poniedziałek, 18 sierpnia 2014

"W mojej głowie rodzą się nowe kawałki tekstów, nowe pomysły i historie, które nie dają się poukładać. Biegają mi po głowie i nie chcą się słuchać" - Wywiad z Michałem Krupą



Czy jeden autor, może napisać dwie kompletnie różniące się od siebie książki? Różniące się tematyką, będące swoistymi skrajnościami? Otóż może, i nawet znam takiego pisarza. Zapraszam na wywiad z Michałem Krupą, autorem dwóch książek: "Cześć, mam na imię Michał" oraz "Łosoś norwesko-chiński".



"Cześć, mam na imię Michał" - recenzja KLIK
"Łosoś norwesko-chiński" - recenzja KLIK




Michał Krupa to pisarz młodego pokolenia, a do tego szaleniec. Jest pacyfistą z wyboru, a barbarzyńcą z przekonań. Obecnie pracuje nad trzytomowym cyklem powieści, w którym pierwsza część została zatytułowana "Maślana-czas pokoju". W internecie możecie znaleźć jego stronę autorską.






awiola: Michale, witam Cię w moim cyklu wywiadów z autorami.

Michał Krupa: Witam serdecznie i bardzo się cieszę, że tak popularna blogerka zechciała poświęcić czas na małą pogawędkę z moją skromną osobą.

awiola: Michale, zadebiutowałeś autobiograficzną książką pt. "Cześć, mam na imię Michał", będącą swoistą spowiedzią hazardzisty. Powiedz, czy hazardzistą, podobnie jak alkoholikiem zostaje się na całe życie?

Michał Krupa: Tak, hazard jest jednym z wielu uzależnień i można się od niego uwolnić w zasadzie tylko po śmierci. Tak się mówi, ale oczywiście można z tym żyć, a czasami to późniejsze życie staje się bardziej dojrzałe i pełniejsze. Dzieje się tak ponieważ, aby utrzymać abstynencję należy najpierw poznać samego siebie. To jest podstawa wyjścia z szeroko rozumianego uzależnienia.  

awiola: Nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób. Jak udaje Ci się obecnie zwalczyć pokusę grania? Masz jakieś sposoby na odparcie tej potrzeby?

Michał Krupa: Temat uzależnienia jest tematem ogromnym, w tym także hazard. Wyjście z czynnego grania jest bardzo trudne i czasochłonne. Można by powiedzieć, że ten proces nigdy się nie kończy. Należy zreorganizować całe swoje życie i naprawdę bardzo, ale to bardzo chcieć. Ja chciałem i jak do tej pory wszelkiego rodzaju pokusy zagrania stają się coraz słabszym stymulantem. Oczywiście trzeba uważać i nie popaść w pychę, bo może mieć to zgubne konsekwencje. 

awiola: Czy zatem taką pokusą może być gra w zwykłego totolotka? Grasz w tę grę, która wydaje się raczej dość powszechną i bezpieczną?

Michał Krupa: Nie grywam w żadne totolotki i inne gry, w których wynik jest nieznany, niepewny. Wszelkiego rodzaju kasyna, gralnie omijam szerokim łukiem. Kiedyś robiłem to bo musiałem, choć ssało bardzo, a czasami bardzo mocno. Obecnie sama myśl siedzenia i grania, zapadania się ponownie w to bagno jest tak mocna, że po prostu tego nie chcę. Ja nie potrzebuję już hazardu, a ogromną pustkę po nim zapełniłem innymi, o wiele bardziej interesującymi rzeczami.

Co do tej pustki... To jest chyba najgorsze z czym musi się zmierzyć człowiek po odstawieniu. Nagle pojawia się tyle wolnego czasu, że można chodzić po ścianach i gryźć tynki, a do tego najczęściej pozostaje się samemu, bo przegrało się większość znajomych i krewnych. To wszystko trzeba odbudować, a wolny czas zapełnić. Niestety, tak jak już wspomniałem, jest to proces bardzo rozciągnięty w czasie oraz bolesny.
awiola: Ale możliwy do zrealizowania, co widać na Twoim przykładzie. Ile czasu zajęło Ci napisanie debiutu?

Michał Krupa: "Cześć, mam na imię Michał" jest to książka, która zrodziła się już parę ładnych lat temu. Przynajmniej jej pierwsze stronice. Była to raczej moja osobista rozmowa, samego ze sobą. Starałem się w najbardziej obiektywny sposób przelać na papier to, co się ze mną kiedyś działo. Do szukania wydawnictwa i zrobienia czegoś z tym tekstem zmotywował mnie mój dobry przyjaciel. Potem już była jazda bez trzymanki. Wydawnictwo zabrało się do pracy, a ja zostałem zarzucony dodatkową pracą, która mówiąc na marginesie, nie specjalnie mi się podobała. Ja piszę, przelewam na papier pomysły rodzące się w mojej głowie. To jest super zabawa obojętnie jaki typ historii właśnie spisuję. Korekta, ente czytanie tekstu i poprawianie go lub dyskutowanie z korektorem... to nie moja bajka. No i tak to było z tą książką. Mam nadzieję, że trafi ona do młodych ludzi i jeżeli choć jeden z nich przejrzy na oczy i zmieni swoje życie, będę mógł powiedzieć, że osiągnąłem sukces. Bo sukces według mnie to nie ilość sprzedanych egzemplarzy, czy zarobionych pieniędzy, ale reakcja czytelników. Reakcja na którą po cichu liczę. 

awiola: Muszę przyznać, że Twoją pierwszą książkę czytałam z zapartym tchem. Czy spotkałeś się jednak z negatywnymi komentarzami na jej temat?

Michał Krupa: Spotkałem się z jedną negatywną opinią. Generalnie tzw. znawcy są zgodni co do dobrego opisu emocji w książce, ale krytykują czasami język i warsztat. Zgadzam się z nimi i krytykę przyjmuję z radością, ponieważ spodobało mi się pisanie i tworzę jak oszalały, a jak to się mówi ...to co nas nie zabije, wzmocni... dlatego z pokorą słucham ludzi mądrzejszych ode mnie. 

awiola: Całkiem niedawno wydałeś drugą książkę pt. "Łosoś norwesko-chiński", zupełnie inną od debiutu. Skąd pomysł na komedię z dość dziwacznym tytułem? Co było inspiracją do jej napisania?

Michał Krupa: Co do drugiej książki... Jestem generalnie wesołym człowiekiem ze specyficznym poczuciem humoru. Lubię się śmiać, a wszelkiego rodzaju satyry, humor sytuacyjny po prostu kocham. Poza tym nasz język polski jest kopalnią słownych diamentów. Trzeba je tylko oszlifować. My Polacy często podchodzimy do problemów i życia w sposób zbyt poważny. Mamy swoje przywary, wady i tematy tabu. W tych tematach czuję się jak ryba w wodzie i nie chodzi tu jedynie o pisanie tekstów.

"Łosoś norwesko-chiński" odzwierciedla mnie prawdziwego, mnie z dzisiaj. Czasami żałuję, że nie zadebiutowałem właśnie tą książką. Powiem tak tylko na marginesie, że pierwotny tytuł brzmiał "Wspomnienia czterdziestolatka", ale doszedłem do wniosku razem z moją drugą życiową połówką, że czytelnik sugerując się poprzednią książką, oczekiwać będzie ponownie ciężkiego kalibru, a tak nie jest! Łosoś jest lekką lekturą, bez jakichkolwiek płynących z niej morałów. Ot, dobra lektura na zabicie wolnego czasu. Przynajmniej ja tak uważam.  

awiola: Dobrze, że postanowiłeś nie nadawać jej takiego tytułu. Czy długo tym razem szukałeś wydawcy?

Michał Krupa: Rozesłałem tekst po różnych wydawnictwach. Odzew był większy niż się tego spodziewałem. Gdy ukończyłem Łososia praktycznie z biegu przekazałem go do obróbki zabierając się za następne teksty. 
awiola: Rzadko kiedy słyszę takie budujące słowa w temacie wydania książki od autorów. Jakie są Twoje najbliższe plany literackie. Tworzysz kolejne dzieło?

Michał Krupa: W mojej głowie rodzą się nowe kawałki tekstów, nowe pomysły i historie, które nie dają się poukładać. Biegają mi po głowie i nie chcą się słuchać. Zupełnie jak dzieciaki mojego brata. Totalny koszmar! Najgorzej jest gdy kładę się do łóżka i mnie olśni. Zamiast spać tworzę zdania, dialogi i czasami nawet sam się z nich po cichu śmieję, wkurzając tym oczywiście moją żonę. Jedynie jazda samochodem szufladkuje myśli i uspokaja umysł. W taki właśnie sposób zakończyłem pracę nad drugą częścią Łososia. Nie pisałem go w samochodzie, ale tam rysował się dość szczegółowy plan powiązania rozbieganych wątków i pomysłów.

Obecnie jednak zapinam już na ostatni guzik wydanie pierwszej z trzytomowego cyklu książki pod tytułem "Maślana-czas pokoju". Powiem jedynie, że stworzenie głównego bohatera tej książki jest efektem przeczytania wszystkiego co pojawiło się w Polsce Miroslava Zambocha. Podjąłem także współpracę z młodym, ale bardzo zdolnym grafikiem, który już zaprojektował okładkę. Reasumując. Dzieje się wiele, nawet bardzo wiele. Piszę dużo, a jeszcze więcej tworzę w głowie. 

awiola: Bardzo mnie cieszy ta wiadomość. Czym jest pisanie dla Michała Krupy?

Michał Krupa: Pisanie dla mnie jest bardzo dobrym relaksem i zabawą. Zawsze lubiłem czytać, ale nie zdawałem sobie sprawy, że pisanie może być także czymś fajnym. Zrozumiałem także, że księgarnie nie są zarezerwowane jedynie dla profesjonalnych pisarzy, ale jest także miejsce dla takich jak ja, czyli coś jakby pisarzy. Ja nie muszę pisać pod czytelników, bo nie utrzymuję się z pisarstwa, dlatego moje teksty mogą być czasami kontrowersyjne i niezbyt popularne. Daje mi to coś w rodzaju poczucia wolności. 

awiola: A wolność jest najważniejsza. Co najchętniej czytasz w wolnym czasie?

Michał Krupa: Zaczynałem czytanie od Piekary. Bardzo go lubię, choć jest on właśnie przykładem pisarza profesjonalisty, który po prostu musi pisać. Nawet jeżeli nie ma nic szczególnego do powiedzenia. Absolutnie go nie krytykuję, ale moje zawiedzenie po "Szubieniczniku" jest nadal ogromne. Do grona moich faworytów zaliczę jeszcze Marię Lidię Kossakowską. Jak dla mnie mistrzyni świata. Pilipiuk, Mortka, Ćwiek, Sapkowski... Ostatnio jednak zaatakowałem świat szwedzkich kryminałów. "Millenium" poszło na pierwszy ogień, a potem następni i następne. Lubię sięgnąć także po książki takich pisarzy jak ja, czyli narwańców.  

awiola: Co sądzisz o naszym rynku wydawniczym?

Michał Krupa: Wydawnictwa... ciężki temat. Z mojego doświadczenia mogę jedynie powiedzieć, że samo dotarcie do dużego wydawnictwa i nawiązanie kontaktu z nim, dla młodego pisarza, jest praktycznie niemożliwe. Są wydawnictwa, które wydają wszystko tak jak leci, ale trzeba za taką przyjemność słono zapłacić. Niewielu na taki krok stać. Poza tym można się sporo rozczarować prowadzoną kampanią reklamową i faktem, że książka nie znajduje fizycznego miejsca w księgarniach. Ludzie jednak piszą i wydają mając nadzieję, że ktoś jednak ich kiedyś wyłowi z tłumu.

awiola: Obserwujesz rozrastającą się blogosferę książkową. Co sądzisz na jej temat?

Michał Krupa: Ja osobiście bardzo często przeglądam różne blogi, także twój, w celu wyłapania tytułów, które mogłyby mnie zainteresować. Poza tym, bardzo ważne są dla mnie opinie czytelników, ludzi którzy książki po prostu lubią. Pamiętam, że właśnie dobrym komentarzom sięgnąłem po Ćwieka i nie zawiodłem się. 

awiola: Jaki napój towarzyszy Ci najczęściej przy pisaniu? Kawa, herbata, a może coś innego?

Michał Krupa: He, he... kawa... herbaty nie pijam, no może czasami miętową. Czarna, gorzka kawa. 

awiola: Co na koniec chciałbyś przekazać czytelnikom mojej strony?

Michał Krupa: Przede wszystkim chciałbym podziękować Tobie, że znalazłaś czas na to wirtualne spotkanie ze mną. Uważam, że Twoje recenzje są bardzo profesjonalne i to widzą także twoi czytelnicy tłumnie odwiedzający bloga. Właściwie to jestem jednym z nich, bo książki stanowią ważny element w moim życiu. Smutne jest to, że Polacy jednak bardzo mało czytają i o takich jak my powinno się dbać. Nie wiem jakieś dopłaty z Ministerstwa, albo coś innego? Tak sobie tylko myślę. No i zaczyna się... znowu zaczynam myśleć i kombinować .

Dopłaty z Ministerstwa? Tak, to byłaby ciekawa inicjatywa. Michale, kombinuj dalej i publikuj nową książkę. Czekam bowiem na nią z wielką niecierpliwością. A Wam polecam obydwa dzieła autora, na pewno się nie zawiedziecie.

31 komentarzy:

  1. Zazdroszczę Ci tej serii wywiadów. Przeprowadzasz wywiady bardzo rzetelnie.

    Autora nie znam, aczkolwiek, za sprawą Twojej recenzji, od dawna rozglądam się za Jego drugą książką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy pisałam już, że uwielbiam Twoje wywiady? Są naprawdę świetne i interesujące! Mogę dowiedzieć się wielu świetnych rzeczy o autorze i jego tekstach, aż chciałoby się sięgnąć po książki pana Michała :D

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię takie wywiady, skutecznie zachęcają mnie do sięgnięcia po książki danego pisarza. W tym przypadku szczególnie zaintrygowała mnie jego debiutancka książka, może uda się gdzieś zdobyć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo, ale to bardzo ciekawy wywiad.
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle wywiad czyta się fantastycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny ciekawy człowiek :) Przeraża mnie tylko to, co sądzi o polskich wydawcach... Straszne to dla mnie, bo dotyka mnie to osobiście, jako że w przyszłości i to niedalekiej, planowałam wydać własną książkę, a wydana może nie zostać nie przez brak mojego talentu, a po prostu twarde zasady rządzące rynkiem księgarskim i niejednokrotnie niesprawiedliwe podejście wydawców. Przykre, ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Autora kojarzę, choć nie znam ani jednej jego książki. Widzę, że będę musiała to zmienić w niedługim czasie :) Bardzo ciekawy wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wywiad ^^ Polacy faktycznie mało czytają, ale pocieszające jest to, że coraz więcej ludzi sięga po książki. Jeszcze jakiś czas temu zdarzało mi się przeczytać coś raz na jakiś czas. Niedawno poznałam nowe koleżanki, które czytają non stop i teraz ledwie skończę jedną książkę, a już zaczynam następną :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziekuje bardzo, ale prawda milosc jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podoba mi się propozycja dopłat z ministerstwa, ooo, tak :D Ale pan Krupa ma rację, bardzo profesjonalnie piszesz :) No, i wywiad jak zwykle świetnie przeprowadzony. Napisz coś złego, bo takie dobre teksty już się nudne robią! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam żadnej z książek autora, ale popieram picie kawy podczas tworzenia ! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy wywiad, inaczej spojrzałam na autora ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny wywiad, ale moim zdaniem polskie czytelnictwo rozwija się coraz lepiej :) A może to tylko moje zdanie?

    OdpowiedzUsuń
  14. Rewelacyjny wywiad. Dzięki niemu mam ochotę poznać bliżej twórczość autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo interesująca rozmowa:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo się cieszę z tego wywiadu:)) Naprawdę świetny. Po jego lekturze, jeszcze bardziej jestem dumna z faktu, że miałam okazję przeczytać pierwszą książkę autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Interesujący wywiad. Miło mi poznać autora, chętnie przeczytam jego książki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie spodziewałam się tego, ale wywiad zachęcił mnie do lektury, szczególnie tej drugiej, humorystycznej książki. Jestem jej ciekawa. :) Wyjście z nałogu to dla mnie za ciężki temat, na razie nie czytam książek o uzależnieniach.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Z przyjemnością przeczytałam tę rozmowę.

    OdpowiedzUsuń
  20. No proszę. Brawo! :) Nie znam Pana Michała, ale koniecznie muszę nadrobić zaległości, choć okładka do mnie nie przemówiła, wiec wyszło, jak wyszło :) Sądzę, że teraz naprawdę wato nadrobić zaległości :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak zwykle przeczytałam z zainteresowaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przyznam szczerze, że nie zwróciłam szczególnej uwagi na książki Twojego rozmówcy gdy je recenzowałaś, ale po przeczytaniu tego wywiadu zdecydowałam, że koniecznie muszę je przeczytać. Odpowiedzi pana Michała były przemyślane i szczere (cieszę się, że autor ,,Łososia norwesko-chińskiego" nie próbował w żaden sposób imponować Ci swoją historią). Zgadzam się z nim odnośnie do oceny Twojego blogu. Uważam, że wykonujesz kawał dobrej roboty i nie ukrywam, że byłaś dla mnie wzorem, gdy startowałam ze swoją stroną.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawy wywiad i ciekawy człowiek. :-) poszukam

    OdpowiedzUsuń
  24. rzadko spotykam się z tym, by jeden autor napisał dwie kompletnie odmienne ksiązki - to chyba trudna sztuka

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawy wywiad :) Teraz tylko pozostaje czekać na drugą część Łososia... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)