sobota, 1 września 2012

Sebastian Kossak – "Zajazd"



„Człowiek całe życia zmaga się z samotnością i gdy przychodzi jego kres, również jest w tym sam.”



Po żmudnym szukaniu jakiejkolwiek informacji na temat Sebastiana Kossaka, poddałam się. Nie wiem kim jest autor i czym się zajmuje. Wiem jedynie, że ma trzydzieści pięć lat i powieść „Zajazd” to jego druga powieść. Pierwszą książką był szumnie nazwany horrorem realistycznym „Monster”. Jestem ciekawa postaci autora. Być może wkrótce czegoś się o nim dowiemy.

Po raz pierwszy usłyszałam o tej książce, przy okazji konkursu organizowanego przez Warszawską Firmę Wydawniczą. Nie mam niestety talentu do robienia zdjęć, więc nie wzięłam w nim udziału. Jednakowoż ochota na przeczytanie książki pozostała. W dużej mierze przyczyniła się do tego mroczna okładka i sam gatunek, którego nieczęsto mam okazję czytać w polskim wydaniu.

Doświadczony, ale równocześnie stosunkowo młody policjant Rafał Kollyber przyjeżdża z większego miasta jakim jest Częstochowa do wsi Kruszyna. Kruszyna to rozwijająca się dopiero miejscowość, w której bohater planuje osiedlić się na stałe. Rafał do czasu kupna domu, nocuje w zajeździe, którym jest dawny pałac rodu Denhoffów. Obejmując wakat swojego zmarłego poprzednika, zostaje zobligowany do wyjaśnienia jego dziwnej śmierci. Śmierci, która jak się okazuje ma związek z nagłym zmniejszeniem się populacji samców wśród zwierzyny łownej w kruszyńskim lesie. Jakby tego było mało, tajemnicze zgony zaczynają się nasilać. A młody policjant musi rozwikłać zagadkę, która ma swoje korzenie w dalekiej, strasznej historii dotyczącej nieszczęśliwej miłości.
Sprawdziłam i rzeczywiście miejscowość Kruszyna istnieje naprawdę. Zlokalizowana jest koło Radomska, więc w wolnej chwili zamierzam się tam kiedyś przejechać. Istnieje również pałac Denhoffów na historii którego wzorował się autor. Ogólny zarys historii miłości Kacpra Denhoffa i Barbary Szafraniec został zachowany. Sebastian Kossak nieznacznie zmodyfikował tą legendę na potrzeby powieści.

Od dawna nie miałam w ręku powieści grozy polskiego autora, dlatego też trudno jest mi ją ocenić. Szkoda, że ten gatunek jest w naszym kraju tak zręcznie omijany przez wydawców. Sebastian Kossak moim zdaniem zręcznie buduje nastrój grozy. Tajemniczy zajazd, tajemniczy kamerdyner, tajemniczy obelisk. Same tajemnice. Szepty i nawoływania przez kobietę i mężczyznę, które słyszane są przez wiele osób. I do tego wszystkiego opisy morderstw, niektóre troszkę kiczowate jak poćwiartowanie się siekierą przez ochroniarza urzędu gminy, jednak typowe przy gatunku jakim jest horror.

Autor wprowadził wiele wątków i wiele postaci. Niepotrzebne moim zdaniem było wprowadzenie do fabuły, postaci obecnego właściciela pałacu i wątku z komorą krioniczną. Nie wiem jaki był tego zamysł, ale nie wnosi ta historia do książki niczego, co byłoby warte uwagi. Może oprócz wiedzy na temat krioniki i oddziaływania tej metody na ludzkie ciało.

Cała powieść podszyta jest erotyzmem, widocznym praktycznie na każdej karcie książki. I to nie tylko erotyzm stricte heteroseksualny policjanta Rafała nakierowany na trzy piękne kobiety. Czytelnik znajdzie tutaj również szeroki wątek homoseksualny kobiet - Nel do Narni, ale również pedofilię czyli fascynację seksualną księdza dzieckiem. Spodziewać się nawet możecie wątku nawiązującego do nekrofilii. Takie połączenie daje zamierzony efekt. Czytelnik zostaje wciągnięty w grę, w której stawką jest seksualność człowieka. I to właśnie w tych wątkach szukałabym nawiązania do medytacji nad kondycją życia ludzkiego, jakie wydawca serwuje nam w opisie na okładce. Nie zabraknie również aluzji do seksizmu.

Styl pisania Sebastiana Kossaka wzoruje się trochę na poczytnych, światowych autorach powieści grozy, więc jest to książka praktycznie dla każdego. Nie występuje w niej trudny i skomplikowany język. Fabuła moim zdaniem troszkę za bardzo rozbudowana. Prawie czterysta stron „Zajazdu” można by spokojnie skrócić o sto stron, bez żadnej szkody dla treści. Na pewno autor umie budować napięcie, gdyż mimo kilku niepotrzebnych opisów i wynurzeń byłam zaintrygowana jak zakończy się książka. A zakończenie, muszę wam zdradzić jest dość zaskakujące, przynajmniej nie takiego się spodziewałam.

Jestem zadowolona, że po tak długim czasie udało mi się przeczytać polski horror. Nie będę go porównywać do zagranicznych klasyków tego gatunku, gdyż autor dopiero rozpoczyna swoją karierę pisarską i na pewno z każdą kolejną książką jego warsztat pisarski będzie ulepszany. „Zajazd” powinien was zaciekawić, swoim oryginalnym pomysłem i ciekawą historią wsi Kruszyna i hrabiowskiej rodziny Denhoffów. Polecam. Kawał dobrej roboty.

Po przeczytaniu „Zajazdu” polecam wam również opowiadanie pt. „Krypta”, które nawiązuje do powieści autora. Możecie je znaleźć tutaj.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej


Recenzja tygodnia na portalu nakanapie

19 komentarzy:

  1. Jakoś nie przepadam za mało znanymi pisarzami, bo kilka razy się rozczarowałem. Ale może tym razem bym się nie zawiódł? Ciekawą recenzję napisałaś. A tak w ogóle to autor ma albo przybrał dobre nazwisko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka grozy polskiego pisarza? Uwielbiam ten gatunek, dlatego koniecznie muszę się zapoznać z tą pozycją. Zapowiada się ciekawie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też zwróciłam uwagę na tę książkę. Jeszcze nie dane było mi jej przeczytać ale wszystko w swoim czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na rozdawajkę.
    www.w-duszy-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Horrory bardzo lubię, te polskich autorów również, ale tutaj mnie trochę odstrasza ten seks wylewający się na z każdej strony. Heteroseksualiści, homoseksualiści, księża pedofilie i nekrofilia, za dużo jak na jedną powieść. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. może kiedyś znajdę chwilę...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się całkiem niezła lektura :) A że lubię horrory, to tym bardziej mam na nią ochotę :) Ostatnimi czasy lubię odkrywać polskich autorów, zajmujących się taką tematyką, bo coraz bardziej mnie zaskakują.

    OdpowiedzUsuń
  8. Polskiego horroru jeszcze nie czytałam, więc bardzo chętnie się skuszę na ten.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem miłośniczką horrorów. Ten też mnie zainteresował, ale jednak nie lubię, kiedy książka jest przesiąknięta erotyzmem. Jeszcze w takich postaciach...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za horrorami, zwłaszcza w polskim wydaniu. Prawdę mówiąc nie spotkałam do tej pory tego typu książki, która by mi się naprawdę spodobała. Ale Twoja recenzja brzmi bardzo interesująco więc może kiedyś się skuszę, mimo tych stron ociekających erotyką i krwią :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie zaczęłam czytać, jestem ciekawa, jakie będą wrażenia po lekturze. Póki co, po Twojej recenzji obawiam się tych wątków krążących wokół seksu i księży, który już na samym początku zaczynają we mnie budzić negatywne emocje ;) Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  12. To całkowicie nie jest moja tematyka - będę się wystrzegać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chociaż powieści grozy to nie mój klimat to jednak jestem zaciekawiona z uwagi na polskiego autora i lokalizację akcji w Polsce. Może kiedyś sięgnę po książkę :) trzeba wspierać rodzimych artystów nieprawdaż?:)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Zajazdu" nie czytałem, ale "Monstera" grubo rok temu. Opowiadanie "Krypta" to dobry kawałek polskiej literatury grozy, ale po Zajazd sięgnę, bo czytałem pierwszą książkę Kossaka. W polskiej grozie to chyba normą jest erotyka. Głośny i zresztą bardzo dobry film Marka Piestraka "Wilczyca" grubo jest szyty erotyką. Jeśli klimat jest podobny w Zajeździe to warto po niego sięgnąć. Monster to kawał dobrej literatury. Książka ocieka krwią i seksem (słabo zresztą powiedziane) jest w nim wiele rzeczy, o których laik dopiero się dowie. To co wyczyniają choćby bliźniaczki siostry Malwina i Majka to dla przeciętnego polaka katolika rzecz nie do pojęcia, dlatego nie polecam Monstera ludziom nie przepadającym za pornografią w słowie pisanym. Monster to dość złożona powieść, ale wyróżnia ją przede wszystkim wątek kryminalny. Gdyby wyciąć wszystko a zostawić tylko owy wątek mielibyśmy niezły czarny kryminał czystej krwi. Monster mocno zapadł mi w pamięci. Jestem pewien, że właśnie o pierwszej książce Kossaka będzie najbardziej głodno, choćby ze względu na styl jakim została napisana i temat jaki podjął w książce autor. Ta powieść to swoisty polski "Poland Psycho"
    Ryszard Dróżdż

    OdpowiedzUsuń
  15. Ej, muszę to przeczytać! ;-D
    Zawsze mnie zastanawia to, dlaczego do polskich horrorów większość z nas podchodzi z nieufnością (ja sama zresztą też). Może to jakieś podświadome przekonanie, że to, co najlepiej nam znane, nie może być straszne? Wszak trudno wyobrazić sobie ciemne moce działające w malym polskim miasteczku. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. O proszę, polski horror. Nawet nie wiedziałam, że Polacy w tej dziedzinie się wykazują!
    Myślisz, że Autor może mieć powiązania z Kossakiem malarzem?

    OdpowiedzUsuń

  17. Myślę ,ze autor przybrał taki pseudonim.W Polsce nie ma żadnego męskiego potomka krakowskich Kossaków noszącego to nazwisko .A z kobiet to tylko p.Teresa Kossak -córka Karola Kossaka też malarza.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)