Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy Świat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy Świat. Pokaż wszystkie posty
"Fantasmagorie" – Julia Miłosz

"Fantasmagorie" – Julia Miłosz
















"Nie ma żadnej uniwersalnej recepty na radość i wszystkie stronice tandetnych magazynów lub książek prezentujące durnowate reguły, zasady czy wskazówki o tym, "co zrobić, żeby być szczęśliwym" nadają się co najwyżej do użytku w wychodku".



Zespół "Akurat" zawrócił mi kiedyś w głowie świetną piosenką pt. "Fantasmagorie". Słuchałam tego utworu aż do znudzenia, a następnie całkowicie o nim zapomniałam. Do czasu, aż w moje ręce trafiła książka Julii Miłosz o takim samym tytule. Co więcej, słowa z piosenki, które brzmią: "Takie właśnie są zamyślenia, chwile pragnienia, jasne horyzonty na cienkiej linii losu, na pewno tak, na pewno jest to sposób", idealnie komponują się z treścią tego dzieła. Odświeżyłam więc sobie tenże kawałek oraz dowiedziałam się, czym dla niektórych mogą być fantasmagorie.
"Rzeźby w maśle. Prozy z pamięci" – Arkadiusz Frania

"Rzeźby w maśle. Prozy z pamięci" – Arkadiusz Frania













"Świat wokół mnie rozpływa się jak rzeźby z masła. Gdy podskakuje temperatura, figury jełczeją, słowa rozpaćkane, ludzie rozlaźli".



Rzeźby w drewnie, rzeźby metalowe, rzeźby kamienne – te i wiele innych rodzajów tej sztuki plastycznej znajdziecie wpisując hasło "rzeźba" w wyszukiwarkę. A rzeźba w maśle? Od razu skojarzyła mi się z rzeźbą w lodzie, która podobnie jak masło, jest jedynie tymczasowym dziełem sztuki, łatwo przemijalnym. Nie dziwię się więc, że Arkadiusz Frania nadał taki właśnie tytuł zbiorowi swoich próz, bowiem ułuda, przemijanie i tymczasowość bardzo widocznie przebijają się z jego tekstów. Tekstów, które niczym niejedna wciągająca powieść, nie pozwalają się oderwać od lektury nawet na chwilę.
"Dziennik znaleziony w błękicie" – Marek Susdorf

"Dziennik znaleziony w błękicie" – Marek Susdorf












"Chcę ciała, ciała, ciała, a dostaję duszę, duszę, duszę, w której duszę, duszę, duszę się!”.


Przerażająca, przepełniona makabrycznymi opisami, wywołująca odruchy wymiotne – taka jest właśnie fabuła książki Marka Susdorfa. Książki, która z pewnością nie znajdzie swoich odbiorców wśród wierzących katolików, czy nieco wrażliwszych na zbyt krwawe i odstręczające opisy czytelników. Zanim otrzymałam możliwość zapoznania się z tym dziełem, przewidywałam, że będzie to wielkie wyzwanie literackie. Nie sądziłam jednak, że niecałe sto stron tej prozy, wpłynie na zahamowanie mojego apetytu na dłuższy czas. W zasadzie to nie wiem, czy lepiej czytać tę książkę z pełnym żołądkiem czy jednak z pustym. W każdym bowiem przypadku, dzieło to wywoła w Was torsje, które trudno opanować.
"Paląc trawę na rykowisku" – Agnieszka Urbanowska

"Paląc trawę na rykowisku" – Agnieszka Urbanowska







"Bo z drugiej strony jest w Polakach coś, co mnie fascynuje. Ta Kiepska, katolicka, wąsata Polska. Co to i do kościoła pójdzie, i żonę zbije, i upije się. Ci panowie spod budek z piwem, z Podlasia, Podkarpacia, z PiS-u, Samoobrony".



Zderzenie dwóch, całkiem odmiennych stosunków do życia, w tym do historii, patriotyzmu i ojczyzny - zawsze stanowić będzie zderzenie bolesne. Bolesne, o tyle bardziej, gdy tragiczne wydarzenie w dziejach całego narodu, podkreślać będzie wielki rozdźwięk światopoglądowy. Takim wydarzeniem właśnie, była bezsprzecznie katastrofa prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, która z pewnością wpłynęła na różne sfery naszego życia – niezależnie, czy tego chcieliśmy, czy też nie. Wpływ ten widać w przekazach medialnych, oraz w książce o dziwnie brzmiącym tytule "Paląc trawę na rykowisku".
Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger