środa, 13 sierpnia 2014

Już jutro! "Turkusowe szale" objęte moim patronatem medialnym






Moi Drodzy, z wielką przyjemnością chciałabym Wam ogłosić, że objęłam patronatem medialnym najnowszą książkę znakomitego pisarza - Remigiusza Mroza, którego większość czytelników kojarzy z serii "Parabellum".


Przedstawiam Wam książkę "Turkusowe szale", która już jutro będzie miała swoją premierę.



Wydawca: Bellona
EAN 9788311133327
500 stron
format 145x205 mm

oprawa miękka


Polskie lotnictwo na Zachodzie to nie tylko Dywizjon 303.

Turkusowe szale to powieść sensacyjna, której fabuła opiera się o rzeczywiste wspomnienia, dokumenty, oraz wydarzenia związane z 307 Dywizjonem Nocnym Myśliwskim "Lwowskich Puchaczy".

Polacy patrolują brytyjskie niebo po zmroku, za dnia zmagając się z szeregiem problemów - aklimatyzacją pośród "herbaciarzy", przestarzałymi samolotami, brakiem zaufania i… barierami językowymi utrudniającymi podrywanie Brytyjek w rozlicznych pubach. Ich maszyny nazywane są latającymi trumnami, ale mimo to, Polacy niczego nie pragną bardziej, niż wzbić się w przestworza i zetrzeć z wrogiem.

RAF jednak nie pali się do tego, by dać im szansę. Podczas gdy koledzy strącają niemieckie messerschmitty i dorniery, Lwowskie Puchacze siedzą bezczynnie, zaś ich szeregi topnieją.






Z okazji premiery nowej książki autora, przygotowałam również krótki wywiad z Remigiuszem, który mam nadzieję przybliży Wam "Turkusowe szale".





awiola: Remigiuszu, niebawem pojawi się Twoja najnowsza książka, na którą czytelnicy znający Twój talent pisarski - czekają z niecierpliwością. "Turkusowe szale" to powieść sensacyjna, której fabuła opiera się na rzeczywistych wspomnieniach, dokumentach, oraz wydarzeniach związanych z 307 Dywizjonem Nocnym Myśliwskim "Lwowskich Puchaczy". Ciekawi mnie więc z jakich konkretnie źródeł czerpałeś wiedzę, którą wykorzystałeś w książce?

Remigiusz Mróz: Przygotowywałem się do pisania czytając kilka monografii, a wiedzę uzupełniałem wywiadami z pilotami i ich wspomnieniami. Problemu nie stanowiły wydarzenia historyczne, bo te opisane są wzdłuż i wszerz w wielu pozycjach, a raczej duch tamtych czasów. Żeby w ogóle zasiąść do pisania powieści opartej – nawet luźno – na rzeczywistych zdarzeniach, trzeba zdobyć choćby ogólne pojęcie o tym, jak ci ludzie funkcjonowali na co dzień, jak się czuli, czego się spodziewali, czy w końcu, jak postrzegali otaczający ich świat. Z dzisiejszej perspektywy łatwo jest wyprowadzić fałszywy obraz, bo dysponujemy wiedzą zbieraną przez 70 lat. Wiele czasu poświęciłem więc na czytanie log booków pilotów z 307. Wprawdzie wpisy są lapidarne, niekiedy składają się wręcz z samych cyfr i skrótów, ale dają przekrojowe pojęcie o tym, jak wyglądało życie jednostki nieustannej przerzucanej z jednej bazy do drugiej.

Oprócz tego, musiałem dowiedzieć się co nieco o mechanice aeroplanów, o tym, jak te zabytki zachowywały się w powietrzu, ile wysiłku wymagały od pilota, czy w końcu, jak się nimi sterowało. Kolejną istotną kwestią były manewry w powietrzu, taktyka, i szereg innych kwestii, których i tak później nie widać, bo giną w toku akcji. Kopalnią wiedzy w tym względzie były polskie i zagraniczne fora traktujące o lotnictwie drugiej wojny światowej, gdzie pasjonaci chętnie dzielą się zdobytą wiedzą.

Ale odpowiadając na Twoje pytanie konkretnie – na szczególną uwagę zasługują: opracowanie Olson i Clouda, Sprawa honoru (traktuje o Dywizjonie 303), wspomnienia Jerzego Damsza, dowódcy 307, Lwowskie puchacze, i w końcu kultowa książka Arkadego Fiedlera, Dywizjon 303. 

awiola: Wykonałeś jak widzę, dużo pracy. W jakich okolicznościach wpadłeś na pomysł, by to właśnie 307 Dywizjon Nocny Myśliwski "Lwowskich Puchaczy" stanowił trzon Twojej książki?

Remigiusz Mróz: Podczas lektury pierwszej z wymienionych książek. Olson i Cloud przedstawili losy słynnego 303. w sposób, który poruszyłby chyba nawet zupełnego anty-patriotę. Moją pierwszą myślą było więc napisanie powieści związanej właśnie z Trzysta Trzecim – zdanie zmieniłem po wstępnym researchu. Ich historia jest tak skrupulatnie opisana – i tak dobrze znana – że nie ma w niej miejsca na wymysły autora. Zacząłem więc szukać innego dywizjonu, z którym mógłbym się zaprzyjaźnić. Kryteria były jasne: musiało dziać się w jego szeregach wiele, bez patosu, ale z rozmachem. I miła niespodzianka – większość polskich dywizjonów wyczerpywała te wstępne założenia. Przepastne szeregi polskich lotników na Zachodzie bynajmniej się nie nudziły.

Trafiwszy zaś na Trzysta Siódmy, wiedziałem, że jest to jednostka, której szukałem. Latano w niej na rozlatujących się gruchotach, tylko nocą, a dodatkowo wisiało nad nią pewne fatum. Nie przeszkadzało to jednak tym chłopakom w strącaniu niemieckich maszyn i zdobywaniu uznania Brytyjczyków. Ani w bawieniu się, bo w końcu zabawa była osią egzystencji pilota na ziemi. 

awiola: Jak wyglądał Twój proces twórczy w przypadku pisania tej powieści?

Remigiusz Mróz: Identycznie, jak w przypadku każdej innej. Jeśli o to chodzi, cenię sobie monotonię. Piszę rano minimum dziesięć stron, potem czytam to, co napisałem, a następnie wypuszczam się na bieg. Zazwyczaj po dziesięciu kilometrach wracam, robię obiad, a potem następuje wieczorne pisanie, które zazwyczaj kończy się na 5-10 stronach. Po tym wszystkim, przy Turkusowych szalach dochodziła jeszcze lektura wspomnianych książek i robienie notatek. 

awiola: Ile więc czasu zajęło Ci napisanie całej książki?

Remigiusz Mróz: Ponad miesiąc. 

awiola: Opowiedz krótko fabułę "Turkusowych szali".

Remigiusz Mróz: Centralną postacią jest Feliks Essker – lotnik trochę krnąbrny, ale twardo stąpający po ziemi. Wraz z nim i jego towarzyszami będziemy aklimatyzować się w Anglii, szukając sobie miejsca w szeregach obcej armii. Nie będzie łatwo, bo dostaniemy szmaciane mundury, latające trumny, a dodatkowo nocą trudno nam będzie wypatrzyć nieprzyjaciela. Tymczasem chcemy tylko podjąć walkę – zrobić wszystko, by odbić kraj z rąk Niemców i odnaleźć rodzinę, przyjaciół. Co nam pozostaje? Działać, choćby na przekór wszystkiemu.

Sytuację komplikuje fakt, że Anglicy myślą o rozwiązaniu jednostki – a w trakcie naszych zmagań z losem okazuje się, że w szeregach 307. znajduje się niemiecki szpieg, który może napsuć sporo krwi aliantom. Felo jednak ma też inny problem, dość prozaiczny, ale dotyczący owej osi egzystencji każdego pilota – przez nieznajomość języka niespecjalnie potrafi dogadać się z Aileen, która wpadła mu w oko. 

awiola: Do jakiej maści czytelników kierujesz "Turkusowe szale"? Czy czytelnicy serii "Parabellum" będę jej dobrym targetem?

Remigiusz Mróz: Jak najbardziej! Wydaje mi się, że jeśli Parabellum przypadło komuś do gustu, spodobają się również Turkusowe szale. Ostatecznie jednak stwierdzić mogą to tylko czytelnicy – stąd z niecierpliwością wyczekuję premiery i pierwszych recenzji.  

awiola: Na pewno szybko się pojawią. Przy okazji tej rozmowy, zdradź kiedy czytelnicy mogą spodziewać się wydania trzeciego tomu o przygodach braci Zaniewskich?

Remigiusz Mróz: Dobre pytanie, na które niestety nie ma jeszcze dobrej odpowiedzi. Dwa kolejne tomy są gotowe, czekają na redakcję i termin wydawniczy – na tym etapie wszystko zależy od wydawcy i jego planów. Mam nadzieję, że niebawem będę mógł podać więcej informacji. 

awiola: Powiedz czytelnikom mojej strony, dlaczego warto przeczytać Twoje najnowsze dzieło? 

Remigiusz Mróz: Ponieważ to książka, która na długo zapadnie w pamięć.



Sądzę, że osobom, które znają prozę autora, nowej książki polecać nie trzeba. Jestem pewna, że Remigiusz Mróz swoim talentem pisarskim porwie kolejne rzesze czytelników! Zachęcam Was do przeczytania!


34 komentarze:

  1. Zdecydowanie coś dla mnie! Lubię takie klimaty i jak będę miała okazję to książkę przeczytam.
    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. napisać książkę w ponad miesiąc- to się nazywa sztuka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sięgnęłabym w ciemno znając już świetne pióro autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoim patronatem, wow - gratuluję! :) A autor, jak widzę, posiadł tajemnicę szybkiego pisania (niech mi ją ktoś zdradzi!).

    OdpowiedzUsuń
  5. nawet nie wiedziałem, że coś się szykuje z tego autora, już bardziej myślałem, że pojawi się kolejne Parabellum.. ale ta książka może być równie ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam, że Dywizjon 303 Fiedlera bardzo mi się podobał, zatem i ta książka mnie kusi.
    Domyślam się, że miesiąc samego pisania poprzedzony był wieloma przygotowaniami, researchem, planowaniem, wspomnianymi rozmowami. Nie można zapominać o tej ważnej i czasochłonnej pracy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkiem nieźle prezentuje się ten Remigiusz ;) Nie znam autora, ale chyba warto zapoznać się z jego piórem, bo opinie są pochlebne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wywiad, a pisarz wydaje się dość ciekawą osobą! :D Temat książki jak najbardziej dla mnie!

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie miałam okazji poznać twórczości autora. Za to bardzo gratuluję objęcia patronatem książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, podziwiam za szybkie napisanie książki i motywację! Żeby codziennie pisać 15-20 stron to wyczyn :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam takie klimaty, więc z przyjemnością sięgnę po tę książkę. Gratuluję wciągającego wywiadu i oczywiście patronatu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję patronatu! Szykuje się nie lada gratka dla wielbicieli Parabellum. Choć jedno mnie niepokoi, książka napisana w miesiąc? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. O, wspaniale. Jak najbardziej jestem zainteresowana tą książką, gdyż seria Parabellum autora bardzo przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję wywiadu i patronatu. Co do samej książki zastanowię się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję:) "Dywizjon 303" to moje przekleństwo z czasów podstawówki, może czas się z nim zmierzyć;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeju, gratuluję ogromnie tego patronatu :)

    im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję Ci patronatu! No i koniecznke muszę się zastanowić nad tą pozycą :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. ciekawa pozycja chętnie bym po nią sięgnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie pozostaje mi nic innego jak Ci serdecznie pogratulować! ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratuluję:) Oczywiście wciągająca rozmowa i spodziewam się, że książka będzie interesująca:)

    OdpowiedzUsuń
  21. I ja dołączę się do gratulacji!
    Co do książki, ja sama się zastanowię, ale przy najbliższej okazji polecę ją koleżance.Ona lubi takie historie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratuluję patronatu :)
    Wywiad ciekawy. :) Książka napisana w miesiąc - podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Również gratuluję patronatu! Natomiast książkę z chęcią przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem pełna szczerego podziwu dla autora, który napisał swoją powieść w ponad miesiąc. Tym bardziej, że wymagała tak ogromnego wkładu pracy. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny wywiad. Gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  26. super! ciesze się razem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochana moja, gratulacje:D
    A skoro Ty rekomendujesz tę pozycję, to ja koniecznie muszę ją poznać:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Moje Gratulacje :) nie czytałam jeszcze nic autora, ale na pewno się rozglądnę za jego książkami.

    OdpowiedzUsuń
  29. Suuuuper, wspaniały patronat. Gratuluję. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Gratuluję Awiolu! :)
    A na samą książkę mam WIELKĄ ochotę i jak tylko wrócę do Polski i będę w Krakowie idę do Matrasa i kupuję :) Wiem, że na pewno mi się spodoba, a książki autora mogę kupować dosłownie w ciemno.
    Podziwiam pana Remigiusza za sposób pisania książek, systematyczny, codzienny, ja tak nie potrafię :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Pisał to... miesiąc?! :O Łomatkoicórko, krzyżyk na drogę redaktorowi :D W każdym razie na bank przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)