czwartek, 18 sierpnia 2016

O tym, jak poszłam na śniadanie, a wróciłam z książką!









Takie zdarzenia mogą spotykać tylko mnie. Nasz pierwszy poranek na urlopie w Łebie - dodam, że niedzielny poranek. Wstajemy z mężem dość wcześnie, idziemy rozeznać się w cenach śniadań w przybocznych lokalach. Koło naszej kwatery znajduje się Kościół, a tuż obok niego namiot z tanią książką, którego zauważyłam już poprzedniego dnia. Jest godzina 8:30 rano, namiot jest otwarty, wchodzę. I dopada mnie moje książkowe przeznaczenie.
Cóż się bowiem okazuje? Otóż w tym jakże niepozornym namiocie, swoje książki podpisuje Elżbieta Ruman, która wraz z Małgorzatą Kożuchowską wydała książkę pt. "Miasto marzeń", czyli zbiór niezwykłych historii i prawdziwych wydarzeń, które zarówno aktorka i autorka doświadczają, pracując w programie "My Wy Oni".

Zakupiłam oczywiście od razu "Miasto marzeń" i nie oparłam się pokusie zdobycia kolejnej dedykacji do mojej kolekcji. 



Dedykacja autorki.


Z Elżbietą Ruman.

A tak wyglądał oblężony namiot z "Tanią, dobrą książką".

Przy okazji, dowiedziałam się, że autorka promowała swoją książkę w ten dzień na każdej niedzielnej mszy. I wyobraźcie sobie, że w tamtym roku sprzedała w ciągu jednego dnia więcej książek, niż przez cały rok w Empiku. To się nazywa świetny sposób na promocję i bezpośrednie dotarcie do czytelnika.


"Miasto marzeń" oczywiście dołącza do mojej kolekcji książek z dedykacją. Na pewno za jakiś czas ją przeczytam. I powiedzcie mi, że prawo przyciągania książkowego nie działa? Działa! I to nawet przed śniadaniem!

40 komentarzy:

  1. Jak widać książki są Ci przeznaczone;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie atrakcje w Łodzi, czy na urlopie gdzieśtam w Polsce? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie kolejki! Ale masz szczęście, zazdroszczę bardzo! A tak poza tematem, to nie poznałam Cię bez grzywki, ale bardzo ładnie!
    Pozdrawiam,
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że udany urlop. ;D Gratuluję kolejnej dedykacji do kolekcji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na moim urlopie na szczęście nie było takich namiotów i nic mnie nie kusiło... choć oczywiście nie pogardziłabym takim dedykacyjnym porankiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już mówiłam- Ty nie musisz szukać książek, one znajdują Ciebie! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. W tym roku również zaliczam namioty książkowe, ale juz po śniadaniu i bez autorek w środeczku :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym kiedyś trafić do takiego namiotu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko, byłyśmy w tym samym czasie w Łebie :) ale pogoda była do bani... Też z mężem widzieliśmy ten namiot, ale jakoś nie udało nam się do niego wejść, chociaż też 7 sierpnia tamtędy przechodziliśmy. Za to było jeszcze kilka innych miejsc z tanimi książkami i mąż prawie mnie wynosił, żebym nic nie kupiła :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak tylko mole książkowe "wpadają".....

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha ja tez na urlopie wykręcałam głowę za każdym straganem z książkami!!! To takie zboczenie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak widać, nawet niepozorne namioty potrafią zaskoczyć :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamietam jeszcze te urlopy nad morzem i te urlopy, które pozwalały przetrwać niepogodę dzięki oferowanym książkom. Szkoda, że nie ma ich więcej w różnych miastach, choć nie mogę narzekać - w Katowicach na ul.Stawowej swoje stoiska mają antykwariaty i można kupić dobrą książkę nawet za 1zł.

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. Jakbym miała bliżej, to też bym zaszła ;)

      Usuń
  15. Ale miałaś szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale Ci się udało! Gratuluję takiej zdobyczy :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że u mnie takich namiotów nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pamiętam, że raz jak byliśmy nad morzem weszłam do takiego namiotu, to mąż nie mógł mnie wyciągnąć. Stał biedny i obserwował, a co poradzić? Siła wyższa :) Miałaś szczęście, że trafiłaś na autorkę. Super.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale Ci się świetna okazja trafiła ;) Super!

    OdpowiedzUsuń
  20. Też chcę takie śniadanie! :) Szczęściara :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ty po prostu jakieś fluidy wysyłasz i dlatego te książki tak do Ciebie lgną:)

    OdpowiedzUsuń
  22. nic tylko zazdrościć! I jak bym się wybrała na urlop. Przyszły rok jest mój jak Mia zacznie chodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Taki szczęście i to nad morzem!
    Pozazdrościć, u mnie w Niechorzu jak byłam w taniej książce też zakupiłam 2 książki. Niestety żadnego autora nie spotkałam. :)
    Miłego wypoczynku Kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nad morzem często sa takie namioty. Pracowałam dwa lata z rzędu w miejscowościach nadmorskich latem i muszę przyznać, że duzo ciekawych pozycji można było tak kupic za przysłowiowa złotówkę. Pamiętam, że kilogramami wynosilam ksiażki historyczne i filozoficzne dzieła Kanta czy Schopenhauera.
    Aż chętnie wybrałabym się do takiego miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Przyznam szczerze, że nie znam tej autorki alw gratuluję spotkania i dedykacji :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie słyszałam o tej książce. Może też ją sobie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak, prawo przyciągania książek działa :) Ja też tak mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie słyszałam o tej książce. Ale będąc na wakacjach odwiedziłam kilka podobnych namiotów z książkami ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale fart! :D Ja niestety na taki nie mogę liczyć, bo moi ulubieni autorzy nie sa z Polski, mogę nawet powiedzieć, że nie lubię niemal każdego polskiego autora. Ale jakąś fajną książkę za niską cenę chętnie bym zgarnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ty to masz szczęście, ja nie posiadam żadnej książki z autografem. Zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  31. Niewątpliwie opłacalny sposób na promocję dla autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  32. To się nazywa owocna wyprawa. Gratuluję spotkania i dedykacji.

    OdpowiedzUsuń
  33. No proszę, przyciąganie się sprawdza nawet na urlopie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mnie w Łebie też te namioty z tanią książką przyciągały :))

    OdpowiedzUsuń
  35. Będąc nad morzem zawsze wypatruje tych namiotów. Denerwuje mnie tylko, że strasznie wąskie przejścia w nich robią. Czasami nawet dwie osoby nie są się w stanie zmieścić.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)