wtorek, 29 grudnia 2015

"Ale tak jak nie każdy powinien pisać powieści, tak nie każdy powinien prowadzić bloga o książkach" - wywiad z Rafałem Lewandowskim, autorem "Niemej Trylogii"





Po raz pierwszy, podczas przeprowadzenia wywiadu z mojego cyklu rozmów z pisarzami, dowiaduje się, że autor nie zamierza już niczego nowego nigdy napisać. To niecodzienna sytuacja, której w ogóle się nie spodziewałam. Zapraszam na rozmowę z Rafałem Lewandowskim, autorem "Niemej Trylogii" - musicie to przeczytać.



Recenzje trzech tomów "Niemej Trylogii" - KLIK




Rafał Lewandowski to urodzony w 1990 r. w Bełchatowie młody pisarz, który zadebiutował wydaną w 2010 r. powieścią pt. "Efekt Motyla". Po niej wydał kolejne cztery książki: "Koncert Słów", "Nieodwzajemnione Uczucie", "Bonus" oraz "Zbrodnia w BTW", a także "Niemą Trylogię". Autor prowadzi witrynę "Artystyczny Bełchatów", która jak sama nazwa wskazuje, przedstawia artystyczne dokonania ludzi z Bełchatowa. 






Wioleta Sadowska (awiola): Panie Rafale, czy pamięta Pan moment w którym pojawiła się w Pana głowie myśl o napisaniu książki?

Rafał Lewandowski: Tak dokładnie to nie pamiętam takiego jednego konkretnego momentu, kojarzę tylko, że było to bardzo dawno. Wiadomo, że najpierw zaczęło się od myśli, że „fajnie by było wydać książkę”, ale nie szło wówczas za tym żadne działanie, bo sam pomysł wydawał się mało realny. Później, parę lat później, przekształciło się to w „a może warto spróbować?”. I kilkakrotnie próbowałem, ale szybko zdawałem sobie sprawę, że nic z tego. Dopiero w trakcie nauki w liceum to marzenie nabrało bardziej realnych kształtów, z każdym skończonym rozdziałem debiutanckiego „Efektu motyla”, coraz realniejszych. Właśnie tak to mniej więcej wyglądało. To nie była jedna myśl, która nagle wszystko zmienia, raczej pewien proces.

Wioleta Sadowska (awiola): Proces, który przyniósł efekty. Jak długo zajęło Panu napisanie i doszlifowanie trzech tomów "Niemej Trylogii"?

Rafał Lewandowski: W zasadzie można powiedzieć, że cała trylogia została napisana w nieco ponad rok, bo pierwszy tom zacząłem pisać w lipcu 2012 r., a ostatni skończyłem na początku września 2013 r. Oczywiście starałem się jak najbardziej dopracować ten cykl, więc siłą rzeczy cały ten proces nieco się przedłużył, rozciągnął do powiedzmy ponad dwóch lat, ale wiadomo, że przez ten czas nie pracowałem nad tym codziennie. Napisane powieści musiały swoje odleżeć, czasem nawet po kilka miesięcy, bym trochę od nich odpoczął i potem z nieco świeższym podejściem mógł dalej wprowadzać kolejne poprawki.

Wioleta Sadowska (awiola): Takie spojrzenie świeżym okiem na pewno pomagało. Dlaczego głównego bohatera, czyli Rafaela Wellsa napiętnował Pan ułomnością w postaci braku daru mówienia?

Rafał Lewandowski: Od samego początku prac nad kreowaniem tej postaci – właściwie zanim jeszcze obmyśliłem wszystkie wydarzenia, które miały rozgrywać się w poszczególnych tomach trylogii – zdawałem sobie sprawę, że ten bohater musi mieć jakąś niedoskonałość. Rozważałem różne warianty, niektóre nawet bardzo ekstremalne, ale ciągle coś mi nie pasowało. Po prostu to nie było to. W końcu zacząłem kombinować coś z mówieniem. Jednak sama wada wymowy nie wydawała mi się zbyt ciekawym pomysłem; uznałem, że mało kto polubiłby sepleniącego bohatera, zresztą wtedy jego wypowiedzi pewnie także i źle by się czytało. Stwierdziłem, że najlepsze rozwiązanie to takie, w którym Rafael Wells będzie milczał. Przez wszystkie trzy tomy. Oczywiście przyjęcie takiego założenia budziło pewne wątpliwości, bo zdawałem sobie sprawę, że uczynienie głównego bohatera trylogii niemową, może stwarzać drobne problemy z prowadzeniem akcji. Jednak po głębszych przemyśleniach doszedłem do wniosku, że i z tym sobie poradzę. Myślę, że wybrnąłem całkiem nieźle, wszystkich zainteresowanych sprawdzeniem tego osobiście zachęcam do przeczytania całej „Niemej Trylogii”.

Wioleta Sadowska (awiola): Poradził Pan sobie znakomicie. Czy pisząc pierwszą część trylogii, kiełkowała już w Panu myśl o fabule dwóch kolejnych tomów?

Rafał Lewandowski: Tak, pisząc „Niemego” miałem już w głowie (i nie tylko) zarys całej trylogii. Myślę, że bez takiego wcześniejszego przemyślenia sobie przynajmniej głównych wątków przewijających się przez cały ten cykl, ciężko byłoby rozpisać tę trylogię w sensowny sposób. Wydaje mi się, że wszystko jest w niej dopracowane, dopieszczone, wszystkie wątki (także te poboczne) się zazębiają, tworząc tym samym logiczną i spójną całość. Gdybym każdy tom traktował zupełnie indywidualnie, w oderwaniu od pozostałych, to z tą spójnością mógłby być problem. Na szczęście zdałem sobie z tego sprawę już na samym początku, że tak to ujmę, prac koncepcyjnych nad tą trylogią, dzięki czemu udało mi się uniknąć takiego błędu. Myślę, że ostateczny efekt jest satysfakcjonujący, zarówno dla mnie jak i dla czytelników (wnioskuję tak na podstawie recenzji i opinii, które różnymi drogami gdzieś tam do mnie spływają).

Wioleta Sadowska (awiola): Ciekawi mnie kto projektował okładki wszystkich części? Miał Pan w tym swój udział?

Rafał Lewandowski: Okładkami wszystkich części trylogii zajął się jeden człowiek – Łukasz Buchała. To była tylko moja decyzja, praktycznie od samego początku chciałem, by zrobił to właśnie jeden grafik, żeby zachować jakąś spójność tych trzech projektów. Wszystkie te okładki powstały na podstawie moich pomysłów, oczywiście grafik dorzucał też coś od siebie, ale to zawsze do mnie należało ostatnie słowo. To właśnie taka pełna niezależność (chociażby w kwestii doboru okładki) jest jedną z niewielu zalet wydawania książek na własną rękę. Myślę, że ciężko by mi było z tego zrezygnować, skoro sam napisałem książkę, to chcę i sam decydować o jej ostatecznym kształcie, nie tylko jeśli chodzi o projekt okładki, ale też o rodzaj i rozmiar użytej czcionki, jakość papieru, format książki, itd.

Wioleta Sadowska (awiola): Tak, to na pewno zaleta wydwania własnym sumptem. Kiedy wpadł Pan na pomysł stworzenia eleganckiego etui na całą trylogię?

Rafał Lewandowski: Pomysł na takie opakowanie pojawił się stosunkowo późno, właściwie tuż przed rozpoczęciem prac nad wydaniem ostatniego tomu. Uznałem, że trylogia w takim etui będzie po prostu ładnie wyglądać. To też pewien ukłon w stronę tych czytelników, którzy zdecydowali się na nabycie całego cyklu. U mnie na półce z książkami taki komplet stoi i myślę, iż prezentuje się całkiem nieźle, chociaż pewnie wyglądałby jeszcze lepiej, gdyby poszczególne tomy były nieco grubsze. Jeśli ktoś chce zobaczyć na własne oczy jak to wygląda, to jeszcze parę takich kompletów zostało, można zamawiać. Jeszcze można, więc jeśli ktoś ma ochotę na tę trylogię, to radziłbym nie zwlekać z zakupem. Wersja w etui jest bowiem edycją ściśle limitowaną, jak skończy się ten nakład, to kolejnego już nie będzie.

Wioleta Sadowska (awiola): Takie edycje limitowane mają na pewno swój popyt. Skąd czerpał Pan inspirację do ukazania wątku bloku z tajemniczymi drzwiami przenoszącymi w inną czasoprzestrzeń?

Rafał Lewandowski: Nie nazwałbym tego inspiracją, raczej wynikiem pewnej potrzeby. W drugim tomie „Niemej Trylogii” chciałem zawrzeć naprawdę dużo różnorakich wątków, opowiedzieć kilka praktycznie odrębnych historii. Żeby móc zrealizować ten plan potrzebowałem odpowiedniej formy; myślę, że zwyczajnie nie dałoby się tego wszystkiego opisać inaczej. Z pewnymi obawami sięgnąłem po motyw z pogranicza fantastyki. Z jednej strony wydawał mi się on idealnie pasować do moich założeń, ale z drugiej strony sam jako czytelnik nie przepadam za powieściami z takiego gatunku i praktycznie po nie nie sięgam. Tych, którzy podchodzą do tego w podobny sposób jak ja, uspokajam, „Blok” nie jest typową powieścią science-fiction, zawiera zaledwie kilka wątków, które można podciągnąć pod ten gatunek. Momentami ten tom jest nawet bardzo realistyczny, bardziej niż przed jego przeczytaniem możecie sobie wyobrażać.

Wioleta Sadowska (awiola): Co na co dzień czyta Rafał Lewandowski?

Rafał Lewandowski: Przeważnie kryminały i thrillery, ale czasem sięgam też po powieści obyczajowe czy też takie lekkie pozycje o humorystycznym zabarwieniu, które choć stanowią niezłą rozrywkę, to jakoś szczególnie nie zapadają w pamięć (no może wyjątek od tej reguły stanowią książki Olgi Rudnickiej czy Joanny Fabickiej). Jeśli chodzi o zagranicznych autorów to lubię m. in. powieści Nesbø, Läckberg, Nessera czy Cobena, a z polskich ostatnio bardzo przypadło mi do gustu to, co robi np. Remigiusz Mróz (w kryminalno-prawniczej odsłonie jego twórczości) czy Katarzyna Puzyńska w swoim cyklu o Lipowie. Ogólnie cały czas staram się sięgać po książki nowych autorów, z którymi wcześniej nie miałem do czynienia, więc ta lista ulubionych stale ewoluuje, zapewne tak samo jak u większości osób, które dużo czytają.

Wioleta Sadowska (awiola): Tak, takie listy stale się powiększają, wiem coś o tym. Jakie są Pana dalsze plany literackie?

Rafał Lewandowski: Jak już w paru miejscach wspominałem czy tam gdzieś między wierszami dawałem do zrozumienia, ostatni tom „Niemej Trylogii” jest zarazem moją ostatnią powieścią w ogóle. W związku z tym nie mam żadnych literackich planów na przyszłość, aktualnie nie pracuję nad żadną powieścią i nie sądzę, żebym jeszcze kiedykolwiek miał okazję to robić. Wydałem osiem książek i myślę, że to już wystarczy, przynajmniej ja nie czuję potrzeby, by dalej to robić.

Wioleta Sadowska (awiola): Może jednak zmieni Pan kiedyś zdanie, liczę na to. Oprócz Niemej Trylogii wydal Pan także inne książki. Jakich więc rad udzieliłby Pan osobom chcącym wydać swoje pierwsze dzieło?

Rafał Lewandowski: Przede wszystkim radziłbym takim osobom najpierw napisać książkę, a dopiero później pomyśleć o jej wydaniu. Myślę, że dopóki nie ma się w rękach gotowego materiału, to nie ma również potrzeby na razie zamartwiać się tym, gdzie ta powieść zostanie wydana i czy w ogóle. To oczywiście problem, zwłaszcza dla przyszłego debiutanta, ale czas, by go rozwiązać nadejdzie później. Nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą do udzielania takich porad, ale jeśli już to sugerowałbym kandydatom na pisarzy dużo czytać, podpatrując przy tej okazji technikę i styl pisania innych autorów. W ten sposób naprawdę wiele się można nauczyć, ale trzeba też sporo ćwiczyć, bo przekucie takiej czysto teoretycznej wiedzy na praktykę, wcale nie jest takie łatwe, jakby się to mogło wydawać. Ponadto radziłbym, by przed rozpoczęciem pisania powieści,  najpierw dobrze ją sobie przemyśleć, odpowiednio rozplanować, by później podczas tworzenia nie wynikły jakieś problemy ze spójnością opowiadanej historii, które mogą zepsuć najlepszy nawet pomysł.

Wioleta Sadowska (awiola): Co sądzi Pan o amatorach piszących o książkach, czyli o tzw. blogosferze książkowej?

Rafał Lewandowski: Nie nazwałbym blogerów piszących o książkach amatorami. Osoby, które mają już na swoim koncie kilkadziesiąt czy nawet więcej napisanych recenzji, siłą rzeczy stają się kimś więcej niż tylko amatorami piszącymi o książkach. Często ich opinia decyduje o tym, czy czytelnik zainteresuje się danym tytułem. Sam cenię sobie zdanie kilku blogerek, których recenzje uważam za bardzo rzetelne i regularnie śledząc prowadzone przez nie blogi, ciągle dopisuję coś do listy książek, które chciałbym kupić lub przeczytać, a najlepiej i kupić, i przeczytać. Oczywiście książkowa blogosfera nie jest idealna, wielokrotnie trafiałem na pochwalne recenzje książek, które nigdy nie powinny zostać wydane, które napisano z rażącymi błędami wszelkiego rodzaju. Ale tak jak nie każdy powinien pisać powieści, tak nie każdy powinien prowadzić bloga o książkach. Ja jednak skupiam się na tych witrynach, które prezentują jakiś poziom, więc rzadko trafiam tam na coś, co wzbudza we mnie negatywne emocje. Poza tym, jak zaglądam na niektóre blogi takie jak np. „Myśli i słowa wiatrem niesione” czy „Ejotkowe postrzeganie świata”, z systematycznie dodawanymi postami i rzetelnymi recenzjami, to przychodzi mi na myśl jedno słowo – profesjonalizm. Z tego powodu o wiele częściej zaglądam na takie blogi niż na duże portale literackie czy kulturalne.

Wioleta Sadowska (awiola): Ale się dziewczyny ucieszą. Czego nie może zabraknąć w Pana ulubionym antykwariacie?

Rafał Lewandowski: Cóż, właściwie zaopatruję się w książki głównie przez internet. W takim typowym antykwariacie byłem chyba tylko raz w życiu i to akurat nie w celach zakupowych, więc chyba coś takiego jak „mój ulubiony antykwariat” w ogóle nie istnieje. Ponadto raczej nie ciągnie mnie do starych, używanych i często mocno zużytych książek, które przechodziły z rąk do rąk, i które nie wiadomo kto w tych rękach trzymał. Nie jestem z tych, którzy rozpływają się w zachwytach nad starym i cennym wydaniem jakiejś książki. Lubię książki, nie tylko je czytać, ale także kupować i kolekcjonować, lecz wolę nowe wydania, a nie takie „pachnące” zgromadzonym przez lata kurzem i rozpadające się w rękach. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą to lubić, ale ja z pewnością nie należę do tego grona.

Wioleta Sadowska (awiola): Co na koniec chciałby Pan przekazać czytelnikom mojej strony?

Rafał Lewandowski: Czytajcie książki, ale tylko te, na które naprawdę macie ochotę. Pamiętajcie, to ma być przyjemność. Nie skupiajcie się wyłącznie na twórczości swoich kilku ulubionych pisarzy. Od czasu do czasu sięgnijcie też po powieść jakiegoś autora, którego wcześniej nie znaliście. Może okaże się, że i on dołączy do grona tych, których książki cenicie sobie najbardziej. Poza tym jeśli nie czytaliście jeszcze żadnej z moich powieści, to mam nadzieję, że skusicie się na „Niemą Trylogię”. Wszystkich, którzy chcą znaleźć więcej informacji o moich książkach, zapraszam na stronę www.rafal-lewandowski.blogspot.com. Może znajdziecie tam coś, co Was zainteresuje, sprawdźcie sami.


Ja również zapraszam wszystkich na stronę Rafała Lewandowskiego i oczywiście zachęcam do sięgnięcia po całą "Niemą Trylogię".


27 komentarzy:

  1. Jeden z najlepszych wywiadów,jakie udało mi się przeczytać w tym miesiącu ;-) Autor wydaje się być profesjonalistą w każdym calu i aż mi teraz głupio,że nie posiadam chociażby jednej jego książki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podzielam opinię przedmówczyni.
    Wywiad jest świetny, zachęcił mnie do przeczytania serii :) sięgnę w przyszłym roku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy jest coś w czym nie czujesz się mocna? Wiem, na pewno o ile coś takiego istnieje nie dotyczy książek ;-) Świetny wywiad :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wywiad. Po przeczytaniu udzielonych odpowiedzi, faktycznie aż wstyd, że jeszcze nie sięgnęło się po żadną z książek autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Racja, autorzy wymienionych blogów ucieszą się, bo to nie lada wyróżnienie. Gratuluję!

    A rozmowa ciekawa. W ogóle przeprowadzasz szalenie interesujące wywiady, bo zadajesz takie pytanie, które i ja chciałbym zadać pisarzowi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że autor napisał, że napisanie książki to nie jest myśl, a cały proces. Podjęcie decyzji, zebranie pomysłów i utrzymanie systematyczności są bardzo ważne. Ciekawy wywiad. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczny wywiad. Przyznaję, że nie zwróciłam uwagi na serię, ale autor "kupił" mnie swoim rzetelnym podejściem do całego procesu wydawniczego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, bardzo, bardzo mi miło. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem szczerze zdumiona, bo myślałam, że trylogia jest debiutem lub jakąś początkową serią w dorobku pisarza, a tu już łącznie osiem! Tak się zastanawiam nad tymi pozycjami, widzę, że ceny e-booków są bardzo okazyjne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Autor wpadł na niekonwencjonalny pomysł. Mnie nigdy nie wpadłoby do głowy wykreowanie takiego bohatera, ponadto bałbym się podejmować ryzyka, jakim jest napisanie książki z niemową w roli głównej, nie mówiąc już o trylogii. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać "Niemą trylogię".

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo interesujący wywiad. Nigdy nie słyszałam o "Niemej trylogii", ale mnie zaciekawiła :) Koniecznie muszę się zapoznać z pierwszym tomem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja tam myślę że blogować każdy może:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wywiad jest naprawdę bardzo ciekawy :)
    Aż mam ochotę sięgnąć po którąś z książek autora :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Interesujący wywiad. A twórczość autora znam i gorąco polecam. Moim zdaniem naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń
  16. Intrygujące, że autor nie chce już pisać, zazwyczaj po kilku książkach się rozkręcają, a nie podejmują zupełnie odwrotną decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  17. młody autor ale jaki ułożony w sobie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam dokładnie cały wywiad i mam nadzieję, że autor kiedyś powróci do pisania.

    OdpowiedzUsuń
  19. A mnie trochę zniechęcił taki ukryty marketing i niemal co akapit nawoływanie do zakupu książki... Jakoś tak, nie fajnie, czytelnik tępy nie jest, trafi i kupi np. po bardzo dobrych recenzjach na blogach książkowych i nie tylko, nie trzeba co chwilę namawiać go do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Trylogia jeszcze przede mną, ale wywiad świetny;)


    <a href="http://ksiazkoholiczka94.blogspot.com>http://ksiazkoholiczka94.blogspot.com</a>

    OdpowiedzUsuń
  21. Na tę trylogię mam chęć już od dłuższego czasu, gdy tylko przeczytałam Twoją recenzję pierwszej części! :) Autor wydaje się interesującą osobą i widać, że wie co mówi! Bardzo ciekawy wywiad - dobra robota :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo profesjonalnie przeprowadzony wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  23. wow, dwudziestokilkulatek i już tyle książek ma w dorobku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale już nie planuje pisać kolejnych książek... Ciekawe.

      Usuń
  24. Bardzo dobry wywiad. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)