przeszłam w życiu i teraz już wiem, że nie warto się stresować, bo to wszystko później odbija się na naszym zdrowiu. Stresuje mnie jedynie to, ze nic nie wygrałam na Twoim blogu, bo zawsze albo nie zdążyłam nic napisać, albo za mało się postarałam :) Pozdrawiam
    OdpowiedzUsuń

    OdpowiedzUsuń
  41. Może się to wydawać śmieszne, ale u mnie największy stres powodują kałuże! :) Jak byłam dzieckiem mój starszy kuzyn sumiennie mnie do nich wrzucał z dość dużą satysfakcją. Do dziś się spinam jak obok nich przechodzę - taki stres jest najgorszy, bo nie umiem go sobie sama logicznie wyperswadować, więc wyobraźcie sobie sytuacje, kiedy jest deszczowy dzień.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)