Zaskakujące literackie morderstwo - KONKURS!







Wydawnictwo Psychoskok ufundowało dla was dwa egzemplarze świetnego kryminału detektywistycznego pt. "Morderstwo w pensjonacie". Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie.
Zasady konkursu: 

·      W konkursie mogą wziąć udział wszyscy, bez wyjątku.
·      Konkurs trwa od dzisiaj do 21 stycznia 2017 r., do północy.
·      Aby wziąć udział w konkursie, należy wykonać poniższe zadanie konkursowe:

Napisz, jakie literackie morderstwo najbardziej Cię zaskoczyło i dlaczego?

·    Swoją odpowiedź należy zostawić pod tym postem, jako komentarz. 
·    Wśród odpowiedzi, jakie pozostawicie pod ogłoszeniem, wybiorę dwie, które najbardziej mi się spodobają.
·    Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu. Zwycięzcy winni skontaktować się ze mną na podany adres e-mail: subiektywnie.o.ksiazkach@gmail.com w ciągu trzech dni. Nagroda zostanie wysłana w ciągu dwóch tygodni.

UWAGA:
Możecie w ogłoszeniu podać swój adres e-mail, ale robicie to na własną odpowiedzialność, gdyż w ostatnim czasie wystąpiły przypadki wykorzystywania tychże adresów przez oszustów wyłudzających pieniądze. Pamiętajcie, nie wymagam uzupełniania żadnych formularzy ani podawania numeru telefonu. 



Jestem bardzo ciekawa waszych odpowiedzi!

31 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę się zastanowić nad odpowiedzią;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej zaskoczyło mnie morderstwo Boromira we Włascy Pierścieni. Wychodzili z Rivendell taką małą grupą i nic nie zapowiadało tego, że ktoś zginie i to tak szybko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnej nocy do domu na przedmieściach Kraśnika zakrada się włamywacz. Właściciele spokojnie śpią w swojej sypialni i nic nie słyszą. Natomiast w salonie na szafie śpi ich kot, Belzebub (czarna bestia, 11 kilo żywej wagi. Belzebub charakteryzuje się złośliwym charakterem i nie cierpi obcych w domu. Obudzony przez włamywacza postanawia dać mu nauczkę i zrzuca z szafy ciężką doniczkę. Ląduje ona na głowie intruza. Efekt: trup na miejscu.
    Tak zaczyna się powieść Małgorzaty Kursy "Nieboszczyk wędrowny". Skąd taki tytuł? Kiedy właściciele domu się budzą i odkrywają, że ich kot zabił włamywacza, postanawiają jak najszybciej pozbyć się zwłok. W rezultacie zostają one znalezione w innej części miasta i policja ma poważne trudności z odnalezieniem sprawcy zabójstwa...
    To literackie morderstwo zaskoczyło mnie ze względu na osobę sprawcy - sama mam kota, ale nie jest aż tak perfidny.
    M.P.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzadko kiedy biorę udział w konkursach, ale no możliwe, że na dniach spróbuje swych sił :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem wielbicielką prozy Andrzeja Sapkowskiego, więc odniosę się do sagi o Wiedźminie. Najbardziej zaskoczył mnie fragment, w którym czarodziej Vilgefortz zabija wampira Regisa w cytadeli Stygga. Regis był jedną z najbarwniejszych postaci od czasu, gdy pojawił się w „Chrzcie ognia”, moim niekwestionowanym ulubieńcem. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, tym bardziej, że nawet w swojej niszowej kategorii był wyjątkiem i posiadał niebywałe umiejętności. A Vilgefortz zrobił z niego mokrą plamę, dosłownie, nie w przenośni.
    W słowniku pod hasłem „morderstwo” znalazłam, że to „zbrodnia polegająca na zabiciu człowieka”. Myślę jednak, że Regisa można w ramach wyjątku zakwalifikować. Jako dowód przytoczę fragment rozmowy Geralta i Yennefer po śmierci niezwykłego wampira:
    „- Kto to był, Geralt?
    -Druh. Będzie mi go bardzo brak.
    - Był człowiekiem?
    - Uosobieniem człowieczeństwa.” („Pani Jeziora”, s.373)

    Pozdrawiam. Stokrotka

    OdpowiedzUsuń
  6. Choć książkę bym przeczytała to tym razem sobie podaruje brania udziału w konkursie :) jednak reszcie życzę powodzenia!

    PS: po 3 latach wracam do czytania i kontynuowania prowadzenia mojego bloga, zajrzyj jeśli masz ochotę. Miło było tu wrócić po 3 latach przerwy :)Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaskoczyło mnie morderstwo w Orient Expresie. Obcy ludxie-pasażerowie, nie znający się wcześniej, na pierwszy rzut oka nie mający żadnych motywów, lecz to tylko pozory.

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę wszystkim powodzenia w konkursie.

    Pozdrawiam, nataa-natkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja raczej udziału nie wezmę, ale powodzenia dla innych! Z chęcią wrócę poczytać o najciekawszych zabójstwach w komentarzach! :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam! Kocham książki gdzie bohaterami lub gdzieś obok bohaterów są koty i tak jak Pani napisała w recenzji zwróciłam uwagę na okładkę i byłoby cudownie miec ja w swojej kolekcji, ale do rzeczy... bardzo zaskoczyła mnie zbrodnia w jednej z opowieści Stephen'a Kinga pt. "1922" gdzie mąż zabił żonę. Nie zaskoczył mnie może fakt, że zrobił to mąż, bo na codzień w mediach slychac różne takie zdarzenia, chodziarz po części też, bo jak można być z kimś tak blisko, tworzyć rodzinę i zrobić taką rzecz, a w dodatku wciągnąć w to wszystko syna. Zaskoczyło mnie jednak bardziej jak to zrobił, miał wszystko niby zaplanowane, ale nie wyszło tak jak w filmie. Bardzo brutalnie z nią postąpił, poderżnął gardło, nieudolnie, gdy jeszcze żyła próbował dokończyć, a na koniec wyrzucił ją do studni, mówiąc, że go zostawiła dla kochanka. Żeby tego jeszcze było mało wrzucił na nią krowę, ktora połamała sobie kręgosłup, ale nie, nie, nie zdechła odrazu tylko w męczarniach dodatkowo kalecząc zwłoki żony. Opis tego wszystkiego jest straszny. Do tej pory jak sobie przypomnę to opowiadanie mam ciarki! Ale generalnie polecam przeczytać ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już o tej książce, ale jakoś nie poczułam się zainteresowana, a sama okładka w ogóle mi nie pasuje do tego, co mogłabym znaleźć w środku. Dlatego życzę wszystkim powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka kompletnie nie sugeruje kryminału, przyznam, ze mnie nie zachęciłaby do sięgnięcia po nią.

    OdpowiedzUsuń
  13. Powodzenia, ja się zastanowię i może sama też dołączę do zabawy :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Wśród wielu kryminalnych powieści trudno wybrać tę najbardziej zaskakującą. Niedoścignionymi wzorcami w tym względzie są Agatha Christie i Arthur Conan Doyle :) Wszystkie historie przez nich napisane trzymają w napięciu i zaskakują.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bez wątpienia doskonałym literackim kunsztem opisu morderstwa może pochwalić się Patrick Suskind w powieści "Pachnidło.Historia pewnego mordercy".Opisy zabójstw wieją grozą tworząc niesamowite napięcie,dzięki czemu książkę czyta się jednym tchnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie musiałam długo zastanawiać się nad odpowiedzią na pytanie, jakie literackie morderstwo najbardziej mnie zaskoczyło i dlaczego. Od razu nasunął mi się na myśl Albus Dumbledore, kiedy w przedostatniej części mojej ulubionej serii o Harrym Potterze został zabity przez samego Severusa Snapea. Kilkanaście razy czytałam opis tego wyciskającego łzy morderstwa, nie dowierzając, że dzieje się ono naprawdę. Jedna z moich ukochanych postaci stała się martwa... Od tego momentu wiedziałam, że to definitywny koniec z ciepłem i beztroską, jaką czuło się dzięki obecności Dumbledora. Długo nie potrafiłam wybaczyć autorce, że właśnie w taki sposób został zabity ten najpotężniejszy czarodziej...

    OdpowiedzUsuń
  17. Życzę wszystkim powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Morderstwo, które mnie zaskoczyło, a które jako pierwsze przychodzi mi do głowy, to zabójstwo Syriusza w "Harrym Potterze". Nie dość, że z rąk własnej kuzynki, to jeszcze niespodziewanie szybko. Szybko, jeśli chodzi o sam akt, bo jedno zaklęcie i już spadł w czeluścia zaświatów. I szybko, jeśli chodzi o czas jego znajomości z Harrym. Według mnie, powinni się jeszcze lepiej poznać, nacieszyć swoją obecnością, zamieszkać razem na dłużej (nawet jeśli musieliby się ukrywać). W końcu, o tym, czy nazwiemy miejsce "domem", nie świadczy jego lokum, tylko z kim dzielimy dane metry kwadratowe. A Syriusz był naprawdę świetnym ojcem chrzestnym. Lepszego Harry nie mógł sobie wymarzyć. Bo i chciał dla niego dobrze, i był dobrym czarodziejem, no i miał niezły pazur (nie tylko ze względu na to, że był animagiem).

    OdpowiedzUsuń
  19. W niedawno przeczytanym "Horyzoncie umysłu" Thomasa Arnolda totalnie zaskoczyła mnie śmierć- morderstwo dziennikarki Melissy Harding. Postać bardzo pozytywna, jedyna kobieta głównego bohatera Davida Rossa. Dlaczego? Czekałem, aż po całym krwawym zamęcie spotkają się i pocieszą nawzajem, a tutaj autor robi wielkie ŁUBUDU, w jednym zdaniu (chociaż wydawało się, że jest bezpieczna)! I nie ma jej... Szkoda i smutno... Może w kolejnej powieści okaże się to nieprawdą? Chyba jednak nie, będzie jej brakować, przynajmniej mnie...

    OdpowiedzUsuń
  20. Przyznam szczerze, że długo myślałam nad adekwatną do pytania konkursowego odpowiedzią, aczkolwiek po tych kilkunastu minutach wielkiej burzy mózgu, wpadłam na idealną książkę i idealne morderstwo. W "Kodzie Leonarda da Vinci" Dana Browna już w prologu autor przedstawił scenę, w której ginie bardzo znacząca dla fabuły postać. Sam ten fakt przyprawia o szybsze bicie serca, a mnóstwo pytań ciśnie się na usta. I choć teoretycznie czytelnik orientuje się w motywach działania sprawcy, wszystko jest jedną wielką zagadką. Bo tak naprawdę nie o samą śmierć chodzi. Najważniejsze i zarazem najbardziej zagadkowe są kolejne (ostatnie) minuty życia pewnego kustosza Luwru, który w przeciągu kwadransa zostawia wokół siebie mnóstwo znaków, kodów, szyfrów i zagadek przeznaczonych dla jego wnuczki i naukowca-historyka. Generalnie Dan Brown stworzył istny majstersztyk, w którym jedna scena czy zwrot akcji zazębia się z kolejnym, jednocześnie nawiązując do tajemniczego morderstwa z prologu. Kiedy poznałam całą prawdę, wszystkie motywy i przede mną rozwiązała się zagadka, nie mogłam uwierzyć, jak można stworzyć coś tak dopracowanego i zaskakującego.
    gabrysiek96@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Widzę, że Harry Potter to nie tylko moje źródło natchnienia. Otóż i mnie zaskoczyło jedno z morderstw zawartych w tejże serii. Tyle, że nie do końca potrafię zdecydować, które najbardziej. Pretendentami do zwycięstwa są: Severus i Zgredek. Zgredek, to było ukucie serca, ale Severus? Nie, to nie do pomyślenia. Po takich wiadomościach, to on wygrywa w tym nie do końca przychylnym w znaczeniu konkursie. Aż trudno sobie wyobrazić, by tamtejszy mistrz zła mógł się tak pomylić. Z całej tej złości i gniewu nieumyślnie pozbawił się tajnego wroga w swoim składzie, ale i niesłychanie ważnej postaci w swej historii. Snape zawsze mnie zaskakiwał jako bohater, ale to co przygotowała dla nas Rowling przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ze zgryźliwego sora, zrobiła z niego tarczę na potwora. Voldemort w całej swej głupocie pozwolił się zjednoczyć miłości. Myślałam, że te "zawsze" będzie trwało wiecznie, a jednak prysło pozostawiając po sobie zgaszoną ukradkiem świeczkę. I takie bum bum bum serca, gdy kołacze po tej wielkiej stracie. W jednej chwili śmierć przyniosła przychylność i zaskoczenie, które już na "zawsze" zostanie w sercu. Unieśmy różdżki w imię pamięci Severusa, ale również jego odtwórcy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger