czwartek, 31 sierpnia 2017

Ślad przeznaczenia, czyli konkurs





Dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Kawa, mam dla was dwa pakiety książek Agnieszki Moniki Polak. Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie.
Zasady konkursu: 

·      W konkursie mogą wziąć udział wszyscy, bez wyjątku.
·      Konkurs trwa od dzisiaj do 14 września 2017 r., do północy.
·      Aby wziąć udział w konkursie, należy wykonać poniższe zadanie konkursowe:

Napisz, co okazało się w Twoim życiu śladem przeznaczenia.

·     Swoją odpowiedź należy zostawić pod tym postem, jako komentarz. 
·     Wśród odpowiedzi, jakie pozostawicie pod ogłoszeniem, wybiorę dwie, które najbardziej mi się spodobają.
·    Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu pięciu dni od zakończenia konkursu. Zwycięzca winien skontaktować się ze mną na podany adres e-mail: subiektywnie.o.ksiazkach@gmail.com w ciągu trzech dni. Nagroda zostanie wysłana w ciągu miesiąca.

UWAGA:
Możecie w ogłoszeniu podać swój adres e-mail, ale robicie to na własną odpowiedzialność, gdyż w ostatnim czasie wystąpiły przypadki wykorzystywania tychże adresów przez oszustów wyłudzających pieniądze. Pamiętajcie, nie wymagam uzupełniania żadnych formularzy ani podawania numeru telefonu. 
Do dzieła! Książki czekają.

37 komentarzy:

  1. Każdy człowiek na naszej drodze to ślad przeznaczenia. Dla mnie jest to spotkanie mojego obecnego męża. Nim go spotkałam pracowałam czasem i po 80h w tygodniu. Potrafiłam spędzić w pracy nawet 32 godziny, pójść się przespać na 8 godzin i znów wrócić na kolejny dyżur. I do tego brałam pracę do domu, więc można rzec, że pracowałam cały czas. Potem pojawił się on. Zaczął zajmować jej miejsce, a ja poczułam, że zaczynam żyć. Później ślub, dziecko i córka stała się moim oczkiem w głowie. Tak więc męża uważam za moje przeznaczenie - wyrwał mnie z uzależnienia pracy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Śladem przeznaczenia w moim życiu było spotkanie mojego obecnego męża. Chociaż na początku było nam nie po drodze, a los stawiał przed nami wiele przeciwności, to jesteśmy razem już ponad 13 lat. Owocem tego związku jest nasz cudowny i długo wyczekiwany synek, który właśnie skończył roczek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim śladem przeznaczenia w życiu okazał się wspaniały mężczyzna, który jest ze mną ponad 20 lat,który pokazał mi czym jest wiara w siebie, miłość do drugiej osoby, z którym od pierwszego spojrzeniavi rozmowy czułam się jakbym znała ponad wieki a na dodatek podarował mi swoje nazwisko, które znaczy dla mnie wszystko"deja vu".

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślady przeznaczenia w moim życiu? To porażki, które się ciągną za mną jak ogon za psem. Żebym nie wiem jak się starała, to one i tak co jakiś czas mnie spotykają. Staram się do nich przygotować, ale jak przygotować się do straty, cierpienia i smutku?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, you have great blog. I follow you!
    Have a nice day, dear, and good luck all!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam jeszcze tej Pani, ale zaraz cofnę się do wcześniejszego wpisu :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Tak :) Obydwie książki miały swoją premierę 5 maja. A ja teraz o nich przypominam :)

      Usuń
  8. Śladem mojego przeznaczenie było tak naprawdę wszystko co spotkało mnie do tej pory. Wszystkie sytuacje, które się wydarzyły, poznani ludzie, dokonane wybory. To wszystko ukształtowało mnie i mój los. Widocznie los tak chciał, że to co miało wpływ na moje życie stało się moim przeznaczeniem. Zapewne jeszcze nie raz przeznaczenie będzie miało wpływ na moje życie i na moją osobę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Śladem przeznaczenia w moim życiu było rzucenie bezpiecznej pracy i rzuceniem się na głębokie wody zaraz po szkole pomimo żadnego doświadczenia do pracy, w której kunszt przepracowanych lat jest ważny aczkolwiek kto nie ryzykuje ten nie zyje i nie doświadcza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Śladem przeznaczenia w moim życiu było pójście na studia podyplomowe do Krakowa. Jeden z moich zjazdów na uczelni wypadł w ten sam dzień, w którym było spotkanie dziennikarzy obywatelskich (w skrócie: DO) portalu Wiadomości24.pl, na którym publikuję do tej pory. I na tym spotkaniu poznałam mojego przyszłego narzeczonego. Oczywiście wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam, bo nie zamieniliśmy ani słowa, było tak dużo ludzi, że nie dało się pogadać ze wszystkimi. Drugie spotkanie, na które poszłam, było bardziej kameralne i to właśnie po nim zaczęliśmy ze sobą pisać, a potem się spotykać. Jesteśmy już razem 7 lat ;) Gdybym nie poszła na studia i na te dwa spotkania DO, to pewnie nigdy byśmy się nie spotkali, bo mieszkam w Warszawie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Całe moje dzieciństwo i pierwsze lata młodości, były początkiem pójścia drogą przeznaczenia... Wakacje. Rano budził nas szalony kogut, którego pianie zaczynało się jeszcze przed świtem. Potem mamine tłuczenie się garnkami w kuchni, a miała się czym tłuc, bo musiała ugotować jedzenie dla całej dużej rodziny, ale też kurom ich posiłek nazywany "kłucaniną" i krowom siemię lniane, bo obie łaciatki spodziewały się maleństw...Przedpołudnie wypełnione szelestem sypiącego się piasku podczas zabawy, skrzypieniem kół w rowerze, brzęczeniem pszczół i os pod gruszą, gdzie leżało mnóstwo "gdul", szumem drzew - wysokich do chmur topoli rosnących przy drodze. Obiad syczący przypalaną na blasze pieca marchewką, bulgotem kaszy w garze, kipieniem zupy... Popołudnie związane nieodłącznie z pracą na polu: klekotem boćka łapiącego pasikoniki na koszonej przez sąsiada łące, świstem kosy łapczywie podcinającej kolejne pokosy trawy, dalekim krzykiem polującego jastrzębia, tępym uderzaniem motyki o ziemię przy pieleniu, pobrzękiwaniem nasionek w "główce" lnu - słyszanych tylko wtedy gdy przyłożyło się ją do ucha... Rytmicznym chrzęstem gryzionej trawy przez pasioną n powrozie krowę, okrzyki radości siostry, gdy znalazła na łące pieczarki, szepty ziemi i traw, gdy po pracy wreszcie można było się na chwilę położyć na polnej drodze i zamknąć oczy... Wieczory zdobione cykaniem świerszczy i śpiewem słowika w kalinie pod oknem... Noce - ciche, bez szumu samochodów, czasem zakłócane chóralnym skrzekotem żab w sadzawce... Te drobne chwile, te momenty które zapamiętałam na zawsze, stały się moją przeszłością, śladami przeznaczenia, drogą która się wtedy zaczęła i wiedzie mnie przez całe życie, moim przeznaczeniem...

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim śladem przeznaczenia była śmierć męża mojej przyjaciółki (zabił się na motorze). Kolejne dni i zachowanie mojego męża uzmysłowiły mi, że tak dalej nie może być życie jest zbyt krótkie i zbyt cenne.
    Po ośmiu latach małżeństwa, złych latach ... Podjęłam decyzję o rozwodzie. Minęło już 3,5 roku, a ja jestem w końcu szczęśliwa i nie żałuję swojej decyzji :).
    Czekam tylko aż los pozwoli mi zostać mamą ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie ślad przeznaczenia to przełomowy moment, który determinuje kolejne wiele lat życia, wiąże nas z tym konkretnym scenariuszem.Moje życie wywróciło się do góry nogami kiedy zaszłam w nieplanowaną niemalże nastoletnią ciąże. Miałam wyjechać na drugi koniec Polski, zacząć ambitne studia i zrobić wielką karierę naukową. Moje przeznaczanie było jednak inne- zajście w ciąże spowodowało lawinę wydarzeń i decyzji, które były odmienne od moich planów, ale widocznie zgodne z moim losem zapisanym w gwiazdach. Nie poszłam na studia, zostałam w rodzinnym mieście, wykonuję zupełnie inny zawód - który swoją drogą uwielbiam- wyszłam za wspaniałego mężczyzną i mam najlepszego dzieciaka na świecie.

    " Nasze życie - lub parafrazując, przeznaczenie- nie jest ani lepsze ani gorsze od naszych marzeń. Jest tylko zupełnie inne. " Te słowa Szekspira przypominają mi się zawsze kiedy z uśmiechem, ale bez cienia żalu zastanawiam się co by było gdybym jakimś nieostrożnym działaniem wprawiającym w ruch cała machinę efektu motyla uciekła przed swoim przeznaczeniem:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moim śladem przeznaczenia dawno temu okazało się poznanie pewnego faceta. Odmienił moje poglądy na wiele spraw, ogólnie odmienił całą mnie i moje podejście do życia. Wcześniej nie sądziłam nawet, że to może być w ogóle możliwe. Zakochanie zmienia, o sto osiemdziesiąt stopni...

    Izunia Raszka

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja swoje egzemplarze już posiadam, dlatego życzę powodzenia wszystkim biorącym udział w konkursie! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy chodziłam do pierwszej klasy liceum, poznałam chłopaka. dojeżdżaliśmy do szkoły tym samym autobusem. Wcześniej chodziliśmy do jednej podstawówki, ale to chyba jeszcze nie był czas na pierwsze miłości i dopiero wtedy, jeżdżąc tym autobusem, nasze spojrzenia zaczęły się coraz częściej ze sobą spotykać. Poznaliśmy się, zakochaliśmy w sobie.. To był chłopak moich marzeń. I co się stało? Ano stało się tak, że zerwaliśmy ze sobą. Była zazdrość, były łzy, były też przeprosiny i moja nieugięta duma. Na długie lata życie nas rozłączyło, a nasze losy potoczyły się tak, że nawet nie przyszło mi do głowy, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Jakże się myliłam! Minęło 13, może 14 lat i znów nasze spojrzenia się ze sobą zetknęły, a ja nie mogłam przestać o nim myśleć. Od tamtego czasu też musiało wiele wody upłynąć, zanim on odważył się i zaproponował spotkanie. Dziś planujemy ślub. Jesteśmy ze sobą idealnie dopasowani. Dla mnie jest to absolutny cud, że odnaleźliśmy się po latach.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy byłam całkiem małą dziewczynką, w domu mojej ukochanej babci Aliny los zetknął mnie przypadkiem z człowiekiem, który jak się później okazało był znanym polskim poetą. Wówczas jeszcze nie zdawałam sobie zupełnie sprawy z ważności tego spotkania i z wpływu jakie ono miało wywrzeć na mnie w przyszłości... Teraz sama w chwilach poetyckiej zadumy piszę wiersze. Są one częścią mnie i mojego życia. A ów poeta i jego twórczość stanowi dla mnie ogromną inspirację twórczą i moje wielkie umiłowanie. Taki oto w moim życiu był ślad przeznaczenia! dorotaaa@autograf.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Śladem przeznaczenia było w moim życiu było dołączenie do pewnej grupy charytatywnej, gdy byłam jeszcze nastolatką. Namówiła mnie do tego moja dalsza znajoma, która szukała osób, które mają sporo wolnego czasu i choć odrobinę chęci pomocy. Na początku zajmowałam się tylko wszelakimi zbiórkami i ewentualnym dostarczaniem np, paczek do potrzebujących. Pewnego razu jeden z domów opieki potrzebował wolontariuszy, którzy na stałe byli potrzebni w obiekcie w okresie wakacyjnym. I wtedy właśnie poznałam starszą panią, która zaraziła mnie swoją pasją, czyli specyficznym rodzajem rękodzieła. Tak się stało, że zaczęła mnie uczyć robienia różnych rzeczy, ale nie przywiązywałam do tego dużej wagi. Dopiero w okresie studenckim zauważyłam, że wiele osób sprzedaje tego typu drobiazgi i stwierdziłam, że mogłabym tego spróbować. Na początku sprzedawałam ok. 1 rzecz miesięcznie, ale z czasem się to rozkręciło i obecnie dochód ze sprzedaży jest podstawą mojego studenckiego życia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Podążam teraz śladem przeznaczenia
    i patrzę jak moje życie codziennie się zmienia
    co się nim okazało? Miłość życia mego
    Jak to ludzie mówią: ciągnie swój do swego
    I nagle wszystkie problemy zeszły na drugi plan
    Bo ukochaną osobę u swego boku mam
    Już nic mi nie straszne, mogę iść przed siebie
    Wszystko czego potrzebuje to kochanie CIEBIE!

    OdpowiedzUsuń
  20. Śladem przeznaczenia było wykonanie pewnego telefonu.Chciałam dodzwonić się do pewnej instytucji.Pomyliłam jedną cyfrę.Dodzwoniłam się do pewnej kobiety, a że ona była akurat chora, porozmawiała ze zmną dłuższy czas.Rozmawiałbyśmy coraz częściej.Potem się spotkałyśmy.Został moją najlepszą przyjaciółką.Poznałam ją z moim bratem, który został jej mężem....

    burgundowo@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Ślad przeznaczenia ... dla każdego z nas jest inny ! A dla mnie czym się okazał ?? Chorobą ! Tak właśnie choroba pozwoliła mi dostrzec co w życiu jest najważniejsze , przewartościowała moje życie o 80 stopni !
    Teraz cieszę się z małych rzeczy i dostrzegam barwy otaczającego mnie świata !
    Kiedyś wydawało mi się ,że życie trzymam w garść , och jak mylne było moje myślenie !
    Ale dzięki chorobie dostrzegam co jest wartościowe , a co trzeba odrzucić w życiu : miłość , zgoda w rodzinie oraz wsparcie to moje ślady przeznaczenia , bez nich dziś bym tutaj nie siedziała ....

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój ślad przeznaczenia ten, który najbardziej mi w życiu namieszał i obrócił je o 180 stopni to… spotkanie oko w oko z RZS. Dłuższy czas nie wiedziałam, że RZS prowadził partyzantkę w moim organizmie. Gdy stanęłam z nim do walki twarzą w twarz, prawda o jego sile rażenia zaskoczyła mnie i podłamała. Ale stanęłam do nierównej walki. Krok po kroku, potyczka po potyczce to on wygrywał. Był pewny zwycięstwa, ale… doszło do zwrotu akcji i skutecznego kontrataku ze strony nowej lekarki. Walka się wyrównała. Siłujemy się, bierzemy za bary. On daj mi znać, że może mieć nade mną władzę, a ja mu udowadniam, że mam na niego różne sposoby. RZS zmienił moje życie całkowicie. „Dzięki niemu” siedzę w książkach dosłownie i w przenośni, a literki mną rządzą z żądzą.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czy to bajka czy nie bajka,
    Myślcie sobie co tam chcecie,
    A ja teraz Wam opowiem skąd mam moją miłość,
    Najlepszą na świecie.
    Lat 14 wtedy miałam,
    Gdy przyjaciółki wujka poznałam
    I piorun mnie trafił,
    Bo strzała Amora to mało,
    Oczarował mnie strasznie,
    Śnić o nim co noc to mało.
    Wtedy jako małolat się go wstydziłam,
    Na jego widok oczy spuszczałam i się czerwieniłam.
    On był już dorosły a ja gówniara,
    Ale serce do niego się rwało bez mała.
    Lecz życie nasze się różnie potoczyło…
    Na 15 lat nas rozłączyło,
    Ale przeznaczenie zadziałało i …
    Oj wtedy się działo :)
    Raz dwa się połączyliśmy,
    teraz już na nic uwagi nie zwracaliśmy.
    I tak nam życie teraz cudownie płynie,
    Wspólnie, szczęśliwie, jak pełnej miłości krainie.
    Łączy nas moc niesamowita,
    Połączenie dusz i magia znakomita.
    Zawsze razem, przy sobie, obok siebie,
    Kochamy się i jest nam jak w niebie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mój ślad przeznaczenia? Myślę, że to była wzięta przeze mnie do ręki pierwsza książka - "Córka Czarownic" Terakowskiej. Od tamtej pory żyję w innym świecie. Być może to wyda się niewystarczające, ale właściwie książki to moja pasja. Interesują mnie nie tylko jako rzeczy, które można przeczytać, śledzę, o ile mogę, okoliczności ich powstania, autorów, czasem są dla mnie źródłem nowej wiedzy i coraz to nowszych zainteresowań. Myślę, że w przyszłości jakoś pociągnę ten "kierunek", spróbuję się do nań zbliżyć bardziej. Mojego przeznaczenia jeszcze nie odkryłam, ale mam ogromną nadzieję, że jest ono związane z książkami :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Śladem przeznaczenia w moim życiu okazało się poznanie nieznajomego w internecie. Tak właśnie on pomógł mi wyjść na prostą po niespełnionej miłości do mojego najlepszego znajomego. W tym czasie gdy mój najlepszy znajomy poznał inną dziewczynę, zdałam sobie sprawę jak był dla mnie ważny lecz było już za późno. Nie było sensu nic między nimi psuć. Nasza znajomość stopniowo się rozpadała. Z każdym dniem zdawałam sobie sprawę jak bardzo się od niego uzależniłam. Od jego obecności, rozmowy i tego, że po prostu był. Lecz nagle pojawił się on. Tajemniczy nieznajomy. Pomógł mi odzyskać na nowo siebie. Pomógł otworzyć się na innych. Sprawił, że zaczęłam mieć nadzieję na lepsze jutro. Odzyskałam dawną radość życia. Stałam się wreszcie szczęśliwa. Ale pewnego dnia nieznajomy zniknął. Tak po prostu jak się pojawił, tak nagle zniknął. Lecz myślę, że właśnie on był śladem przeznaczenia w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeszcze przed rokiem byłam samotną kobietą, która wciąż czekała na tego jedynego, wyjątkowego mężczyznę, którego obdarzę miłością. Użalałam się nad sobą i swoim losem. Przerobiłam rozczarowanie i zawód. Przeszłość niestety, nie pozwalała mi uwierzyć, że mogę być jeszcze szczęśliwa, że najnormalniej w świecie: związek z mężczyzną może się udać. Za namową koleżanki postanowiłam więc udać się do wróżki. Bardziej chyba z ciekawości niż z wiary w to, co zobaczy w kartach. Oczekiwałam starszej kobiety ze szklaną kulą i czarnym kotem, a tymczasem wróżka okazała się sympatyczną kobietą. Na związki wyszła jej karta CESARZA. Kilka razy powtarzała, że CESARZ to ważny mężczyzna, a dla kobiety dojrzałej - najważniejszy i ostatni oraz że, jest mi on przeznaczony. Z CESARZEM nie wchodzi się w żadne krótkotrwałe flirty, ale w poważny, długofalowy związek. Relacja miała zacząć się od rozmów w marcu. W natłoku obowiązków i pracy jakoś o tym zapomniałam. A dokładnie 1 marca napisał do mnie Kristian. Przypomniałam sobie słowa wróżki. Tak zupełnie z nagła w moje życie weszły nowe sprawy, nowe rzeczy i wszystko poszło jak z płatka. Jeszcze z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało, a co najważniejsze kierunek trwałego związku, założenia rodziny jest również i dla niego ważny. Dzięki niemu rzucam się na szerokie morze możliwości i nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Nie mam żadnych wątpliwości i czuję się w tej relacji pewnie i bezpiecznie. Teraz widzę, że wszystkie moje dotychczasowe relacje były po to, by w końcu znaleźć jego i cieszyć się z tego, co mam. Teraz już wiem, że lepiej poczekać, niż wchodzić w związek z kimkolwiek, czy to z desperacji, czy to, na skutek zaciemnionego obrazu sytuacji....

    Pozdrawiam

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  27. Śladem mojego przeznaczenia okazała się szkoła. Dzięki mojej córce, która poszła do 1 klasy znalazłam idealną prace i życie całkowicie się zmieniło. Mówią,że pieniądze szczęścia nie dają ale z nimi życie jest łatwiejsze

    OdpowiedzUsuń
  28. Ślad przeznaczenia, trafiamy na niego i kieruje nami, czy sami go zostawiamy, znacząc trop dla innych? Uważam, że jedno i drugie. Na pewno na taki pierwszy ślad trafiamy w dniu swoich narodzi, a może i wcześniej, gdzie rodzina i środowisko w którym się wychowujemy prowadzi nas po takich śladach, a nie innych. Tak ukształtowani zaczynamy szukać własnego tropu, decydującego o naszym życiu, a jednocześnie zostawiamy swoje ślady, będące tropem dla innych, którzy je podejmą, przetną albo też ominą z daleka (świadomie lub nie). Mój ślad przeznaczenia połączył mnie z ukochaną osobą i prowadzi nas razem już lat kilkadziesiąt, oby to przeznaczenie prowadziło nas szczęśliwie, jak do tej pory, a idący za nami czasem choć chwilę poszli za nim, myślę że nikt by się nie zawiódł…

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślę, że u mnie śladów przeznaczenia było kilka. Może wspomnę ten, który w jakiś sposób wiąże się z moją pasją, a jednocześnie z pracą, którą uwielbiam, nauczaniem dzieci. Prawie od zawsze wiedziałam, że chcę pracować z dziećmi, ale brakowało mi odwagi. Kiedy zdałam maturę, z obawą myślałam o studiach, byłam pewna, że sobie nie poradzę. Głos wewnętrzny był na tyle silny, że gdzieś cały czas motywował mnie do działania. Otworzyłam informator z nazwami różnych szkół i powiedziałam do mamy: złożę dokumenty do tej szkoły, na której się otworzy informator. I tak się stało. Rzeczywiście przez pięć lat studiowałam, zgodnie ze wskazówką losu. Ukończyłam je. Później wróciłam do domu i nie szukałam pracy, ale praca znalazła mnie.:) Pani, która mnie uczyła, zaproponowała mi podczas przypadkowego spotkania w sklepie, pracę w szkole, w klasach 4-6. Lepiej nie mogło się ułożyć. Uczę, robię to, co naprawdę lubię, dzielę się z dziećmi swoją miłością do książek pożyczając im swoje z domowej biblioteczki. Choć miałam wiele obaw, teraz wiem, że to moja wymarzona praca i pomimo czasami naprawdę uciążliwych dni, ciężkich chwil, bo zachowanie dzieci, choć są już starsze, też może być kłopotliwe, naprawdę lubię swoją pracę i nie zamieniłabym jej na inną. A uśmiech dzieci i ich zadowolenie, miłe słowo jest mi droższe od innych nagród. Pozdrawiam serdecznie :) Asia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)