niedziela, 18 sierpnia 2013

Wywiad z Przemysławem Borkowskim, autorem książki "Hotel Zaświat"



W ramach mojego regularnego cyklu rozmów z autorami, tym razem zapraszam was na wywiad z Przemysławem Borkowskim, autorem całkiem niedawno przedstawianej na blogu książki pt. "Hotel Zaświat".








Przemysław Borkowski to urodzony w Olsztynie, znany szerszemu gronu publiczności, współtwórca i autor tekstów do piosenek "Kabaretu Moralnego Niepokoju". Jest również felietonistą portalu "Onet.pl" i miesięcznika "Kariera". Autor jest absolwentem polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, obecnie mieszka w Warszawie. Na rynku literackim zadebiutował powieścią "Gra w pochowanego".










awiola: Z pewnością wielu czytelników ciekawi, skąd wziął się pomysł na pisanie książek u współtwórcy jednego z najbardziej znanych kabaretów?

Przemysław Borkowski: Literatura była moją pierwszą miłością, wcześniejszą jeszcze niż kabaret. To właśnie dlatego zresztą poszedłem na studia polonistyczne w Warszawie – bo myślałem, że nauczą mnie tam, jak pisać książki. Tego akurat mnie tam nie nauczyli, pisania musiałem nauczyć się sam, ale poznałem na tych studiach kilku fajnych gości, z którymi potem założyliśmy Kabaret Moralnego Niepokoju. Tak więc najpierw była literatura, a dopiero potem kabaret. Teraz wracam po prostu do swojej pierwszej miłości.

awiola: "Hotel Zaświat" to druga powieść w Pana dorobku literackim. Ile trwał cały proces twórczy przy powstawaniu tej książki?

Przemysław Borkowski: Myślę, że ponad dwa lata. Może nawet trzy. Ponieważ dużo wyjeżdżam z kabaretem, nie mam zbyt wiele czasu na pisanie. Choć ma to też swoje dobre strony. Czasami dłuższa przerwa w pisaniu dobrze mi robi. Pojawiają się nowe, świeże pomysły, można spojrzeć z dystansem na to, co już się stworzyło…

awiola: Trudno zaszufladkować Pana najnowszą powieść w określony gatunek literacki. Czy ta niejednoznaczność gatunkowa to zamierzony cel?

Przemysław Borkowski: Kiedy pisałem "Hotel Zaświat" nie myślałem o tym, czy będzie to thriller, kryminał czy coś jeszcze innego. Chciałem po prostu opisać pewną historię, która kiełkowała w mojej głowie. Potem dałem się ponieść tej opowieści… Wyszło to, co wyszło, nieważne, jaki to gatunek. Podział na gatunki potrzebny jest tak naprawdę tylko księgarzom i nauczycielom polskiego. Pisarze i czytelnicy obywają się doskonale bez niego.

awiola: Niektóre wydarzenia opisane w "Hotelu Zaświat" oparte są na faktach. Czy może Pan przybliżyć czytelnikom ten temat?

Przemysław Borkowski: Kilka lat temu w mojej rodzinnej miejscowości dokonano dosyć makabrycznej zbrodni. Wszystko wskazuje, że jej sprawcą był mój kolega z tej samej klasy w podstawówce. Gdy się o tym dowiedziałem, dość mną to wstrząsnęło. Ta właśnie zbrodnia stała się punktem wyjścia historii opisanej w "Hotelu Zaświat".

awiola: Nie mogę nie zapytać o klimatyczną okładkę Pana najnowszej książki. Czy to inwencja twórcza autora?

Przemysław Borkowski: Nie, to inwencja twórcza grafika. Dostałem do wyboru w swoim wydawnictwie kilka propozycji okładki, moja inwencja ograniczyła się tylko do wyboru jednej z nich. Inna sprawa, że wybrałem od razu, bez zastanowienia, bo ta, która jest teraz na książce, jest rzeczywiście świetna.

awiola: Wydawałoby się, że znany kabareciarz, w przypadku twórczości literackiej, będzie tworzył powieści komediowe, pełne humoru. Tymczasem Pan napisał mroczną historię. Czy ten widoczny kontrast ma jakieś szczególne podłoże?

Przemysław Borkowski: Moja poprzednia książka – zbiór opowiadań "Opowieści Central Parku" – była bardziej "kabaretowa". Tam się komediowo wyżyłem. Ale to raczej tamta książka była wyjątkiem od reguły, bo od literatury oczekuję trochę czego innego niż od kabaretu. W literaturze bardziej pociąga mnie mroczność niż komediowość, być może dlatego, że śmiechu i wesołości mam dosyć w pracy. 

awiola: Współtworzenie od szesnastu lat znanego kabaretu i pisanie książek. Czy da się te dwa pojęcia podzielić na pracę i pasję?

Przemysław Borkowski: I tak i nie. Kabaret to moja praca, ale praca, którą bardzo lubię i którą wykonuję z pasją. Pisanie to pasja, ale nie miałbym nic przeciwko temu, by kiedyś stało się pracą. Obie te rzeczy zresztą znakomicie współegzystują i uzupełniają się w moim życiu. Oby tak dalej.

awiola: Ogląda Pan horrory? Jaki film poleciłby autor "Hotelu Zaświat" czytelnikom swojej książki?

Przemysław Borkowski: Poleciłbym z czystym sumieniem "Egzorcyzmy Emily Rose". To świetny film, bardzo sugestywny, niejednoznaczny i tym straszniejszy, że oparty na prawdziwej historii. W naszym kabaretowym, busowym kinie absolutny numer jeden.

awiola: Na swojej stronie określa Pan siebie jako "posiadacza wielu talentów, które chętnie zamieniły na jeden".  Jestem ciekawa jaki?

Przemysław Borkowski: To taki żart, może odrobina krygowania się z mojej strony. Nie wiem, czy mam wiele talentów, ale wiem, na jaki chętnie bym je wszystkie zamienił, co zresztą właśnie próbuję zrobić – na talent literacki.

awiola: Czym jest pisanie dla Przemysława Borkowskiego?

Przemysław Borkowski: Był taki siedemnastowieczny polski poeta barokowy Mikołaj Sęp Szarzyński. Tytuł jednego z jego sonetów brzmi: "O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem". Tym właśnie jest dla mnie pisanie – bitwą ze światem, a literatura jest jednym polem, na którym taką walkę możemy wygrać.

awiola: Jakie są Pana dalsze plany pisarskie?

Przemysław Borkowski: Kończę właśnie pisać kolejną powieść i tym razem nie jest to thriller, ale melodramat. Jej akcja dzieje się w Warszawie, bohaterami są dwie kobiety i mężczyzna połączeni dość skomplikowaną, trójkątną relacją. Do tego dochodzi jeszcze pewna tajemnica z przeszłości, która wpływa na ich losy. Jeśli jest więc to thriller, to thriller emocjonalny. Polecam ją z góry, bo wydaje mi się, że wyszło z tego coś naprawdę fajnego. Ale do thrillera jeszcze wrócę. Chodzi mi po głowie pewien pomysł, ale jest jeszcze zbyt nie opierzony, by o nim mówić…

awiola: Jak ocenia Pan rynek wydawniczy w Polsce?

Przemysław Borkowski: Jest trudny. Ale musi taki być w kraju, w którym tak mało osób czyta. Nakłady książek spadają, zwłaszcza polskich pisarzy. Pisanie stało się rodzajem szlachetnego hobby. A szkoda, bo dobra literatura może powstawać tylko wtedy, gdy pisarze są w stanie utrzymywać się ze swojej pracy. Ja na przykład, gdyby nie kabaret, który daje mi utrzymanie, pewnie nie byłbym w stanie pisać. Gdybym chodził do normalnej pracy i wracał do domu codziennie o osiemnastej, nie miałbym już siły ani ochoty, żeby zasiadać do pisania.

awiola: Jakich rad udzieliłby Przemysław Borkowski autorom chcącym wydać swoją pierwszą książkę?

Przemysław Borkowski: Żeby uzbroili się w cierpliwości i nie zniechęcali. I żeby nie pisali, jeśli naprawdę nie czują takiej potrzeby. Zajmuje to mnóstwo czasu, wymaga wiele pracy, a efekty mogą niestety rozczarowywać. Dziś na pisarza bardzo rzadko czekają sława i pieniądze. Znakomitej większości naszego społeczeństwa nie obchodzi to, co napiszemy. A jedyną nagrodą za kilkuletni czasem trud jest własna satysfakcja.

awiola: Co na koniec chciałby Pan przekazać czytelnikom mojego bloga?

Przemysław Borkowski: Czytajmy polskich autorów. Jest to jedyna rzecz, której nie zrobią za nas Chińczycy.



I tym, nieco dowcipnym akcentem, kończymy rozmowę. Zatem zachęcam was do zajrzenia do twórczości Przemysława Borkowskiego i jego najnowszej książki. A ja czekam na kolejną powieść autora.





17 komentarzy:

  1. Ojej, jak fajnie, że i u Ciebie wywiad z panem Przemysławem Borkowskim :) Fajnie, że zadałyśmy inne pytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło poczytać wywiad z autorem, którego książkę chce się przeczytać : )

    OdpowiedzUsuń
  3. niech każdy wbije sobie do głowy ostatnie słowa wywiadu: czytajmy polskich autorów. amen.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję tak ciekawego wywiadu, a pan Borkowski jest bardzo ciekawym człowiekiem, jednak do samej książki nie sięgnę. Jakoś nie przekonuje mnie fabuła, co nie zmienia faktu, że jestem zwolenniczką hasła: Czytajmy polskich pisarzy :)
    http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesujący wywiad. Mnie wprawdzie ,,Hotel zaświat'' się nie podobał, ale mimo to i tak skuszę się na najnowszy melodramat, jeśli tylko ujrzy światło dzienne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Duży plus za trzeźwe (i niestety gorzkie) uwagi dotyczące pisania i rynku wydawniczego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już jeden wywiad z tym autorem, coraz bardziej go lubie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio na każdym blogu widzę wywiad z autorem i nasuwa mi się jeden wniosek: bardzo sympatyczny koleś. Choćby dlatego chętnie przeczytam jego książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O, jak Ci dobrze, że mogłaś przeprowadzić taki wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna rozmowa, bardzo przyjemnie się ją czytało:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie czytałam, Pana kojarzę z kabaretu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie podejrzewałam tego pana o zapędy literackie, a tu proszę. Zapowiada się całkiem ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny wywiad!!! gratuluję:) książki nie czytałam, ale jak będę miała okazję to sięgnę po nią:)

    OdpowiedzUsuń
  14. I sprawa z okładką się wyjaśniła :-) Również byłam ciekawa tej okładki, bo faktycznie już patrząc na nią można mieć ciarki na plecach.
    Świetny wywiad :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny wywiad. Gratuluję! Książki jeszcze nie czytałam, ale mam nadzieję, że kiedyś trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)