"Myślę, że ta organizacja zaskoczy nas jeszcze nie raz". Wywiad z Łukaszem Chrzanowskim

 

Na tej szachownicy każda figura może okazać się celem. Nawet Król. Łukasz Chrzanowski oddaje w ręce czytelników swój debiut pt. "Szachownica", a ja zapraszam was dzisiaj do przeczytania mojej rozmowy z autorem 😀





Łukasz Chrzanowski to szczęśliwy mąż i ojciec, a także dziennikarz, którego artykuły na temat sportu można znaleźć w serwisach "Na temat" czy "Po Bandzie". Autor od lat jest zafascynowany Rzymem. "Szachownica" to jego debiut powieściowy.




Wioleta Sadowska: Czy istnieje jakaś cecha, która łączy pisarza i pasjonata gry w szachy?

Łukasz Chrzanowski: Z pewnością. Myślę, że jest ich nawet kilka. Zarówno pisarz, jak i szachista potrzebuje zaparcia i dyscypliny. Obaj muszą być pasjonatami, co pozwala im narzucać sobie codzienną dyscyplinę, a także pozwala to również na analizę swoich partii lub tekstów. Zarówna jedna jak i druga rola wymaga pewnego przeświadczenia i wiary we własne umiejętności, która prowadzi nas do celu mimo trudności. Nie mogę nie wspomnieć o kreatywności niezbędnej dla pisarza, która pozwala szachiście na znajdowanie na planszy niekonwencjonalnych rozwiązań. 

Wioleta Sadowska: Tak, całkiem sporo tych stycznych. Tytułowa Szachownica to tajna organizacja posługująca się terminami, jakimi operują ludzie grający w szachy. Skąd wzięła się inspiracja do tego właśnie wątku?

Łukasz Chrzanowski: Powiem szczerze, że to chyba jeden z tych momentów, kiedy nad autorem przelatuje muza i kopie go w głowę. Wiedziałem, że potrzebuje ustrukturyzowanej organizacji, o przejrzystej strukturze, która czytelnik będzie sobie mógł łatwo wyobrazić. Umówmy się, nawet jeśli nie jesteśmy narodem szachistów to każdy, chociaż w niewielkim stopniu kojarzy grę wraz z figurami szachowymi. Myślę, że ta organizacja zaskoczy nas jeszcze nie raz. 

Wioleta Sadowska: Działalność agencji szpiegowskich w różnego rodzaju książkach rozpala wyobraźnię czytelników od wielu wielu lat. Na czym według Pana polega fenomen tego gatunku?

Łukasz Chrzanowski: Myślę, że klucz tkwi w napięciu między tym, co widoczne, a tym, co ukryte. Literatura szpiegowska operuje niedopowiedzeniem, półcieniem, ciągłym poczuciem, że za każdą informacją stoi druga, znacznie ważniejsza, ale niedostępna. Czytelnik zostaje wciągnięty w grę, w której sam zaczyna analizować, podejrzewać, łączyć fakty. To bardzo angażujące doświadczenie, bo wymaga aktywności, a nie tylko biernego śledzenia fabuły. Do tego dochodzi stawka. Często wysoka, czasem ostateczna. W takich historiach decyzje bohaterów mają realne konsekwencje, nie ma miejsca na przypadkowość. Każdy ruch coś znaczy, trochę jak w szachach. I chyba właśnie to przyciąga. Poczucie, że obserwujemy świat, w którym nic nie jest oczywiste, a prawda zawsze ma drugie dno. Nie bez znaczenia jest też jakość tej literatury. Najlepsze powieści szpiegowskie są niezwykle precyzyjne. Zarówno w konstrukcji fabuły, jak i w odwzorowaniu realiów. Autorzy często wykonują ogromną pracę researchową, dzięki czemu świat przedstawiony jest wiarygodny, niemal namacalny. To sprawia, że czytelnik nie tylko śledzi intrygę, ale wręcz w nią wchodzi, czując ciężar decyzji i konsekwencji razem z bohaterami.


Wioleta Sadowska: Nikodem Sadurski i Agata Bolda to nietuzinkowi bohaterowie „Szachownicy”. Która z tych postaci okazała się dla Pana największym wyzwaniem?

Łukasz Chrzanowski: Agata była zdecydowanie większym wyzwaniem. Chciałem, żeby ona była lustrem, w którym będziemy oglądać Nikodema. Dokładnie wiedziałem, jaka ma być Agata, jak ma czuć, co myśleć i jak reagować. Znałem jej słowa i myśli. Gdy miałem opisywać Agatę to trochę tak jakbym miał opisywać kogoś, obok kogo siedziałem przez lata biurko w biurko. Ta postać tkwiła we mnie głęboko w środku. Do czynów Nikodema jako postaci miałem trochę większy dystans, on miał większe przyzwolenie na robienie różnych rzeczy. Każdy uczynek ma wpływ na bohaterów. Jeśli chodzi o zmiany w postaci, które zachodzą w Nikodemie na skutek wydarzeń fabularnych, miałem bardzo wysoką tolerancję. Przy Agacie nie chciałem tego. Miała ona być dokładnie taka, jaka jest. Nieco mniejszy sentyment mam do Lucy. 

Wioleta Sadowska: Lucy to postać ze sporym potencjałem. Jak pracował Pan nad ich charakterami? 

Łukasz Chrzanowski: Niestety nie znam żadnych członków głęboko zakonspirowanej agencji wywiadowczej, dlatego ciężko było mi czerpać z życia pełnymi garściami. Przyznam jednak, że zdarzało mi się zapożyczać cechy prawdziwych ludzi, bo stwierdzałem, że taka czy inna postać potrzebuje właśnie tego. Faktem jest, że gdy kreowałem osobę Gabriela Rafalskiego mocno osadziłem pewnego informatyka, z którym pracowałem. 

Wioleta Sadowska: Tożsamość dla członków Szachownicy to jedynie środek do osiągnięcia celu?

Łukasz Chrzanowski: Dla członków takiej organizacji wszystko jest środkiem do osiągnięcia celu. Pewne są tylko dwie rzeczy… Agata to Agata i Nikodem to Nikodem. Cała reszta jest elastyczna. 

Wioleta Sadowska: Ta elastyczność jest dość mocno symboliczna w kontekście całej historii. Władysławowo to drugoplanowy bohater Pana książki?

Łukasz Chrzanowski: Myślę, że nie bohater, ale na pewno bardzo fajne tło. Przyznam się bez wyrafinowanych metod przesłuchań, że jest to miejsce, które znam dość dobrze. Pierwotnie cała historia miała się odbywać we Władysławowie, a koniec końców miały się pojawić nawet czołgi na ulicach. Na szczęście oszczędziłem miasto i mieszkańców. Mam też wrażenie, że jest ono dość dobrze odwzorowane. Zmyśliłem tylko gmach biblioteki. Wiedziałem, że on spłonie i chyba instynktownie chciałem ochronić ratusz z urokliwą wieżą widokową, na której byłem wielokrotnie. 

Wioleta Sadowska: Jakich wrażeń i emocji mogą spodziewać się czytelnicy po lekturze Pana debiutu?

Łukasz Chrzanowski: Mam nadzieję, że dadzą się wciągnąć w tę przygodę i będą mieli poczucie świetnie zainwestowanego czasu. Chciałbym, aby po jej skończeniu czytelnicy czuli to samo co ja. Po skończeniu książki miałem poczucie, jakby ktoś z kim rozmawiałem codziennie nagle się wyprowadził. 

Wioleta Sadowska: Czy planuje Pan wydać „Szachownicę” w formie papierowej?

Łukasz Chrzanowski: Jak najbardziej. Mam nadzieję, że w ciągu miesiąca uda nam się przygotować ,,Szachownicę” do wydruku. Książkę będzie można zakupić w on-linowym sklepie Empiku jako druk na życzenie. 


Wioleta Sadowska: To świetna wiadomość dla czytelników tradycyjnej książki. Czy „Szachownica” doczeka się kontynuacji?

Łukasz Chrzanowski: Chciałbym tego bardzo. Plan na historię Agaty i Nikodema jest rozpisany na jeszcze dwie części i nie będą to części finałowe. Chciałbym rozszerzyć to uniwersum. Mam wrażenie, że są tam bohaterowie, którym rozwinięcie tej historii się po prostu należy. 

Wioleta Sadowska: Zdecydowanie tak jest. Co na koniec chciałby Pan przekazać czytelnikom Subiektywnie o książkach?

Łukasz Chrzanowski: Proszę czytać, czytać i jeszcze raz czytać… A co czytać dowiedzą się Państwo tutaj. 


"Szachownica" to idealna propozycja dla fanów wszelakiej maści powieści sensacyjnych z wątkiem tajnych organizacji. Łukasz Chrzanowski zaprasza bowiem czytelników do intrygującej partii szachów, której wynik może was mocno zaskoczyć. Książkę kupicie w dobrej cenie na stronie Virtualo.





Współpraca reklamowa z autorem.

7 komentarzy:

  1. Świetny wpis! Nie znam twórczości autora ale bardzo chętnie poznam jego książkę. Szachownica brzmi jak bardzo udana lektura 😁

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że książka "Szachownica" może być ciekawa😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna rozmowa, która bardzo zachęca do sięgnięcia po debiut pana Łukasza. Intryguje mnie to porównanie pracy pisarza do strategii szachisty oraz pomysł na tajną organizację o tak specyficznej strukturze. Chętnie sprawdzę, jak autor poradził sobie z budowaniem napięcia w tej szpiegowskiej historii, zwłaszcza że planuje już kontynuację ♟️📖

    OdpowiedzUsuń
  4. Kto zrobi szach a kto mat - zapowiada się szpiegowską fajną opowieść 😀 ciekawa rozmowa Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Po tej rozmowie mój apetyty na książkę autor wzrósł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na tą historię na pewno się skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger