piątek, 13 listopada 2015

Wyróżnienia w Konkursie literackim - Kartka z Powstania Warszawskiego







Chciałabym Wam dzisiaj zaprezentować dwie, wyróżnione prace w organizowanym przeze mnie i Artura, konkursie - Kartka z Powstania Warszawskiego. To prace, które niewątpliwie zasługują na Waszą uwagę.



Praca Małgorzaty Majchrzak - pseudonim powstańczy "Rutka"


Mamo!

Od tych kilku dni znów żyjemy w Polsce. Czy Ty i Bronka też czujecie tą radość z odzyskania wolności? Choć Powstanie nadal trwa wierzę, że za tydzień lub dwa w Warszawie już nie będzie ani jednego Niemca. Nasi chłopcy dzielnie wykonują każdy rozkaz przybliżając Nas do Zwycięstwa. Póki co jestem na Ogrodowej, w dawnym szpitalu niemieckim. Pełnię funkcję sanitariuszki i łączniczki. Nie bój się o mnie. Jestem już przecież prawie DOROSŁA.
Jest tu ktoś kto o mnie dba… Chłopcy z oddziału mówią na Niego „Towarnicki”, ale wczoraj wieczorem zdradził mi w sekrecie, że ma na imię Jurek. Czy to nie najpiękniejsze imię na świecie? Gdy wraca z akcji przychodzi do naszego szpitalika i krąży po korytarzach aż mnie znajdzie. Wczoraj Wandzia przyłapała go jak mi się przyglądał przy pracy. Cieszę się gdy przychodzi i drżę cała ze strachu gdy musi wracać do oddziału. Boje się, że już nigdy go nie zobaczę. Chyba się zakochałam…
Mam nadzieję, że dobrze sobie radzicie i jesteście zdrowe. Oszczędzajcie żywność i uważajcie na siebie w czasie nalotów.

7 sierpnia 1944

Mamo! Nie zdążyłam wysłać poprzedniego listu… Wczoraj musieliśmy ewakuować szpital. Jestem teraz w Śródmieściu, coraz dalej od Was. Codziennie proszę Boga by miał Was w opiece. Jurek wczoraj został lekko ranny w ramie, opatrzyłam go i już dziś wrócił do oddziału. Żyjemy, to najważniejsze.

23 sierpnia 1944

Mamo! Walk trwa. Ale mi ubywa sił.

3 września 1944

Mamusi! Nie wiem czy kiedykolwiek przeczytasz moje listy. Każdego dnia umykam niemieckim kulom i bombom. Wokół mnie jest coraz więcej śmierci. Jurek nie żyje… Nawet nie wiem gdzie jest jego grób. Wandzia leży w szpitalu poparzona. Jej ciało wygląda jak hałda węgla. Wczoraj w nocy prosiła mnie by pomóc jej odejść. Ona tak strasznie cierpi, ale ja nie umiem…. Mamo gdzie jesteś? Czemu nie ma Cię przy mnie, bym mogła się przytulić? Przecież ja mam dopiero 17 lat…

2 października 1944

Mamo! Dlaczego Bóg pozwolił mi przeżyć? Dlaczego nie ma wśród żywych już nikogo do kogo mogłabym się przytulić? Dlaczego nie ma Jurka, Wandzi, Bronki? Dlaczego nie ma Ciebie? Dlaczego?







Praca Alicji Dudy - pseudonim powstańczy "Alaska"



Wola walki

Wola, 1 sierpnia 1944 rok

Drogi panie Boże,
Mama dzisiaj cały dzień płakała. Ostatnio dużo płacze. Nie pozwala mi wyjść na dwór. Tak bardzo chciałbym się pobawić z Kasią, pokazać jej samolot, który niedawno skleiłem. Ostatni bardzo jej się podobał, wiesz? Jak będę duży, to będę latał samolotem i pomagał siostrze pomagać innym. Bo jej teraz nie będzie, musi bronić Polski. Tak mówi mamusia.
Panie Boże, naprawdę bardzo chciałbym, żeby Ala została dziś w domu. Tęsknię za nią. Poślij do niej mojego Anioła Stróża, bo mi już nie będzie potrzebny. Ja jestem przecież duży i sam zasnę tej nocy.

Wola, 2 sierpnia 1944 rok

Drogi Panie Boże,
Mama powtarza, że nas ocalisz. Nie jestem do końca pewien, dlaczego tak mówi, ale jej wierzę.
Zrobiłem dziś dla niej laurkę. Spytałem, dlaczego Alinka nie wróciła do domu na noc. Pytałem, kiedy wróci. Mama patrzyła na mnie swoimi wielkimi, okrągłymi jak moja niebieska piłeczka, oczami. Mocno ściskała moją rękę. Nic nie mówiła, więc przytuliłem ją i pocałowałem w czoło, tak jak zawsze robi to tata.
Będzie dobrze, mamusiu.
Prawda, Boże?

Wola, 3 sierpnia1944 rok

Drogi Panie Boże,
Mama siedzi w kuchni i już nic nie mówi. Chyba się boi. Ja też się boję, proszę Boga. Boimy się tych huków i strzałów. Nawet nie wiemy, skąd się biorą.
Usiadłem przy niej i powtarzałem jej, że ci chłopcy z naprzeciwka są bardzo dzielni i pomogą Ali. Przecież mają już po szesnaście lat.
Ale mama chyba nie rozumie. Albo nie słyszy. Mówi, że się modli do Ciebie, a Ty jej nie słuchasz. Ale ja jestem pewny, że Ty rozumiesz. Że kiedy odkładam na parapet moje listy, to w nocy przychodzisz, wchodzisz oknem i czytasz je.
Powiedz mamie, że jesteś. Przy mnie, przy niej, przy Alce i przy tacie.

Wola, 4 sierpnia 1944 rok

Drogi Panie Boże,
Mamusia cały dzień pakowała nasze rzeczy. Mówi, że to taka gra, zabawa w chowanego. Mamy ukryć się w piwnicy. Nie podoba mi się to. A jeśli nas nie znajdą?
Jutro mam urodziny. Mamula chyba nie pamięta, ale się nie gniewam. Tatuś kiedyś mi obiecał wieeelki samolot do posklejania. Chociaż wiesz, Panie Boże, wolałbym zamiast tego móc wyjść na dwór i pobawić się z Józkiem, Jankiem, Kasią i Marysią. I żebyśmy całą rodziną zjedli pyszną pieczeń na obiad.
Wiem, że proszę o dużo, ale to wyjątkowa sytuacja. Za rok nie poproszę o nic.

Wola, 5 sierpnia 1944 rok

Drogi Panie Boże,

Mama ciągle mnie przytula. Trzęsie się. Krzyki i strzały są coraz głośniejsze. Na podwórzu coś się dzieje. Mam wrażenie, że słyszę, jak Krysia, ta z piątego piętra, płacze. Ale to niemożliwe, bo przecież dzieciaki nie wychodziły ostatnio na dwór. Pan Pilot, mój miś, boi się tak bardzo jak mama. Będę dzielny za nich oboje.
Słyszę podniesione głosy, jak wtedy, gdy Ala kłóci się z mamą. Nie lubię tego. Ale tych głosów nie lubię bardziej. Nic z nich nie rozumiem. Ktoś wali do drzwi. Mama powtarza: 
Zdrowaś Mario, łaski peł…




Teksty te, pełne emocji, niech staną się przyczyną Waszej zadumy...

14 komentarzy:

  1. Swietne teksty! Jako nastolatka uczestniczyłam w podobnym konkursie, pamiętam, że to było wielkie przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prace naprawdę bardzo dobre. Gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. są pełne emocji. dobry wybór :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prace bardzo wciągające. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teksty naprawdę smutne i emocjonujące.

    OdpowiedzUsuń
  6. Poruszają. Zasłużone gratulacje!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)