sobota, 12 września 2015

Nauka języków obcych, a czytanie zagranicznych książek







Trudno w dzisiejszych czasach obyć się bez przynajmniej podstawowej znajomości jakiegoś obcego języka, a w szczególności języka angielskiego, który stał się niemalże międzynarodowym środkiem komunikacji, dzięki któremu zawsze można się dogadać. W dobie wielkiej, globalnej wioski, jakim stał się świat doskonale zdają sobie z tego sprawę miłośnicy książek i słowa pisanego, bowiem nagle wszystkie obcojęzyczne dzieła są niemal w zasięgu naszych rąk. Nie trzeba nawet wychodzić z domu, by na czytniku posiadać wersję oryginalną "Wichrowych wzgórz" Emily Brontë czy też trylogii "Millenium" Stiega Larssona. Trzeba tylko i aż znać język, wówczas bowiem świat literatury w oryginale czeka na swoje poznanie w pełnej krasie. A każdy przecież wie, że żadne polskie tłumaczenie nie odda prozy napisanej w oryginalnym języku. Miłośnicy książek chcący czytać klasykę i współczesne bestsellery muszą więc znać języki obce, po prostu nie mają innego wyjścia.

Jak w tym temacie prezentuje się moja osoba? Języka angielskiego uczę się od szkoły podstawowej, jednak dopiero w późniejszym czasie zrozumiałam, jak ważne jest podejście do nauki i przede wszystkim motywacja. Pamiętam, jak podczas studiów zdobyłam swoją pierwszą, anglojęzyczną książkę, którą prosto z Anglii przywiozła mi moja ówczesna, dobra znajoma. Książka ta miała stać się moją motywacją do zwiększenia intensywności nauki języka angielskiego, tak bym mogła ją w przyszłości przeczytać z pełnym zrozumieniem. I spełniła swoją funkcję, bowiem od tego momentu zaczęłam bardziej perspektywicznie patrzeć na naukę języka. Jeśli jesteście ciekawi, jaka to książka - spójrzcie na zdjęcie poniżej.

Aby czytać zagraniczne książki trzeba znać język obcy – to nie podlega dyskusji. Można oczywiście języka angielskiego uczyć się samemu w domu, za pomocą tradycyjnych narzędzi w postaci podręczników, ale chyba każdy z nas wie, że tylko nieliczni będą w stanie narzucić sobie stały rytm nauki i niezbędną w tym przypadku systematyczność. Dlatego też oprócz tradycyjnych metod nauki, jakie sami możemy sobie wdrożyć, warto zastanowić się nad dodatkową formą. Język angielski przez skype można podszkolić na platformie językowej Preply – w domu, na wakacjach, przez skype – do wyboru! Ta niezwykle interaktywna forma nauki pozwoli Wam uczyć się języka wszędzie, gdzie tylko zapragniecie, wystarczy mieć dostęp do internetu. Któż by pomyślał jeszcze dwadzieścia lat temu, że taka forma będzie możliwa i to nie żadna fantastyka naukowa obecna w książkach Stanisława Lema, to nasza rzeczywistość z której każdy z Was może zwyczajnie skorzystać - teraz, dzisiaj.

W mojej biblioteczce posiadam obecnie kilka zagranicznych książek, których jeszcze nie przeczytałam, ale ich obecność w moich zbiorach niezmiernie motywuje mnie do nauki języka angielskiego. Oto moje "motywatory":

I muszę się Wam do czegoś przyznać – marzę o przeczytaniu oryginalnej wersji trylogii E. L. James "Pięćdziesiąt twarzy Greya", by w końcu porównać sobie oryginalny tekst z naszym tłumaczeniem, które podobno jest kiepskie. Dlatego też od pewnego czasu jednym ze sposobów na podwyższenie mojego poziomu znajomości angielskiego jest lektura magazynów językowych, jakie zgłębiam i Wam przedstawiam. Mój cały tydzień pracy, podobnie jak większości ludzi jest zazwyczaj bardzo napięty, dlatego nauka języka angielskiego przez skype wydaje mi się idealnym rozwiązaniem dla osób, dla których doba jest zawsze za krótka i dla tych, którzy pragną wykorzystać pożytecznie każdą wolna chwilę w ciągu pełnego zajęć dnia. Niewątpliwą zaletą takiej formy nauki jest możliwość dostosowania pory spotkania na skype z lektorem do indywidualnych potrzeb każdego z Was. Czegóż chcieć więcej!

Anglojęzyczne książki cierpliwie czekają na mnie w mojej biblioteczce i wierzę, że kiedyś na pewno je przeczytam. A będzie to z pewnością niesamowite doświadczenie literackie i wejście do zupełnie innego świata. Nauka języka przy pomocy skype na pewno mi w tym pomoże, a jej przystępna forma tylko przyspieszy osiągnięcie upragnionego celu. 


Wpis powstał w ramach współpracy z Preply.com

26 komentarzy:

  1. Dwa dni temu wróciłam ze Szkocji z bagażem wypchanym po brzegi książkami, które zabrałam tam ze sobą i tymi, które kupiłam na miejscu. Tym sposobem moja biblioteczka powiększyła się o anglojęzyczne (i piękne!) wydania „Jane Eyre”, czterech powieści Virginii Woolf, „Zabić drozda” Harper Lee i wielu innych książek. Mam zamiar tłumaczyć przynajmniej kilka stron dziennie, a zacznę najprawdopodobniej od „Orlanda”.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też skupuję sobie książki po angielsku, z nadzieją, że to mnie zmotywuje do dokształcania się w znajomości języka (która jest całkiem średnia niestety :(). Jak na razie najlepiej idzie mi czytanie Harry'ego Pottera w oryginale, i ileż frajdy mi to daje :) A w kolejce Dan Brown, Philippa Gregory i Stephenie Meyer :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Angielskiego uczyłam się 14 lat i niestety nic mi to nie dało. Ledwo znam podstawowe słówka, a i tak większości nie kojarzę. Co innego z rosyjskim - w tej kwestii zdecydowanie nie mam problemu. Myślę, że nauka przez Skype może być fajnym rozwiązaniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach! A co z książkami w innych językach? Chciałoby się potrafić czytać w wielu językach obcych, nie tylko po angielsku. Szkoda, że głowa nie ma przenośnej pamięci, którą można by sobie "załadować", np. ze znajomością jakiegoś języka. Bo ze mnie to antytalent lingwistyczny jest :(

    OdpowiedzUsuń
  5. A co to za cudo leży koło książki?

    OdpowiedzUsuń
  6. Też lubię czytać po angielsku. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka "Potem" bardzo mi się podobała - polecam :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie trzymaj tych książek na półce z nadzieją, że kiedyś... tylko je czytaj już teraz. Choćby 15-25 min dziennie, i jeśli możesz, to chociaż część tego czasu na głos. To samo w sobie jest świetnym kursem językowym, naprawdę. Piszę z dwustronnego doświadczenia - ucznia francuskiego i nauczycielki angielskiego. A z tym Greyem też nie czekaj - to akurat nspisane jest językiem bardzo prostym do zrozumienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama niedawno wzięłam się za anglojęzyczną książkę i z doświadczenia wiem, że najtrudniej jest zacząć. Skoro uczysz się języka od dawna to jestem przekonana, że możesz bez problemu czytać w oryginale :) Co do nauki przez skype'a, może być ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bardzo lubię czytać po angielsku i robię to, jak tylko mam ku temu okazję. Mam i e-booki i normalne wersje.. i zamawiam je coraz częściej ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja znalazłam w sklepie z używaną odzieżą książki King'a i D. Steel, niestety czytanie książek w języku angielskim okazało się zbyt czasochłonne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od 9 lat chodzę do prywatnej szkoły języka angielskiego. Kiedy byłam w 3 klasie gimnazjum, trafiłam już do grupy maturalnej. Książek w oryginale mam 4, jednak jeszcze żadnej nie przeczytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Próbowałam czytać książki po angielsku i jakoś mi nie szło. Nie chodzi o to, że mój angielski jest na słabym poziomie (bo po *liczy* jakichś 12 czy 13 latach nauki być nie może xd), ja po prostu nie mam jakiegoś takiego zacięcia. Po angielsku czytam wolniej, bo czasem trzeba coś przetłumaczyć czy wgryźć się bardziej w zdanie, żeby je zrozumieć. Ale może to też wina książek, jakie próbowałam czytać, tj. Sherlocka Holme'sa i "Dumę i uprzedzenie". One są napisane tym nie najnowszym angielskim, więc tu też może leżeć problem. :/ Kupuję teraz "English Matters", świetny magazyn, i bardzo fajnie czyta się artykuły, więc może niedługo sięgnę po jakąś książkę w oryginalne. Szczególnie marzy mi się King... :3 Więc jest do czego dążyć. :) Dzisiaj bez angielskiego ani rusz. Kiedyś, w sumie jeszcze te 3-4 lata temu, nie pałałam zbytnią sympatią do tego języka. Ale z racji, że jest wszędzie, chyba gdzieś po drodze go polubiłam. :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam to samo, u mnie kilka książek jest po angielsku, ale czasem nie umiem się do nich przełamać. Ale raczej będę musiała, ponieważ w Polsce został wydany pierwszy tom, a pozostałe nie, a ja muszę się dowiedzieć, co się stanie później!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, Nie masz się czego wstydzić. Moją pierwszą książką angielską, która przeczytałam był jakiś romans, w którym w jej kochali się bracia: farmer i ksiądz. 'Come sunrise' brzmiał tytuł.
    Szukam audiobooka po angielsku 'Zabić drozda'. Może masz? Ma ktoś?
    Ostatnio po angielsku czytam mniej, i to mnie martwi.

    'Afterwards' wygląda intrygująco!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze jest zacząć od czegoś prostego - seria Penguin readers, czy jeśli chodzi o normalne książki to coś pisanego prostym językiem - jakieś powieści kobiece, czy poradniki :) Czytanie na czytniku oprócz tego o czym napisałaś ma tez jeszcze jedną zaletę (przynajmniej jeśli chodzi o Kindle), można sobie na bieżąco w trakcie czytania szybko sprawdzić co znaczy słówko, którego nie znamy. Ja muszę przyznać, że to super opcja, bo jestem zbyt leniwa na to by w czasie czytania papierowej książki sprawdzać słówka w słowniku ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja czytam po angielski horrory mastertona i kinga:)

    OdpowiedzUsuń
  18. swego czasu trafiłem do szmateksu, gdzie bardzo miłym zaskoczeniem były książki z demobilu głównie po angielsku, fajna sprawa gdy ktoś chce szlifować znajomość języka czytając książki

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja angielskiego uczę się już kilka lat - w szkole. Te zajęcia staram się wykorzystać na maksa, co chyba mi się udaje. Oprócz tego nie boję się czytać anglojęzycznych artykułów w internecie. Zazwyczaj oglądam filmy w wersji z napisami lub w oryginale. Dawno już nie słyszałem lektora czy dubbingu. Bardzo dużo zyskuję też dzięki piosenkom. Bez nich nie znałbym wielu słów czy frazeologizmów. Aby jeszcze lepiej rozumieć po angielsku i ćwiczyć go sobie, staram się od czasu do czasu myśleć po angielsku czy wertować słownik. Ogólnie bardzo lubię ten język i czasem szybciej wysłowię się właśnie w nim niż po polsku ;) Jednakże mimo, iż mam kilka książek po angielsku, przeczytałem jedną. Jest to trudne zadanie, gdyż język stale należy szlifować, a wiedza nigdy nie będzie "wystarczająca". Nie wolno się nigdy poddać, a powinno być całkiem dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie nauka języka zawsze miała główny cel - czytać książki przed premierą. Ja do tego zawsze używałam fiszek, które uwielbiam i wiele mi pomogły. Ale to racja, język jest niezbędny w obecnych czasach niemal na każdym kroku.

    OdpowiedzUsuń
  21. Od zawsze lubiłam angielski, więc nie mam większych problemów z motywacją do dalszej jego nauki. Jak na razie mam tylko jedną książkę anglojęzyczną i to już przeczytaną, ale za jakiś czas moje zbiory na pewno się jeszcze powiększą. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja bym się ne odważyła, ale tobie kibicuje! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja wolę czytać i słuchać niż rozmawiać po angielsku.

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety na dzień dzisiejszy mam problem z angielskim, jak z wszystkimi językami obcymi. Choć uczę się go od dzieciństwa to nie wchodzi mi za bardzo. A marzy mi się w przyszłości czytanie książek w oryginale :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja czytałam Metro 2034 w oryginale, po rosyjsku - ze słownikiem. Ale niestety było tam zbyt dużo nazw własnych wymyślonych przez autora i porzuciłam po dwóch rozdziałach. Pewnie coś prostszego bym przeczytała, ale nie fantastykę, która ma swój świat.

    OdpowiedzUsuń
  26. Uczyłam się angielskiego od podstawówki, zdałam maturę (i to w sumie nie najgorzej) ale prawdę mówiąc ciągle angielskiego nie umiem. Tzn mam jakieś podstawy, potrafię coś powiedzieć itd, ale ciężko mi zrozumieć co ktoś do mnie mówi. Książek po angielsku nie czytam bo zajęłoby mi to wielki, ale artykuły owszem;) Widziałam już jakiś czas temu ogłoszenia dot. korepetycji przez skypa, ale na zupełnie innej stronie, może kiedyś zdecyduję się na taką naukę;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)