wtorek, 14 lipca 2015

"Opowieść pierwsza" – Janusz Życzkowski
















"Każdy z nas chce przecież wiedzieć, jaki był początek, dlaczego istniejemy, kim w swej istocie jesteśmy i z jakiego powodu tak bardzo się różnimy?".





Przez całe życie poszukujemy odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące naszego istnienia, sensu życia czy religii i Boga. Fizycy, chemicy, filozofowie i inni badacze cały czas starają się wyjaśnić kwintesencję naszego istnienia, poprzez naukę czy też mistykę. A ja lubię poznawać nowe hipotezy i rozważania, jakie potrafi stworzyć jedynie umysł człowieka. Jedną z takich ciekawych hipotez zawiera książka pt. "Opowieść pierwsza".

Janusz Życzkowski to dziennikarz i publicysta, związany z Regionalną Rozgłośnią Polskiego radia - Radio Zachód / Radio Zielona Góra. Autor na stałe współpracuje także z Wojewódzką i Miejską Biblioteką Publiczną im. C. Norwida w Zielonej Górze. Jest absolwentem Uniwersytetu Zielonogórskiego. Działa jako członek Lubuskiego Stowarzyszenia Miłośników Działań Kulturalnych Debiut oraz Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej. Szczęśliwy mąż i ojciec.

Młody mężczyzna, dziennikarz George, kończy swój pobyt w Azji Południowo-Wschodniej, a dokładnie w egzotycznej Malezji. Pewnego dnia, całkiem przypadkowo poznaje interesującego mężczyznę, który pokazuje mu to, nad czym właśnie pracuje, a co może diametralnie zmienić cały świat. Bohater nie zdaje sobie sprawy, że stanie się przedmiotem wielkiego eksperymentu.

"Opowieść pierwsza" to książka pełna mistyki i sporej dozy wywodów natury filozoficznej. Jan Życzkowski bowiem przedstawił mi niezwykle frapującą teorię związaną z Układem Słonecznym w powiązaniu z życiem człowieka, oraz zależnościami, jakie łączą ludzi już od narodzin. I muszę powiedzieć, że odniesienia do wielu gałęzi nauk, w tym fizyki kwantowej, chemii czy astronomii okazały się dla mnie wielce interesujące. A samo połączenie istnienia duszy z kwantową budową atomu i badaniami Mikołaja Kopernika wydały mi się zwyczajnie prawdopodobne. Cała hipoteza dotycząca między innymi społecznych relacji to coś, z czym jeszcze się nie spotkałam w czytanej przeze mnie literaturze.

Powieść Janusza Życzkowskiego pełna jest pytań, które czytelnik tworzy i zadaje sobie w trakcie jej lektury. Na czym polegają złożone relacje pomiędzy ludźmi? Dlaczego nie ma jednej religii? Czy może istnieć jakiś pierwiastek, substancja, która łączy duchowość z materialnym obrazem świata? Te i wiele innych, dość głębokich pytań natury egzystencjalnej, pozornie nie znajduje swoich odpowiedzi, jednak Janusz Życzkowski dość umiejętnie naprowadza czytelnika na pewną hipotezę, która być może zawiera właśnie poszukiwaną prawdę.

Historia spotkania człowieka będącego na życiowym rozstaju dróg z drugim człowiekiem, który staje się niejako przewodnikiem duchowym bohatera to także opowieść o zderzeniu dwóch światów – duchowości i doczesności. Zderzenie poglądów ludzi, którzy wierzą w Boga i tych, którzy negują jego istnienie. W końcu to także swoista przypowieść o tym, jak łatwo zapominamy o pielęgnowaniu naszej sfery duchowej, o tym, że oprócz potrzeb ciała, istnieje również płaszczyzna duchowa, o którą należy systematycznie dbać.

"Opowieść pierwszą" określiłabym mianem powieści filozoficznej, w której czytelnik odnajdzie pierwiastki sensacji czy kryminału. Jednak to właśnie warstwa metafizyczna, mnogość przemyśleń i mądrych refleksji, nadaje ramy tej książce. Do tego wszystkiego odnajdziecie w niej także dobrze uchwycony klimat dalekiej Malezji, co niewątpliwie zwraca uwagę. Debiut Janusza Życzkowskiego uważam za niezwykle udany i liczę, że otwarte zakończenie wymusi na autorze napisanie drugiej części.

Janusz Życzkowski


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi


20 komentarzy:

  1. Piszesz, że "Opowieść pierwsza" to książka pełna mistyki i sporej dozy wywodów natury filozoficznej. Jeśli chodzi o mistykę, to akurat ją lubię, ale nie przepadam za filozoficznymi rozważaniami, dlatego jednak odpuszczę sobie tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze potrafisz wypatrzeć nietypowe książki :) Może dam się namówić, ale jeszcze przemyślę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Troszkę "inna" ta książka, ale nie powiem, że nie jest na swój sposób ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Spasuję, bo chwilowo nie mam ochoty na powieść filozoficzną. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe co bylo na poczatku;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdybym dostał do przeczytania, to jak najbardziej. Ale kupno za 45 zł odpada.

    OdpowiedzUsuń
  7. Filozofia, religia? zapowiada się ciekawa lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Filozofia to raczej nie moja bajka, ale książka wydaje się być interesująca :)
    Pozdrawiam,
    subiektywne-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojj nie, od filozofii uciekam jak najdalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chemia, o matko! Zmora mojego okresu szkolnego...

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam, że bardzo mnie zaciekawiłaś tą książką... nie słyszałam o niej, dlatego dziękuję za tę recenzję, będę miała na uwadze ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  12. I znów nie wiem, czy odnalazłabym się w takiej fabule. Chyba jednak wolę prostsze przekazy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Filozoficzny charakter mógłby i mnie przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czegoś podobnego na pewno nie czytałam, ale Twoja recenzja niezwykle mnie zainteresowała. Postaram się mieć tę ksiązkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj nie wszyscy poszukują, niektórym się dobrze żyje w usypiającej słuszności poglądów, które wyssali z mlekiem matki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czemu nie, tylko może nie w urlopowym czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam jeszcze okazji czytać powieści cze to będzie fascynujące doświadczenie.

    Tymczasem zapraszam Ciebie na recenzję "My, dzieci z dworca Zoo"
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com/2015/07/christine-f-my-dzieci-z-dworca-zoo.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Interesująca. Lubię takie filozoficzne opowieści. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)