1000x połącz kropki, czyli o tym, jak tworzyłam arcydzieła i zwierzęta










Gdy byłam dzieckiem, w spędzaniu wolnego czasu dominowały gry "w państwa i miasta", w karty, w statki, a także zabawa w łączenie kropek, czyli rozrywka od dawna już chyba zapomniana niestety. Z tego też względu, niezmiernie ucieszyłam się, gdy na rynku pojawiła się możliwość swoistego powrotu do tamtych lat a mianowicie do jednej z tych form, czyli łączenia kropek. Oczywiście nie zamienię nigdy czytania na kropkowanie, ale raz na jakiś czas z pewnością połączę kropki, by spod moich rąk wyszło istne arcydzieło.

Jeżeli jesteście tak jak ja, totalnym beztalenciem w obszarze malowania, dwie ciekawe publikacje wydane nakładem wydawnictwa Insignis są z pewnością dla was. "1000x połącz kropki. Arcydzieła" oraz "1000x połącz kropki. Zwierzęta" to zbiory dość dużych rysunków (25 cm x 35 cm) autorstwa nowozelandzkiego artysty-grafika Thomasa Pavitte. Każdy zbiór liczy dwadzieścia ilustracji.

Już na samym początku mojej przygody z tymi ilustracjami, zachwycił mnie wysoki poziom szczegółowości, który doceniłam, gdy zaczęłam łączyć ze sobą kropki. 

Każdy rysunek liczy 1000 kropek, więc aby ułatwić odbiorcom ich łączenie, każde 100 kropek oznaczone zostało innym kolorem, co okazało się dla mnie nie lada wybawieniem. Gdyby wszystkie były bowiem w jednym kolorze, z pewnością praca szła by mi o wiele dłużej. Poza tym pamiętajcie - musicie mieć lampkę z dobrym światłem - to podstawa przy tego typu zabawie.

Tak wyglądają ukończone prace. Teraz można je pokolorować i zawiesić na ścianie.

Sporym ułatwieniem jest także praktyczna perforacja, dzięki której istnieje możliwość szybkiego wyrwania konkretnej kartki. Na skrzydełkach okładki natomiast zamieszczono wszystkie obrazy, można więc wybrać sobie interesujący nas rysunek.

Połączenie wszystkich 1000 kropek zajmuje mi około godziny, jednak nigdy nie łączę ich wszystkich od razu, gdyż pracę można dzięki kolorom dzielić sobie na etapy. Pozostało mi jeszcze mnóstwo ilustracji do wykonania, więc rozrywkę w postaci "kropkowania" mam na jakiś czas zapewnioną. To rewelacyjny sposób na spędzenie wolnego czasu i odstresowanie się, chociaż oczywiście nie przebije dobrej książki :)


Za możliwość przypomnienia sobie czym jest łączenie kropek dziękuję wydawnictwu Insignis

33 komentarze:

  1. Fajne są takie wydania i wszelkie im podobne czasoumilacze :) Coraz bardziej jestem do nich przekonana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero co odkryłam i polubiłam kolorowanki antystresowe, a już nowe narzędzie do zwalczania stresu pojawiło się na rynku :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tych książek z łączeniem kropek jeszcze nie wypróbowałam. Ale wygląda to fajnie, więc może się skuszę :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo jaaaa! Też uwielbiałam łączyć kropki! Genialnie to wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne wydania i ciekawe pomysły, z chęcią przygarnę taki egzemplarz. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To mi się bardziej podoba od kolorowanek :D Mój całkowity brak talentu plastycznego nie będzie się tak bardzo rzucał w oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje się fajniejsze, niż kolorowanki ;)
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam kupić już nieraz, ale stwierdziłam, że będzie to tylko leżeć bezużytecznie:P

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na architekturę z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam podobną książkę, tyle że obrazki są na trochę mniejszą skalę - od 300 do 400 kopek. Ale za to jest ich aż 85 :D
    Jednak muszę przyznać, że te dwie pozycje naprawdę mnie kuszą, zwłaszcza tą szczegółowością, więc myślę, że prędzej czy później też się w nie zaopatrzę.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś dla mnie, bo kolorowanek nie lubię. A i mój chrześniak by się ucieszył, choć to dla niego na pewno byłoby za trudne.

    OdpowiedzUsuń
  12. o wow! Zabawa z dzieciństwa w wersji dla dorosłych

    OdpowiedzUsuń
  13. Papuga jest genialna! ;)
    Świetna sprawa, jeszcze tego nie próbowałam;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Generalnie nie przepadam za modą na kolorowanki dla.dorosłych itp., ale te kropki skradły mi serce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nie doszłam do kolorowanek dla dorosłych, a tutaj taka ciekawa propozycja. Uwielbiałam tę "rozrywkę" w dzieciństwie i dlatego chętnie ponownie się zmierzę z tym zadaniem. Czuję, że mojemu mężowi - nerwusowi taka książeczka by się przydała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. te ukończone prace robią wrażenie:)

    OdpowiedzUsuń
  17. O rany julek! To zdecydowanie nie na moje ,,nerwy'' :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajna sprawa :D Jak byłam mała uwielbiałam zabawę w łączenie kropek, więc chętnie i teraz bym się pobawiła :D

    OdpowiedzUsuń
  19. gdzieś mi to chyba kiedyś mignęło w sklepie albo księgarni i aż wróciłam wspomnieniami do dzieciństwa kiedy to właśnie była jednak z moich rozrywek, tyle, że ze znacznie mniejszą ilością kropek. obrazki po ukończeniu wyglądają fenomenalnie więc może się faktycznie skuszę na to?

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Te kropeczki chyba nawet przekonują mnie mocniej niż kolorowanki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Koleżanka z pracy kiedyś godzinami potrafiła siedzieć nad tymi kropkami. Mnie nie do końca to wciągało, ale wiem, że na niektórych działało skutecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Szczerze mówiąc, myślałam, że dłużej łączy się 1000 kropek, ale godzina to całkiem krótko. Cuda wyszły!

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudo. Sama bym się skusiła na taką odskocznię w ciągu dnia :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Pierwszy raz słyszę o kropkach- ale malarskie rzeczy na razie mnie nie kuszą. Teraz pochłania mnie oprócz czytania oczywiście, szydełkowanie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja kupiłam antystresowe kolorowanki. Teraz są na promocji w biedronce za całe 8 zł ^^ Kupiłam tatuaże i też siedzę i "dziubię"

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiałam łączyć kropki jak byłam młodsza :) Może uda mi się znaleźć gdzieś te książki na promocji, to akurat się odstresuję przed sesją;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zgłasza się drugie beztalencie;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wow! Ile tych kropek tam jest, robi wrażenie. Niektóre świetne i faktycznie nic tylko kolorować i na ścianę albo do teczki. Nie wiem tylko czy to dobre na moją cierpliwość :D Kolorowanki też średnio mi idą, bo szybko mi się nudzi i jestem zbyt dokładna, więc koloruję powoli...

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetnie to wygląda :) Mam ochotę na takie. Jak już ogarnęłam malowanki to teraz pora na łączenie kropek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger