Jolanta Tarka - "Ile waży sekunda? Każdy singiel dzień"
18:08
17
"Pieniądze są statusem społecznym, środkiem do poszukiwań zaginionego
sensu ludzkiej egzystencji, przedłużeniem pogłębiającego się szaleństwa. Nie dają szczęścia, ale pozwalają w wygodnym
stylu kontemplować stan nieszczęścia."
W dzisiejszych czasach
praktycznie wszystko możemy kupić, wycenić, zmierzyć i zważyć. Jedynie czas biegnie
bez żadnych ograniczeń, niepodatny na żadne formy przekupstwa. Zastanawialiście
się kiedyś, ile waży sekunda? I czy można ją wycenić w mierzalnych jednostkach,
które znamy?
O autorce niniejszej książki wiem
niewiele. Jolanta Tarka pochodzi z małej miejscowości, jej przyjaciele nazywają
ją Latarką. Dwanaście lat temu przyjechała do Warszawy. W stolicy czekały na
nią studia, praca ale również samotne rodzicielstwo. Autorka obecnie jest mamą
trzyletniego synka. Jak sama o sobie pisze, najwięcej z jej osoby czytelnik
znajdzie w głównym bohaterze jej debiutanckiej książki. "Ile waży sekunda?
Każdy singiel dzień" jest pierwszą częścią zaplanowanej trylogii.
Narratorem i zarazem główną
postacią powieści Jolanty Tarki jest mieszkający w Warszawie Gustaw Konrad –
trzydziestopięciolatek, idący samotnie przez życie, nazywany zgodnie z
obowiązującymi trendami - singlem. Bohater pracuje jako przedstawiciel
handlowy, ma świetną dziewczynę i w zasadzie żyje z dnia na dzień, w ciągłym
biegu. Wszystko zmienia się, gdy pewnego dnia jego organizm nie wytrzymuje
ciągłego napięcia. Zawał serca, powoduje sparaliżowanie kończyn dolnych
u bohatera. Gustaw Konrad, do tej chwili człowiek sukcesu, zaczyna na nowo
układać sobie życie. Z różnym skutkiem, o czym przekonają się czytelnicy.
Autorka w swojej debiutanckiej
powieści porusza wiele aktualnych tematów, które dotyczą w głównej mierze życia
tzw. "młodych wilków". Praca w korporacji ponad siły, namiastka miłości
kupowana grubym portfelem czy uzależnienie od różnego rodzaju używek. Wbrew
pozorom te niełatwe wątki nie zostały ubrane przez autorkę w poważne zakazy,
nakazy i przestrogi. Jolanta Tarka bowiem swoją fabułę oparła przede wszystkim
na elementach czarnego humoru i prześmiewczej aurze, jaką czuć w wielu
fragmentach jej tekstu.
Dobrym zabiegiem było
wprowadzenie do powieści pierwszoosobowej narracji głównego bohatera. Czytelnik dzięki temu widzi świat jego oczami, ocenia poznane kobiety przez
pryzmat jego wartości, miota się w swoich postanowieniach. Gustaw Konrad jest
postacią wielowymiarową. Jestem pewna, że nie bez przyczyny autorka nadała mu
właśnie takie imię, odnosząc się do ikony polskiej literatury, postaci z "Dziadów" Adama Mickiewicza. Bohater książki Jolant Tarki jest chodzącą
tajemnicą, stale ewoluuje, przechodząc kolejne metamorfozy. Na uwagę zasługują
również nieprzeciętne kreacje Natalii oraz Hani - kobiet, które otaczają Gustawa Konrada.
Autorka nie pozwoliła mi
nasycić się jej prozą, giętkim językiem oraz talentem do opisywania codzienności, gdyż losy głównego bohatera
zostawiła bez wyraźnego zakończenia. Wiem, że ciąg dalszy nastąpi i czekam na
tę chwilę z niecierpliwością. A wracając do tytułu, nadal nie wiem ile waży
sekunda. Okazuje się bowiem, że nie wszystko można zważyć i zmierzyć. Życie samo w sobie nie jest przecież mierzalne.
"Ludzie budują sobie osobowość
wirtualną na podstawie zewnętrznych sygnałów, utraciwszy przekonanie, że istotą
każdego człowieka jest przecież jego godność. Kreują postać, zakładają maskę. W
końcu tak długo w niej chodzą, że zapominają, kogo pod nią ukrywają."
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej
Recenzja bierze udział w WYZWANIU