Pożarli nawet Jezusa. Nowa książka Stacha Szulista
Stach Szulist zaprasza w kolejną literacką podróż, jakiej na pewno nie zapomnicie. Poznajcie "Pożarli nawet Jezusa", czyli bezkomporomisową i niezwykle aktualną historię 😀
Wielokrotnie słyszymy, że nikt nie rodzi się zły, a tylko okoliczności mogą spowodować, że takim się staje. O tym po trosze jest ta opowieść. O młodych ludziach, którym zdarzy się popełnić kilka głupstw i rusza lawina…szukania winnych, oskarżeń, nienawiści, bezrefleksyjnego epatowania głupotą – która tu akurat zdaje się błyszczeć, bo jest słyszalna, medialna, więc dobrze się sprzedaje – wreszcie wywlekanie skrywanej, niechlubnej przeszłości.
O młodzieży mówi się też, że kto, jeśli nie oni właśnie, mają prawo do popełniania głupstw. Owszem, mówi się. ale niech no tylko głupstwo popełnią, z miejsca zostają pożarci przez obwarowaną procedurami rzeczywistość, niczym symboliczny, tytułowy Jezus. Tu nie ma miejsca na pochylenie się nad dramatem.
Ta opowieść jest niczym lustro, w którym przejrzeć się może każdy. Szczególnie my wszyscy „niewinni”, którzy takim młodym, jak ci z powieści, „dopomogli” stać się takimi, jakimi ich tu widzimy.
Smutne, do refleksji, bez szans na szczęśliwe zakończenie, bo recepty na to nikt w tej historii nie daje. Chociaż…? Podobno gdy się nic nie zmienia (…) ostatnia umiera nadzieja, jak piszą i śpiewają Sanah z Dawidem Podsiadło.
"Pożarli nawet Jezusa" możecie posłuchać na Audiotece, a także przeczytać ebooka na Legimi. Niebawem pojawi się także jej wersja papierowa. Poznajcie koniecznie tę historię!
Współpraca z autorem.

Bardzo... zwracające uwagę
OdpowiedzUsuńPoczekam na wersję papierową. Pozdrawiam Wiolu .
OdpowiedzUsuńTrudny, aczkolwiek bardzo aktualny i ważny temat...
OdpowiedzUsuńTen tytuł mocno zachęca. Mocny i zdecydowany. Zapewne jak cała historia. Trudna ale z pewnością warta tego by ją poruszyć.
OdpowiedzUsuńTwoje podsumowanie trafia w punkt. Najgorsza w tym wszystkim jest właśnie ta bezrefleksyjność otoczenia i łatwość, z jaką przychodzi nam wydawanie wyroków. To smutne, że system często bardziej dba o procedury niż o człowieka, zwłaszcza tego młodego. Ten cytat z Sanah i Dawida idealnie tu pasuje, choć wydźwięk całej historii wydaje się wyjątkowo ciężki. Masz rację, że brak recepty na szczęśliwe zakończenie bywa najbardziej bolesny, bo zmusza nas do myślenia o tym, co moglibyśmy zmienić w rzeczywistości, a nie tylko w literaturze. Dopisuję ten tytuł do swojej listy, bo czuję, że to ważna lekcja empatii.
OdpowiedzUsuńNie jestem pewna, czy to coś odpowiedniego dla mnie, ale nie mówię jej kategorycznego nie.
OdpowiedzUsuńJuż po odsłuchaniu na Storytel i stwierdzam, że to mocna rzecz, zarówno tematycznie jak i językowo. Kawał mocnej i dobrej prozy, choć bolesnej w odbiorze emocjonalnym. Czekam na recenzję.
OdpowiedzUsuńJeszcze się zastanowię nad lekturą
OdpowiedzUsuńOo, dobry tytuł! Chwytliwy 🤪
OdpowiedzUsuńTo brzmi jak książka, która nie daje komfortu ani prostych odpowiedzi, tylko zmusza do spojrzenia na własne osądy i odpowiedzialność społeczną. Szczególnie uderza myśl o tym, jak łatwo ferujemy wyroki wobec młodych ludzi, zapominając, że często są oni produktem świata, który sami współtworzymy.
OdpowiedzUsuń