sobota, 15 listopada 2014

Poziomkowy konkurs!






Dzięki uprzejmości Agnieszki Walczak-Chojeckiej oraz Wydawnictwa Filia, mam dla Was dwa, nowiutkie egzemplarze powieści "Gdy zakwitną poziomki". Zapraszam na konkurs!




Zasady konkursu: 
  • W konkursie mogą wziąć udział wszyscy, bez wyjątku.
  • Konkurs trwa od dzisiaj do 6 grudnia 2014 r., do północy.
  • Aby wziąć udział w konkursie, należy wykonać poniższe zadanie konkursowe:

Co dobrego wydarzy się w Twoim życiu, gdy zakwitną poziomki?
Mile widziane kreatywne odpowiedzi. Ilość znaków i forma nieograniczona.

  • Swoją odpowiedź należy zostawić pod tym postem, jako komentarz wraz ze swoim adresem e-mail.
  • Będzie mi miło, jeśli zamieścicie baner konkursowy na swoich stronach, nie jest to jednak warunek konieczny.
  • Wśród odpowiedzi, jakie pozostawicie pod ogłoszeniem, wybiorę dwie, które najbardziej mnie urzekną.
  • Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu. Zwycięzców powiadomię e-mailowo o wygranej. 
  • Jeśli w ciągu trzech dni od wysłania wiadomości o wygranej, nie otrzymam adresu, wybiorę kolejną osobę.



Moi Drodzy, dwa egzemplarze najnowszej powieści Agnieszki Walczak-Chojeckiej czekają na Was. Wywołajcie zachwyt na mojej twarzy, a będą Wasze!


29 komentarzy:

  1. Ale ta książka ma piękną okładkę:) Życzę wszystkim powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgłosiłabym się pewnie, ale już kupiłam. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam się :)

    Jeśli zakwitną poziomki, to zostanę drugi raz mamą i tym razem to będzie synek :) Marzę o parce :) Narodziny maleństwa już same w sobie są wyjątkowym, nadnaturalnym, niewiarygodnym wydarzeniem w życiu każdej kobiety. Małe rączki, małe nóżki, mała główka i cieszymy się z kolejnego aniołka- obywatela naszego globu. Kobieta zostaje matką, od tego momentu priorytetem staje się troska o tę małą kruszynkę. Co oczywiste, dziecko to chodzący cud, jedyny i niezastąpiony. Narodziny dziecka to również początek nowego etapu dla całej rodziny. Kiedyś od jednej z położnych usłyszałam taką oto piękną sentencję: „W domu, w którym nie ma dzieci, brakuje nieba”- oddaje ona sedno narodzin. Gdy trzymam w ramionach dziecko, to tulę do siebie nieba odrobinkę! Matka bez pamięci zakochuje się w swoim nowo narodzonym dziecku. Miłość macierzyńska to przecież owoc dawki dopaminy i oksytocyny do mózgu. Razem z zastrzykiem tych hormonów ulegają osłabieniu myślenie racjonalne i wszelkie negatywne emocje, kontrolę zaś przejmują przyjemności. Matki czują wypełniające ich radosne uniesienie i poczucie bliskości. Karmienie piersią to dopiero sprawia kobietom radość.
    Cudem narodzin nie jest tylko jedna chwila, cudem tym jest każdy moment życia człowieka - od samego poczęcia aż do śmierci. Bo przecież człowiekiem jest się od samego początku i to już jest niezwykłym cudem, że z dwóch komórek w tak szybkim czasie rozwija się człowiek. Patrząc każdego dnia na swoje dziecko ma się zawsze wspomnienie tej jednej chwili, która towarzyszy nam przez całe życie. Narodziny są opłakane łzami, którym towarzyszy krew, pot i krzyk, a wszystko to jest otoczone jedynym takim rodzajem nieustającej, niczym nie podyktowanej, czystej miłości, radości, uśmiechu. Obraz narodzin jest najpiękniejszym widokiem świata - cudem, który daje ogromne szczęście i energię do działania.Cud Narodzin to narodziny nie tylko Dziecka, ale i Matki i Ojca. Rodziny. Najważniejszej i podstawowej jednostki społeczeństwa. Przyjście na świat malucha ujawnia, głęboko skrywane lub nawet nieodkryte, cechy charakteru. Rodzic odkrywa, że da się nie spać w nocy i przeżyć tylko na kawie, bo dziecko jest tak absorbujące, że chwilami zapomina się o swoich potrzebach. Rodzic, dla swojego dziecka, jest w stanie zrobić wszystko- pójdzie nawet żebrać, jeśli od tego zależy życie jego dziecka. Cud Narodzin to także narodziny miłości bezgranicznej, totalnej, ogarniającej wszystkie komórki ciała. Najwspanialsze w tym Cudzie jest to, że mogłam w nim uczestniczyć, że dane mi było wziąć udział w stworzeniu nowego życia i właśnie dlatego tak marzę o kolejnym. Kończąc przytoczę słowa Katharine Hadley: "Kiedy decydujesz się na dziecko, zgadzasz się, że od tej chwili Twoje serce będzie przebywało poza twoim ciałem”.

    Link konkursowy udostępniłam na moim koncie na FB: https://www.facebook.com/iza.wicz

    Pozdrawiam serdecznie, izka3@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgłaszam się :)
    Obserwuję jak Paulina Łakoma
    Link na moim profilu na fb
    Mieszkam na wsi, niewątpliwą zaletą tego jest to, że u mnie na podwórku rosną poziomki. Słoneczko będzie ładnie przygrzewać, poziomki zakwitną, a ja stąpając bosą stopą po trawie poczuję nagle ból. Osa lub pszczoła znowu "upierdzieli" mnie w palec u nogi... Nie mogąc chodzić będę leżeć na hamaku i czytać książkę. Niech się dzieje co chcę będę niedyspozycyjna :)
    antoniak24@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy zakwitną poziomki, to najprawdopodobniej je zjem. Uwielbiam takie leśne skarby o smaku, że ohohoho. A tak nieco poważniej, to na wiosnę wstępuje we mnie nowa, absolutnie kosmiczna energia zdolna do osiągnięcia wszystkiego, czego zapragnę. Umysł się uaktywnia wraz z kwitnącymi kwiatami i chce działać! Nie mam konkretnych planów, bo one pojawiają się dopiero, wraz z poziomkami. Takie małe czerwone rarytasiki w ogóle kojarzą się z przyjemnymi rzeczami. Chociaż tak szczerze mówiąc to ja z zasady mam dobry nastrój, wiec z pomocą poziomek to już absolut radości.
    Obserwuję i udostępniam na Fejsie pod tym samym imieniem i nazwiskiem jak w komentarzu.
    email orzel.kom@interia.eu Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wraz z zakwitnięciem poziomek, w powietrzu oprócz ich słodkiego zapachu, wyczuwalna jest także aura kolejnych wakacji. Następne lato w moim życiu. Będę wędrować po pobliskich lasach, gdzie dzięki świeżemu powietrzu rośnie śliski mech, który jest bardziej niebezpieczny niż małe liski, które można spotkać na swej ścieżce. Woń lasu jest cudowna. Przeplatające się aromaty sosny, ściółki, gnijących gałązek czy poziomek, unoszą się w powietrzu. Okres zakwitania tych owoców jest właśnie dla mnie czasem małych przemyśleń. Kiedyś właśnie kończyłam szkołę i zaczynałam wakacje. Teraz zostało we mnie to, że właśnie muszę coś skończyć, aby zacząć coś innego za niedługi czas.
    W końcu z kwiatków rodzą się owoce. Kroczę z dwoma sporymi słoiczkami wśród gęstwin leśnych krzaków. Nie wiem, czy z każdym rokiem to bardziej one się rozrastają, czy to rozrastam się ja. Nareszcie docieram na polankę, nad którą unosi się poziomkowy aromat, a sama jest czerwona on słodkich owoców. Zbieram te witaminki, jednocześnie rozmyślając, albo o mężczyźnie, który właśnie łamie mi serce, albo o facecie, któremu ja to robię. Z każdym rokiem rodzi się inna historia.
    W domu z poziomek powstaje niezwykły sok. Już w podstawówce odkryłam, że jeśli zostawię te owoce zasypane cukrem w słoiczku na parapecie, powstanie słodziutkie wino. Teraz wiem, że to był bardziej sfermentowany kompot, ale skąd miałam to wiedzieć jako taka małolata. Ulepszyłam więc trochę swoją recepturę. A może lepiej wzmocniłam? Soczek jest bardziej dodatkiem do czegoś innego, czegoś co rozładuje napięcie na zbliżającym się wieczorku zwierzeń.
    Wieczorek ten spędzam z najlepszym przyjacielem na świecie. Trwonimy ten długi czas na popijaniu najlepszych na świcie drinków i rozmawiamy- głównie o miłości. On znowu wspomina byłą dziewczynę, która strasznie go zraniła, a on szuka chociażby cząstki jej u innych. Ja opowiadam, jak to po raz kolejny sądziłam, iż poznałam mężczyznę, który często uśmiechając się, ma odległe spojrzenie. U którego w oczach dostrzec można tajemnice. Który prowokuje do ich rozwikłania. Którego sekrety chciałabym odkrywać krok po kroku. Nie tak, jak mój przyjaciel, który woli mieć podane wszystko na tacy.
    Wraz z kolejnym zakwitnięciem poziomek, wiem, że już niedługo czeka mnie swoista spowiedź duszy. Będę mogła wypluć z siebie wszystko, przełykając słodycz wymieszaną z goryczką. Cudowne letnie oczyszczenie, które uciśnie stare myśli i da miejsce nowym przemyśleniom.


    shine.a@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiosenne owoce czerwcowej poziomki,
    śmierć śniadaniom z suchej kromki!
    Pachną, kuszą, przywołują,
    wszyscy ich znów wypatrują.
    Tu w serniku, tam w sałatce,
    powiem o nich koleżance.
    Marzy nimi się obżerać,
    zamiast chipsy znów otwierać.
    Wiosny skutek wszyscy znamy,
    zdrowo się już odżywiamy!
    Latem znowu będę zdrowa,
    po zimie będę jak nowa!

    annapotuczko@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdy zakwitną poziomki, pójdę boso przez łąki,
    Gdy zakwitną poziomki, wybuchnie nagle śmiech gromki,
    Gdy zakwitną poziomki, będę piła piwo przez słomki,
    Gdy zakwitną poziomki, już nigdy nie włożę podomki,
    Gdy zakwitną poziomki, przyjdą do mnie znajomki,
    Gdy zakwitną poziomki, zbuduję na drzewach dwa domki,
    Gdy zakwitną poziomki, będę jak z Muminków Homki,
    Gdy zakwitną poziomki, wyklują się ptakom potomki,
    Gdy zakwitną poziomki, znikną wszystkie wyłomki,
    Gdy zakwitną poziomki, zwołam wszystkie swe ziomki
    i wyruszymy w podróż, aby zdobyć nową odmianę róż.

    Pozdrawiam serdecznie
    karolinaubych82@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  9. W tym roku, kiedy zakwitną poziomki w moje życie wejdzie w zupełnie nową fazę. Poczynię olbrzymią, gruntowną zmianę w życiu, mianowicie będzie to zmiana stanu cywilnego… tak, tak zostanę mężatką. Zapewne jeszcze kilka lat wcześniej gdyby ktoś powiedział mi, że zostanę żona wyśmiałabym go, jakoś nigdy nie miałam szczęścia w tych sprawach. Los bywa zaskakujący i tak oto szykuje się do ślubu z ukochanym mężczyzną. Tak więc w tym roku poziomki będą pachniały i smakowały bardziej intensywnie niż zwykle. :) email: gosiaczka18@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdy zakwitną poziomki kolejny raz przypomni mi się mój Dziadek, który zawsze trzymając mnie za rękę prowadził do lasu, w którym były całe połacie poziomek. Siedzieliśmy wtedy przy krzaczkach i mój Dziadek zawsze mówił, abym szeroko otworzyła buzie, a on celował poziomkami :) Sprawiało mi to nieziemską frajdę jako dziecku, dawało tyle szczęścia, tyle radości - teraz jak kwitną poziomki w to miejsce zabieram moje dzieci snując historię o moim Dziadku.
    e.mail: a.h.hejduk@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdy zakwitną poziomki na świece pojawi się mój Skarb wymarzony, któremu już dziś staram się okazać jak bardzo na Niego czekam swoim listem:
    Aniołku mój, Gwiazdeczko moja
    Pisze do Ciebie mamusia Twoja
    To dziś poczułam pod swym serduszkiem
    Jak się przytulasz do mnie brzuszkiem :)
    Ileż radości mi tym sprawiłeś
    Jak mnie nad rankiem obudziłeś;
    Poczułam w sobie przypływ miłości
    Łzy szczęścia, pełne czułości
    Me oczy całkiem napełniły
    I cały świat Tobą mi przesłoniły:-)
    Jestem mamą, słyszysz mnie kochanie
    To ja mamusia Twoja....pisze na kolanie
    List pełen słońca, szczęścia i tęsknoty
    By Cię już tulić mój Skarbeczku złoty!
    Całować, pieścić i patrzeć na Ciebie
    Wtedy poczuje się jak w siódmym niebie:-)
    Czekamy na Ciebie, ja i Twój tata
    Babcia i dziadek i suczka Ata
    Snujemy plany , wiesz... jak to będzie
    Kiedy na Szkolną Słoneczko przybędziesz
    Pokażę Ci wtedy niebo i słońce
    Gwiazdki, kwiatuszki i serce gorące.
    Codziennie czytam dla Ciebie bajki
    Pewnie się śmiejesz z pchełki szachrajki.
    A czy podobał Ci się dziś Kopciuszek?
    Chyba podobał bo kopiesz w brzuszek:-)
    A jak odbierasz me kołysanki?
    Śpiewam byś poznał już tez piosenki.
    Ileż bym chciała Ci już powiedzieć
    Czasem nie mogę na miejscu wysiedzieć
    Dotkniesz mamusię swoimi raczkami
    A ja Cię z całych sił przytulę
    Wszystkie smuteczki Twoje utulę
    Za kilka miesięcy wezmę Cię w ramiona
    Moja miłość do Ciebie jest niezmierzona
    Do zobaczenia moje kochane Serduszko
    Gdy w domu zawitasz szepnę Ci na uszko
    Jak wiele dla swojej mamusi znaczysz
    A Ty mnie uśmiechem cudownym uraczysz!
    shiranna@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdy zakwitną poziomki, na pewno będzie wiele zdarzeń
    Ja bym jednak chciała, by spełniło się jedno z marzeń
    Mieszkanie na parter zamienić bym chciała
    Wtedy z Ukochanym Zaręczonym na pewno bym zamieszkała
    Niestety obecne 4 piętro to wysokie progi
    Gdyż mój Ukochany Zaręczony niesprawne ma nogi
    Porusza się na wózku i problem niestety jest duży
    Bo w tym miejscu montażu windy nic nie wróży
    Znalazłam piękne mieszkanie na parterze
    Że mi się sprzedać moje uda, mocno w to wierzę
    Tylko kupiec musi się znaleźć - mieszkanie na sprzedaż wystawione
    Gdy zakwitną poziomki - mieszkanie będzie zmienione

    ewakrol@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdy zakwitna poziomki przeniose sie do krainy marzen gdzie wszytkie sie spelnia. Ja i wszyscy ludzie wokol mnie beda szczesliwi. Bede zdrowa, sprawna i ograniczenia ktore dzis czuje i limituja moje zycie przestana istniec. Bede podrozowac po swiecie, rozmawiac we wszystkich jezykach swiata- w pelni szczeliwa. Tym szczesciem bede dzielic sie z innymi, bo nie bede czula sie inna i slabsza. Gdy zakwitna poziomki Bede soba, bede zyc PELNIA ZYCIA otoczona przyjaciolmi ktorzy mnie nigdy nie opuszcza :) Swiat bedzie prawdziwym Rajem :D
    olenia4@hotmail.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Po nieprzyjemnej zimie, wreszcie przyjdzie słoneczny kwiecień. Wyjdę przed dom i zobaczę niesiony z wiatrem kwiat. Tak, to kwiat poziomki. Chwycę go w dłonie i przypomnę sobie, że nadszedł czas na wiosenne porządki. Ruszę z tupetem po miotłę, wiadro i szmatę. Zacznę szlifować, skrobać, masować. Przestawię sofę, komodę i stół. Inny pokój podzielę na pół. Będę się krzątać od piwnic po dach. Słuchając, z rozumu mojego, płynących dobrych rad. A gdy wyrzucę już wszystkie graty i poukładam na półkach szmaty, usiądę wygodnie w fotelu, tak jak robi to ludzi wielu. Przez głowę przebiegnie myśl wielka, że chyba jestem stuknięta. Po co było się męczyć i ponad siły pracować ? Teraz będę biadolić i ratunku potrzebować. Jednak cierpliwie poczekam, aż zaczną owocować poziomki. Wraz z nimi nadejdzie mój błogi stan, czyli upragniony urlop.

    Pozdrawiam :)
    mail: sou602@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. gdy zakwitną poziomki, myszkom urosna ogonki.
    teraz są malutkie i takie kruchutkie.
    gdy poziomki zakwitną i dojrzeją, ludzie będą żyć nadzieją.
    poziomki są słodziutkie, malutkie i różowiutkie,
    bardzo ludziom smakują i latem owocują.
    gdy zakwitną poziomki, wolę je od limonki.
    czekam na lato poziomkowe, cieple, kolorowe.
    gdy zakwitną poziomki, schowam je do skarbonki,
    słońce w nich zatrzymam i otworzę, gdy będzie zima.
    e-mail: milkag3@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdy zakwitną poziomki, będę szczęśliwa! Wyjdę z siostrą na spacer, poczujemy tą woń, pobiegniemy razem i naszym oczom ukażą się piękne małe krzaczki, które zaczną śpiewać w rytm wiatru. Poziomki zaczniemy zrywać, smakować, aż w końcu zostanie ostatnia, mała, czerwona. Ale nikt nie wie, że ona nas połączy, że pokaże nam co w życiu jest ważne. Nie będziemy starać się zyskać jej tylko dla siebie, podzielimy się. Zjemy ją razem, wspólnie, pokażemy, że da się inaczej, że taka poziomka może połączyć siostry. Poziomkowa miłość i to jest coś pięknego!

    e-mail: o.jaworska362@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Gdy na łące zakwitną poziomki, nadejdzie czas by wyruszyć w świat, odejdę zostawię za sobą, to co mi najmilsze, zostawię kruszynę chleba, moją biblioteczkę, mój mały skrawek nieba. Co mi zostaje? Nic nie zrobię, no chyba, że pierwsza zabierze mnie Śmierć. Proszę Cię, nie przychodź, czekałam na to wiele lat. Już widzę przed sobą połacie, przestrzenie, błękity, widzę i lasy i mewy i moje życie w lepszej postaci. Bo pójdę tam, gdzie chlebem dzielą się ze sobą nieznajomi, gdzie wiersze recytują na uliczkach poeci, gdzie ludzie chwalą sobie sprawiedliwość. Dla Ciebie ma wymarzona przyszłości ja sama napiszę poemat, prosty to prosty, ale własny, który napisało me życie.
    Przyjdź czasie, tylko wybierz odpowiednią porę,
    Przyjdź, a ja pozwolę byś zabrał me serce,
    oddam Ci też poezję i marzenia, duszy Ci nie oddam,
    bo należy do Boga. Myślę, że gdy...zakwitną poziomki
    Tak!!! Wtedy przyjdź i ukołysz mnie do snu,
    ukoi się ma dusza, moja twarda opoka serca się skruszy.
    Tak dużo słów wylanych, tak mało odpowiedzi,
    Gnębisz mnie, upadam z łoskotem o ziemię,
    spoglądam w bok widzę, krzak poziomek,
    tak, gdy już spadłam do ich poziomu, wydają się ogromem,
    Biorę jedną na zakładnika i proszę,
    Zabierz mnie, a daruję jej życie,
    ona łagodna, nieulękniona godzi się ze swoim losem,
    taki nic nieznaczący fenomen, a jednak... gdy zakwitną poziomki
    przyjdziesz...Ja...wiem to na pewno.
    Ania_0970@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdy zakwitną poziomki w moim życiu...te maleńkie, słodkie owoce kojarzą mi się tylko z moją ukochaną babcią, którą noszę w sercu.. Moje pierwsze wspomnienia sięgają do chwil, gdy przychodziłam, a ona zawsze czekała... Prowadziła mnie na balkon, na którym stworzyła swoją małą hodowlę poziomek, specjalnie dla mnie.. radość, gdy ujrzałam tę pierwszą, malutką poziomkę, którą mogłam zjeść..wyczekiwanie! Gdy zakwitną poziomki w moim życiu, wspomnienia nigdy nie zginą! Zawsze będę we mnie, przypominając o magicznych chwilach dziecięcych lat!
    justynaa.rutkowskaa@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdy zakwitną poziomki, zazielenią się łąki,
    Zaczną się szalone wtorki, powitamy znów koronki,
    Słońce rozgrzeje,a serce oszaleje,
    Miłość w głowie zawróci, wszelkie troski porzuci.
    Nic już nas nie zasmuci i oddamy się chuci.

    karolina9339@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy zakwitną poziomki nasz balkon, na którym rosną w skrzynkach zrobi się wesoły, a my będziemy wyczekiwać czerwonych malutkich kuleczek, pachnących latem, jak żaden inny owoc na świecie. A kiedy już zaczną się rumienić mój Syn będzie ich szukał w gąszczu zielonych listków, i małymi paluszkami będzie je zrywał ... tak prosto z krzaczka, a potem powie "mama to jest pyszne". Lubimy nasze balkonowe poziomki:)

    moja06@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy zakwitną poziomki, będę już dość konkretnie planować wakacje. Będę już po egzaminach i będę wybierać miłość swojego życia. Albo ta miłość wybierze mnie ... Będę się wtedy pakować w samolot do Polski. Pojadę do babci, razem się wybierzemy na działkę i będzie te poziomki zbierać do wiaderka, a później je wcinać przy zachodzie słońca. Babcia znów zapyta, czy znalazłam w końcu młodzieńca, któremu się oddam. Będziemy wytykać sobie wady, a potem wspólnie nakładać na talerz makaron ze śmietaną i obsypywać go poziomkami i cukrem na przyjazd moich kuzynów.


    tusia1100@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. Wciąż myślę nad dobrą odpowiedzią! Banerek udostępniłam.
    Zapraszam do swojego konkursu:
    http://atramentowomi.blogspot.com/2014/11/opetany-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy zakwitną poziomki, w moim życiu znów zajaśnieje słońce, bowiem czarne chmury przegoni ciepły wiatr. A ja nabiorę wiatru w żagle i ruszę pełną parą ku nowemu – nowej rzeczywistości, nowej pracy, być może nowemu miejscu zamieszkania, nowemu związkowi i lepszemu zdrowiu. Będę nowa ulepszona ja wśród kwiatów poziomek.

      martucha180@tlen.pl

      Usuń
  23. Zgłaszam się! :)
    Baner na: http://lustrzananadzieja.blogspot.com/p/konkursy.html
    E-mail: elfikbook@gmail.com
    Gdy zakwitną poziomki, uwierzę w siebie... Jestem osobą nieśmiałą, która ma duży problem z kontaktami miedzy ludzkimi. Jednak wierzę, że przyjdzie czas, kiedy wreszcie uwierzę w siebie, przestanę kryć się w domu i wyruszę w podróż, by spełnić swoje marzenia. A kiedy jest najlepszy czas, by wreszcie odnaleźć samą siebie i spełnić swoje marzenia? Gdy zakwitną poziomki... A poziomki zawsze mi się kojarzą z moją babcią, która bardzo chciała mieć je w ogródku. Pewnego dnia zasadziła ich pięć długich rzędów i tak co roku zbieramy je razem. To chyba najlepszy czas ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Gdy zakwitną poziomki ,będę leciała samolotem w odwiedziny do mojego ukochanego wnuka Czarusia .Ma on 2 lata i 8 m-cy ,i od dwóch lat mieszka ze swoimi rodzicami w Dewsbury w Anglii.Bardzo nad tym ubolewam ,że musieli wyjechać z Polski za chlebem .Tęsknimi z mężem za czarusiem ale i za jedyną naszą córką i zięciem.Latamy do nich z mężem na zmianę ,ponieważ mamy w psa ,Wobo jest niemieckim owczarkiem i ma 7 lat .Nie mamy gdzie go zostawic ,a nawet gdybyśmy mieli to biedak pewno by tęsknił i jeszcze się rozchorował .Więc dla dobra Wobusia ,latamy z mężem osobno .Jedno z nas u Wnuka a drugie w domu z psem .Wtedy skyp nas ratuje.Wierzę ,że kiedyś poprawi się sytuacja z pracą i może jak po raz kolejny Zakwitną poziomki to moje dzieciaki wrócą z tułaczki zagranicznej do domu ,do kraju ,do nas ,którzy ich kochamy i bardzo tęsknimy .Pozdrawiam wszystkich kochających poziomki . jolantamurawska8@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. Biorę udział :)
    baner na fb: https://www.facebook.com/508646992525949/photos/a.511303685593613.1073741826.508646992525949/823786454345333/?type=1&theater
    e-mail: sallybrovn@wp.pl

    Gdy zakwitną poziomki znowu zachwycę się światem... Odnajdę w sobie dziecko, które kiedy patrzy – to widzi rzeczy dostępne tylko dla tych którzy potrafią się na chwilę zatrzymać, kiedy słucha – to usłyszy każdą fałszywą nutę, kiedy czuje – to całym sobą... A kiedy marzy to wszystko wydaje się być łatwe i osiągalne, ekscytujące i zaczarowane...
    Będę biegać boso po trawie i pleść wianki z polnych kwiatów, chodzić po drzewach i patrzeć w chmury... Przestanę odkładać życie „na później”, zacznę żyć pełną piersią i nie zwracać uwagi na konwenanse. Będzie mi dobrze ze sobą i ze światem, z czasem który upływa i świadomością, że jeszcze wiele przede mną. Będę śmiać się, kochać i wzruszać. Będzie pięknie, gdy zakwitną poziomki...
    (taki jest plan dojrzałej kobiety... )

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Poziomki kwitną na przełomie maja i czerwca. Co wtedy w moim życiu się miłego wydarzy? Mam pewien kłopot, z wybraniem tych miłych. Z tym okresem kojarzy mi się jedynie wzmożony okres sprawdzianów i projektów przed wystawieniem w szkole. Może pojadę wtedy na wycieczkę klasową? To akurat jest jednym z milszych wydarzeń w całym roku. Kolejne przechodzenie oknami w nocy do pokoju kolegów, śmienie się bez ustanku z przyjaciółką, tłumaczenie wychowawczyni, dlaczego jeszcze światło nie zgaszone oraz chodzenie po lesie i szukanie w nim nieistniejących fiolek z bursztynem... Gdy zakwitną poziomki zrobi się znów ciepło i (mimo, że będę wciąż narzekać na upał) podczas wizyt u dziadków będzie można wychodzić na ogród, leżeć w hamaku przy krzaczku porzeczek, z książką w ręce. Latanie na bosaka pomiędzy grządkami i szukanie dojrzałych truskawek, malin, agrestu... Gdy zakwitną poziomki znów zaczną się wieczne spacery, wyprawy bez celu po mieście. Siadanie na ławce w parku i obserwowanie ludzi godzinami. Gdy zakwitną poziomki, zacznie się czas, w którym narzekam na prawie wszystko, ale znajduję chwile, które są jednak przyjemne.
    esempolowicz@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)