czwartek, 14 kwietnia 2016

MG proponuje Pustelnię parmeńską i rekomenduje Lorda Jima - wielką powieść o honorze












Pustelnia parmeńska Stendhala to mistrzowskie opisy uczuć, zawiłe intrygi i znakomite portrety psychologiczne. A także opis uroczego świata, którego dawno już nie ma.

Autor przedstawiam dzieje Fabrycego del Dongo – młodszego syna mediolańskiego arystokraty i bogacza, który odrzuca syna, ponieważ ten przejawia fascynację Napoleonem. Brak miłości ojcowskiej z nawiązką rekompensują Fabrycemu kobiety, od ukochanej ciotki, przez markietanki, aktorki i właściwie wszystkie, które spotyka na swej drodze. Stendhal cudownie plecie burzliwą historię miłości między Fabrycym, hrabiną Sanseverina i córką strażnika więzienia.

Pustelnia parmeńska ukazała się 13 kwietnia.



Wydawnictwo chciałoby także zaproponować czytelnikom najwyżej dziś cenioną powieść Josepha Conrada (choć wcześniej dostrzegli ją czytelnicy niż krytycy). Uderza w tej historii wielość narratorów i związana z tym zmienność punktów widzenia oraz rozmaitość perspektyw czasowych. Wyjątkowość Lorda Jima wynika również z faktu, że wywodzi się z różnych rodzajów literatury.

Poznajemy młodego Anglika, najpierw jako oficera marynarki handlowej, potem pracującego w portach południowo-wschodniej Azji, a wreszcie w roli przywódcy na Borneo. A jednak przede wszystkim jest to opowieść o utraconym i odzyskanym honorze, głęboko zakorzeniona w polskiej literaturze romantycznej.


Lord Jim ukazał się 13 kwietnia.

Czytaliście? Skusicie się na którąś z tych książek?

21 komentarzy:

  1. Dawno już nie miałam w rękach dobrej książki , której akcja nie toczyłaby się obecnie. Jakoś same współczesne mi się teraz trafiają. A zawiłe intrygi tak lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. pustelnie chcialabym przeczytac p raz drugi oraz lorda jima po raz pierwszy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś ten pierwszy tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli wpadnie mi w ręce to czemu by nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Pustelnię" posiadam, ale w innym, starym wydaniu. Właśnie zerka na mnie z półki, ale jeszcze sobie poczeka, zanim po nią sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto też wiedzieć, że Joseph Conrad to tak naprawdę Józef Teodor Konrad Korzeniowski, który nie ukończywszy gimnazjum wyemigrował do Anglii :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lorda Jima mamy w jakimś starszym wydaniu, ale nie czytałam jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do Stendhala, to "Czerwone i czarne" czeka na swoją kolej do przeczytania, a niestety "Lord Jim" okazał się lekturą nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Obie już dawno za mną. Cieszę się, że wydawnictwa robią malutki ukłon w stronę klasyki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Stendhala nie czytałam, przygodę z nim zacznę chyba prędzej od "Czerwonego i czarnego" (ze względu na słynne zdanie o tym, czym jest powieść). "Lorda Jima" tak - prawdę mówiąc, pozostawił fatalne wspomnienia, nie trawię u Conradowskich bohaterów tej duchowej pustki i oślego uporu w spełnianiu obowiązków nawet, gdy są bez sensu.

    Ale i tak przesyłam propsy za blogowanie o klasyce <3

    samaporcelana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie bym się zapoznała, zwłaszcza z "Lordem Jimem".

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczególnie podoba mi się seria książek Stendhala - piękne wydania. Cieszą tak wznawiane klasyki:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam okazji czytać żadnej. "Lorda Jima" mam w swojej biblioteczce, ale jakoś nie miałam okazji go przeczytać. Może kiedyś nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  14. Stendhal pięknie wydany, ale okładka "Lorda Jima" też przykuwa uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nie czytałam Lorda w sumie to czeka w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)